Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty

4 czerwca 2014

Pięć ziółek w domowych maskach do włosów


Wiecie, że lubię kombinować. Wiedzcie, że zazwyczaj skłania mnie do tego nieposiadanie tego jedynego wymarzonego produktu, czasem również żyłka badacza i ciekawość. Tym razem wszystko się skumulowało. No i swoje trzy grosze dorzuciły kuszące blogerki. Przeczytajcie, co z tego wynikło.

29 kwietnia 2014

Zrób to sama | Uniwersalny puder do pielęgnacji twarzy


Pamiętacie boom na tworzenie własnych past myjących, inspirowanych Angels on Bare Skin Lush? Zmiksowane migdały lub orzechy, dzięki zawartości oleju świetnie nadawały się do pielęgnacji twarzy. Ale natknęłam się też na wzmianki o oczyszczaniu skóry płatkami owsianymi. To było dawno, a ja o tym wszystkim zapomniałam. Aż do teraz.

Zaczęło się od tego, że szukałam wygodnej w stosowaniu formy dla maseczki zawierającej brzozę. Skończyło się na tym, że zmiksowałam suszone liście i płatki owsiane. Uzyskałam puder o bardzo ciekawej konsystencji. Przypominał nieco razową mąkę. Zalałam go wodą, nałożyłam na twarz i... Uświadomiłam sobie potencjał drzemiący w tym niepozornym proszku.

18 kwietnia 2014

Pięć ziółek dobrych dla każdej cery | charakterystyki i przepisy

Pięć popularnych, ogólnodostępnych i - jak znam życie - niedocenianych ziółek oraz pomysły na ich wykorzystanie. Dziś wybrałam te najbardziej uniwersalne, do wykorzystania w pielęgnacji twarzy.


Zauważyłam, że mam tak co roku, gdy nadchodzi wiosna. Zaczynam interesować się ziołami. Wyciągam swoje książki i kombinuję. W tym roku zrealizowałam zaledwie jeden ze swoich licznych pomysłów, ale większość roślin nawet nie zdążyła się rozwinąć, a do końca sezonu mam mnóstwo czasu. Poza tym kto mówi, że nie można kupić już ususzonych ziół w torebkach, hm?

20 marca 2014

Dzień dobroci dla skóry głowy

Zazwyczaj organizuję taki raz w tygodniu. Zazwyczaj postępuję według określonego schematu i zazwyczaj jest on całkiem skuteczny.



Kiedyś myślałam, że po prostu mam przetłuszczające się włosy. I będę musiała myć je dwa razy dziennie i koniec. Teraz wiem, że mam problematyczną skórę głowy. Wiem też, że choć nie jest to łatwe to z niektórymi problemami mogę sobie poradzić.

15 października 2013

Kurkuma sposobem na piękną cerę?

Mam lekkie wyrzuty sumienia, pisząc ten post. W pewien sposób jest on kolejnym wpisem "podkradzionym" Azjatyckiemu Cukrowi {chociaż obecnie chyba powinnam użyć słowa "zainspirowany"}. Uwielbiam jej blog, zawsze znajduję na nim nowe, ciekawe informacje i serdecznie zapraszam do jego lektury.
 
Wiele razy czytałam i słyszałam o kurkumie i jej zbawiennym wpływie na skórę. Długo szukałam jej w sklepach i kiedy w końcu mi się to udało, bezzwłocznie nałożyłam maseczkę na skórę. Rozmieszałam ziołowy proszek z wodą i nałożyłam na twarz jak zwykłą glinkę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po spłukaniu resztek maseczki z dłoni, skóra pozostała żółta. Rzuciłam się do kranu i zaczęłam spłukiwać pachnącą orientalnym kurczakiem papkę z twarzy. Moja skóra miała kanarkowożółty kolor. Nie wytrzymałam, wybuchłam śmiechem. Po dwukrotnym wyszorowaniu skóry oliwą z oliwek i mydłem Aleppo pozbyłam się większości żółtego koloru, umyłam twarz jeszcze wieczorem tego samego dnia i rankiem następnego - wszystko wróciło do normy.


Jak zrobić maseczkę poprawnie?
 
Zauważyłam, że działanie kurkumy jest widoczne nawet wtedy, kiedy użyjemy jej w niewielkiej ilości. Tak więc nie powinna stanowić bazy maseczki, a jedynie dodatek do niej. Bazą może być jogurt naturalny lub maślanka, ale także... płatki owsiane. Zauważyłam, że przy użyciu płatków maseczka działa najlepiej i zmywa się najłatwiej. Zagotowuję około trzech czubatych łyżek w wodzie, lekko ostudzam, w razie zbyt dużej gęstości dodaję odrobinę przegotowanej wody, mieszam, dodaję pół płaskiej łyżeczki kurkumy, mieszam i gotowe. Czasem dodaję także pół łyżeczki ekstraktu z młodej pszenicy{ZSK}. Maseczka ma wtedy kolor wiosennej zieleni i działa jeszcze lepiej.
 
Uwaga: Nie róbcie tej maseczki przed wyjściem! Zawsze istnieje ryzyko chwilowego zabarwienia, a także podrażnienia skóry!
 
Po co to wszystko, czyli działanie kurkumy
 
Kurkuma rozjaśnia skórę i wygładza ją, działa przeciwtrądzikowo, prawdopodobnie również antyseptycznie i ogólnie poprawia jej stan. No i co najważniejsze - działanie nie jest tylko teoretycznie, efekty jej stosowania naprawdę widać.

15 sierpnia 2013

Walczę z trądzikiem - aktualna pielęgnacja cery

Doszłam do wniosku, że od ostatniej pielęgnacyjnej aktualizacji zmieniłam w moim rytuale tyle szczególików, że uznałam, że warto o tym wspomnieć. Być może któraś z Was wykorzysta jeden z moich patentów. A to oznaczałoby, że komuś pomogłam. Super!


Mycie twarzy
 
Niespecjalnie miałam czym myć swoją skórę, więc sytuacja jak zwykle zmusiła mnie do stworzenia czegoś z niczego. Tak więc do demakijażu używam oliwy z oliwek, którą masuję rozgrzaną skórę twarzy i następnie dwukrotnie zmywam żelem Fitomedu, który w tej roli jest nawet znośny. Czasem używam do mycia savon noir, co z kolei zawsze kończy się suchymi skórkami.
 
Tonizowanie
 
Niestety skończyły mi się hydrolaty. Pełna dobrych myśli, kierowana pozytywnymi opiniami, zakupiłam tonik Ziai. Okazało się niestety, że jest to produkt z gatunku tych nietolerowanych przez moją skórę. Za to w roli toniku całkiem znośnie sprawdza się rumianek z dodatkiem - uwaga! - kwasku cytrynowego.
 
Peeling
 
W tej roli genialnie sprawdza się savon noir. Nakładam niewielką ilość na czystą suchą skórę, czasem masuję zwilżonymi dłońmi i zostawiam na jakiś czas. Zmywam wilgotną, miękką szmatką (zamiast rękawicy kessa). Skóra po demakijażu i peelingu jest gładka i nawilżona.
 
Maseczki
 
Właściwie nie mam na stanie nic poza różową glinką i spiruliną, a żaden z tych produktów niestety się u mnie nie sprawdza.  Będę musiała coś wykombinować.
 
Nawilżanie
 
Standard - po myciu, na wilgotną skórę antybakteryjny żel Curiosin z olejem tamanu, a pod makijaż ukochany krem Apis. Jako, że olej już się kończy, w najbliższym czasie rozpocznę "testowanie" olejów, które dostałam na spotkaniu bloggerek. Właściwie moja skóra reaguje na oleje bardzo podobnie, ale i tak jestem ciekawa ich działania.
 
Punktowo
 
Mam sprawdzony zestaw - maść ichtiolowa oraz maść cynkowa. Często można mnie spotkać siedzącą przed komputerem z twarzą w biało-brązowe plamy.
 
Kolorówka
 
Tu nie zmieniło się nic, łącznie z tuszem do rzęs. Zamówiłam jedynie zapas do mojego kolorówkowego podkładu mineralnego. Ach, w końcu nauczyłam się rysować względnie znośne kreski nad rzęsami. To tyle.

A teraz najważniejsze - jak miewa się moja skóra? Powiem tak - nie jest źle, ale bywało lepiej. Bywało też znacznie gorzej, więc właściwie jestem zadowolona. Jednak wiem, że taka pielęgnacja to zbyt mało. Mam nadzieję, że planowane przeze mnie domowe "zabiegi" kwasowe chociaż trochę mi pomogą. A'propos kwasów - nie znoszę zwyczajnych filtrów, ale interesują mnie kremy firmy Apis. Czy któraś z Was używała ich produktów z filtrem SPF30? A co sądzicie o 30 Antheliosa La Roche Posay?

26 lipca 2013

Mydlnica lekarska - ratunek dla przetłuszczających się włosów

To głównie dzięki temu ziołu oraz bardzo delikatnemu szamponowi udaje mi się ograniczać przetłuszczanie się włosów. Jest to kwestia potwierdzona, gdyż zarzucenie płukania i mycie włosów szamponem tylko teoretycznie delikatnym spowodowało, że skóra była przetłuszczona już po dwunastu godzinach.





Co to w ogóle jest ta mydlnica? Widziałam ją kiedyś rosnącą przy jakiejś drodze - taki nijaki, dość wysoki kwiatek. Wykorzystuje się jej korzenie - wysuszone i pokruszone. To te beżowe kawałki widoczne na zdjęciu powyżej. 

Korzenie zawierają naturalne środki myjące zwane saponinami. I to nie jest żart! Po zalaniu mydlnicy wodą widać pianę, a po zagotowaniu - ogromną ilość piany. Mydlnica jest bardzo delikatna, ale jednocześnie dobrze myje. Polecana jest do pielęgnacji przetłuszczającej się skóry i włosów. Gdzieś czytałam, że ma właściwości regulujące wydzielanie sebum. Myślę, że można ją traktować jako delikatny środek do mycia skóry i włosów (a raczej skóry głowy - włosy po jej użyciu są raczej szorstkie). Stosowana często, w dużych ilościach i bez nawilżania najprawdopodobniej będzie wysuszała - jak każde zioło lub detergent.

Raczej nie używam mydlnicy do twarzy, ale kto wie, może powinnam. Skóra głowy reaguje na nią świetnie. Używam jej nie jako płukanki, ale jako środka myjącego. Najpierw myję włosy i skórę bardzo delikatnym szamponem Dulgon Kids, a później samą skórę opłukuję wywarem z mydlnicy - płaska łyżeczka zioła, kilkanaście ziarenek siemienia lnianego, szklanka wody, czasem z dodatkiem kilku listków mięty.

Znalazłam też sposób na stosowanie ciężkich masek po myciu. Przed lub po spłukaniu ich z włosów przepłukuję skórę głowy rozcieńczonym wywarem z mydlnicy.

Moja skóra głowy najlepiej zareagowała na wypłukanie takim wywarem, a jakim wspomniałam powyżej z dodatkiem szczypty allantoiny, dużej kropli hialuronianu cynku oraz kilku kropel mleczka pszczelego w glicerynie. Taka mieszanka oczyszcza, genialnie łagodzi i koi skórę głowy, nawilża i być może ma również lekkie działanie antybakteryjne. 

Być może takie mycie głowy wyda Wam się przesadne lub kłopotliwe, ale wierzcie mi - nie jest tak. Wcale nie zajmuje więcej czasu, niż zwykłe mycie. Trzeba tylko na jakiś czas przed zagotować mydlnicę. Myślę, że warto ją przetestować. Skusicie się? A może miałyście już do czynienia z mydlnicą, orzechami piorącymi lub innymi naturalnymi środkami myjącymi?

Anegdotka: Pani w sklepie zielarskim wciskała zadowolonej klientce szampon z SLeS twierdząc, że jest on bardzo delikatnym produktem opartym tylko i wyłącznie na saponinach - naturalnych środkach pochodzących z mydlnicy lekarskiej (był to szampon teoretycznie z wyciągiem z mydlnicy). Szkoda, że nie odważyłam się i nie powiedziałam jej wtedy czegoś do słuchu.

13 lipca 2013

Zbieramy zioła, ale... gdzie ich szukać?

Do niedawna zwykłe chaszcze brałam po prostu za zwykłe chaszcze. Ale okazuje się, że najczęściej chaszcze wcale nie są tylko chaszczami. W chaszczach rosną... zioła! Właściwie większość roślin tworzących jakieś bezładne zbiorowiska gdzieś przy polnych drogach, na nieużytkach, łąkach i przy lesie ma jakieś, większe lub mniejsze, właściwości lecznicze.


Oczywiście każda roślina występuje najczęściej w określonych warunkach - w miejscu nasłonecznionym lub zacienionym, suchym lub wilgotnym, więc jeżeli szukamy konkretnego gatunku - lepiej sprawdzić gdzie rośnie przed udaniem się na łowy. Ale jeżeli same nie wiemy, czego chcemy, możemy iść się rozejrzeć. Proponuję Wam kilka miejsc, gdzie według mnie najłatwiej spotkać rośliny lecznicze:
 
pobocza polnych dróg
pola i niedawne pola
skraj lasu
nieużytki
zarośnięty brzeg jeziora
zarośla wszelkiego rodzaju
łąki, w szczególności te koszone od czasu do czasu


Oczywiście przestrzegam przed zbieraniem roślin, których nie znamy. Nie zbierajmy ziół na siłę. Wydaje mi się, że niełatwo byłoby otruć się rośliną, ale wszystko jest możliwe. No i przestrzegam przed {barszczem}. Uważajmy na niego podczas wszystkich wycieczek i spacerów, nie dotykajmy z ciekawości i nie pozwalajmy zbliżać się do niego dzieciom, ani nikomu innemu. Sama spotkałam trzy okazy i z trudem powstrzymałam się przed sprawdzeniem, czy to naprawdę on. Ale ja wiem, czuję, że to był on. Trudno go przegapić, całkiem młode krzaczki mają po prawie dwa metry wysokości.



Gdzie znalazłam zioła, które zbierałam?
 
skrzyp - na łąkach - koszonych, niekoszonych oraz na dawnym polu
bratek - na "czynnym" polu - zanim zboże urosło i później, po jego skoszeniu
pokrzywa - na poboczach dróg i różnych nieużytkach, ale żadna nie nadawała się do zbioru
lipa - mam w ogródku, ale jeżeli ktoś nie ma, może znaleźć ją na przykład w starym parku - byleby z dala od ulicy
brzoza - w lesie
mięta - akurat w okolicach drogi widocznej na zdjęciu, ale jest to teren wilgotny - mięta lubi wilgoć
dziurawiec - na łące
Apteka - też się liczy? W końcu musiałam zaprzestać zbiorów bratka, bo urosło zboże i nie mogłam go znaleźć, a na moim polu wyrósł barszcz.
 
 
Przypominam tylko, że zioła zbieramy rano, zanim opadnie rosa lub wieczorami - gdy już się pojawi, suszymy w przewiewnym, zacienionym pomieszczeniu i nie przechowujemy w folii, a w materiałowych workach.


Zbieracie zioła? Niedawno naprawdę miałam fazę na własnoręczne zbieranie i suszenie ziół, ale teraz znów kupuję je w aptece. Wydaje mi się, że robię coś źle, a poza tym jestem zbyt leniwa. A krzaczyska oglądam raczej hobbystycznie. Dopóki pamiętam - fioletowa roślinka zaprezentowana w ostatnim Puszystym Pamiętniku najprawdopodobniej jest bukwicą zwyczajną. A najnowsza część Pamiętnika najprawdopodobniej nie ukaże się w ten poniedziałek - nie mam nowych zdjęć do opublikowania! 

I pamiętajcie - strzeżcie się barszczu!
 

6 lipca 2013

Uczymy się obsługi ziołowych płukanek

Moje włosy nienawidzą ziół. Za to skóra je uwielbia, ale w nadmiarze mogą ją przesuszyć. Ze względu na to "uwielbienie" zostałam zmuszona do poradzenia sobie z problemami, co okazało się bardzo proste.


Właściwie chodzi tylko o to, aby do oprócz ziół w płukance znalazło się coś nawilżającego. Może być to siemię lniane, ale możemy dodać również półproduktów, na przykład gliceryny. Poza tym staram się polewać wywarem jedynie skalp, podtrzymując włosy drugą ręką tak, aby nic po nich nie spływało. Podobno najlepiej działają płukanki, do których wykonania użyjemy kilku ziół o podobnych właściwościach.

A po co w ogóle płukać skalp, omijając włosy? A no po to, że zioła mają bardzo korzystny wpływ na skórę. Mogą działać łagodząco, pomagać w walce z przetłuszczaniem lub ograniczyć wypadanie włosów. Nie zauważyłam co prawda zmniejszonego wypadania, ale na pozostałe problemy zioła zdecydowanie mi pomogły. Oczywiście nie zniechęcam nikogo do płukania włosów, moim zioła zwyczajnie nie służą. Zawsze, ale to zawsze są po nich spuszone i szorstkie w dotyku.


Jakie zioła wykorzystywać? Polecam mydlnicę lekarską (możemy ją wykorzystać zamiast szamponu), miętę, brzozę, pokrzywę, skrzyp, rumianek, bratek, bylicę boże drzewko (wzmacnia). Oraz wszystkie inne, które tylko macie pod ręką i nie są trujące.

Moimi ulubionymi płukankami są te, które zawierają mydlnicę. Wykorzystywałam ją na wszystkie możliwe sposoby i myślę, że każdy powinien przetestować ją na sobie. Świetnie oczyszcza, normalizuje skórę głowy, naprawdę pomaga ją ogarnąć i ograniczyć przetłuszczanie.
 

16 czerwca 2013

Dary Natury

Wiosnę mamy już prawie za sobą, lato zbliża się wielkimi krokami, a w naszych ogrodach (a także na łąkach i w lasach) rosną zioła i pojawiają się pierwsze owoce. Chcę skłonić Was (i siebie) do wyjścia z domu i poszukania w pełni ekologicznych produktów do pielęgnacji cery i włosów zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Czyli wszystkiego, co polubi nasz organizm. Właściwie ogranicza nas tylko własna wyobraźnia, zasięg naszego środka transportu (na przykład nóg) oraz stopień ewentualnego trującego działania roślin, które mogą w nasze łapki wpaść. Ma być zdrowo, naturalnie i skutecznie! Nietrująco poproszę ;) Myślę, że za dary natury możemy uznać również jajka (najlepiej z oznaczeniem 0), oleje oraz produkty ekologiczne zakupione w sklepach.

Zasady
 
 
1. Zabawa trwa od dziś do końca października.
 
2. Chciałabym, żeby każda z uczestniczek opublikowała przynajmniej dwa posty związane z tematem akcji miesięcznie. Nie chcę zmuszać nikogo do suszenia ziół w październiku, dlatego wszystkie dziewięć postów (w skrajnych przypadkach nie obrażę się na Was, jeżeli będzie ich mniej, w końcu liczy się jakość) nie musi być równomiernie rozmieszczonych w czasie. Mamy już połowę czerwca, dlatego dla tego miesiąca liczę jeden post.
 
3. Proszę Was o zostawianie mi linków do Waszych postów w komentarzach przez cały czas trwania akcji. Zaprezentuję je w poście podsumowującym, wspólnie wybierzemy najciekawsze, które zostaną w zakładce na blogu na dłuższy czas - może przydadzą się komuś w przyszłym roku.
 
4. Oczywiście miło mi będzie, jeżeli na blogach uczestniczek znajdzie się banner z linkiem kierującym do tego posta.
 
5. Proszę o pozostawienie w komentarzach adresów Waszych blogów, dzięki którym utworzę listę uczestniczek.
 
6. Zastanawiam się nad osobami, które nie prowadzą bloga. Oczywiście namawiam do przyłączenia się. Jeżeli chciałybyście podzielić się swoimi obserwacjami, zostawcie komentarze pod tym postem, a te najciekawsze umieszczę w poście podsumowującym ;)
 
7. Myślę, że z dobrymi pomysłami możecie się przyłączać przez cały czas trwania akcji, a także zgłaszać najciekawsze ze swoich poprzednich tematycznych postów.


Jak na razie to wszystko. Macie jeszcze jakieś pomysły pomagające w ukształtowaniu tej akcji? Jeden banner wklejam poniżej, zadbam o to, by pojawiło się jeszcze kilka bardziej kolorowych. Czuję się szczęśliwa, kiedy mam kilka opcji do wyboru i Wam też chcę taki wybór umożliwić.







Z bliżej nieokreślonego powodu jestem negatywnie nastawiona do wszelkich akcji blogowych. A z drugiej strony bardzo je lubię. Czasem nie jestem w stanie pojąć samej siebie. Mimo moich uprzedzenia postanowiłam zorganizować kolejną* akcję. Ten pomysł przyszedł mi do głowy już zimą i uznałam go za na tyle ciekawy, aby Wam go zaprezentować.


W akcji biorą udział:
 
Ruda Rudość - Naturallywavyhair
Panna M. - Wyznania Panny M.
Little Dragon - Little Lavender Dragon
Makapaka - W drodze do ideału
Asia B. - Pompon
Kana - Dbaj o Włosy
Ilierette - Ilierette



Właśnie wychodzę zebrać bratki i skrzyp do suszenia. A Wy?


* Pierwszą była akcja Piję na zdrowie, o której chyba mogę powiedzieć, że zakończyła się sukcesem i za udział w której bardzo Wam dziękuję.

11 maja 2013

Mam zamiar zwalczyć trądzik 1: Domowe sposoby

Tak jak mnóstwo bajek rozpoczyna się zwrotem "Dawno, dawno temu za siedmioma górami..." tak zapewne wstęp do znakomitej części postów bloggerek otwiera zdanie "Jak zapewne część z Was, drogie czytelniczki wie...".

A więc - jak zapewne część z Was, drogie czytelniczki, wie - zmagam się z trądzikiem. Przez pewien czas byłam szczęśliwa, moje czoło było gładkie, zaskórniki znikały - no cud, miód, orzeszki. Miałam nadzieję, że to początek końca. Ale wszystkie znamy powiedzenie: "Nadzieja matką głupich.". Skóra przechodzi kryzys i jest  w bardzo nietypowym stanie - takiej jej jeszcze nie widziałam. Wiem jedno  - długo taka nie pozostanie.

Dziś pierwszy z trzech postów systematyzujących moją trądzikową pielęgnację. Na początek zbiorę i krótko scharakteryzuję stosowane przeze mnie "domowe metody" czyli wszystkie możliwe eksperymentalne wykorzystania zielsk oraz papek, które możemy otrzymać z produktów znalezionych w kuchni (a w mojej kuchni można znaleźć wszystko).


Do mycia twarzy


Od niedawna myję twarz w przegotowanej wodzie. A jak już ją gotuję - wrzucam do garnka kilka ususzonych listków brzozy, mięty lub pokrzywy.
 
Przy okazji - do demakijażu używam mieszanki olejów, do której (oprócz rycynowego) trafia czasem oliwa z oliwek, domowy macerat i olejek eteryczny.


Zioła

Właśnie doszła do wniosku, że nie opisałam jeszcze ani wszystkich ziół, których używam, ani wszystkich sposobów, w jakie je wykorzystuję. Dokładne opisanie ich teraz zbytnio wydłużyłoby post, więc spodziewajcie się nowych ziołowych wpisów w najbliższej przyszłości.

A co do ziół - naprawdę wierzę w ich dobroczynne działanie. Staram się wykorzystywać je na przeróżne sposoby, tak, aby zyskać jak najwięcej.  






Co do kozieradki - teraz najczęściej nakładam ją bez żadnych dodatków, a glinkę mieszam z miodem lub nawet tylko z jakimś płynem lub olejem. Wydaje mi się, że jednak większość naturalnych produktów w pełni ujawnia swoje możliwości, gdy stosujemy je solo.
 
Uwielbiam też wodę pietruszkową jako tonik!


Domowe maseczki

Bardzo często robię sobie maseczki sama. Takie domowe - z płatków owsianych, miodu, glinki (no dobra, nie znalazłam jej w mojej kuchni) - działają na moją skórę najlepiej. Pierwszą sklepową maseczkę wielorazowego użytku kupiłam dopiero w tym tygodniu.




Widzę, że maseczka z miodu i glinki jest moją ulubioną od dłuższego czasu. Poza maseczkami często funduję swojej skórze domowe peelingi. Wiem, że jest trądzikowa, ale akurat peelingi mechaniczne nie powodują zaognienia zmian, a zazwyczaj po nich szybciej się goją. Jednakże zgodnie z powszechnie panującą wiedzą - trądzikowcy powinni peelingów mechanicznych - cukrowych, owsianych czy kawowych - unikać.


Na zaskórniki

Ich zwężenie powoduje maseczka z glinki, miodu i cytryny. Poza tym dobre skutki przynosiło nakładanie na skórę mleka, chyba powinnam do tego wrócić. Ale na razie testuję sodę oczyszczoną. Nakładam ją na nos i okolice ust, po 5 minutach widoczne jest zmniejszenie zaskórników, a po trzech użyciach obserwuję bardzo powolne znikanie.
 
 
Okłady
 
 
Nie znalazłam nigdzie bawełnianych pastylek do maseczek w ludzkiej cenie, więc musiałam wymyślić inny sposób na wykonywanie płynnych maseczek. Zapewne domyślacie się, jaki? O nim też napiszę niedługo.
 
 
Aloes
 

Moja mama postanowiła wyrwać aloesa z doniczki i wsadzić do niej młode roślinki. No cóż. Dwa pięcioletnie aloesy siedzą na talerzu w lodówce i dojrzewają. Aloes działa antybakteryjnie, łagodząco i nawilżająco. Możecie się spodziewać w najbliższym czasie wpisu z licznymi pomysłami na wykorzystanie aloesu.
 
 
Myślę, że jak na tą chwilę - wymieniłam wszystko. Dziś przeczytałam u Ekocentryczki o ziemniakach w pielęgnacji, je z pewnością również przetestuję. No i wczoraj przetarłam skórę ogórkiem, genialnie odświeża. Kojarzycie jeszcze jakieś domowe metody pielęgnacji skóry?


Ach - właśnie przeczytałyście pierwszy post z cyklu. Kolejnych - o kosmetykach i dokładnej charakterystyki pielęgnacji możecie się spodziewać w ciągu kilku najbliższych dni ;)

4 maja 2013

Oczyszczające, antytrądzikowe, przeciwprzetłuszczaniowe! Zioła do zbierania wiosną

Na blogach pojawia się coraz więcej postów o ziołach. I nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież właśnie rozpoczyna się sezon na zioła. Przyznam szczerze, że cieszę się, bo nie mogłam się już go doczekać. Co prawda nie do końca sprzyja nam pogoda (bo większość roślin należy zbierać rankiem, w słoneczne dni), ale już w długi weekend przetestowałam kilka naparów z ziół. A to dopiero początek.


Poziomka

Liście poziomek możemy zbierać przez cały czas, kiedy mamy do nich dostęp. Z jednym małym warunkiem - muszą być to dzikie poziomki rosnące w naturalnym środowisku, z dala od drogi. Odwary liści działają antybakteryjnie, ściągająco, oczyszczająco. Przemywanie nimi pomaga zwalczać choroby skóry.

O jej działaniu przeczytałam zimą i nie mogłam się doczekać, aż będę mogła sprawdzić, czy naprawdę pomaga. Niestety, jeszcze tego nie zrobiłam. Jednak przetestuję odwar w najbliższym czasie i podzielę się z Wami wrażeniami. Bo poziomki nie tylko liście mają, ale i owoce czasem wydają. A te owoce mogą sprawdzić się znacznie lepiej, niż liście...


Mięta

Mięta jest bardzo popularnym ziołem. Napary z jej liści pijemy podczas kłopotów z trawieniem i różnych "chorób żołądkowych".Olejek obecny w liściach mięty znajduje zastosowanie również w kosmetyce. Jak to olejek eteryczny - działa oczyszczająco, odświeżająco, antybakteryjnie. Napary i wodne maceraty z mięty mogą się więc sprawdzić w pielęgnacji twarzy. Jestem również ciekawa działania maseczki ze zmiażdżonych świeżych liści.

Osobiście uwielbiam herbatkę miętoworumiankową. Jestem pewna, że takie połączenia ma działanie oczyszczające. I przy okazji świetnie smakuje. Używałam jej też w roli toniku, napiszę o nim w najbliższym czasie.

 
Brzoza

Możemy pić napary z liści lub pączków - stosuje się je przy schorzeniach skóry (również skóry głowy). Odwary stosowane zewnętrznie pomagają na łojotok, łuszczycę, trądzik. Świetnie działają płukanki z liści - wzmacniają cebulki, a te ze świeżych podobno wygładzają włosy. Uwaga na barwienie! Zbieramy liście teraz - w maju i czerwcu - najlepiej, gdy są jeszcze młode i lepiące. Suszymy w ciemnym, przewiewnym miejscu.
 
Próbowałam płukanki ze świeżych liści brzozy i pokrzywy - ślicznie pachnie i przy okazji uspokaja skórę głowy. Wytrzymuje już prawie dwa dni! Przy okazji przetarłam mieszanką twarz - taki sobie tonik. Jak zwykle dodałam odrobiny cytryny.


Pokrzywa

O działaniu pokrzywy chyba wiemy dość dużo. Napary i odwary z liści wewnętrznie - wzmacniające, zapobiegają wypadaniu włosów. Zewnętrznie - płukanki z pokrzywy wzmacniają cebulki, mogą przyciemniać włosy lub je zielenić - w przypadku użycia świeżych liści. Pokrzywa jest polecana również do cery trądzikowej, przetłuszczającej się. Zbieramy przed kwitnieniem, suszymy w ciemnym, przewiewnym miejscu (jak wszystkie zioła).

Dodałam do płukanki jeden liść - włosy zielone nie są. Mogę jeszcze dodać, że herbatka ze świeżej pokrzywy zbyt smaczna nie jest.


Śliwa tarnina

Kwiaty zbieramy rano, w słoneczne dni, suszymy tak jak wszystkie zioła. Naparów używa się do przemywania i okładów w schorzeniach skórnych. Z owoców (późną jesienią, po pierwszych przymrozkach) robi się pyszne przetwory i nalewki.
 
Zawsze byłam ciekawa, czy te piękne białe krzaki mają jakieś znaczenie praktyczne. I proszę - mają! Kwiaty zebrałam, ale w nieodpowiednich warunkach, a wydaje mi się, że to ma znaczenie. Dorzucę je do jakiegoś naparu z ziół.


Przy tworzeniu wpisu pomagałam sobie oczywiście moją ulubioną książką - Wielka księgą ziół polskich Teresy Wielgosz.


Poza tym mam jeszcze dostęp do zielonej pietruszki, wyhodowanej zimą na parapecie i przesadzonej na grządkę. Uwielbiam wodę pietruszkową!

Jak tam Wasze ziołowe zbiory?

19 kwietnia 2013

Kora wierzby białej - na trądzik i przetłuszczające się włosy

 
Salix alba


Wierzba, a raczej jej kora jest dość nietypowym ziołem. I nie na darmo używa się kory zamiast liści. Bo tak się składa, że korą wierzby ludzie się leczyli. Już bardzo dawno temu. A troszkę mniej dawno temu wyizolowano z niej kwas salicylowy. A z kwasu salicylowego stworzono kwas acetylosalicylowy. A kwas acetylosalicylowy to aspiryna.
 

Jak działa na moją skórę głowy?

Genialnie. To słowo chyba najlepiej oddaje moje wrażenia. Płukanką z rozcieńczonego odwaru kory i odrobiny mydlnicy lekarskiej wypłukałam dokładnie skórę głowy, wcześniej nakładając na włosy odżywkę, a później maskę. Przez całą dobę włosy nawet nie zaczęły się przetłuszczać, to dla mnie ogromna różnica.


Jak działa na moją cerę?

Stosowałam ją w postaci toniku i okładów (wspomnę o tym sposobie pielęgnacji w jednym z najbliższych postów). Odrobinę rozjaśniała skórę i ją uspokajała. W końcu zaczęłam dodawać po kilka kropel cytryny (stąd jaśniejszy kolor na zdjęciu), jednak to nie zmieniło jej właściwości. Nie jest źle, ale mam lepsze sposoby. {napisano: 19.04.2013}

To rozjaśniające działanie naparu może się opierać właśnie na kwasie salicylowym. Jego obecność wyjaśniałaby również brak różnicy w działaniu po dodaniu cytryny {i to i to słaby kwas}. I już mniejsza o to, że stosowanie cytryny na skórę nie było dobrym pomysłem. Ale uwaga - wierzba może podrażniać. Szczególnie wrażliwą skórę lub przy zbyt długim kontakcie z nią {kompres}. {napisano 04.02.2014}
 

Modyfikacje

Poza dodawaniem cytryny modyfikowałam odwar w jeszcze jeden sposób - dodawałam odrobinę mydlnicy lekarskiej. Taki tonik sprawdzał się o wiele lepiej - oczyszczał skórę. Skóra głowy z tej wersji również była zadowolona.
 

19 lutego 2013

Ziołowe płukanki do włosów

Wzmacniają włosy, tonizują i odżywiają skórę głowy, pomagają w leczeniu lub zapobieganiu łupieżowi oraz ograniczają przetłuszczanie się skóry głowy. Mogą też wzmacniać posiadany przez nas kolor włosów, nadawać refleksów, rozjaśniać lub przyciemniać. Czy więc ziołowe płukanki są włosowym zabiegiem idealnym?




Jakie zioła się nadadzą?

Ośmielę się napisać, że zapewne większość tych z domowej ziołowej apteczki. A przynajmniej większość z tych posiadanych przeze mnie. Lipa, mięta, rumianek, bez, pokrzywa - w każdym możemy doszukać się jakiegoś działania, które przyda się włosom, a nawet bardziej skórze głowy.


Mydlnica lekarska

Wypłukałam, a właściwie wymyłam nią włosy - za pierwszym razem wcierałam ją w skórę samą, za drugim z niewielką ilością płynu Facelle, po chwili wypłukałam jak zwykły szampon i nałożyłam na końce lekką odżywkę do spłukiwania. Poradziła sobie świetnie z przetłuszczoną skórą głowy (mam wrażenie, że Facelle był zbędny). Włosy aż piszczały z czystości i jest to świetna (i nieskomplikowana) alternatywa dla klasycznego mycia, może nam pomóc w walce z przetłuszczaniem się skóry głowy.


Inne zioła, które testowałam:
  • rumianek - dla refleksów i rozjaśnienia
  • lipa - dla nawilżenia
  • skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy
  • kwiat bzu czarnego
  • bylica boże drzewko - wzmacnia, przyspiesza wzrost.

Przydatne linki:


Dlaczego to zabiegi nie dla mnie? 

Żadna z wykonanych przeze mnie do tej pory płukanek ziołowych nie podziałała tak jak powinna (no dobrze, działania wzmacniającego nie jestem w stanie potwierdzić). Za to każda z nich zwyczajnie przesuszała moje włosy. Na szczęście z większym powodzeniem eksperymentuję z zupełnie innymi składnikami.


A Wy? Płuczecie włosy? Sprawdzają się u Was zioła, czy wręcz przeciwnie?


PS: Zrobiłam dzisiaj płukankę według własnego pomysłu (na który i tak przed chwilą natknęłam się na jednym z blogów) i zapomniałam zabrać ją ze sobą do łazienki...

30 grudnia 2012

Wcierka przyspieszająca porost włosów, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie II

Pamiętacie mój poprzedni przepis na wcierkę? Nie zaobserwowałam po niej szczególnych efektów i postanowiłam zmienić jej skład. Ten wydaje mi się ciekawszy :)


Jeszcze świątecznie :)

Składniki:

  • napar z mieszanki ziół (skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy, bratek - oczyszcza)
  • woda brzozowa - wzmacnia cebulki, zapobiega wypadaniu, przyspiesza wzrost włosów, a także powoduje wyrastanie babyhair
  • gliceryna - nawilża
  • kwas hialuronowy - nawilża
  • witamina E - antyutleniacz, może wpływać na przyspieszenie wzrostu włosów, jest naturalnym konserwantem
Edycja: Teraz dodałam jeszcze krztynkę allantoiny.
 

Wykonanie

Do naparu z ziół (około 3 łyżek) dodałam 3 krople gliceryny i pół kropli kwasu hialuronowego, następnie wymieszałam z wodą brzozową w proporcji 1:1 (czyli dodałam 3 łyżki) a następnie przypomniałam sobie, że mam witaminę E i że jej też mogłabym dodać. Zapomniałam tylko, że E jest z tych rozpuszczalnych w tłuszczach, co zauważyłam po wkropieniu jej do mieszanki (pływały oczka tłuszczu). 

Zastosowanie i efekty

Z powodu zawartości oleju nie używałam wcierki zaraz po myciu włosów, ale dopiero po powrocie do domu. Taka ilość wystarczyła mi na 4 użycia czyli 2 tygodnie. Mimo dużej ilości alkoholu w wodzie brzozowej, dzięki glicerynie i kwasowi hialuronowemu skóra głowy nie została wysuszona, ale przyjemnie ukojona. Ponadto mam dość sporo nowych babyhair, a stare trochę podrosły (nie wiem tylko, czy to bardziej wina wcierki, czy diety i suplementów). Nie potrafię też stwierdzić, jak i czy wpłynęła na przyrost - używam jej zbyt krótko, poza tym stosuję też inne preparaty, kosmetyki no i łykam różne specyfiki :D
 

Witamina E :)

Przy okazji tworzenia wcierki odkryłam skład mojej witaminy E. Bardzo mi się podoba, chyba będę dodawać jej do olejów przy olejowaniu włosów.
 
Wydaje mi się, że wpis kwalifikuje się do akcji Marcepanki Piękno z Natury.
 
 
 
 
Znowu zaczęłam pisać tak strasznie chaotycznie. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie :)
Macie "wolne" między Świętami a Sylwestrem? Jak spędzacie czas? Dbacie o skórę i włosy, eksperymentujecie, czy odpoczywacie?


16 grudnia 2012

Dbam od wewnątrz - suplementy

Już przez dłuższy czas stosuję suplementację diety, ale przyznaję, że nie była ona jakoś szczególnie dostosowana do moich potrzeb. Ot, tak - łykałam sobie po jedną lub dwie kapsułki z olejem z wiesiołka, jadłam płatki owsiane z siemieniem, łykałam kapsułki ze skrzypem i pokrzywą, kiedyś brałam Calcium Pantothenicum, piłam skrzypokrzywobratek lub tą mieszankę Blondhaircare. Po kapsułkach ze skrzypem włosy trochę szybciej rosły, po CP cera wyglądała lepiej, ale bez spektakularnych efektów. Teraz chyba wiem, dlaczego się ich nie doczekałam. Przyjmowałam wszystko nawet jeżeli nie tak znowu bardzo nieregularnie, to w zbyt małych ilościach!
 
Od dzisiaj zaczynam zaplanowaną i regularną suplementację (jak długą, to się jeszcze okaże). Chcę o niej napisać, bo dzięki temu będę się czuła odrobinę bardziej zobowiązana do trzymania się mojego planu :) Aha, nie chciałam "zaczynać od jutra" więc akcja została rozpoczęta dzisiaj :D
 
Na razie wygląda to tak
  • 4 kapsułki oleju z wiesiołka
  • 4 tabletki Calcium Pantothenicum
  • 1-2 kubki skrzypokrzywobratka
  • siemię lniane - rano z owsianką i bakaliami i/lub wieczorem zalane wodą

Zdjęcie suplementów - coby bardziej kolorowo było :)

Z czasem najprawdopodobniej odrobinę zweryfikuję ilość lub rodzaj suplementów. Aha! Oprócz tego staram się w miarę zdrowo odżywiać. Dzięki mojej mamie codziennie mam domowe obiady (najczęściej zupy) Poza tym nie jem białego pieczywa, ukochaną czarną herbatę z cytryną i dwiema łyżeczkami cukru piję tylko w weekendy do śniadania, wtedy też pozwalam sobie np. na jajecznicę. Staram się też spożywać co najmniej jedno warzywo lub owoc dziennie (w zeszłym roku było dobrze, jeśli jadłam jedno jabłko na 2 tygodnie!). Czasem zamieniam też zwykłe mleko na sojowe z Biedronki - szczególnie do śniadań. Nie zrezygnuję tylko ze słodyczy, a już na pewno nie z czekolady!
 
Co o tym sądzicie? Z czasem chyba będę musiała zwiększyć spożycie produktów zawierających witaminę B1. Widzicie jeszcze jakieś nieprawidłowości?
 
PS: Od początku miesiąca mój blog odwiedziło ok. 1300 osób! Mam też 15 obserwatorów i 48 komentarzy (w tym około połowy własnych). Jestem pod wrażeniem, że aż tyle osób chce czytać to, co piszę! Tym bardziej, że w poprzednim miesiącu weszło tu tylko około 200 osób. Oby tak dalej!

2 grudnia 2012

Ziołowo-brzozowa wcierka przyspieszająca porost, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie

Jakiś czas temu zauważyłam, że w moim włosomaniaczym zbiorze brakuje bardzo ważnego kosmetyku - wcierki do skóry głowy! Postanowiłam, że stworzę ją sama. Pogrzebałam w internecie, poczytałam o dobroczynnych właściwościach wody brzozowej i zdecydowałam, że to ona będzie głównym składnikiem mojego produktu. Chcąc złagodzić działanie alkoholu, który jest na pierwszym miejscu w jej składzie (jest go więcej, niż wody!), wymieszałam ją między innymi z naparem z ziół.

Składniki

Składniki i ich działanie:

  • woda brzozowa (alkohol, woda, ekstrakt z brzozy, zapach - mocny strasznie) - wzmacnia cebulki, przyspiesza wzrost i powstawanie babyhair, odświeża skórę głowy i zmniejsza jej przetłuszczanie
  • rumianek - rozjaśnia, łagodzi, działa bakteriobójczo
  • lipa - nawilża (chociaż średnio wierzę w nawilżające działanie ziół)
  • pokrzywa - ogranicza przetłuszczanie, wzmacnia cebulki, przyciemnia (w celu złagodzenia tego efektu rumianek)
  • mięta - łagodzi stany zapalne, działa bakteriobójczo, odświeża
  • kwas hialuronowy - nawilża oczywiście - w celu złagodzenia wysuszającego działania alkoholu, ziół, olejku eterycznego
  • olejek lawendowy - działa przeciwzapalnie, przeciwłupieżowo, antybakteryjnie, łagodzi wypadanie i przyspiesza porost - polecany do włosów

 

Proporcje:

  • woda brzozowa i napar ze wszystkich ziół (po jednej torebce - nie miałam innych, ale większość z nich pochodzi najprawdopodobniej z apteki) 1:1
  • duża kropla kwasu hialuronowego
  • 2-3 krople olejku lawendowego - eterycznego, nie zapachowego!
  • przygotowałam ok. 40 ml wcierki, zużyję ją szybko i zrobię świeżą

 

Alternatywny przepis:

Eve: Lotion przyspieszający porost włosów z bylicy bożego drzewka
Być może ktoś, kto nie zmaga się z przetłuszczaniem, zdecyduje się na tą wersję ;)

 

Zaobserwowane efekty:

Wcierki używam już około 2 tygodni, nie mogę jednak obiektywnie ocenić działania solo, ponieważ jest elementem mojego Planu. Zaobserwowałam pewne zmniejszenie przetłuszczania - po umyciu wieczorem skóra nie jest tłusta już rano, a dopiero późnym popołudniem - dla mnie to ogromna różnica!

A Wy? Używacie kosmetyków do skóry głowy - wcierek lub olejów? Co o nich sądzicie?
Miłego wieczoru :)

PS: Jutro Dzień Darmowej Dostawy! Zamawiacie coś? ;)