Pokazywanie postów oznaczonych etykietą końcówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą końcówki. Pokaż wszystkie posty

3 kwietnia 2014

Bez objętości u nasady, przesuszone na końcach

Zaznaczę również, że przetłuszczające się u nasady. Nie ma chyba nic gorszego! A w dodatku wszystkie szampony i odżywki Volume objętości dodają raczej suchym końcom niż całej fryzurze, o odbiciu od skóry nawet nie wspominając.



No dobrze, więc jak poradzić sobie z problemem? Już jakiś czas temu odkryłam, {co powoduje na moich włosach brak objętości}. Mam namyśli oczywiście nadmierne nawilżenie/obciążenie włosów i/lub - niedobór protein. Wystarczyło jedno zastosowanie maski z dodatkiem żelatyny {popularne laminowanie} aby włosy zyskały znośny wygląd. Niestety tylko tymczasowo, bo następnym razem...

19 lutego 2014

Dbam o włosy od dwóch lat, a one wciąż są do kitu

Czyli radzimy na włosowe problemy różnych etapów włosomaniactwa.



Zacznijmy od rozważenia i zastanowienia się, co może być przyczyną wspomnianego w tytule stanu rzeczy. Zrobimy tak. Ja opiszę swoje włosowe przygody, objawy i przyczyny złego stanu włosów a także sposoby, w jakie sobie z nimi poradziłam. Cały tekst dzielę na części: początek oraz dalsze etapy włosmaniactwa, czy tam świadomej pielęgnacji włosów, jak kto woli.
 

18 lutego 2014

Zrozumiałam, czym jest OMO

Pamiętam, jak wieki temu czytałam o jakiejś skomplikowanej kombinacji mycia włosów z nakładaniem odżywek. Najpierw trzeba było włosie odżywką nasmarować, żeby je przed złym działaniem szamponu ochronić. Potem umyć tylko skórę, najlepiej jeszcze metodą kubeczkową czyli uprzednio spienionym szamponem, opłukać i nałożyć maskę. Chyba nawet tego próbowałam, ale taka ogromnie czasochłonna przesada kompletnie się na moich włosach nie sprawdzała.














Zawsze myłam włosy, nakładałam maskę lub odżywkę i było ok. Ale jakiś czas temu treściwe maski stosowane po myciu zaczęły przeciążać moje włosy. Później przeciążały je nawet zwyczajne odżywki. Przez chwilę pomyślałam i postanowiłam nałożyć maskę przed myciem, na suche włosy. Tak na pół godziny. Potem włosy zwyczajnie umyłam. Za pierwszym razem urządziłam im detoks, nie nakładając po myciu niczego. Dwa dni później zdecydowałam się na nałożenie lekkiej odżywki i serum na końce. To był strzał w dziesiątkę.

6 lutego 2013

Mgiełka zwalczająca suchość końcówek!

Chciałabym podzielić się z Wami największym z moich dotychczasowych odkryć. Pamiętacie Serum Olejowe Anwen? Wykonałam kiedyś swój spray według jej przepisu, jednak w innych proporcjach. Kompletnie nie sprawdził się w olejowaniu włosów (właściwie miał służyć jako podkład pod olej), jednak odkryłam dla niego zupełnie nowe zastosowanie, w którym nie ma sobie równych!
 

Serum do olejowania jako odżywka bez spłukiwania :)

Pewnego razu po myciu włosów załamywałam ręce, rozpaczając nad stanem moich niemiłosiernie suchych końcówek i wtedy wpadłam na pomysł: a jakby tak spryskać je tym czymś? W końcu lubią oleje (czasem wcieram w mokre 2-4 krople truskawki, są potem przyjemnie miękkie). To był strzał w dziesiątkę.
 

Uzyskane efekty...

...przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Końcówki zaraz po całkowitym wyschnięciu były odpowiednio dociążone, wyglądały na zdrowsze i nawilżone. Stały się też bardziej elastyczne. Poprawił się też ich ogólny stan. Oceniałam, że trzeba by ściąć około 10 centymetrów tych suchelców, obecnie muszę pozbyć się tylko 2 - 3 centymetrów z powodu rozdwojonych końcówek, reszta jest do odratowania, aktualnie w całkiem niezłym stanie. Prawdopodobnie przyczyniło się do tego też regularniejsze olejowanie i kilkukrotne nałożenie masek, ale wcześniej te zabiegi nie przynosiły aż takich zmian.
 

Jak ją wykonałam?

  • Wypłukałam wodą resztki odżywki Awokado i Karite. Powstała gęsta ciecz z widocznymi bąbelkami powietrza. Przelałam ją (ok. 40-50ml) do butelki z atomizerem.
  • Dodałam około 10-15 kropli oleju konopnego (lubią go moje włosy) oraz 3-4 krople oleju z pestek truskawek.
  • Dodałam kroplę kwasu hialuronowego i kroplę gliceryny (nawilżacze, obecnie mogą puszyć).
Proporcje na tyle, na ile pamiętam - mieszałam ponad dwa tygodnie temu.
Nie testowałam też do tej pory innej odzywki w tej roli, ale w kolejce czeka Garnier Oleo Repair.
Oczywiście możemy użyć innej odżywki lub oleju - ja wybrałam to, co powinno być najlepsze dla moich włosów.
 
Składniki, jakich użyłam
 
Jak stosuję?
 
Początkowo spryskiwałam podeschnięte, a właściwie prawie całkowicie suche końce, ostatnio wydobywałam resztki substancji z butelki na dłoń, rozcierałam i wsmarowywałam ją. Zaczynałam od 2 pryśnięć na całe włosy, potem nakładałam odrobinę więcej, ale do tej pory nie wiem, jaka ilość jest dla mnie optymalna.

Edit: Pierwszy komentarz skłonił mnie do przemyśleń. W sumie po spryskaniu wilgotnych końców też sprawdzała się dobrze, a wystarczało nałożyć mniej, więc prawdopodobnie jest to nawet lepsza alternatywa, niż spryskiwanie całkowicie suchych włosów (co zdarzyło mi się może raz) :)
 
Kropla mgiełki na mojej dłoni.
 
Na zdjęciu nie widać już powietrza, substancja stała się znacznie rzadsza od czasu jej wykonania.
 
 
Co sądzicie o takim sposobie na końcówki? Zaciekawiła Was ta mgiełka? A może macie zamiar ją przetestować? Ja jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!
 
 
PS: Zapomniałam wspomnieć - kombinowałam też z innymi metodami ujarzmiania końcówek. Chyba napiszę o nich osobny post.