Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis. Pokaż wszystkie posty

4 czerwca 2014

Pięć ziółek w domowych maskach do włosów


Wiecie, że lubię kombinować. Wiedzcie, że zazwyczaj skłania mnie do tego nieposiadanie tego jedynego wymarzonego produktu, czasem również żyłka badacza i ciekawość. Tym razem wszystko się skumulowało. No i swoje trzy grosze dorzuciły kuszące blogerki. Przeczytajcie, co z tego wynikło.

18 kwietnia 2014

Pięć ziółek dobrych dla każdej cery | charakterystyki i przepisy

Pięć popularnych, ogólnodostępnych i - jak znam życie - niedocenianych ziółek oraz pomysły na ich wykorzystanie. Dziś wybrałam te najbardziej uniwersalne, do wykorzystania w pielęgnacji twarzy.


Zauważyłam, że mam tak co roku, gdy nadchodzi wiosna. Zaczynam interesować się ziołami. Wyciągam swoje książki i kombinuję. W tym roku zrealizowałam zaledwie jeden ze swoich licznych pomysłów, ale większość roślin nawet nie zdążyła się rozwinąć, a do końca sezonu mam mnóstwo czasu. Poza tym kto mówi, że nie można kupić już ususzonych ziół w torebkach, hm?

30 grudnia 2012

Wcierka przyspieszająca porost włosów, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie II

Pamiętacie mój poprzedni przepis na wcierkę? Nie zaobserwowałam po niej szczególnych efektów i postanowiłam zmienić jej skład. Ten wydaje mi się ciekawszy :)


Jeszcze świątecznie :)

Składniki:

  • napar z mieszanki ziół (skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy, bratek - oczyszcza)
  • woda brzozowa - wzmacnia cebulki, zapobiega wypadaniu, przyspiesza wzrost włosów, a także powoduje wyrastanie babyhair
  • gliceryna - nawilża
  • kwas hialuronowy - nawilża
  • witamina E - antyutleniacz, może wpływać na przyspieszenie wzrostu włosów, jest naturalnym konserwantem
Edycja: Teraz dodałam jeszcze krztynkę allantoiny.
 

Wykonanie

Do naparu z ziół (około 3 łyżek) dodałam 3 krople gliceryny i pół kropli kwasu hialuronowego, następnie wymieszałam z wodą brzozową w proporcji 1:1 (czyli dodałam 3 łyżki) a następnie przypomniałam sobie, że mam witaminę E i że jej też mogłabym dodać. Zapomniałam tylko, że E jest z tych rozpuszczalnych w tłuszczach, co zauważyłam po wkropieniu jej do mieszanki (pływały oczka tłuszczu). 

Zastosowanie i efekty

Z powodu zawartości oleju nie używałam wcierki zaraz po myciu włosów, ale dopiero po powrocie do domu. Taka ilość wystarczyła mi na 4 użycia czyli 2 tygodnie. Mimo dużej ilości alkoholu w wodzie brzozowej, dzięki glicerynie i kwasowi hialuronowemu skóra głowy nie została wysuszona, ale przyjemnie ukojona. Ponadto mam dość sporo nowych babyhair, a stare trochę podrosły (nie wiem tylko, czy to bardziej wina wcierki, czy diety i suplementów). Nie potrafię też stwierdzić, jak i czy wpłynęła na przyrost - używam jej zbyt krótko, poza tym stosuję też inne preparaty, kosmetyki no i łykam różne specyfiki :D
 

Witamina E :)

Przy okazji tworzenia wcierki odkryłam skład mojej witaminy E. Bardzo mi się podoba, chyba będę dodawać jej do olejów przy olejowaniu włosów.
 
Wydaje mi się, że wpis kwalifikuje się do akcji Marcepanki Piękno z Natury.
 
 
 
 
Znowu zaczęłam pisać tak strasznie chaotycznie. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie :)
Macie "wolne" między Świętami a Sylwestrem? Jak spędzacie czas? Dbacie o skórę i włosy, eksperymentujecie, czy odpoczywacie?


24 grudnia 2012

Opanowałam proteiny! Jak na razie.

Spotykałam się z proteinami już od dawna. Najpierw, na samym początku zupełnie nieświadomie, że są proteinami nakładałam je na włosy pod postacią domowej maski z żółtkiem, potem już świadomie pod postacią domowej maski z żółtkiem, zdarzyło mi się też moją sierść zalaminować, próbowałam również zaprzyjaźnić się z maską Isany z proteinami pszenicy. I każda z tych przygód kończyła się bardzo podobnie - niewiarygodnym sianem na głowie (a mam włosy w kolorze siana). Najbardziej spektakularny efekt uzyskałam dzięki żelatynie - wykorzystam ją zapewne, jeżeli będę się przebierać za czarownicę z okazji Halloween :D

Po tych wszystkich eksperymentach podchodziłam do protein - uwielbiam ten zwrot - jak pies do jeża. Moje włosy wyglądają coraz lepiej, nie chciałam się cofać i mieć znowu przesuszonych włosów, więc na długo, długo z protein zrezygnowałam całkowicie. Jednak naczytałam się gdzieś, że włosy mogą być osłabione, że wzmacniają, że błyszczące, że proteiny to cud, miód, że dają lepsze efekty wizualne niż silikony, trzeba tylko dobrze dobrać i umiejętnie się z nimi obchodzić. Tak więc zaczęłam gromadzić informacje, a w mojej głowie wykluł się pewien pomysł. Chciałam domowe proteiny (ale nie pszenicy i nie żelatynę, również nie jajko) hydrolizować. Co mi się oczywiście udać nie mogło, ale proteiny na włosy nałożyłam i efektu - kolejne świetne wyrażenie - piorun w miotłę - nie uzyskałam :) Już się wygadałam, to może teraz przejdę do rzeczy.

Co i po co?

Chyba nigdy do tej pory nie używałam w pielęgnacji włosów mleka! Zdecydowałam więc, że to ono będzie źródłem protein. Postanowiłam dodać do niego odrobinę octu jabłkowego (a nóż - widelec odrobinę się z hydrolizuje) w celu domknięcia łusek i wymieszałam to wszystko z maską Biovax do włosów blond - coby ich nie przesuszyć, a jest w niej i olej  nawilżacze.

Jak?

  1. Do buteleczki po próbce szamponu (ale to raczej nie ma znaczenia) wlałam 2 łyżeczki mleka (miałam tylko 0,5%).
  2. Dodałam 3-4 krople octu jabłkowego.
  3. Wymieszałam.
  4. Odstawiłam na około 5 godzin - mieszałam to tak w okolicach obiadu.
  5. Wylałam do pojemniczka - mieszanka miała konsystencję jogurtu naturalnego.
  6. Wymieszałam z maską - 1 porcja mieszanki, 2 porcje maski - i nałożyłam na włosy (nie pamiętam czy przed, czy po myciu).

Składniki oczywiście

Efekty

Więc tak - pierwszy raz nie zaobserwowałam żadnego z objawów przeproteinowania (poza lekko przesuszonymi, wysokoporowatymi końcówkami). Reszta włosów była wygładzona i zdecydowanie bardziej błyszcząca. Jak dla mnie super!
A jak Wasze włosy reagują na proteiny? Czy tylko moje aż tak ich nienawidzą? Teraz mała zmiana tematu :)

 

Życzenia

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam wszystkim zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, wielu przyjaciół, miłości, wygranej w Totolotka i mnóstwa, mnóstwa kosmetyków pod choinką ;)

Przepraszam za angielski, ale czcionka nie miała polskich znaków :/
PS: W najbliższym czasie planuję podsumowanie mojego Planu, dodanie zdjęcia włosów(!), oraz szybkie sprawozdanie z farbowania Cassią Khadi itp., itd.
PS2: Słyszałyście o tym, że niby to, co robimy w Wigilię, będziemy robić codziennie przez cały rok? Może codziennie będę dodawać posty na bloga! :D

5 grudnia 2012

Nawilżająco-oczyszczająca maseczka z miodem i glinką

Tej maseczki używałam do tej pory tylko w połączeniu z tym peelingiem. Zupełnie przypadkowe połączenie okazało się być tak dobre, że jeszcze nic w nim nie zmieniłam. Peeling świetnie zmiękcza i natłuszcza skórę, maseczka pomaga usunąć film pozostawiony przez peeling i dopełnia efektu - skóra jest miękka, nawilżona ale jednocześnie oczyszczona i matowa, a pory odrobinę zmniejszone, czyli dwoma słowami - zestaw idealny :)


Składniki :)

Składniki:

  • płaska łyżeczka zielonej glinki
  • pół łyżeczki miodu
  • około 8 kropel maceratu z nagietka (lub innego oleju, który lubi Wasza skóra)
  • kropla kwasu hialuronowego (dolewam go do wszystkiego, jest świetny)
  • około łyżeczki zielonej herbaty - w celu połączenia wszystkich składników

Taka ilość składników jest idealna do jednorazowego użycia - wykorzystujemy wszystko, nic się nie marnuje i nic nie trzeba przechowywać. Maseczka jest bardzo rzadka, ma konsystencję serum, ale nie skapuje z twarzy i całość da się bez problemu nanieść na skórę. Gdy czuję, że wysycha, spryskuję twarz hydrolatem lub zieloną herbatą, zmywam bez problemu po 20 minutach, przemywam twarz tym, czym ją spryskiwałam i nanoszę kroplę oleju/oleju z serum lub kwasem hialuronowym/kremu.

Lubicie eksperymentować z domowymi maseczkami, peelingami lub maskami do włosów? Wszystkie pomysły zawsze były trafione, czy zrobiłyście sobie kiedyś krzywdę? ;)

Miłego wieczoru :)
Puszysława

Energizujący peeling kawowy do twarzy

W notce Spa Day pisałam o peelingu i maseczce, obiecałam też przepisy. Wywiązuję się z danego słowa - dzisiaj pierwszy przepis - na peeling :)

Składniki:

  • zaparzona kawa - fusy z ekspresu lub z kubka - ok. 3 czubatych łyżeczek
  • łyżeczka miodu
  • szczypta (!) cynamonu
  • 1/3 łyżeczki oleju ze słodkich migdałów
  • kropla kwasu hialuronowego
  • szczypta kakao

Wszystkie składniki musimy wymieszać i masować taką papką czystą skórę - oczywiście delikatnie, to bardzo mocny peeling, ale na mojej skórze sprawdza się świetnie. Kiedyś dodałam też niewielką ilość żelu micelarnego z biedronki, w celu lepszego oczyszczenia. Dzięki miodowi, olejowi i kwasowi hialuronowemu nie podrażnia mnie, a wręcz nawilża i genialnie wygładza. Pozostawia na skórze tłusty film, którego pozbywam się dzięki maseczce. Poza świetnym działaniem peeling cudownie pachnie - czułam połączony zapach wszystkich produktów (olej i kwas są bezzapachowe) - taki ciastkowo-pierniczkowo-świąteczny :)

Wieczorkiem wrzucę przepis na maseczkę, może ktoś skusi się na takie połączenie. To chyba najlepszy twarzowy mix, jaki do tej pory wymyśliłam - efekt miękkiej i przyjemnej w dotyku skóry utrzymywał się aż przez 3 dni :)

2 grudnia 2012

Ziołowo-brzozowa wcierka przyspieszająca porost, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie

Jakiś czas temu zauważyłam, że w moim włosomaniaczym zbiorze brakuje bardzo ważnego kosmetyku - wcierki do skóry głowy! Postanowiłam, że stworzę ją sama. Pogrzebałam w internecie, poczytałam o dobroczynnych właściwościach wody brzozowej i zdecydowałam, że to ona będzie głównym składnikiem mojego produktu. Chcąc złagodzić działanie alkoholu, który jest na pierwszym miejscu w jej składzie (jest go więcej, niż wody!), wymieszałam ją między innymi z naparem z ziół.

Składniki

Składniki i ich działanie:

  • woda brzozowa (alkohol, woda, ekstrakt z brzozy, zapach - mocny strasznie) - wzmacnia cebulki, przyspiesza wzrost i powstawanie babyhair, odświeża skórę głowy i zmniejsza jej przetłuszczanie
  • rumianek - rozjaśnia, łagodzi, działa bakteriobójczo
  • lipa - nawilża (chociaż średnio wierzę w nawilżające działanie ziół)
  • pokrzywa - ogranicza przetłuszczanie, wzmacnia cebulki, przyciemnia (w celu złagodzenia tego efektu rumianek)
  • mięta - łagodzi stany zapalne, działa bakteriobójczo, odświeża
  • kwas hialuronowy - nawilża oczywiście - w celu złagodzenia wysuszającego działania alkoholu, ziół, olejku eterycznego
  • olejek lawendowy - działa przeciwzapalnie, przeciwłupieżowo, antybakteryjnie, łagodzi wypadanie i przyspiesza porost - polecany do włosów

 

Proporcje:

  • woda brzozowa i napar ze wszystkich ziół (po jednej torebce - nie miałam innych, ale większość z nich pochodzi najprawdopodobniej z apteki) 1:1
  • duża kropla kwasu hialuronowego
  • 2-3 krople olejku lawendowego - eterycznego, nie zapachowego!
  • przygotowałam ok. 40 ml wcierki, zużyję ją szybko i zrobię świeżą

 

Alternatywny przepis:

Eve: Lotion przyspieszający porost włosów z bylicy bożego drzewka
Być może ktoś, kto nie zmaga się z przetłuszczaniem, zdecyduje się na tą wersję ;)

 

Zaobserwowane efekty:

Wcierki używam już około 2 tygodni, nie mogę jednak obiektywnie ocenić działania solo, ponieważ jest elementem mojego Planu. Zaobserwowałam pewne zmniejszenie przetłuszczania - po umyciu wieczorem skóra nie jest tłusta już rano, a dopiero późnym popołudniem - dla mnie to ogromna różnica!

A Wy? Używacie kosmetyków do skóry głowy - wcierek lub olejów? Co o nich sądzicie?
Miłego wieczoru :)

PS: Jutro Dzień Darmowej Dostawy! Zamawiacie coś? ;)

30 listopada 2012

Oczyszczający peeling do twarzy z zieloną herbatą i glinką

Planuję i planuję napisać o pielęgnacji twarzy w stylu japońskim, ale jakoś zebrać się nie mogę. Postanowiłam jednak podzielić się z Wami przepisem na jeden z moich ulubionych peelingów do twarzy. Kiedyś nie pomyślałabym, że można robić peeling skóry twarzy, a teraz bez domowych zdzieraków nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji - po tygodniu bez nich skóra odmawia współpracy. Uwaga! Posiadaczki delikatnej skóry uprasza się o niestosowanie moich peelingów dla własnego bezpieczeństwa ;)

Składniki


Składniki:

  • 2 łyżki cukru
  • 15 kropel dowolnego oleju (ja dodałam konopnego)
  • 1/2 łyżeczki glinki zielonej
  • odrobina zielonej herbaty - tyle, aby cukier był mokry
  • można dodać nawilżacza np. kwasu hialuronowego

Gotowy peeling

Efekty

Najważniejsza sprawa! Moja skóra jest po nim gładka i dobrze oczyszczona, taka jaka być powinna. Efekt utrzymuje się przez pewien czas, jednak nie jest to jeszcze najlepszy produkt mojego autorstwa - ten czeka na obfotografowanie i podzielenie się z Wami - o ile mi się uda - już w niedzielę! A ten mogę szczerze polecić wszystkim gruboskórnym miłośniczkom naturalnej pielęgnacji ;)

18 listopada 2012

Uniwersalna baza do domowych maseczek

Ta maseczka jest zdecydowanie moją ulubioną, działa na moją skórę nawet lepiej, niż glinki. Na dodatek jej wykonanie jest bardzo proste, a wszystkie składniki, których potrzebujemy prawdopodobnie mamy w domu. Ponadto wymienione przeze mnie składniki możecie potraktować jako bazę pod maseczkę i dodawać innych produktów według własnych zachcianek i potrzeb.


Podstawowe składniki

Czego potrzebujemy?

  • płatków owsianych - to zdecydowanie mój ulubiony składnik, płatki świetnie nawilżają i łagodzą wszelkie podrażnienia skóry
  • mleka - zawiera wiele cennych składników, odżywi, nawilży ale także wygładzi naszą skórę. Stosowane jako tonik ściąga i oczyszcza pory (nie wiem jakim cudem, ale sprawdziłam - działa)
  • miodu - również nawilża i odżywia skórę, może jednak podrażniać. Poza tym powinnyśmy użyć jak najbardziej naturalnego miodu. Taki płynny, w plastikowym słoiku z supermarketu może mieć bardzo niewiele miodu w składzie. Z tego składnika możemy zrezygnować lub zastąpić go np. cukrem, który również należy do humektantów (nawilżaczy).
Ja do maseczki dodałam też mąki ziemniaczanej. Świetnie ściąga pory, moja cera wygląda po maseczce z nią lepiej, niż po maseczce z glinki!


Czego jeszcze możemy dodać?

  • wszelkiego rodzaju półproduktów,  dostosowanych do naszych zachcianek i potrzeb skóry
  • olejów - z tych które posiadamy w domu nada się oliwa z oliwek (ekstra virgin), olej sezamowy itp.
  • odrobiny dowolnie wybranej glinki lub spiruliny
  • mleko możemy zastąpić wodą mineralną, naparem z ziół, zieloną lub białą herbatą
  • wszystkiego, co nam tylko przyjdzie do głowy  nadaje się do nałożenia na twarz
Pamiętajmy tylko o zasadzie "co za dużo, to niezdrowo". Sprawdza się przy pielęgnacji i tworzeniu maseczek. Te, w których jest dużo wszystkiego niekoniecznie działają lepiej, niż te minimalistyczne.
To by było na tyle. Zachęcam Was do eksperymentowania na własnej skórze i dzielenia się pomysłami i efektami :)

Do następnego posta ;)
Puszysława

6 listopada 2012

Maseczka ze spiruliny i płatków owsianych

Pod wpływem ogólnego szału na spirulinę zamówiłam trochę dla siebie przy ostatnim (i pierwszym) zamówieniu na ZSK, coby ją przetestować i sprawdzić cudowne działanie na sobie. Niestety, nie sprawdziła się u mnie ani jako dodatek do maski/odżywki do włosów, ani do maseczki do twarzy. Postanowiłam więc połączyć ją z ulubionym składnikiem maseczek - płatkami owsianymi.



Składniki

Tego użyłam:

  • płatki owsiane - łagodzą podrażnienia, oczyszczają, redukują zaskórniki, nawilżają
  • miód - nawilża
  • olej (w moim przypadku macerat z nagietka) - przede wszystkim natłuszcza, wydaje mi się, że łączy wszystkie składniki, poza tym działanie zależne od rodzaju oleju,
  • spirulina - zawiera wiele witamin, wygładza, zwalcza wypryski, przebarwienia, łagodzi,
  • mleko - odżywia, nawilża, źródło białka.

Ogólne działanie

Maseczka ma działanie łagodzące, nawilżające, odżywiające. Wspomaga likwidację wyprysków, zaskórników, zaczerwienień oraz reguluje wydzielanie sebum (tak działają na moją skórę płatki owsiane).

Przygotowanie

Płatki owsiane posiekałam nożem (wtedy nie odpadają po nałożeniu), gotowałam przez chwilę z mlekiem, przelałam do pojemniczka, wymieszałam z resztą składników - ilości przedstawione na zdjęciu, oleju dodałam kilka kropel.


Gotowy produkt ;)


Efekt

Hmm, szczerze mówiąc, spodziewałam się bardziej spektakularnego efektu, ale za krótko gotowałam płatki (czas gotowania powinien być na opakowaniu) i zbyt krótko trzymałam maseczkę na twarzy (powinno się ok 20 minut). Ogólnie cera była ukojona, lekko rozjaśniona. Myślę, że zrobię tą maseczkę jeszcze raz, tylko dokładniej. A Wy co o tym sądzicie?


Zbliżenie - nie wiem czemu, ale uwielbiam ten kolor!

Zdecydowanie wolę wpisy "praktyczne" niż "teoretyczne". Poza tym chyba za bardzo się rozpisuję. Postaram się ograniczać ;)

Miłego wieczoru:)
Puszysława

14 października 2012

Zielona pasta do mycia twarzy


Witam :)


Tym razem chciałam się podzielić pomysłem na samorobioną pastę do mycia twarzy, produkt ostatnio dość popularny w internecie. W czasie, kiedy robiłam ostatnią maseczkę wymyśliłam, żeby stworzyć takie myjadło z orzechów włoskich zamiast migdałów, nie byłam tylko pewna ich działania, ale na jednym z ulubionych blogów znalazłam taki oto post: Jak opanowałam trądzik X: pastowo - twarzowo cz. II (kascysko.blogspot.com) i po jego przeczytaniu rozpoczęłam tworzenie mojego dzieła.


Składniki
Lista składników (proporcje na oko ;) )
  • orzechy włoskie
  • olej rycynowy
  • olej konopny
  • suszone liście mięty
  • glinka zielona
  • spirulina
  • olejek eteryczny pichtowy


Składniki raz jeszcze


Orzechy lekko artystyczne


Kilka - kilkanaście orzechów rozłupałam i oczyściłam. Zmiksowałam je w młynku do kawy. Były jeszcze całkiem świeże więc z samych orzechów powstała wilgotna pasta.


Zmiksowane orzechy


Dorzuciłam jeszcze kilka orzechów, wlałam oleje (ok. pół łyżeczki rycynowego, kilka kropel konopnego i dwie kropelki pichtowego) i dodałam resztę składników, zmiksowałam ponownie, tym razem dłużej.



Gotowa pasta okazała się być bardzo zieloną, pachnie miętą i olejkiem pichtowym. Po rozmieszaniu z wodą ma kolor miętowy i konsystencję maseczki z niewielkimi grudkami. Skóra po myciu jest miękka, dobrze oczyszczona, ale pozostaje cieniutka warstwa oleju. Ostatnio do mniejszej niż zwykle ilości pasty dodałam odrobinę żelu micelarnego z biedronki, taki duet oczyszcza jeszcze lepiej, niż sama pasta czy sam żel i nie pozostawia tłuszczu, a pasta miesza się z żelem podobnie jak z wodą. Na dzień dzisiejszy ten duet jest dla mnie idealny.

Gotowa pasta

I najważniejsza rzecz - w końcu opanowałam dodawanie zdjęć! Mam nadzieję, że teraz notki będą pojawiały się częściej.
Miłego popołudnia :)
Puszysława