Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka do twarzy. Pokaż wszystkie posty

25 lutego 2014

Nawilżająca maseczka z glinki

Kilka dni temu stworzyłam charakterystykę idealnej maseczki. Najpierw pomyślałam, że powinna oczyszczać, nie wysuszając, ale później stwierdziłam, że lepiej byłoby, gdyby oczyszczała i nawilżała jednocześnie. I jak pomyślałam, tak zrobiłam.



Wykonaną maseczkę oceniłabym jako wersję dla cery tłustej i skłonnej do zapychania. Przetestowałam ją oczywiście na mojej własnej skórze. Poniżej podaję pomysły niewymagające posiadania półproduktów, do cery normalnej, suchej.

17 stycznia 2014

Domowe Hammam Spa | prawdziwy zabieg Hammam {Piątek dniem dla twarzy}

Skoro mam namawiać Was do szczególnego zadbania o Wasze twarze w każdy piątek... Podrzucam pomysł, który kultywuję od czasu do czasu.

Domowy zabieg Hammam
peeling - maseczka - zatrzymanie nawilżenia

W ten sposób zachowujemy ogólny sens zabiegu. Peeling złuszcza martwy naskórek. Między innymi dzięki temu przygotowuje skórę na dalsze zabiegi i ułatwia przyswajanie różnych dobroczynnych składników. Ułatwia, a czasem nawet umożliwia oczyszczenie skóry. Do czego służy maseczka wiemy wszyscy. Dla zachowania idei zabiegu warto byłoby użyć oczyszczającej, o naturalnym składzie. Po zmyciu maseczki chcemy zachować efekty jak najdłużej. W tym celu na zakończenie każdego zabiegu nakładamy olejek, serum, krem.

27 grudnia 2013

Miesiąc z kurkumą - początek {piątek dniem dla twarzy}

Ja już tak mam. Że czasem coś czytam i to coś bardzo mnie sobą zainteresowuje. Zainteresowuje mnie tak bardzo, że przez dłuższy czas nie daje mi spokoju. I wtedy muszę to sprawdzić.



Właśnie tak było z kurkumą. Często natykałam się na wzmianki o niej na różnych blogach, zbierała świetne opinie. I w końcu udało mi się ją kupić. Po początkowych perypetiach rzeczywiście dostrzegłam jakieśtam pozytywne działanie, ale dostała mi się maseczka od Bingo Spa i postanowiłam przez jakiś czas używać tylko jej.

15 października 2013

Kurkuma sposobem na piękną cerę?

Mam lekkie wyrzuty sumienia, pisząc ten post. W pewien sposób jest on kolejnym wpisem "podkradzionym" Azjatyckiemu Cukrowi {chociaż obecnie chyba powinnam użyć słowa "zainspirowany"}. Uwielbiam jej blog, zawsze znajduję na nim nowe, ciekawe informacje i serdecznie zapraszam do jego lektury.
 
Wiele razy czytałam i słyszałam o kurkumie i jej zbawiennym wpływie na skórę. Długo szukałam jej w sklepach i kiedy w końcu mi się to udało, bezzwłocznie nałożyłam maseczkę na skórę. Rozmieszałam ziołowy proszek z wodą i nałożyłam na twarz jak zwykłą glinkę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po spłukaniu resztek maseczki z dłoni, skóra pozostała żółta. Rzuciłam się do kranu i zaczęłam spłukiwać pachnącą orientalnym kurczakiem papkę z twarzy. Moja skóra miała kanarkowożółty kolor. Nie wytrzymałam, wybuchłam śmiechem. Po dwukrotnym wyszorowaniu skóry oliwą z oliwek i mydłem Aleppo pozbyłam się większości żółtego koloru, umyłam twarz jeszcze wieczorem tego samego dnia i rankiem następnego - wszystko wróciło do normy.


Jak zrobić maseczkę poprawnie?
 
Zauważyłam, że działanie kurkumy jest widoczne nawet wtedy, kiedy użyjemy jej w niewielkiej ilości. Tak więc nie powinna stanowić bazy maseczki, a jedynie dodatek do niej. Bazą może być jogurt naturalny lub maślanka, ale także... płatki owsiane. Zauważyłam, że przy użyciu płatków maseczka działa najlepiej i zmywa się najłatwiej. Zagotowuję około trzech czubatych łyżek w wodzie, lekko ostudzam, w razie zbyt dużej gęstości dodaję odrobinę przegotowanej wody, mieszam, dodaję pół płaskiej łyżeczki kurkumy, mieszam i gotowe. Czasem dodaję także pół łyżeczki ekstraktu z młodej pszenicy{ZSK}. Maseczka ma wtedy kolor wiosennej zieleni i działa jeszcze lepiej.
 
Uwaga: Nie róbcie tej maseczki przed wyjściem! Zawsze istnieje ryzyko chwilowego zabarwienia, a także podrażnienia skóry!
 
Po co to wszystko, czyli działanie kurkumy
 
Kurkuma rozjaśnia skórę i wygładza ją, działa przeciwtrądzikowo, prawdopodobnie również antyseptycznie i ogólnie poprawia jej stan. No i co najważniejsze - działanie nie jest tylko teoretycznie, efekty jej stosowania naprawdę widać.

7 października 2013

DIY Sheet mask? Ziołowe i nieziołowe kompresy na twarz

Nawiązując do akcji blogowej {październik miesiącem maseczek} postanowiłam napisać Wam co nieco o pewnym mniej popularnym sposobie maseczkowania się. No bo przyznajcie - kto poza czytelniczkami Azjatyckiego Cukru wie, co to są sheet maski?

Ogólnie chodzi o to, żeby dobroczynna substancja o płynnej konsystencji jak najdłużej działała na skórę. No bo taki tonik czy hydrolat - przecieramy skórę, szybko się wchłania lub wysycha, po wszystkim. I być może w ten sposób uniemożliwiamy kosmetykowi ukazanie pełni jego możliwości.



A więc - jak nałożyć na twarz maseczkę w płynie? Na rynku dostępne są pastylki, które po nasączeniu płynem przybierają kształt maski i są gotowe do nałożenia na skórę. Ale zazwyczaj są dość drogie. Ja zastąpiłam je zwykłymi wacikami kosmetycznymi. Każdy rozdzielam na dwa {w poprzek}, zamaczam w wybranym płynie i dokładnie obkładam twarz. Nadają się też chusteczki higieniczne {możemy nawet wyciąć z nich maseczki}, ale według mnie działają słabiej, gorzej przylegają do skóry i szybciej wysychają.

Co możemy wykorzystać w roli maseczki? Tonik o dobrym składzie {bez alkoholu, koniecznie!}, hydrolat, wodę termalną, napar lub odwar z ziół {uwaga na zioła takie jak kora wierzby - zbyt długotrwały kontakt ze skórą może skutkować nawet poparzeniem} albo... woda pietruszkowa! To moja ulubiona wersja. Zawiera witaminę C, ładnie rozświetla i koi skórę, ujędrnia i odmładza. I ogólnie działa dobrze na wszystko. Maseczki możemy też dowolnie wzbogacać półproduktami.

Korzystałyście kiedyś z gotowych maseczek w płachcie? Są dostępne w naszych sklepach, a ich ceny zaczynają się od około sześciu złotych. A może same robiłyście swojej skórze takie okłady?

2 września 2013

Domowa maseczka przed wielkim wyjściem

Nie mam pojęcia, który to już post traktujący o płatkach owsianych. Piszę o nich praktyczne zawsze wtedy, kiedy sobie o nich przypominam i do nich wracam. Ale za każdym razem znajduje się ktoś, kto maseczki owsianej nie próbował, więc to to pisanie chyba ma jakiś sens.

Dzisiaj skupię się na składnikach, które pomogą nam uzyskać efekt gładkiej, napiętej skóry. Właśnie taką chciałybyśmy mieć, szczególnie wtedy, gdy gdzieś wychodzimy. Ale i na co dzień. A mojej twarzy nic nie nawilża tak genialnie, jak właśnie płatki owsiane. "Śluz", który wytwarzają przy gotowaniu potrafi wygładzić nawet moje osiemnastoipółletnie zmarszczki pod oczami.

Płatki zawsze gotuję, najbardziej lubię właśnie ten wydzielany przez nie śluz. Tym razem dodałam do nich ampułkę Biostyminy. Świetnie sprawdziłyby się również inne nawilżające produkty oraz substancje zawierające witaminę C lub B3, All-in-one z ZSK, ekstrakty. Już planuję wykonanie maseczki z Biostyminą, ekstraktem z młodej pszenicy, dodam też jakiegoś olejku.

Ogólnie rzecz biorąc - płatki owsiane są świetną maseczką same w sobie, ale są również idealną bazą do maseczkowych eksperymentów.

A jeżeli nie zaopatrujemy się hurtowo na ZSK i w aptekach, zawsze pozostaje nam moja ukochana, tradycyjna wersja maseczki - płatki owsiane {mogą być ugotowane na mleku}, naturalny miód, ulubiony olej. Możemy dodać również mąki ziemniaczanej - dla jej działania lub dla zagęszczenia byt rzadkiej maseczki.

Tak, jestem psychofanką płatków owsianych i zachęcam każdego, aby sprawdził ich działanie na własnej skórze.

30 lipca 2013

Samorobiona, nawszystkodziałająca maseczka do twarzy inspirowana maską Best

Jakiś czas temu skończyła mi się moja ulubiona maseczka do twarzy, a skóra zdecydowanie wymagała namaseczkowania. Tak więc zostałam zmuszona do improwizacji, a efekt moich działań przeszedł moje najśmielsze oczekiwania!



Inspirując się składem maseczki Best postanowiłam zrobić swoją wersję na bazie glinki i dodać część z oryginalnych składników, które akurat miałam pod ręką, przy okazji dodając coś od siebie. Ostateczny skład maseczki prezentował się tak:
  • 2 łyżeczki zielonej glinki
  • 0,5 łyżeczki ekstraktu z soku młodej pszenicy (zielony proszek)
  • odrobina allantoiny
  • kilka kropel oleju tamanu
  • duża kropla hialuronianu cynku
  • woda demineralizowana, hydrolaty szałwiowy i oczarowy
Same cudowne składniki.

Głównym założeniem przy tworzeniu maseczki było działanie antytrądzikowe - stąd gojący ranki olej tamanu, antybakteryjny hialuronian cynku, hydrolaty. Poza tym maseczka miała oczyszczać oraz nie powodować wysuszenia skóry. Osiągnięcie tych celów wystarczyłoby mi do pełnego usatysfakcjonowania.

Ale okazało się, że oprócz tego, co wymieniłam powyżej, maseczka genialnie koi skórę, wyrównuje koloryt, łagodzi, wygładza, nawilża i sama nie wiem, co robi jeszcze. Mogłaby zrobić kawę na przykład. Myślę, że za to działanie odpowiada głównie ekstrakt z soku pszenicy. Dzięki niemu maseczka ma konsystencję odrobinę przypominającą mus, zachowuje się inaczej, niż czysta glinka. Jestem nią zachwycona!

Dziś w ramach eksperymentów mam zamiar wykonać maseczkę z zielonej glinki, spiruliny, oleju oraz wywaru z kory wierzby. Wczoraj, zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, na jakiej substancji opiera się jej działanie i prawdopodobnie wkrótce znów o niej napiszę.

Robicie sobie same maseczki? Wykorzystujecie produkty kuchenne, czy chomikujecie w szafkach i lodówkach półprodukty? Miałyście kiedyś do czynienia z roślinnymi lub owocowymi ekstraktami z ZSK lub podobnej strony?