Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszysty Pamiętnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszysty Pamiętnik. Pokaż wszystkie posty

5 sierpnia 2013

Puszysty Pamiętnik #5 Odrobinę mniej puszysty kumpel Puszysławy

Wiecie co? Właściwie ostatnio nie dzieje się u mnie nic ciekawego. Istne "wakacje pełną gębą" :) Ale i tak znalazłam kilka chwil godnych uwiecznienia.




Nowe trampki z Biedronki <3 Co prawda nie było mojego rozmiaru, ale grunt, że ładnie wyglądają. Będą idealnie pasowały do mojej weekendowej stylizacji na Coke Live!





To takie niewyraźne zdjęcie zapowiadające jutrzejszą aktualizację włosową. Już na nią najwyższy czas!




Dziś miałam zamiar żywić się tylko owsianką i owocami oraz warzywami. Niestety, przed chwilą skonsumowałam miętowego Magnum. Pyyszny :)


Śliwki i kilka innych owoców zostaną wkrótce scharakteryzowane pod względem zdrowotności. Naczytałam się o nich nieco i wkrótce przekażę tę wiedzę Wam!

Miałam nadzieję, że ten napój będzie tak pyszny jak jego odpowiednik z Almy. Niestety, nie dorównuje mu ani smakiem, ani składem.

Usypiająca Puszysława. Ten upał dobija koty jeszcze bardziej, niż mnie.

Mój dzisiejszy obiad.

I na zakończenie - Mruczysław. Może i jest mniej puszysty od Puszysławy, ale za to 3x większy i co najmniej 10x cięższy. Mieszka na działce, nienawidzi przebywać w domu i nie mamy dla niego miejsca na przezimowanie! Tak więc wszyscy uważają go za pokrzywdzonego i dokarmiają.

Co u Was słychać? Jak spędziłyście tydzień?

29 lipca 2013

Na spotkaniu Śląskich Bloggerek Urodowokosmetycznych

Wiecie co? Ten upał całkowicie odbiera mi kreatywność, dobre chęci oraz siłę do tego stopnia, że kiwnięcie palcem wymaga chwili namysłu, która może zaowocować stwierdzeniem, że jednak nie warto. Bo w końcu ruszając się dodatkowo rozgrzewamy organizm. Ale ostatnio tak się rozleniwiłam, że zbyt rzadko piszę! A mam już kilka pomysłów na nowe wpisy, które czekają i "stygną", a i relację ze spotkania bloggerek wypadałoby zamieścić. Spotkanie! Właśnie.

Przed spotkaniem nieco się denerwowałam, właściwie nie wiem, dlaczego. No i swoim zwyczajem malowałam paznokcie na dziesięć minut przed wyjściem. A pięć minut później - skończyłam gotować obiad. To taka drętwa, wstępna dygresyjka.


Na początku nie mogłam się odnaleźć. Myślę, że podobnie czuły się dziewczyny po mojej stronie stołu. My siedziałyśmy cicho, a reszta gadała jak najęta! Na szczęście wkrótce sytuacja się zmieniła.

 Jedną z pierwszych rzeczy, które rzuciły mi się w oczy było to, jak otoczenie pasuje do Angel. No dobrze, zobaczyłam to dopiero po zrobieniu zdjęcia.


Właściwie każda z dziewczyn przypominała mi kogoś z moich znajomych. Domyślam się, jak upierdliwe było moje: "naprawdę, przypominasz mi moją sąsiadkę!" lub "Dominika, wyglądasz zupełnie jak Małgosia Rozenek!". To była pierwsza sytuacja, w której pamiętałam nazwisko tej Pani. Przy okazji - na tym zdjęciu Dominika demonstruje na Kasi metodę zaplatania loków na chuście. Fryzura, jaka przy tym powstaje, wygląda naprawdę gustownie. Szkoda tylko, że potrzebna jest chusta.


Przeglądają zdjęcia zauważyłam, jak fotogeniczna jest Gosia. Wyglądała pięknie na każdym zdjęciu, które jej zrobiłam. Nawet na tych rozmazanych.


Za jakiś czas zostały nam rozdane kosmetyki marki Olsson. Każda z nas dostała szampon oraz krem do stylizacji lub lakier do włosów.

Tutaj na zbliżeniu. Wydaje mi się, że jest to szwedzka marka, aczkolwiek nie mam pewności. Ale na pewno skandynawska.

Dostałyśmy też jedno pudełko GlossyBox, które zostało wylosowane przez jedną z nas.

Wysłuchałyśmy wykładu Angel o składnikach kosmetyków. Wiedziałam, że parafina z tych niedobrych, ale nie sądziłam, że jest aż tak zła.

Marta zabrała ze sobą swojego chłopaka wraz ze sprzętem fotograficznym i udostępniła nam zdjęcia! Niestety wszystkie, które tu widzicie, są moje :P Nie miałam cierpliwości do pobierania dodatkowych.


Wiedziałam, że nie zapamiętam niczyjego imienia. Te, które wymieniłam wyżej, podpatrzyłam na Marty blogu. Wiecie, że to jest podobno jakaś choroba psychiczna? A o prezentach napiszę Wam w osobnym poście. Nie zdążyłam ich jeszcze sfotografować i nawet wstępnie przetestować.

Szkoda, że bransoletka jest zbyt ciasna na Puszysławę. Mam wrażenie, że przypadła jej do gustu.

Byłyście kiedykolwiek na spotkaniu bloggerek? Wybieracie się? A może nie prowadzicie bloga? Lubicie czytać wpisy o spotkaniach? Jesteście ciekawe, co dostałyśmy? Ach, zapomniałam dodać. Było świetnie! Żałuję tylko, że musiałam wyjść wcześnie i prawie z nikim nie zdążyłam porozmawiać. Mam nadzieję, że będzie mi dane to naprawić.

24 lipca 2013

Puszysty Pamiętnik #4 Wakacje w pełni, wyprzedaże w pełni

A teraz będziecie miały okazję zobaczyć, dlaczego nie miałam czasu na blogowanie. Ostrzegam - pierwsza wersja tego posta zawierałam aż trzydzieści zdjęć. A ostateczna zawiera również ogromną prośbę do Was.





Ja wiem, że zdjęcie jest rozmazane. Ale za to Puszysława ma na nim przecudowną minę!




Zamek Książ. Sama budowla jest naprawdę przepiękna.




Niestety, większość wyposażenia została rozkradziona. Jeżeli chcecie zobaczyć więcej takich wnętrz - polecam Pszczynę.


Przez cały dzień zastanawiałam się, co to za roślina. Nie znałam jej ani ja, ani moja mama! A wygląda na to, że jest całkiem popularna.





W podróżach najbardziej lubię... podróżowanie.  I pstrykanie fotek zza okna - tak - dla zabawy. Udało mi się uchwycić nawet sławne rosomaki na autostradzie (niestety, jechały na lawetach), ale nie wiadomo, czy można takie zdjęcia tak zwyczajnie opublikować. Wolę nie narażać się polskim służbom specjalnym, czy coś.

Oczywiście nie cały czas spędzałam na wycieczkach. Zdarzało mi się też leżeć na działce na leżaku. Co prawda nie pod palmami, ale pod czereśnią.

 Zdarzało mi się też czytać pod tą czereśnią takie książki...





Malinowe - mniam! Już nie mogę się doczekać, kiedy dojrzeją moje prywatne pomidory.




Na szczęście nadszedł już czas zbiorów porzeczek - ta porcja skończyła zadżemowana na zimę w słoikach.




A jagody i kupione w sklepie maliny - zapieczone w tarcie. Przepis pochodzi z bloga White Plate.




A w celu spalenia chociaż części kalorii pochodzących z pysznych domowych wypieków, obiadków i tak dalej - powrót do domu rowerem. Przy okazji - podaję wam link do filmiku AdBustera o walce z komarami. Koniecznie muszę przetestować olejek waniliowy.




Zdarzało mi się też odwiedzać galerie handlowe i popijać mrożoną herbatkę w Coffee Heaven. Polecam cytrynową, malinowa jest zbyt słodka, a brzoskwiniowej nigdy nie mają.




Kupiłam sobie przepiękną (a przynajmniej ja tak sądzę) białą koszulę z lejącego się materiału. Była to pierwsza rzecz, jaką tego dnia dorwałam i już jej z rąk nie wypuściłam.



A zobaczcie sobie mnie, chociaż raz. I tak niespecjalnie mnie tu widać - kocham światło w przymierzalniach. Jestem również szczęśliwą posiadaczką widocznych na zdjęciu ciemnografitowych spodni z suwakami na dole i przeszyciami z Zary. Przecenionych ze stu siedemdziesięciu na osiemdziesiąt złotych. Właśnie dotarło do mnie, że to już trzecia para kupiona przeze mnie w tym sklepie w przeciągu miesiąca.

A tej koszulki nie kupiłam. Bardzo tego żałuję i naprawię mój błąd przy najbliższej okazji.





Nabyłam też zapas mydełka Savon Noir. Okazało się, że jego również trzeba używać zgodnie z instrukcją obsługi.


Na zakończenie - prośba do Was. Firma Olympus prowadzi konkurs fotograficzny, w którym nagrodami są plenery fotograficzne w polskich górach lub w Nepalu, w czasie których doradzał będzie znany polski fotograf. Kiedy się o tym dowiedziałam postanowiłam wziąć udział w tym konkursie. W końcu ile mogłabym się podczas takich plenerów nauczyć! 

I tu pojawia się ta prośba. W konkursie ocenia zarówno Jury jak i osoby oglądające zdjęcia. Ponoć  aby zagłosować, wystarczy tylko polubić stronę Olympus Fotolotni na Facebooku, ale wydaje mi się, że trzeba jeszcze uruchomić ich aplikację, w której można zgłaszać i oceniać zdjęcia.

W tym tygodniu tematem przewodnim są Niezwykłe spotkania, a ja dodałam zdjęcie, które widzicie powyżej i nadałam mu jakże oryginalny tytuł - Spacer w zaczarowanym ogrodzie. Pomożecie - zagłosujecie, mimo braku nagrodowej motywacji?


A co ciekawego słychać u Was? Wakacyjnie czy raczej pracowicie?

8 lipca 2013

Puszysty Pamiętnik #3 Nowości Kosmetyczne, Wyprawa w Poszukiwaniu Ziół

Niedawno wybrałam się na wyprawę w poszukiwaniu ziół i miejsc, gdzie najczęściej występują. Uwieczniłam je na zdjęciach i postaram się dać Wam kilka wskazówek ;)



 Czy któraś z Was rozpoznaje tą roślinę? Nie mam pojęcia, co to może być.

To miejsce wyglądało jak prawdziwa "Brama do Lasu".







Drożdżowe rogaliki z jagodami. Pyszności!



W końcu udało mi się nabyć mydło Savon Noir. I to stacjonarnie! Na stoisku w Galerii Jurajskiej za próbkę 50g zapłaciłam około 7.50, a mam wrażenie, że wystarczy mi na rok.





Zarówno szampon (zwykły szampon z SLeS), jak i odżywka mają całkiem przyjazne składy. Zestaw kupiłam z okazji promocji w Biedronce. Jestem bardzo ciekawa, jak te produkty się sprawdzą.


















A oto mój ukochany krem. Świetnie nawilża, nie jest drogi, nie zapycha i ma bardzo dobry skład. Zdjęcie potraktujcie jako zapowiedź recenzji ;)

Nie uwieczniłam na zdjęciu najważniejszej rzeczy - biletów na koncert Florence na Coke Live. Już nie mogę się go doczekać!

Na zakończenie informacja -  Marha Ritta organizuje w Częstochowie spotkanie bloggerek i są jeszcze cztery wolne miejsca. Zainteresowanych odsyłam do bannera umieszczonego na pasku po lewej stronie bloga.

1 lipca 2013

Puszysty Pamiętnik #2 Puszysława, Ogród i Henna

Bardzo chciałam wrzucić zdjęcia Puszysławy już w pierwszym Puszystym Pamiętniku, ale niestety nie miałam nic godnego opublikowania. Szczęśliwie teraz udało mi się zrobić kilka dobrych zdjęć. (A przynajmniej tak mi się wydaje i taką mam nadzieję. Że są w miarę dobre.) I to nie tylko Puszysławy :)


























Róg altanki. Chyba moje najulubieńsze miejsce :D













Wiecie, co tak kwitnie?

















Już je przetestowałam, wydaje się być całkiem niezłe.





Stwierdziłam, że wnętrze mojego kuferka z biżuterią jest dość fotogeniczne.


Mieszanie henny. Przygotuję Wam wpis o tym farbowaniu ;)







Nowy włosowy nabytek. Wygląda na to, że się polubimy.



I już tradycyjnie - widok z okna. Tym razem z perspektywy pewnego badylaka.

Jutro aktualizacja włosowa, ze zdjęciem wykonanym w wyjątkowy bad hair day. Mimo to - zapraszam :D A co słychać u Was?

PS: Zastanawiam się nad założeniem drugiego bloga - ze zdjęciami, poradami praktycznymi i technicznymi oraz moim gadaniem na różne tematy. Pomijam fakt, że nie zawsze mam czas dla jednego bloga. Co Wy na to? Byłybyście zainteresowane?