Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzonko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzonko. Pokaż wszystkie posty

13 stycznia 2014

Superpyszna, superszybka i superłatwa sałatka na dowolną porę dnia {na ciepło! i zdrowa!}

To jest idealna sałatka dla bloggerki. W czasie jej przygotowywania można sobie ustawić statyw na aparat i miejsce na talerz do sfotografowania i jeszcze blogi przejrzeć. A cała praca łącznie z pozmywaniem naczyń zajmuje z dwadzieścia minut. Trzeba tylko uważać żeby się nie zaczytać, bo przegotowany brokuł nie jest zbyt pyszny.



No więc tak. Bierzemy wodę, dwa garnki {jeden większy}, brokuła, jajka i pomidory w ilości zależnej od poziomu głodności, nożyk, miseczkę, majonez, jogurt naturalny, dobrą kwaśną śmietanę i dwa ząbki czosnku.

Tak, w tej sałatce znajdziecie chyba wszystkie możliwe witaminy i mikroelementy. Zielone warzywa są dobre ze swej natury, w czerwonym mamy witaminę A, a w jajkach wszystko. Tłuszczyk w majonezie i śmietance ułatwi ich przyswajanie. A że czosnek jest zdrowy wie chyba każdy. Dobra dla włosów, skóry i dla duszy.




Ja wiem, zdaję sobie sprawę z tego, jak okropną, podłą oszukistką jestem. I naprawdę miał być dziś świetny wpis, ale nie mam siły napisać ani słowa więcej. Będzie jutro. A tymczasem przepis. Wszystkie przepisy oraz sprawy eko przenoszę właśnie na ten adres.
Czytaj więcej >>

23 lipca 2013

Miska ryżu, czyli smażony ryż "po chińsku"

Uwielbiam ryż pod wszelkimi postaciami, nic więc dziwnego, że moją ulubioną potrawą obiadową jest ryż z dodatkami. Jest bardzo szybki i łatwy w przygotowaniu no i przy okazji - pyszny.


Przygotowanie potrawy można przedstawić w kilku krokach.
  1. Rozgrzanie na patelni lub w woku oleju (myślę, że mógłby to być na przykład sezamowy, ale zwykły rzepakowy lub słonecznikowy też się nada) i dorzucenie przypraw.
  2. Upieczenie na tym oleju mięsa pokrojonego w kostkę lub krewetek.
  3. Dodanie warzyw i podpieczenie "al dente".
  4. Dodanie wcześniej ugotowanego ryżu i krótkie podsmażenie.
Czego ja dodałam?

przyprawy: łyżka chilli, trzy łyżki sosu sojowego, ząbek czosnku, sok z połowy limonki
Radzę dodawać przypraw stopniowo i próbować, czy smak Wam odpowiada. Sól jest niepotrzebna - sos sojowy jest bardzo słony.
mięsko: kurczak
Niestety nie udało mi się kupić krewetek.
warzywa: dymka, marchewka, ananas
Oraz sezam jako dodatek. Marchewkę można pokroić w "słupki", będzie wyglądała inaczej, niż zwyczajna kostka.





Chwilowo (a właściwie - jak zwykle) cierpiałam na totalny brak wolnego czasu, ale mam nadzieję, że w końcu wszystko wraca do normy i znów będę mogła częściej pisać. Tak więc już jutro zapraszam Was na spóźnioną część Puszystego Pamiętnika.

26 czerwca 2013

Obiad po włosku? Pierś z indyka z mozarellą, makaronem i sałatką

Obiecałam Wam ten przepis, a więc go dodaję. Jednak już na początku zwrócę uwagę, że porcja zawierająca i mięso i makaron jest idealna dla osoby bardzo, bardzo głodnej. Następnym razem pominę jeden z tych składników.



Składniki:
  • pierś z indyka lub jej fragment,
  • mozarella,
  • makaron (w moim przypadku razowy),
  • rukola,
  • pomidorki koktajlowe,
  • czarne oliwki (nie lubię zielonych ;),
  • świeże zioła,
  • czosnek,
  • oliwa z oliwek,
  • sól, pieprz.

Wykonanie:
  1. Miksujemy zioła z czosnkiem (co najmniej 3x tyle, ile będzie widoczne na zdjęciu) i oliwą z oliwek (w moim przypadku 4 łyżkami).
  2. Kroimy pierś z indyka na kotlety i ewentualnie rozbijamy je tłuczkiem, smarujemy łyżeczką zmiksowanych ziół (mama mawia, że zbyt duża ilość lubi się przypalić), doprawiamy solą i pieprzem, odstawiamy do lodówki co najmniej na godzinę. Im dłużej, tym mięso będzie bardziej pachniało ziołami.
  3. Wstawiamy wodę na makaron, podgrzewamy nieco (łyżkę) oliwy z oliwek na patelni, wrzucamy mięso na patelnię, a makaron do osolonej wody.
  4. Mięso pieczemy po co najmniej 10 minut na każdej ze stron. Najlepiej przewrócić go tylko raz w trakcie pieczenia, dzięki temu nie będzie suche. Czas pieczenia zależy też od grubości kotletów. Myślę, że umiecie gotować lepiej, niż ja, więc nie będę się nad tym rozwodzić ;)
  5. W międzyczasie kroimy pomidorki na połowy, a oliwki w krążki.
  6. Na minutę przed zakończeniem pieczenia na zewnętrznej warstwie mięsa układamy plasterki mozarelli. Jeżeli chcemy, możemy wcześniej zapiec też szynkę parmeńską - nadaje świetny, wędzony zapach.
  7. Wyciągamy makaron, odcedzamy, mieszamy z ziołowym "sosem".
  8. Układamy na talerzu mięso, makaron, rukolę, pomidorki i oliwki.
  9. Gotowe? Chyba nic nie pominęłam ;)

Hmmm, tylko co z tego nadaje się do zjedzenia?



Taki mały czosnek, a tak go czuć! To znaczy nie za bardzo, idealnie ;)

Tip: Nie wiesz, jakich dodać ziół? Posłuż się gotowym sosem jako ściągą! Nie masz nic z tego, czego dodał producent? Dodaj tego, co masz - jakoś to będzie :) Dobra, wiem, że to nie jest śmieszne. Ale prawdziwe.

Tip2: Pozostałą rukolę, pomidorki i całą resztę można wykorzystać w formie sałatki. Do całej reszty rukoli dorzuciłam rozkrojone pomidorki, krążki oliwek, pokrojoną mozarellę i kawałki podsmażonej na "grillu" szynki parmeńskiej. I następnego dnia miałam pyszne śniadanie :)

Aż się głodna zrobiłam, chyba idę coś przekąsić!

5 czerwca 2013

Zdrowe ciasteczka prawie bez pieczenia

Dziś stwierdziłam, że mam nowe hobby. Okazało się, że nawet osoba, która przypala wodę na herbatę może gotować! I między innymi na gotowaniu spędzam mój nadmiar wolnego wakacyjnego czasu.


Te ciasteczka są bardzo szybkie i łatwe w przygotowaniu, a w dodatku smakują całkiem nieźle (no dobrze, może Snickers to nie jest, ale przynajmniej są zdrowe i mają nieco mniej kalorii). Możemy wrzucić do garnka to, co akurat mamy w domu i za chwilę cieszyć się zdrowymi słodyczami.

Cały przepis sprowadza się do dokładnego rozgniecenia widelcem dużego, bardzo dojrzałego banana, dodania do niego jajka i dużej łyżki miodu, wymieszania i dorzucenia płatków owsianych, otrębów, orzechów i bakalii. Czegokolwiek, co lubimy. Całą paćkę należy następnie wymieszać i ewentualnie (jeżeli jest zbyt rzadka) dodać łyżkę mąki lub nieco otrębów. Następnie trzeba ją wyłożyć na blachę (polecam posmarowanie blachy wcześniej tłuszczem, nawet jeżeli jest teflonowa) i wsadzić do piekarnika. W założeniu pieczenie miało trwać około dwudziestu minut w temperaturze 150-180 stopni. Po tym czasie wyjęłam jedno ciasteczko i stwierdziłam, że jeszcze chwila w piecu reszcie nie zaszkodzi. W końcu nie wiem, ile to pieczenie trwało, ale to zależy od grubości i wielkości ciastek. Moje siedziały około 25 minut. Na wszelki wypadek zawsze testuję swoje wypieki przed wyjęciem. Ciasteczka wstawiłam do już nagrzanego piekarnika.

Ja wiem, że moje ciasteczka wyglądają jak sklejone trociny. Ale smakują... noooo, całkiem nieźle. Nieco bananowo. W końcu posmarowałam je roztopioną gorzką czekoladą, ale bardziej smakowały mi bez niej. Tym razem zakupię jakiekolwiek bakalie i powtórzę pieczenie. Jestem pewna, że z kandyzowanymi owocami i orzechami będą pyszne!





Nie zapomnijcie wygonić kota z piekarnika, nawet jeżeli nie będzie chciał wyjść. Ponoć koty są żylaste i gumiaste, a więc niezbyt smaczne i w dodatku długo się pieką. No i ta sierść. Lepiej upiec ciasteczka ;)

Ale ta pogoda nieprzyjemna. Tak ciemno i ponuro, że nawet zdjęcia wychodzą smutne. No, chyba że to komputer tak przekłamuje mi kolory. Plamy w poprzednim bannerze miały u mnie kolor granatowy, a w rzeczywistości są fioletowe.
 
Zaprojektowałam przed chwilą nagłówek bloga! Nie mogę się już doczekać jego namalowania. I mam problem z czcionkami. Dziewczyny, jaką czcionkę polecacie do tytułów postów?

9 maja 2013

Odświeżający tonik czy wiosenny "drink"?

Biorąc pod uwagę fakt, iż gdy inni piją piwo ja trzymam w ręce butelkę z jogurtem naturalnym, słowo drink brzmi w moich ustach (lub pisze się moimi palcami) nieco zabawnie. Ale było to pierwsze skojarzenie ze szklaneczką widoczną na zdjęciu.


Napój

Gdy zwykła woda już nam się znudzi, możemy wrzucić do niej plasterek cytryny i kilka listków mięty. Taki napój doskonale orzeźwia w gorące dni. I świetnie smakuje. W dodatku zawarta w cytrynie witamina C jest antyoksydantem - spowalnia procesy starzenia, a także wzmacnia odporność. Natomiast dobroczynne działanie mięty znamy chyba wszystkie. Myślicie, że woda z dodatkiem cytryny i mięty działa oczyszczająco?


Tonik

Cytrynę sparzamy, obieramy fragment ze skórki i odkrawamy kilka plasterków, listki mięty siekamy. Wrzucamy wszystko do szklanki, zalewamy wodą mineralną lub przegotowaną, wstawiamy na noc do lodówki. Rano odcedzamy, przechowujemy do 2 dni w lodówce.
 
Cytryna nadaje lekko kwaśne pH - tonizuje, dodatkowo rozjaśnia przebarwienia oraz działa przeciwstarzeniowo. Mięta zwalcza bakterie i łagodzi.


Olejek lawendowy

Chciałam dodać do toniku olejku, jednak nie pomyślałam o jednej rzeczy. Otóż zapomniałam, że olejek jest olejkiem. Nie rozpuścił się w wodzie. Ciekawe, dlaczego? Olejek lawendowy ma działanie antybakteryjne, łagodzące i podobno rozjaśnia przebarwienia.

6 maja 2013

Na śniadanie albo na podwieczorek

Ostatnio bardzo często jadam mieszanki nabiału z płatkami owsianymi, Muesli i owocami. Są przepyszne i w dodatku zdrowe!


Na zdjęciu serek wiejski, płatki owsiane, otręby gryczane, mango i banan. Uwielbiam mango i to bez względu na to, czy jest dojrzałe, czy nie.


Odrobina kwaśnej śmietany, płatki, siemię lniane, kiwi oraz - mieszanka owoców z Rossmanna. Na ich półce z ekożywnością są same pyszności!
 
 
Dzisiaj wpadłam na zupełnie nowy pomysł na twarożek na słodko. Podzielę się nim z Wami, jak tylko zrobię zdjęcia. Poza tym nauczyłam się piec omlety, niedawno upiekłam też dietetyczne, owsianobananowe ciasteczka. Chcecie poznać przepisy?
 

13 kwietnia 2013

Na śniadanie - czekoladowa owsianka!

Na początek - spóźnione życzenia z okazji Święta Czekolady.
Wszystkiego czekoladowego!


W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam mój przepis na czekoladową (a może bardziej kakaową?) owsiankę. Jest to, wydaje mi się, niezła opcja zarówno na pierwsze, jak i na drugie śniadanie. Porcja energii i wartości odżywczych zawartych w kakao, mleku, bananach i płatkach zapewnia nam dobry start :) A jeżeli ktoś nie toleruje słodkości od samego rana, może zjeść ją na drugie śniadanko. Kiedyś nawet zastanawiałam się na zapakowaniem owsianki do termosu i zabraniem do szkoły. No dobrze, dobrze - do rzeczy.




Składniki:
  • płatki owsiane
  • woda
  • mleko (może być sojowe)
  • kakao
  • banany
  • szczypta soli i cukru
  • (opcjonalnie) czekolada.

Skrótowy opis wykonania:
  1. Dowolną ilość płatków owsianych wsypujemy do garnka i zalewamy wodą tak, żeby je w większości przykrywała, zagotowywujemy.
  2. Dolewamy odrobinę mleka - tak, żeby wszystko przyjęło mleczny kolor i wsypujemy gorzkie kakao (w moim przypadku prawie czubata łyżeczka na nieco więcej niż pół szklanki płatków).
  3. Dokładnie mieszamy i gotujemy przez chwilę na wolnym ogniu, możemy dodać kilka kostek czekolady - roztopi się bez problemu - i wymieszać.
  4. Dodajemy szczyptę soli - koniecznie i pół łyżeczki cukru - jeżeli nie dodałyśmy czekolady, mieszamy.
  5. Przelewamy owsiankę do miseczki, dodajemy pokrojonego w kostkę banana, możemy posypać kakao.
  6. Jemy!


W zasadzie nie umiem gotować, ale słodkie potrawy prawie zawsze mi się udają. Wczoraj, z okazji święta, chciałam przygotować czekoladowy pudding z dodatkiem kremu cytrynowego. Niestety, całe popołudnie spędziłam poza domem, ale dzisiaj powinnam znaleźć chwilę :) Podzielę się z Wami zdjęciami, jeżeli wszystko mi się uda. A ten pudding już robiłam. Jest naprawdę pyszny!

Co jadłyście dzisiaj na śniadanie?

26 marca 2013

Na szybko - dzisiejsze śniadanko

Nie macie wrażenia, że posty offtopowe dają więcej radości przy tworzeniu i przy czytaniu niż te, które traktują na jakiś z góry określony temat?

Od dłuższego czasu przeglądam bloga Zosi - Make Cooking Easier. Jest tam mnóstwo przepisów na przeróżne pyszności. Przetestowałam kilka z nich, najbardziej smakowały mi świąteczne ciasteczka w kształcie gwiazdek :)

Dzisiaj, z okazji rekolekcyjnej przerwy w szkole siedzę sobie w domu, a podczas takiego siedzenia różne pomysły przychodzą mi do głowy. Tym razem postanowiłam przygotować sobie pyszne śniadanko.

Tutaj link do przepisu [klik].

A teraz moje zdjęcia :)



Mniam, gotowe :)


W przygotowaniu.


Wiecie, że fotografowanie jedzenia wcale nie jest takie łatwe? Faktycznie widać wszystkie plamki na talerzach, a zdjęcia uwydatniają wszystkie niedociągnięcia.

Gotujecie czasem z wykorzystaniem internetowych przepisów? Macie ulubione blogi kulinarne? Podzielcie się ze mną linkami, teraz mam ochotę na pyszny, szybki deser! :)