16 grudnia 2012

Dbam od wewnątrz - suplementy

Już przez dłuższy czas stosuję suplementację diety, ale przyznaję, że nie była ona jakoś szczególnie dostosowana do moich potrzeb. Ot, tak - łykałam sobie po jedną lub dwie kapsułki z olejem z wiesiołka, jadłam płatki owsiane z siemieniem, łykałam kapsułki ze skrzypem i pokrzywą, kiedyś brałam Calcium Pantothenicum, piłam skrzypokrzywobratek lub tą mieszankę Blondhaircare. Po kapsułkach ze skrzypem włosy trochę szybciej rosły, po CP cera wyglądała lepiej, ale bez spektakularnych efektów. Teraz chyba wiem, dlaczego się ich nie doczekałam. Przyjmowałam wszystko nawet jeżeli nie tak znowu bardzo nieregularnie, to w zbyt małych ilościach!
 
Od dzisiaj zaczynam zaplanowaną i regularną suplementację (jak długą, to się jeszcze okaże). Chcę o niej napisać, bo dzięki temu będę się czuła odrobinę bardziej zobowiązana do trzymania się mojego planu :) Aha, nie chciałam "zaczynać od jutra" więc akcja została rozpoczęta dzisiaj :D
 
Na razie wygląda to tak
  • 4 kapsułki oleju z wiesiołka
  • 4 tabletki Calcium Pantothenicum
  • 1-2 kubki skrzypokrzywobratka
  • siemię lniane - rano z owsianką i bakaliami i/lub wieczorem zalane wodą

Zdjęcie suplementów - coby bardziej kolorowo było :)

Z czasem najprawdopodobniej odrobinę zweryfikuję ilość lub rodzaj suplementów. Aha! Oprócz tego staram się w miarę zdrowo odżywiać. Dzięki mojej mamie codziennie mam domowe obiady (najczęściej zupy) Poza tym nie jem białego pieczywa, ukochaną czarną herbatę z cytryną i dwiema łyżeczkami cukru piję tylko w weekendy do śniadania, wtedy też pozwalam sobie np. na jajecznicę. Staram się też spożywać co najmniej jedno warzywo lub owoc dziennie (w zeszłym roku było dobrze, jeśli jadłam jedno jabłko na 2 tygodnie!). Czasem zamieniam też zwykłe mleko na sojowe z Biedronki - szczególnie do śniadań. Nie zrezygnuję tylko ze słodyczy, a już na pewno nie z czekolady!
 
Co o tym sądzicie? Z czasem chyba będę musiała zwiększyć spożycie produktów zawierających witaminę B1. Widzicie jeszcze jakieś nieprawidłowości?
 
PS: Od początku miesiąca mój blog odwiedziło ok. 1300 osób! Mam też 15 obserwatorów i 48 komentarzy (w tym około połowy własnych). Jestem pod wrażeniem, że aż tyle osób chce czytać to, co piszę! Tym bardziej, że w poprzednim miesiącu weszło tu tylko około 200 osób. Oby tak dalej!

28 komentarzy:

  1. też staram się ostatnio zdrowiej odżywiać, ale niestety z różnym skutkiem ;)
    a mleko sojowe z biedronki bardzo lubię i czasami piję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrową dietę łatwiej trzymać w lato - są świeże owoce, warzywa i niegazowana woda jakoś tak bardziej smakuje :D

      Usuń
  2. ja jak miałam zapalenie jelit to włączyłam suplementacje i tak z przerwami stosuję do dzisiaj- jako źródło witamin b, c i inozytolu mam "super stress b complex" z allegro, na włosy/skórę "bio-silica" z olimpu i oczywiście oleje (tu różnie, lniany piłam z butli, z wiesiołka w kapsułkach). No i jeszcze jak chyba wszyscy w Polscemam niedobór witaminy D, ale tu mam kropelki na receptę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam niedoboru witaminy D, zawsze bałam się tylko nadmiaru A ;) Ale nie wyobrażam sobie, jak możesz pić olej lniany z butelki! On musi być strrrrasznie niedobry!

      Usuń
    2. No,no... ja nawet ostatnio pisałam o wit. A. Nie przedawkujesz, dostarczając ją w jedzeniu :) Sposobem najlepiej przyswajalnym :) A CP nigdy nie będzie działało doskonale, jeżeli nie dostarczysz organizmowi innych witamin z grupy B. One współdziałają razem, łykanie jednej z nich nawet w olbrzymiej ilości (bo są wydalane przez organizm, bo wiążą się łatwo z wodą) nie da takiego efektu, jak uzupełniająca się wzajemnie suplementacja. Najlepiej w pożywieniu ;)

      Usuń
    3. Wpierniczam na szczęście dużo różnych rzeczy zawierających witaminy B ;) Teoretycznie najlepiej w jedzeniu i niby nie powinno działać, ale CP akurat ma na mnie wpływ :) Ciekawe to bardzo jest. Ale właśnie z witaminą A - kiedyś był taki czas, że zjadałam dziennie pomidora i paprykę, a czasem i coś jeszcze, a oprócz tego jakiś suplement od okulisty. Dobrze, że dość szybko zauważyłam, że czegoś tu za dużo.

      Usuń
    4. hihihi, CP działać na pewno działa, skoro jest tak, jak mówisz :) A okulista sam zaproponował suplementację? Powiem Ci szczerze, że ja nigdy nie spotkałam okulisty, który powiedziałby COKOLWIEK nt witaminy A i który zaproponowałby dobrą dietę zamiast okularów :/ natomiast okulista mojego ojca, na Irlandii, najpierw nakazuje wzbogacić dietę o więcej A i dopiero za pół roku przyjść do kontroli :) Nosze okulary, chyba zweryfikuję tą wiedzę :D

      Usuń
    5. Ja miałam regularnie co pół roku biostyminę i co ileśtam tabletki z wyciągiem z jagód i witaminą A. I trening oczu, o którym oczywiście zapominałam, a może coś by z tego było. A tak to kit.

      Usuń
    6. heh, po jakiś czasie nawet polubiłam aromat oleju lnianego, ale ja jestem jakaś skrzywiona... bo jak lata temu w szkole tran dawali to też jako jedyna lubiłam ;)
      A co do witaminy D to jest ona na razie bardzo niedoceniona. A na Zachodzie już mówi się, że pełni ona dla naszego organizmu taką rolę jak hormon- wpływa na prawie wszystkie procesy. I możesz się zdziwić że jednak kiedyś okaże się że masz jej niedobór, bo w Polsce tylko przez ok. 2 miesiące słońce jest na tyle silne, żeby nasza skóra produkowała wystarczająco witaminy, nie mówiąc już o tym, że jak się nie opalasz, nie biegasz w bikini to i tak nawet wtedy trudno złapać wystarczająco dużo słońca. Ja odkąd łykam tę witaminę to ani razu nie byłam przeziębiona (na odporność wpływa), żadnej jesiennej melancholii (działa przeciwdepresyjnie), już nie mam skoków poziomu cukru we krwi, już nie mam problemów z wątrobą :)
      Ale u nas i tak dostęp do tej witaminy jest bardzo ograniczony, mi to wyszło dopiero w szpitalu, więc na razie mam zagwarantowane na nią recepty (wypiłam już 4 butelki to dopiero ledwo dobrnęłam do poziomu minimum ;). Ale ponoć Japończycy myśleli, cz nie zacząć wzbogacać nią wody wodociągowej :)

      Usuń
    7. Nie znam się na tyle, żeby spierać się z kimkolwiek na temat nadmiaru/niedoboru witaminy D. Słyszałam do tej pory skrajnie różne opinie jej dotyczące - od Twojej po taką, że do produkcji odpowiedniej ilości wystarczą odkryte dłonie. W Japonii to może faktycznie, oni mają naprawdę świra na punkcie ochrony przed słońcem. Nie mam żadnego z opisanych przez Ciebie objawów, ale na wszelki wypadek sprawdziłam dzienne zapotrzebowanie i to, w jakich produktach jest. Biorąc pod uwagę to, że jest magazynowana w organizmie nie powinnam mieć jej niedoborów, ale zapytam przy najbliższej okazji lekarza (o ile nie zapomnę) ;) Ale żeby tran lubić?!?!?! :P

      Usuń
    8. no niestety ale prawie wszystkie jesteśmy skazane jedynie na czytanie opinii w tej sprawie (zamiast móc spokojnie sprawdzić jej poziom u każdego z nas- bo wiadomo, że każdy jest inny i jeden dobrze syntetyzuje a inny gorzej), bo badanie sprawdzające jej poziom to minimum 100-180zł, a i mało który lekarz może przepisać skierowanie na jej zbadanie... ja miałam badany poziom wt D w szpitalu :(

      Usuń
    9. Aż tyle?! To chyba będę dalej wpierniczać jajka i wątróbkę i mieć nadzieję, że nie mam niedoborów :))

      Usuń
  3. Jak na razie suplementuję się lnem i drożdżami, czasami jak nie zapomnę to witamina C :), w tym miesiącu miałam dołączyć do diety tran albo olej z wiesiołka, ale dodam to jednak dopiero po nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się drożdży... Chciałam niedawno zamienić wiesiołek na tran, ale jednak się na to nie zdecydowałam.

      Usuń
  4. Jak najbardziej wszystko dobrze dobrane, zwracam jednak uwagę na źle napisaną nazwę Calcium Pantothenicum oraz na to abyś pamiętała że CP nie jest suplementem tylko lekiem. Pamiętaj również że skrzyp wypłukuje magnez i należy go systematycznie uzupełniać - ja dołączyłam go do swojej diety w postaci najprostszych tabletek. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam! Zawsze przekręcam tą nazwę i zapomniałam sprawdzić przed dodaniem posta. Ale wstyd! Wiem o tym, że jest lekiem, przeczytałam dokładnie ulotkę przed spożyciem ;) Fakt, z magnezem masz rację - nie pomyślałam o tym! Dzięki ;)

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że w Biedronce można dostać mleko sojowe:) Bardzo lubię takie wytwory, chociaż krowiego również sobie nie odmawiam:) Ja nie mam problemu z jedzeniem owoców, ale dostarczanie organizmowi płynów już stwarza pewne trudności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie na odwrót - bez kubka z herbatą usycham, natomiast w domu mam zazwyczaj tylko jabłka, których nienawidzę (ostatnio pojawiają się mandarynki, więc jest trochę lepiej :D). Nie wiem jakiej jakości jest to mleko z Biedronki, nie mam porównania, ale dostać można ;)

      Usuń
  6. Polecam Ci Sufrin! Jest genialny, pojawiają się baby hair, włosy są mocniejsze i zdrowsze. Poprawia również wygląd cery i paznokcie. U mnie sprawdza się genialnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli oczywiście chcesz to polecam Ci usunąć weryfikację obrazkową przy dodawaniu komentarzy...to zawsze denerwuje:)

      Usuń
    2. Słyszałam o nim, pomyślę o zakupie w przyszłości! Już wcześniej ktoś zwrócił mi uwagę na komentarze, a ja całkiem o tym zapomniałam. Dziękuję bardzo, już naprawiłam ;)

      Usuń
    3. już nie ma weryfikacji obrazkowej, potwierdzam ;)

      Usuń
  7. ja ratuję się trochę innymi suplementami, ale te tutaj prezentowane wyglądają bardziej... "naturalnie" ;>

    Obserwuję i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się ogólnie odżywiać jak najbardziej naturalnie, więc cieszę się, że tak wyglądają ;)

      Usuń
  8. o, olej z wiesiołka też łykałam i sprawdził się dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest genialny! Sprawdza się chyba i każdego i pomaga chyba na wszystko :D

      Usuń
    2. Poza tym czasem przekłuwam kapsułki i wcieram kropelkę w skórę twarzy - sprawdza się świetnie! :)

      Usuń
  9. uwielbiam olej z wiesiołka, ale sufrin jeszcze bardziej, włosy po nim rosną zaskakująco szybko :-)

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.