Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dłonie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dłonie. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2014

Zrobiłam sobie krem

W bardzo łatwy sposób, ze składników, które miałam pod ręką. Ty też możesz sobie taki zrobić! Bez najmniejszego problemu. Ach, tak. Wspominałam już, że mam na myśli krem do rąk?



Chyba nie ma takiego fragmentu skóry, z którym nie miałabym problemów. Moje dłonie zawsze są bardzo przesuszone. Do tego stopnia, że skóra często pęka na zgięciach. Nie daj Boże wyjść na mróz {poniżej +10 stopni} bez rękawiczek, wtedy pojawia się na niej coś na kształt... suchej skorupy. Poza tym dłonie zawsze są lekko zaczerwienione z zimna, a wszelkie zadrapania goją się tragicznie wolno. Obraz nędzy i rozpaczy.
 

23 września 2013

Moje ulubione lakiery do paznokci kiedyś i dziś + trik, który warto wykorzystać przy piłowaniu

Długo zastanawiałam się nad tym, o czym dziś napisać. W zasadzie poniedziałki {w swojej głowie} ustanowiłam dniami offtopu, więc powinno to być coś lekkiego i przyjemnego. Już, już zabierałam się za pisanie o herbacie i o tym, jak parzę tę jedyną, idealną i moją ulubioną, kiedy do głowy przyszedł mi lepszy pomysł - paznokcie!

Piszę o nich niewiele, bo właściwie niewiele z nimi robię. Od czasu do czasu cośtam przytnę, przypiłuję mniej lub bardziej dokładnie. Maluję raczej rzadko, bo ciężko mi wybrać idealnie dopasowany do stylizacji dnia kolor {a musi pasować idealnie, inaczej nie wyjdę z domu}, a jeżeli już jakiś wybiorę, to zazwyczaj jest to ciemnoczerwony. Czasem jasnoczerwony, brudnoczerwony, brokatowoczerwony lub ceglastoczerwony. Mam też brudnoróżowoczerwony i błyszczący ciemnobrudnoróżowoczerwony. Zresztą - zaraz zobaczycie same.

To były moje ukochane lakiery w czasach, kiedy za szczyt klasy, stylu i oryginalności uważałam założenie zwykłego, granatowego t-shirtu i pomalowanie paznokci tym widocznym w środku zdjęcia, jasnozielonym lakierem. Kolory nadal uważam za śliczne, ale ciężko jest mi dobrać do nich coś odpowiedniego. Cieszę się, że zrobiłam im to zdjęcie, bo dzięki niemu zatęskniłam za kolorowymi paznokciami.

To takie zdjęcie poglądowe - jeżeli będziecie w okolicy Primarka, wchodźcie i kupujcie tam lakiery! Zazwyczaj mają śliczne kolory i są niezłej jakości. Te widoczne na zdjęciu mają dziwną konsystencję {czyżby były to lakiery żelowe?}, ale po zaschnięciu na paznokciach trzymają się ich zadziwiająco długo. I ta cena - dwa złote i pięćdziesiąt groszy za sztukę. Świetny jest również widoczny na pierwszym zdjęciu lakier claire's. Zapłaciłam za niego pięć złotych, jedna warstwa kryje idealnie, błyskawicznie schnie, trzyma się długo i zmywa się bez problemów. Znacie tą firmę? Można dorwać w "ludzkiej" cenie w Polsce?

Aktualnie ukochany zestaw. Ten Bell z tyłu i Sephora {3,90 na wyprzedaży} z przodu są znacznie ciemniejsze, niż na zdjęciu, a Essence bardziej ceglasty. Och, czerwień pasuje do wszystkiego i jest dobra na każdą okazję - co tu więcej mówić?

To zaledwie niewielka część mojej kolekcji. Jeżeli wyrazicie ochotę zobaczenia reszty oraz słoczy co ciekawszych lakierów, to postaram się zamieścić taki wpis w  najbliższej przyszłości.
 
To tylko poglądowe zdjęcie moich paznokci, nie bierzcie ich sobie za przykład. Są opiłowane maksymalnie, za jakiś tydzień odrosną, poprawię je nieco, pomaluję na czerwono i będą idealne.

Ach, obiecany trik! Zawsze piłuję płytkę po bokach. Dzięki temu paznokcie uzyskują ładny, smukły kształt i nie przypominają "łopat", których wprost nie znoszę. A dzięki takim paznokciom palce wyglądają na dłuższe, dłonie na smuklejsze i szczuplejsze. Same plusy! Zaczynam piłowanie od boków, następnie spłaszczam je u góry i wykańczam tak, żeby nie były zbyt ostrre. Zawsze noszę takie paznokcie i nie wyobrażam sobie nadania im jakiegokolwiek innego kształtu.

Dbacie jakoś szczególnie o swoje paznokcie? Jakie kolory i kształty są Waszymi ulubionymi? I co sądzicie o żelowych tipsach?

10 kwietnia 2013

Na ratunek dłoniom!

No cóż. Lat mam osiemnaście, a moje dłonie wyglądają na co najmniej dwadzieścia osiem. W dodatku przez prawie cały czas są lodowatozimne, a przez to zaczerwienione i zazwyczaj lekko podrapane lub pogryzione przez Puszysławę (zupełnie nie rozumiem, co takiego jest w moich dłoniach, że uwielbia je gryźć i czasem tak znienacka, zupełnie bez powodu atakuje moje nadgarstki). Przyczyn takiego wyglądu skóry doszukuję się w niedokrwieniu (zimne dłonie) i przez to - niedostatecznym odżywieniu. Nie radzą sobie z tym żadne kremy, a na dodatek, gdy dłonie są już podrażnione, stają się bardzo wrażliwe na większość kosmetyków i po posmarowaniu ich czymkolwiek czuję dość silne pieczenie. Brzmi jak jakiś koszmar, prawda?



Kremy ratujące

Szczęśliwie znalazłam dwa kosmetyki, które nie powodują szczypania, a dość mocno nawilżają. Krem HIPP - bardzo delikatny, z przyjaznym składem - nakładam w naprawdę kryzysowych sytuacjach, a krem z mocznikiem - prawie codziennie na noc. Dzięki temu pozbyłam się przesuszonej, popękanej skóry na kciukach oraz pękania na zgięciach palców.



Kremy do rąk

Mam też zestaw kremów do rąk, których po wstępnym odratowaniu dłoni mogę używać na co dzień. Kremu z mocznikiem używam na noc - zamiennie z wersją w słoiczku (podobny skład i również świetne działanie), kremu BeBeauty - popołudniami, gdy nie muszę nic pisać (inaczej sklejają się kartki, a nakremowany długopis odmawia posłuszeństwa), kremu Ziai w szkole - pięknie pachnie i błyskawicznie się wchłania. Niestety - kosztem działania. Prawie nie nawilża. Bardzo lubiłam też maskę do rąk Ziai - Kozie Mleko.


Szybki look na składy:



Olejowanie dłoni

Czasem nakładam na dłonie olej. Czyli je również olejuję. Po takim zabiegu są bardziej nawilżone, a skóra miększa i ukojona. Wczoraj nałożyłam Alterrę cytrusową na zwilżoną skórę, z dodatkiem kwasu hialuronowego - efekt przypadł mi do gustu :)


W rzeczywistości moja dłoń ma kolor cielisty, nie jest tak różowa, jak na powyższym zdjęciu.


Poza tym, o czym napisałam wcześniej, czasem nakładam na dłonie zwykłą maść z witaminą A. Można ją kupić za kilka złotych w każdej aptece. Ja za swoją zapłaciłam 2.90, a wspominałam o niej już w tym poście. Jest to produkt zdecydowanie wielofunkcyjny, a droższą wersję możemy zastosować nawet do pielęgnacji skóry głowy!


Mam nadzieję, że wiosną moje dłonie odżyją - wyższa temperatura zdecydowanie im służy. Zimą przeżywały bardzo ciężkie chwile, tym bardziej, że jedyne rękawiczki, które utrzymywały ciepło dłoni zostawiłam na dworcu i już ich nie odzyskałam.


Chyba nie macie aż takich problemów ze skórą dłoni. Ale muszę o to zapytać - jak dbacie o swoje? Jakich kosmetyków używacie do pielęgnacji dłoni?

28 stycznia 2013

Inspirowane Orientem: Mandarynkowa kąpiel dla dłoni.

Jak ja kocham zimę! Niestety, niska temperatura potęguje mój największy skórowy (oprócz trądziku i jego pochodnych oraz przetłuszczania włosów) problem - suche dłonie. Są przez cały czas zimne i mam wrażenie, że nie dociera do nich krew, przez co skóra nie jest odżywiona i nawilżona. I nie radzi sobie z tym żaden krem. Wymyśliłam więc coś, co odżywi, nawilży i ogrzeje moje dłonie!
 

.
A mandarynek i ich zapachu nigdy zbyt wiele!
 
Składniki :)



 Do wykąpania dłoni potrzebujemy:
  • dużej miski
  • czegoś płynnego (woda, mleko, napar z ziół)
  • dodatków (sól do kąpieli, olejek eteryczny, olej, gliceryna, mandarynki - pachną!).
 
Do dużej miski wlałam dużo ciepłego naparu z rumianku, trochę ciepłego mleka i wrzuciłam skórkę mandarynki (resztę zjadłam). W całym pokoju pachniało mandarynkami! Kąpałam dłonie aż do wystygnięcia mieszanki, potem wypeelingowałam je skórkami - skóra była mięciutka i nawilżona! Wytarłam dokładnie do sucha, wsmarowałam w nie maskę do dłoni i wsadziłam do rękawiczek, żeby nie wystygły. I chodziłam tak do wieczora :)
 
A jak Wy dbacie o dłonie? Lubicie takie zabiegi?
 
PS: Co sądzicie o wyglądzie bloga? Zastanawiam się nad całkowitą zmianą!