Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetłuszczanie się. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetłuszczanie się. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2014

O alkoholu w kosmetykach (po co w nich jest, dlaczego w aż tak wielu i dlaczego mówimy mu nie)

Większość pewnie o nim nie wie, inni się go wystrzegają, a jeszcze inni zapewne chwalą, na przekór wystrzegającym się. Ale... Po co w ogóle do kosmetyków dodaje się alkohol? I czy rzeczywiście powinniśmy go unikać?

23 kwietnia 2014

Dlaczego skóra się przetłuszcza?

Są dwie, zupełnie różne teorie na ten temat. I wydaje mi się, że obie są prawdziwe.


To może zacznijmy od początku. W skórze każdego człowieka znajdują się gruczoły łojowe produkujące (łał!) łój. Zwany też sebum lub tłuszczem. Gruczoły cer suchych produkują go zbyt mało, normalnych - w sam raz, a tłustych - zbyt wiele. I to właśnie jego nadmiar powoduje nieestetyczne błyszczenie się skóry, spływanie makijażu. Jest także jedną z przyczyn powstawania trądziku.

18 kwietnia 2014

Pięć ziółek dobrych dla każdej cery | charakterystyki i przepisy

Pięć popularnych, ogólnodostępnych i - jak znam życie - niedocenianych ziółek oraz pomysły na ich wykorzystanie. Dziś wybrałam te najbardziej uniwersalne, do wykorzystania w pielęgnacji twarzy.


Zauważyłam, że mam tak co roku, gdy nadchodzi wiosna. Zaczynam interesować się ziołami. Wyciągam swoje książki i kombinuję. W tym roku zrealizowałam zaledwie jeden ze swoich licznych pomysłów, ale większość roślin nawet nie zdążyła się rozwinąć, a do końca sezonu mam mnóstwo czasu. Poza tym kto mówi, że nie można kupić już ususzonych ziół w torebkach, hm?

3 kwietnia 2014

Bez objętości u nasady, przesuszone na końcach

Zaznaczę również, że przetłuszczające się u nasady. Nie ma chyba nic gorszego! A w dodatku wszystkie szampony i odżywki Volume objętości dodają raczej suchym końcom niż całej fryzurze, o odbiciu od skóry nawet nie wspominając.



No dobrze, więc jak poradzić sobie z problemem? Już jakiś czas temu odkryłam, {co powoduje na moich włosach brak objętości}. Mam namyśli oczywiście nadmierne nawilżenie/obciążenie włosów i/lub - niedobór protein. Wystarczyło jedno zastosowanie maski z dodatkiem żelatyny {popularne laminowanie} aby włosy zyskały znośny wygląd. Niestety tylko tymczasowo, bo następnym razem...

20 marca 2014

Dzień dobroci dla skóry głowy

Zazwyczaj organizuję taki raz w tygodniu. Zazwyczaj postępuję według określonego schematu i zazwyczaj jest on całkiem skuteczny.



Kiedyś myślałam, że po prostu mam przetłuszczające się włosy. I będę musiała myć je dwa razy dziennie i koniec. Teraz wiem, że mam problematyczną skórę głowy. Wiem też, że choć nie jest to łatwe to z niektórymi problemami mogę sobie poradzić.

6 stycznia 2014

Jak radzę sobie z przetłuszczającymi się włosami?

Wierzcie mi na słowo, nie ma gorszego włosowego problemu od przetłuszczających się włosów, czy raczej - skóry głowy. No! Może ŁZS. A więc - co zrobić, żeby pozbyć się tego problemu? Przedstawiam Wam moją drogę do opanowania skóry.


Udało mi się opracować kilka najważniejszych aspektów w pielęgnacji skóry problemowej. Mam nadzieję, że przedstawiam je w przystępny sposób.

23 grudnia 2013

Seboradin Niger Lotion - przeciw wypadaniu do włosów przetłuszczających się

Przez bardzo długi czas nie mogłam się przekonać do zakupu jakiejś konkretnej wcierki do włosów. Używałam Jantaru {bez większych pozytywnych skutków}, cośtam majstrowałam w kuchni {z nieco większymi skutkami}. Aż w końcu, totalnie zrezygnowana po wizycie u dermatologa, kupiłam coś Seboradinu.


Łapnęłam sobie taką butelkę ze zraszaczem i różowym płynem w środku i już jej z łapek nie wypuściłam. Pryskałam skórę zgodnie z zaleceniami podanymi na opakowaniu nadzwyczaj regularnie. Lotion nie zrobił mi żadnej krzywdy, a jego aplikacja jest wyjątkowo łatwa, wygodna i szybka.

26 lipca 2013

Mydlnica lekarska - ratunek dla przetłuszczających się włosów

To głównie dzięki temu ziołu oraz bardzo delikatnemu szamponowi udaje mi się ograniczać przetłuszczanie się włosów. Jest to kwestia potwierdzona, gdyż zarzucenie płukania i mycie włosów szamponem tylko teoretycznie delikatnym spowodowało, że skóra była przetłuszczona już po dwunastu godzinach.





Co to w ogóle jest ta mydlnica? Widziałam ją kiedyś rosnącą przy jakiejś drodze - taki nijaki, dość wysoki kwiatek. Wykorzystuje się jej korzenie - wysuszone i pokruszone. To te beżowe kawałki widoczne na zdjęciu powyżej. 

Korzenie zawierają naturalne środki myjące zwane saponinami. I to nie jest żart! Po zalaniu mydlnicy wodą widać pianę, a po zagotowaniu - ogromną ilość piany. Mydlnica jest bardzo delikatna, ale jednocześnie dobrze myje. Polecana jest do pielęgnacji przetłuszczającej się skóry i włosów. Gdzieś czytałam, że ma właściwości regulujące wydzielanie sebum. Myślę, że można ją traktować jako delikatny środek do mycia skóry i włosów (a raczej skóry głowy - włosy po jej użyciu są raczej szorstkie). Stosowana często, w dużych ilościach i bez nawilżania najprawdopodobniej będzie wysuszała - jak każde zioło lub detergent.

Raczej nie używam mydlnicy do twarzy, ale kto wie, może powinnam. Skóra głowy reaguje na nią świetnie. Używam jej nie jako płukanki, ale jako środka myjącego. Najpierw myję włosy i skórę bardzo delikatnym szamponem Dulgon Kids, a później samą skórę opłukuję wywarem z mydlnicy - płaska łyżeczka zioła, kilkanaście ziarenek siemienia lnianego, szklanka wody, czasem z dodatkiem kilku listków mięty.

Znalazłam też sposób na stosowanie ciężkich masek po myciu. Przed lub po spłukaniu ich z włosów przepłukuję skórę głowy rozcieńczonym wywarem z mydlnicy.

Moja skóra głowy najlepiej zareagowała na wypłukanie takim wywarem, a jakim wspomniałam powyżej z dodatkiem szczypty allantoiny, dużej kropli hialuronianu cynku oraz kilku kropel mleczka pszczelego w glicerynie. Taka mieszanka oczyszcza, genialnie łagodzi i koi skórę głowy, nawilża i być może ma również lekkie działanie antybakteryjne. 

Być może takie mycie głowy wyda Wam się przesadne lub kłopotliwe, ale wierzcie mi - nie jest tak. Wcale nie zajmuje więcej czasu, niż zwykłe mycie. Trzeba tylko na jakiś czas przed zagotować mydlnicę. Myślę, że warto ją przetestować. Skusicie się? A może miałyście już do czynienia z mydlnicą, orzechami piorącymi lub innymi naturalnymi środkami myjącymi?

Anegdotka: Pani w sklepie zielarskim wciskała zadowolonej klientce szampon z SLeS twierdząc, że jest on bardzo delikatnym produktem opartym tylko i wyłącznie na saponinach - naturalnych środkach pochodzących z mydlnicy lekarskiej (był to szampon teoretycznie z wyciągiem z mydlnicy). Szkoda, że nie odważyłam się i nie powiedziałam jej wtedy czegoś do słuchu.

19 kwietnia 2013

Kora wierzby białej - na trądzik i przetłuszczające się włosy

 
Salix alba


Wierzba, a raczej jej kora jest dość nietypowym ziołem. I nie na darmo używa się kory zamiast liści. Bo tak się składa, że korą wierzby ludzie się leczyli. Już bardzo dawno temu. A troszkę mniej dawno temu wyizolowano z niej kwas salicylowy. A z kwasu salicylowego stworzono kwas acetylosalicylowy. A kwas acetylosalicylowy to aspiryna.
 

Jak działa na moją skórę głowy?

Genialnie. To słowo chyba najlepiej oddaje moje wrażenia. Płukanką z rozcieńczonego odwaru kory i odrobiny mydlnicy lekarskiej wypłukałam dokładnie skórę głowy, wcześniej nakładając na włosy odżywkę, a później maskę. Przez całą dobę włosy nawet nie zaczęły się przetłuszczać, to dla mnie ogromna różnica.


Jak działa na moją cerę?

Stosowałam ją w postaci toniku i okładów (wspomnę o tym sposobie pielęgnacji w jednym z najbliższych postów). Odrobinę rozjaśniała skórę i ją uspokajała. W końcu zaczęłam dodawać po kilka kropel cytryny (stąd jaśniejszy kolor na zdjęciu), jednak to nie zmieniło jej właściwości. Nie jest źle, ale mam lepsze sposoby. {napisano: 19.04.2013}

To rozjaśniające działanie naparu może się opierać właśnie na kwasie salicylowym. Jego obecność wyjaśniałaby również brak różnicy w działaniu po dodaniu cytryny {i to i to słaby kwas}. I już mniejsza o to, że stosowanie cytryny na skórę nie było dobrym pomysłem. Ale uwaga - wierzba może podrażniać. Szczególnie wrażliwą skórę lub przy zbyt długim kontakcie z nią {kompres}. {napisano 04.02.2014}
 

Modyfikacje

Poza dodawaniem cytryny modyfikowałam odwar w jeszcze jeden sposób - dodawałam odrobinę mydlnicy lekarskiej. Taki tonik sprawdzał się o wiele lepiej - oczyszczał skórę. Skóra głowy z tej wersji również była zadowolona.
 

19 lutego 2013

Ziołowe płukanki do włosów

Wzmacniają włosy, tonizują i odżywiają skórę głowy, pomagają w leczeniu lub zapobieganiu łupieżowi oraz ograniczają przetłuszczanie się skóry głowy. Mogą też wzmacniać posiadany przez nas kolor włosów, nadawać refleksów, rozjaśniać lub przyciemniać. Czy więc ziołowe płukanki są włosowym zabiegiem idealnym?




Jakie zioła się nadadzą?

Ośmielę się napisać, że zapewne większość tych z domowej ziołowej apteczki. A przynajmniej większość z tych posiadanych przeze mnie. Lipa, mięta, rumianek, bez, pokrzywa - w każdym możemy doszukać się jakiegoś działania, które przyda się włosom, a nawet bardziej skórze głowy.


Mydlnica lekarska

Wypłukałam, a właściwie wymyłam nią włosy - za pierwszym razem wcierałam ją w skórę samą, za drugim z niewielką ilością płynu Facelle, po chwili wypłukałam jak zwykły szampon i nałożyłam na końce lekką odżywkę do spłukiwania. Poradziła sobie świetnie z przetłuszczoną skórą głowy (mam wrażenie, że Facelle był zbędny). Włosy aż piszczały z czystości i jest to świetna (i nieskomplikowana) alternatywa dla klasycznego mycia, może nam pomóc w walce z przetłuszczaniem się skóry głowy.


Inne zioła, które testowałam:
  • rumianek - dla refleksów i rozjaśnienia
  • lipa - dla nawilżenia
  • skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy
  • kwiat bzu czarnego
  • bylica boże drzewko - wzmacnia, przyspiesza wzrost.

Przydatne linki:


Dlaczego to zabiegi nie dla mnie? 

Żadna z wykonanych przeze mnie do tej pory płukanek ziołowych nie podziałała tak jak powinna (no dobrze, działania wzmacniającego nie jestem w stanie potwierdzić). Za to każda z nich zwyczajnie przesuszała moje włosy. Na szczęście z większym powodzeniem eksperymentuję z zupełnie innymi składnikami.


A Wy? Płuczecie włosy? Sprawdzają się u Was zioła, czy wręcz przeciwnie?


PS: Zrobiłam dzisiaj płukankę według własnego pomysłu (na który i tak przed chwilą natknęłam się na jednym z blogów) i zapomniałam zabrać ją ze sobą do łazienki...

31 stycznia 2013

Jak dbam o włosy?

Pamiętacie może, jak to walczyłam z wypadaniem, przetłuszczaniem, wypadaniem i o stan zdrowia mojego włosia? Byłoby super, gdyby nie to, że nie doczekałam najważniejszego dla mnie elementu planu - zmniejszenia przetłuszczania. Dodatkowo wszystko, co kiedyś pomagało teraz wręcz szkodzi skórze głowy i nie mam pojęcia, co robić. Ale pominę tą kwestię i skupię się na pozytywach :)
 

Co się zmieniło?

Zauważyłam, że poprawie uległ stan włosów, ponadto prawie pozbyłam się wysuszonych końcówek! Zauważalnie zwiększyła się ich długość i całkiem nieźle się układają. Poza tym prawie nie znajduję włosów na grzebieniu, nie wypadają nawet podczas mycia. Pojawiło się mnóstwo babyhair - mam nadzieję na gęściejsze włosy w przyszłości, a na razie - na chociaż odrobinę większą objętość (chociaż nie jest źle, gdy są świeże).
 
Mistrzyni Painta prezentuje - fryzura studniówkowa :)
 

Jakie są?

Proste, z wywiniętymi końcami opierającymi się o ramiona, (już nie) przesuszonymi końcami z tendencją do puszenia się i baaaaardzo przetłuszczające się u nasady. W pięknym odcieniu blondu :)
 

Jak dbam?

Niestety, moja pielęgnacja jest dość chaotyczna. W ciągu ostatnich 2 tygodni bardzo często olejowałam włosy serum olejowym Anwen (które genialnie sprawdza się też w innej roli...), poza tym starałam się olejować skórę głowy, spryskiwałam ją też mgiełką. Tutaj możecie zobaczyć moją kolekcję kosmetyków (przybył do niej Kallos Latte oraz Garnier Oleo Repair). Odkryłam też na nowo żel lniany! Przytoczę teraz przykładową pielęgnację z dwóch co bardziej hardkorowych dni.
 

Przykładowy Dzień I

  1. Olejowanie włosów serum i olejowanie skóry głowy olejem.
  2. Mycie Babydreamem fur Mama.
  3. Nałożenie balsamu na kwiatowym propolisie (od uszu w dół).
  4. Nałożenie (na same końce) odżywki Ziai z kroplą oleju i kroplą gliceryny.
  5. Jedwab Green Pharmacy na końcówki.
  6. Wytarcie koszulką.
  7. Pozostawienie do wyschnięcia (rozczesanie w trakcie).

Przykładowy Dzień II

  1. Mycie włosów płynem Facelle.
  2. Nałożenie balsamu na kwiatowym propolisie (w sumie mogłaby być maska).
  3. Wsmarowanie w całkowicie mokre końce kropelki oleju z truskawki.
  4. Wgniecenie w całkowicie mokre włosy rzadkiego żelu lnianego.
  5. Wytarcie koszulką, rozczesanie, pozostawienie do prawie całkowitego wyschnięcia.
  6. Spryskanie serum zwalczającym suchość końcówek :)
  7. Rozczesanie.
 
Moje końce były prawie zawsze spuszone, więc nawet duża ilość specyfików nałożona na nie nie obciąża włosów i szczerze mówiąc wątpię, żeby to powodowało wzmożone przetłuszczanie.
 
Niedawno pierwszy raz poczułam, że moim włosom brakuje protein. Wtedy też pierwszy raz użyłam Kallosa Latte i pierwszy raz byłam względnie zadowolona z moich włosów.
 
Aktualnie moim największym problemem jest (jak pewnie się domyślacie) przetłuszczanie skóry głowy. Mam zamiar wymyślić coś, co pomoże mi tę dolegliwość zwalczyć!
 
A jak miewają się Wasze włosiska?
 
PS: Irytują mnie też początki rozdwajania się końcówek, ale nie mogę ich obciąć przed maturą! :D
PS2: Planuję całkowitą zmianę wyglądu bloga - wtedy będzie idealny!
 

21 stycznia 2013

Mój sposób na olejowanie skóry głowy.

Ostatnio jestem posądzana o nadmierne kombinatorstwo, w sprawie włosów szczególnie. Ale co z tego, jeżeli to sprawia mi przyjemność, a większość moich pomysłów okazuje się być trafiona? I mam czym dzielić się z Wami tutaj :)

Dzisiaj, po długiej nieobecności, chciałabym przedstawić Wam pewien pomysł, który testuję od jakiegoś czasu. Otóż, kiedyś, podczas nakładania kwasu HA i oleju na twarz pomyślałam, że skoro służy to cerze, to dlaczego takiego zestawu miałaby nie polubić skóra głowy? Zaczęłam kombinować.

Zestaw podstawowy
Na początku dodawałam różnych półproduktów do olejku widocznego na zdjęciu, nie widziałam szałowych efektów, ale wydawało mi się (i ciągle wydaje), że te efekty mogą być "długofalowe".
 
Pierwotny zestaw wyglądał tak:
  • 4-5 ml olejku łopianowego
  • 1 kropla kwasu HA
  • ewentualnie 1-2 krople gliceryny
  • szczypta zielonej glinki
  • ewentualnie kropla/kilka kropel innych olejów lub szczypta allantoiny
 
Wydaje mi się, że działał lepiej, niż sam olej, ponieważ dodatkowo nawilżał skórę. No i zielona glinka - działa oczyszczająco.
 
Zrezygnowałam na pewien czas z olejowania skóry, ponieważ posiadany aktualnie olejek z papryką odstawiłam, mimo wpływu na pojawianie się nowych babyhair. Wydaje mi się, że mnie podrażnia i powoduje szybsze przetłuszczanie.
 
Eksperymentowałam też z cynamonem - lubię go w peelingach i maseczkach do twarzy, jednak zrezygnowałam z tego samego powodu, dla którego zrezygnowałam z olejku paprykowego. Jego działanie powinno być podobne, ale uwaga: może silnie uczulać i podrażniać!
 
Mieszanka przed wymieszaniem - olej, cynamon, glinka
 
Zestaw idealny:
  • 4 ml oleju konopnego
  • szczypta zielonej glinki
  • 2 krople gliceryny
  • odrobina kwasu ha
  • szczypta (malutka) allantoiny
 
Jakie efekty? Skóra była ukojona, nawilżona, następnego dnia wolniej się przetłuszczała! Muszę koniecznie powtórzyć takie olejowanie w najbliższym czasie.
 
Co sądzicie o takim olejowaniu? Spotkałyście się już z nim, same olejowałyście skórę lub włosy w podobny sposób? Macie skłonności do przesadnego kombinowania?
 
Znowu byłam na zakupach, co prawda niekosmetycznych, ale nabyłam część z wymarzonych produktów. Chyba się tym z Wami podzielę!
 
Również stan włosów uległ poprawie, szykuję post o aktualnej pielęgnacji, a podczas najbliższego goodhairday zrobię włosom zdjęcie i opublikuję wpis :)

30 grudnia 2012

Wcierka przyspieszająca porost włosów, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie II

Pamiętacie mój poprzedni przepis na wcierkę? Nie zaobserwowałam po niej szczególnych efektów i postanowiłam zmienić jej skład. Ten wydaje mi się ciekawszy :)


Jeszcze świątecznie :)

Składniki:

  • napar z mieszanki ziół (skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy, bratek - oczyszcza)
  • woda brzozowa - wzmacnia cebulki, zapobiega wypadaniu, przyspiesza wzrost włosów, a także powoduje wyrastanie babyhair
  • gliceryna - nawilża
  • kwas hialuronowy - nawilża
  • witamina E - antyutleniacz, może wpływać na przyspieszenie wzrostu włosów, jest naturalnym konserwantem
Edycja: Teraz dodałam jeszcze krztynkę allantoiny.
 

Wykonanie

Do naparu z ziół (około 3 łyżek) dodałam 3 krople gliceryny i pół kropli kwasu hialuronowego, następnie wymieszałam z wodą brzozową w proporcji 1:1 (czyli dodałam 3 łyżki) a następnie przypomniałam sobie, że mam witaminę E i że jej też mogłabym dodać. Zapomniałam tylko, że E jest z tych rozpuszczalnych w tłuszczach, co zauważyłam po wkropieniu jej do mieszanki (pływały oczka tłuszczu). 

Zastosowanie i efekty

Z powodu zawartości oleju nie używałam wcierki zaraz po myciu włosów, ale dopiero po powrocie do domu. Taka ilość wystarczyła mi na 4 użycia czyli 2 tygodnie. Mimo dużej ilości alkoholu w wodzie brzozowej, dzięki glicerynie i kwasowi hialuronowemu skóra głowy nie została wysuszona, ale przyjemnie ukojona. Ponadto mam dość sporo nowych babyhair, a stare trochę podrosły (nie wiem tylko, czy to bardziej wina wcierki, czy diety i suplementów). Nie potrafię też stwierdzić, jak i czy wpłynęła na przyrost - używam jej zbyt krótko, poza tym stosuję też inne preparaty, kosmetyki no i łykam różne specyfiki :D
 

Witamina E :)

Przy okazji tworzenia wcierki odkryłam skład mojej witaminy E. Bardzo mi się podoba, chyba będę dodawać jej do olejów przy olejowaniu włosów.
 
Wydaje mi się, że wpis kwalifikuje się do akcji Marcepanki Piękno z Natury.
 
 
 
 
Znowu zaczęłam pisać tak strasznie chaotycznie. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie :)
Macie "wolne" między Świętami a Sylwestrem? Jak spędzacie czas? Dbacie o skórę i włosy, eksperymentujecie, czy odpoczywacie?


27 grudnia 2012

Moje włosy po raz pierwszy & wstępne podsumowanie Planu

Wiecie co? Mam ostatnio tyle pomysłów na posty, że nie nadążam z pisaniem, a na liście czeka około 30 tematów! A czasu brak.
 

Stan włosów przed włosomaniactwem i aktualny

 
1. Przed 2. Aktualny - bez suszenia i rozczesywania włosów 3. Aktualny - wysuszone, spuszone pianką, wyprostowane(!)
 
Mam nadzieję, że widać coś na tych zdjęciach! Nie będę na razie przedstawiać całej włosowej historii, napiszę tylko mniej więcej - co i jak. Otóż na 1. zdjęciu włosy najprawdopodobniej są wyprostowane. Jakoś tak w okolicach tego stanu zaczęłam trafiać na włosowe blogi i odrobinę dbać o włosy, ale bardzo nieumiejętnie i zrezygnowałam z tego. Zaczęłam o nie dbać na "włosomaniaczy" sposób jakiś rok później - w te wakacje, ale były już w nieco lepszym stanie. A efekty moich zabiegów zauważyłam dopiero w listopadzie (chwilowo wcześniej, ale później przechodziłam kryzys). Aktualnie mój największy problem to przesuszone końcówki, które zaczynają się rozdwajać i wredne cieniowanie. No i szorstkość. Ale mam nadzieję, że planowana na jutro maska sobie z tym poradzi :) Moim włosom daleko do ideału, ale powoli zmierzam w jego kierunku :) Uwaga - zdjęcia przed cassiowaniem (chociaż różnica jest bardzo niewielka).
 

Plan

Od wakacji aż do listopada włosy (z krótkimi przerwami) bardzo wypadały, poza tym mój skalp jest wyjątkowo kapryśny i bardzo szybko się przetłuszcza. Chciałam zwalczyć te dwa problemy, poza tym postanowiłam zapuścić włosy i aby chociaż trochę usystematyzować moją pielęgnację wdrożyłam Plan.
 

Podsumowanie

  1. Przyrost - nie mierzyłam włosów (a chyba powinnam zacząć), więc nie mam poparcia dla swoich słów w liczbach, ale wydaje mi się, że rosły drobinę szybciej, niż zazwyczaj. Dodatkowo stosowałam skrzypokrzywę w kapsułkach z biedronki - w wakacje bardzo przyspieszyła odrastanie włosów po fryzjerze. Myślę, że w miesiąc urosły ok. 2 cm. A jeszcze w zeszłym roku rosły tyle chyba na 6 miesięcy!
  2. Zagęszczenie - olejki GP i wcierka (stosowane nieregularnie - o tym zaraz) zrobiły swoje. Jeszcze nigdy nie miałam tyle babyhair! Nie mam ich zdjęcia, ale porównajcie łysinkę przy grzywce na zdjęciu 1. i 3.
  3. Wypadanie - chyba największe osiągnięcie. Chyba trzeci raz w życiu miałam taki wypadaniowy kryzys (wcześniej prawie nie gubiłam włosów) i udało mi się go całkowicie zażegnać.
  4. Przetłuszczanie - i tu porażka. Były chwile, że skóra przetłuściła się dopiero wieczorem następnego dnia, ale bardzo, bardzo rzadkie (po peelingu cukrowym i masce Biovax). Jak na razie skóra nie jest przetłuszczona od razu po wstaniu z łóżka, tylko około południa. Na szczęście pozbyłam się swędzenia, które czasem mi dokuczało i bólu skóry głowy (nie tego po spięciu włosów), a także wydaje mi się, że skóra jest gładsza, lepiej oczyszczona - szczególnie ostatnio - po cassi - i za to ją lubię.

Zmiany w Planie

  1. Wcierki na wodzie brzozowej używałam ciągiem tylko przez 3 dni, po czym stwierdziłam, że nadmiar alkoholu skórze nie służy i stosuję 2 razy w tygodniu, poza tym zmieniłam jej skład.
  2. Wprowadziłam do pielęgnacji maskę Biovax - skóra ją uwielbia!
  3. Skóra jest na tyle dobrze oczyszczona, że wystarcza jej balsam BDFM np. przez 2 dni, potem np. szampon Dermena (lubię go, pomógł mi kiedyś przy wypadaniowym kryzysie) czy Alterra.
  4. Regularność - ostatnio nie mam na nic czasu! No ale aż tak źle nie było. 
Wydaje mi się, że to już wszystko. Ciągle nie napisałam o tym, jak olejuję skórę głowy, ale mam zdjęcia i przygotuję wpis w najbliższym czasie, podobnie nowy skład wcierki - wydaje mi się lepszy od tego. Zrehabilituję się w najbliższym tygodniu, a tymczasem zabieram się za wpis o dzisiejszych zakupach :D
 
A Wy? Staracie się usystematyzować pielęgnację przy pomocy różnych planów, czy raczej jest ona doraźna?
 

2 grudnia 2012

Ziołowo-brzozowa wcierka przyspieszająca porost, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie

Jakiś czas temu zauważyłam, że w moim włosomaniaczym zbiorze brakuje bardzo ważnego kosmetyku - wcierki do skóry głowy! Postanowiłam, że stworzę ją sama. Pogrzebałam w internecie, poczytałam o dobroczynnych właściwościach wody brzozowej i zdecydowałam, że to ona będzie głównym składnikiem mojego produktu. Chcąc złagodzić działanie alkoholu, który jest na pierwszym miejscu w jej składzie (jest go więcej, niż wody!), wymieszałam ją między innymi z naparem z ziół.

Składniki

Składniki i ich działanie:

  • woda brzozowa (alkohol, woda, ekstrakt z brzozy, zapach - mocny strasznie) - wzmacnia cebulki, przyspiesza wzrost i powstawanie babyhair, odświeża skórę głowy i zmniejsza jej przetłuszczanie
  • rumianek - rozjaśnia, łagodzi, działa bakteriobójczo
  • lipa - nawilża (chociaż średnio wierzę w nawilżające działanie ziół)
  • pokrzywa - ogranicza przetłuszczanie, wzmacnia cebulki, przyciemnia (w celu złagodzenia tego efektu rumianek)
  • mięta - łagodzi stany zapalne, działa bakteriobójczo, odświeża
  • kwas hialuronowy - nawilża oczywiście - w celu złagodzenia wysuszającego działania alkoholu, ziół, olejku eterycznego
  • olejek lawendowy - działa przeciwzapalnie, przeciwłupieżowo, antybakteryjnie, łagodzi wypadanie i przyspiesza porost - polecany do włosów

 

Proporcje:

  • woda brzozowa i napar ze wszystkich ziół (po jednej torebce - nie miałam innych, ale większość z nich pochodzi najprawdopodobniej z apteki) 1:1
  • duża kropla kwasu hialuronowego
  • 2-3 krople olejku lawendowego - eterycznego, nie zapachowego!
  • przygotowałam ok. 40 ml wcierki, zużyję ją szybko i zrobię świeżą

 

Alternatywny przepis:

Eve: Lotion przyspieszający porost włosów z bylicy bożego drzewka
Być może ktoś, kto nie zmaga się z przetłuszczaniem, zdecyduje się na tą wersję ;)

 

Zaobserwowane efekty:

Wcierki używam już około 2 tygodni, nie mogę jednak obiektywnie ocenić działania solo, ponieważ jest elementem mojego Planu. Zaobserwowałam pewne zmniejszenie przetłuszczania - po umyciu wieczorem skóra nie jest tłusta już rano, a dopiero późnym popołudniem - dla mnie to ogromna różnica!

A Wy? Używacie kosmetyków do skóry głowy - wcierek lub olejów? Co o nich sądzicie?
Miłego wieczoru :)

PS: Jutro Dzień Darmowej Dostawy! Zamawiacie coś? ;)

24 listopada 2012

Plan walki z nadmiernym wypadaniem i przetłuszczaniem się włosów!

Przez pewien czas wydawało mi się, że opanowałam wypadanie włosów. Właśnie. Wydawało mi się. Po około 2 tygodniach względnego spokoju włosy znowu zaczęły wypadać i na dodatek szybciej się przetłuszczać. Opracowałam więc plan zmasowanego ataku, którego skutkiem ubocznym powinno być też zagęszczenie i szybszy wzrost mojej sierści :)

Przede wszystkim chcę odpowiednio nawilżyć i odżywić moją skórę głowy, zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Wpłynie to na wzmocnienie cebulek włosowych, a odpowiednio nawilżony i niepodrażniony skalp powinien wolniej się przetłuszczać i wzbogacać o nowe włosy. Jednocześnie muszę zadbać o odpowiednie oczyszczanie i tonizowanie skóry głowy (przetłuszczona skóra "buntuje" się i włosy wypadają szybciej).

Przedstawiam Wam Plan:

  1. Regularne olejowanie skóry głowy. Co najmniej 2 razy w tygodniu zmodyfikowanym olejkiem Green Pharmacy (już niedługo podzielę się z Wami moim autorskim pomysłem).
  2. Peelingi skóry głowy. Do tej pory używałam tylko cukrowego i nie mam zamiaru tego zmieniać - świetnie działa i nie mam problemów z wypłukaniem po nim włosów. Co tydzień lub co 2.
  3. Jeszcze staranniejsze mycie skóry głowy. Aktualnie szamponem Alterry Makadamia i Figa, później płynem Facelle 50+ (najładniej pachnie i ma rumianek w składzie, a bardzo chciałabym chociaż odrobinkę rozjaśnić włosy u nasady, bo przez letnie refleksy wyglądają, jakbym miała odrosty po farbowaniu).
  4. Po każdym myciu wcieram mieszankę wody brzozowej, naparu z ziół z półproduktami, do której stworzenia zainspirował mnie wpis jednej z blogerek. O niej też postaram się napisać.
  5. Suplementy diety. Już w wakacje zmodyfikowałam swoją dietę - jem więcej warzyw i owoców, prawie nie używam białego cukru, nie jem białego pieczywa, ograniczyłam też mleko, piję dużo zielonej, białej i czerwonej herbaty oraz mieszanek ziołowych. W tygodniu na śniadanie jadam sałatkę z płatkami owsianymi i siemieniem lnianym (przepis niedługo). Dwa razy dziennie łykam kapsułki z olejem z wiesiołka, raz dziennie z witaminami, mikroelementami oraz skrzypem i pokrzywą z Biedronki (są świetnie, naprawdę przyspieszają wzrost moich włosów).
  6. Zrezygnowałam z upinania, wiązania i zaplatania włosów a także falowania ich przy pomocy gumek do włosów czy przez zaplatanie mokrych, ponieważ to wszystko strrrrasznie osłabia moje cebulki. Moje włosy chyba po prostu wolą żyć własnym życiem, źle czują się, gdy są wiązane i uciekają ode mnie na wolność.
Nie rezygnuję też z "normalnego" olejowania włosów na długości. Na szczęście żadne oleje nie powodują zwiększonego wypadania,a świetnie wpływają na stan włosów. Od tygodnia po każdym myciu wcieram w nie kroplę oleju i wyglądają nawet lepiej, gdy nie użyję odżywki. Schną naturalnie, nie wycieram ich ręcznikiem, tylko koszulką i raczej nie rozczesuję na mokro. Przymierzam się też do dodania włosowej historii, bo tak sobie gadam i gadam, a nie mam żadnego potwierdzenia moich słów.

PS: Stosuję się do Planu od około tygodnia i wydaje mi się, że zaczynam widzieć efekty (moje włosy zawsze bardzo szybko reagują na wszelkie zmiany). Poza tym, po około 2 miesiącach zaczęłam zauważać różnicę w stanie włosów zaraz po olejowaniu, a po dłuższym czasie bez tego zabiegu.

Żeby nie być gołosłowną, za miesiąc - w Wigilię - wstępne podsumowanie Planu!

10 listopada 2012

Podstawy pielęgnacji: Różne sposoby mycia włosów

Dzisiaj szybki przegląd metod mycia włosów. Wydawałoby się, że jest to zabieg nieskomplikowany, wystarczy nałożyć szampon, namydlić i spłukać, okazuje się jednak, że jesteśmy nieco bardziej pomysłowe i twórcze ;) Przy okazji rozszyfruję kilka często spotykanych włosowych skrótów.

Po co to wszystko?

Większość szamponów zawiera silne detergenty, uczulające i podrażniające delikatną skórę głowy. Oczywiście nie znaczy to że zwykłe szampony to zło. Części, jeżeli nawet nie większości osób te detergenty nie szkodzą. Niestety, szampony z SLES, SLS i podobnymi substancjami wysuszają nasze włosy i mogą niwelować pozytywne skutki zabiegów wykonanych przed myciem.

Sposób pierwszy: Mycie delikatnym szamponem

Zwykły szampon możemy zastąpić szamponem dla dzieci lub czymkolwiek innym nadającym się do mycia - płynem do higieny intymnej, szamponem dla dzieci itp. Wśród internautek popularne są produkty z Rossmanna: płyn do higieny intymnej Facelle, balsam do kąpieli Babydream fur Mama, a nawet olejek pod prysznic Isana. Niektóre szampony w aptekach, sklepach zielarskich, czy tak zwane "eko" np. część szamponów Alterry również nie zawierają silnych detergentów, a w szamponach dla dzieci jedna silna substancja może być zastąpiona kilkoma bardziej delikatnymi, przez co produkt może być nawet bardziej skuteczny. Warto czytać składy!

 

Sposób drugi: Mycie odżywką

W tym przypadku odżywka zastępuje szampon. Część odżywek zawiera delikatne środki myjące, dzięki którym umyjemy włosy nie wysuszając ich, a nawet zmyjemy oleje.

 

Sposób trzeci: OMO czyli Odżywka Mycie Odżywka ;)

1. Olej, maska (może być bardzo treściwa i nałożona na dłużej) lub odżywka, zabezpiecza włosy przed detergentami w szamponach.
2. Mycie włosów - możemy użyć delikatnego szamponu lub metody kubeczkowej.
3. Odżywka lub maska, którą nasze włosy lubią najbardziej.

Sposób czwarty: Metoda kubeczkowa

Potrzebujemy szamponu/innego środka myjącego oraz jakiegoś pojemniczka (polecam zamykany - może być pusta butelka po szamponie). Do pojemnika wlewamy odpowiednią ilość szamponu i dolewamy odrobinę wody - tyle, żeby szampon był rozcieńczony i powstała piana. Ja dolewam mniej, niż dwa razy tyle, ile szamponu (:D). Otrzymuję wtedy coś na kształt piankowej emulsji. Oczywiście możemy spienić całkowicie i myć włosy samą pianą, ale ja jestem na to zbyt niecierpliwa. Możemy dodać też np. oleju (gdzieś czytałam, że nawet do 30%, ja dodaję kropelkę) - dodatkowo złagodzi szampon.

Podsumowanie

Oczywiście wszystkie wymienione metody możemy łączyć ze sobą w najlepszy dla nas sposób. I najważniejsze - włosy i skóra głowy, raz na jakiś czas (np. co tydzień) potrzebują dokładnego oczyszczenia np. szamponem z SLES o prostym składzie. Nawet, jeżeli nie używamy żadnych silikonów w naszej pielęgnacji. Inaczej substancje odżywcze nabudują się na włosach w zbyt dużej ilości i te, mimo uważnej pielęgnacji, nie będą wyglądały zbyt dobrze.

Sposób piąty: Metody alternatywne

Słyszałyście kiedyś o orzechach piorących, mydlnicy lekarskiej, myciu włosów jajkiem lub indyjskimi ziołami? Nigdy nie próbowałam myć włosów w ten sposób, więc tylko załączam linki do postów bardziej doświadczonych dziewczyn.
Czarownicująca: U wiedźmy w spiżarce - pure nature - orzechy piorące i żel lniany 
Wątek na forum Davidicke o szamponach domowej roboty - są przepisy! 
Będziecie eksperymentować z szamponami DIY? Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną wrażeniami!

Miłego wieczoru :)
Puszysława