To się chyba właśnie tak nazywa. Tatuaże na paznokcie. Czyli - od trzech dni mam wytatuowane paznokcie. I od trzech dni nie mogę oderwać od nich wzroku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą offtop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą offtop. Pokaż wszystkie posty
22 czerwca 2014
24 maja 2014
Na szybko: kremowa kawa mrożona
Tak się właśnie zastanawiam. Czy 'na szybko' dlatego, że robi się ją błyskawicznie, czy że post krótki, czy może dlatego, że moja miała mi wystarczyć do końca pisania, a skończyła się, zanim w ogóle pisać zaczęłam.
21 kwietnia 2014
To nie zmokła kura, to blogerka
Obudziłam się i zwlekłam z łóżka w wyjątkowo dobrym humorze. W końcu niecodziennie spotyka się ludzi, których widuje się około trzech razy w roku.
Zerknęłam w lustro i zauważyłam, że włosy są wyjątkowo pozbawione objętości. Ale to nic, wszak jestem blogerką urodową! Wymyję je i nałożę maskę. Wymyłam, nałożyłam, spłukałam, wysuszyłam. Ups! Przyklapnięte, matowe i szorstkie. E tam, kto by się przejmował jakimiś włosami. Najwyżej zepnę, włosy nie zepsują mi humoru.
13 kwietnia 2014
Czasem czytuję również blogi modowe
Tak naprawdę to nie czytuję ich czasem, a przeglądam dokładnie i regularnie. Właśnie w ten sposób zabijałam czas przed chwilą i zupełnie spontanicznie wrócić do publikowania offtopu. Raz w tygodniu. A że pragnę powrócić do rzeczowego i konkretnego pisania, bez nadmiernego rozgadywania się, przejdę w końcu do rzeczy.
1 sierpnia 2013
To jest to, co bloggerki lubią najbardziej - prezenty ze spotkania
Nie ma wyjścia, o prezentach z bloggerskiego spotkania trzeba napisać. W końcu kosmetyki interesują nas wszystkich, a sponsorom też należy się od nas podziękowanie. W dodatku część z kosmetyków już przetestowałam i mogę Wam co nieco o nich napisać.
Chciałabym tylko zaznaczyć, że albo mój aparat przekłamuje kolory, albo ja nie potrafię go obsługiwać. W szczególności różowy. Tak więc kolory lakierów i błyszczyka wyglądają w rzeczywistości zupełnie inaczej niż na zdjęciach i jeżeli będziecie ich ciekawe, będę zmuszona pokierować Was na strony producentów.
Od strony marsylskie.pl każda z nas dostała pełnowymiarowe marsylskie mydełko (ja mam lawendowe) oraz miniaturkę o zapachu owocowym. Co prawda składowo są to zwyczajne mydła. No ale właśnie - zwyczajne mydła - prawie bez niepotrzebnej chemii. I pachną obłędnie. W szczególności to lawendowe. Bardzo miłym detalem jest torebka, w której mydełka otrzymałyśmy - brązowa, z papieru z recyklingu.
To mydełko u góry to właśnie miniaturka marsylskiego.
Te poniżej to mydełka Barwy. Dostałyśmy po trzy, ale jedno jest już używane. Jest bardzo twarde i wydaje mi się, że zawiera sporo gliceryny. Z tego powodu raczej nie będę używała go do twarzy, ale do reszty ciała (a w szczególności do dłoni) - jak znalazł. I dałabym głowę, że w dwóch z tych mydełek znajdują się malutkie, złote, błyszczące drobinki. Ładnie to wygląda.
Lakier do włosów i szampon Olssona. Jakkolwiek lakierów nie używam, tak szampon zaciekawił mnie od pierwszego spojrzenia. Delikatny! Po drugim spojrzeniu poczułam się zawiedziona - SLeS w składzie - skóra i tak będzie się buntowała. Natomiast od pierwszego użycia go pokochałam. Ma żelową konsystencję, bardzo łatwo dokładnie umyć skórę głowy, oczyszcza bardzo dokładnie, ale rzeczywiście jest dość delikatny. Skóra go lubi. Właściwie mogłabym go porównać do Alterry, tylko pieni się lepiej, jest łatwiejszy w obsłudze i bardziej wydajny. Ma bardzo nieporęczne opakowanie - za każdym razem wylewam go zbyt wiele.
Kremy do depilacji i krem po depilacji, mający spowalniać odrastanie włosków. Jeszcze nie używałam produktów Joanny, ale wiadomo - przydadzą się. Szkoda tylko, że są napakowane parafiną i silikonami. Zawierają bardzo wiele ekstraktów, które nie przyswoją się przez wcześniej wymienione składniki.
Na myśl nasuwa mi się powiedzonko: "darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby". Od Efektimy otrzymałyśmy trzy maseczki do twarzy oraz dwa zestawy peeling i maseczka - do dłoni i do stóp. Maseczki do twarzy od ręki podarowałam mamie - z powodu silikonów, których moja skóra nie toleruje. I nawet moja mama po zdjęciu maseczki peel off stwierdziła, że skóra sprawia wrażenie nasilikonowanej. Ale była gładka. Ja zużyłam peeling i maseczkę do rąk - w porządku, ale wolę łatwiej zmywalny peeling i zwykły krem - oraz peeling do stóp, na maskę nie miałam już ochoty. Zestaw do rąk ma najładniejszy skład. W sumie nie działa źle, moje dłonie są dzisiaj gładsze niż zazwyczaj.
Od strony Pachnąca Kraina każda z nas otrzymała pachnący balsam oraz kosmetyk-niespodziankę. Co ciekawe - wszystkie te produkty pięknie, orientalnie pachniały. Co prawda balsam (prawdopodobnie masło shea z dodatkami) przy pierwszym powąchaniu skojarzył mi się z pogrzebem (zawiera kadzidło), ale już po drugim go polubiłam. Mój kosmetyk-niespodzianka podobno jest kremem modelującym, ale raczej nie sprawdzi się w tej roli. Zawiera mnóstwo olejów (w tym niestety parafinę, po której moje włosy są sztywne i matowe), więc sprawdzi się raczej w roli serum lub odżywki bez spłukiwania. Używam go mimo sztywności i matowości - jak już mówiłam - ich kosmetyki ładnie pachną. W ofercie mają kosmetyki naturalne, z resztą podobnie jak marsylskie.pl.
Sklep do produktów dołączył specyficznie brzmiące ulotki, może zeskanuję je i wrzucę przy okazji któregoś Puszystego Pamiętnika. Chociaż właściwie rozumiem, skąd taki język liścików.
Od firmy Flormar otrzymałyśmy różne kosmetyki kolorowe, w zestawach po trzy. Moje wydają się być całkiem niezłej jakości. Nadmiar błyszczyku (w tym całe błyszczenie) trzeba co prawda odcisnąć na chusteczce, ale po tym zabiegu jakoś się trzyma. Korektor chyba też jest w porządku, ale nie mogę powiedzieć tego na sto procent - jest dla mnie zbyt ciemny, więc go nie testowałam. Lakier ma świetny, wściekłożółty kolor - uwielbiam.
Lakiery ze strony AllePaznokcie są całkiem niezłej jakości, biorąc pod uwagę ich ceny. Trzy są we wściekłych kolorach (w tym różowy - lekko piaskowy), jeden holograficzny i jeden zmienia kolor w zależności od temperatury - na ciepłych dłoniach będzie różowy, na letnich - różowo-fioletowy, na zimnych - fioletowy. Proste :D
Płyn micelarny Dermedic, na który wymieniłam się, oddając ich krem do cery tłustej. W sumie nie jest zły, ale boję się, że może moją wybredną cerę zapchać. Powiem Wam więcej po dłuższym testowaniu. Niedawno Kascysko zachwalała inny płyn micelarny tej firmy.
Olejki od Blisko Natury to pierwsza z dwóch rzeczy, z których otrzymania cieszę się najbardziej. Już martwiłam się ubytkiem oleju tamanu, którego używam do twarzy i szykowałam się do zamówienia na ZSK, a tu proszę - taka miła niespodzianka. Co więcej - sklep napisał do nas list, w którym wyjaśnia działanie olejków oraz proponuje stworzenie serum. List jest podpisany odręcznym, długopisowym uśmieszkiem. Miły akcent, trzeba przyznać, że się postarali, a i dobór olejków nieprzypadkowy - powinny odpowiadać każdej z nas.
Saszetka zapachowa od Cytrynowej. Świetny pomysł! Tak mi się spodobała, że zmajstrowałam już własną, a mam ochotę poobwieszać takimi całe mieszkanie.
Mój kawałek tortu od Iny i ciasteczko od Natajki. Moja mama nabrała się i spytała, czy to prawdziwe ciasteczko! Zawsze podobały mi się takie modelinowe drobiazgi - śliczności!
Mam nadzieję, że nie pomyliłam dziewczyn?
Druga z dwóch rzeczy, z których cieszę się najbardziej. Bransoletka jest prześliczna, porządnie wykonana i w dodatku w jednym z moich ulubionych kolorów. Czuję, że pasuje mi prawie do wszystkiego! A kupony zniżkowe By Dziubeka będą chyba jedynymi, które wykorzystam. Bardzo podoba mi się ich biżuteria. Swoją drogą - ciekawe, skąd ta nazwa?
Z dołu przepraszam Was za wszystkie ewentualne błędy. Zwróćcie mi proszę uwagę, jeżeli jakieś dojrzycie. Przepraszam też za mało kreatywną formę przedstawienia upominków, ale cierpię na totalny brak weny twórczej i chyba nawet wiem, dlaczego. Co u Was? Właśnie! Lubicie upały, czy wolicie, gdy jest chłodno?
29 lipca 2013
Na spotkaniu Śląskich Bloggerek Urodowokosmetycznych
Wiecie co? Ten upał całkowicie odbiera mi kreatywność, dobre chęci oraz siłę do tego stopnia, że kiwnięcie palcem wymaga chwili namysłu, która może zaowocować stwierdzeniem, że jednak nie warto. Bo w końcu ruszając się dodatkowo rozgrzewamy organizm. Ale ostatnio tak się rozleniwiłam, że zbyt rzadko piszę! A mam już kilka pomysłów na nowe wpisy, które czekają i "stygną", a i relację ze spotkania bloggerek wypadałoby zamieścić. Spotkanie! Właśnie.
Przed spotkaniem nieco się denerwowałam, właściwie nie wiem, dlaczego. No i swoim zwyczajem malowałam paznokcie na dziesięć minut przed wyjściem. A pięć minut później - skończyłam gotować obiad. To taka drętwa, wstępna dygresyjka.
Na początku nie mogłam się odnaleźć. Myślę, że podobnie czuły się dziewczyny po mojej stronie stołu. My siedziałyśmy cicho, a reszta gadała jak najęta! Na szczęście wkrótce sytuacja się zmieniła.
Jedną z pierwszych rzeczy, które rzuciły mi się w oczy było to, jak otoczenie pasuje do Angel. No dobrze, zobaczyłam to dopiero po zrobieniu zdjęcia.
Właściwie każda z dziewczyn przypominała mi kogoś z moich znajomych. Domyślam się, jak upierdliwe było moje: "naprawdę, przypominasz mi moją sąsiadkę!" lub "Dominika, wyglądasz zupełnie jak Małgosia Rozenek!". To była pierwsza sytuacja, w której pamiętałam nazwisko tej Pani. Przy okazji - na tym zdjęciu Dominika demonstruje na Kasi metodę zaplatania loków na chuście. Fryzura, jaka przy tym powstaje, wygląda naprawdę gustownie. Szkoda tylko, że potrzebna jest chusta.
Przeglądają zdjęcia zauważyłam, jak fotogeniczna jest Gosia. Wyglądała pięknie na każdym zdjęciu, które jej zrobiłam. Nawet na tych rozmazanych.
Za jakiś czas zostały nam rozdane kosmetyki marki Olsson. Każda z nas dostała szampon oraz krem do stylizacji lub lakier do włosów.
Tutaj na zbliżeniu. Wydaje mi się, że jest to szwedzka marka, aczkolwiek nie mam pewności. Ale na pewno skandynawska.
Dostałyśmy też jedno pudełko GlossyBox, które zostało wylosowane przez jedną z nas.
Wysłuchałyśmy wykładu Angel o składnikach kosmetyków. Wiedziałam, że parafina z tych niedobrych, ale nie sądziłam, że jest aż tak zła.
Marta zabrała ze sobą swojego chłopaka wraz ze sprzętem fotograficznym i udostępniła nam zdjęcia! Niestety wszystkie, które tu widzicie, są moje :P Nie miałam cierpliwości do pobierania dodatkowych.
Wiedziałam, że nie zapamiętam niczyjego imienia. Te, które wymieniłam wyżej, podpatrzyłam na Marty blogu. Wiecie, że to jest podobno jakaś choroba psychiczna? A o prezentach napiszę Wam w osobnym poście. Nie zdążyłam ich jeszcze sfotografować i nawet wstępnie przetestować.
Szkoda, że bransoletka jest zbyt ciasna na Puszysławę. Mam wrażenie, że przypadła jej do gustu.
Byłyście kiedykolwiek na spotkaniu bloggerek? Wybieracie się? A może nie prowadzicie bloga? Lubicie czytać wpisy o spotkaniach? Jesteście ciekawe, co dostałyśmy? Ach, zapomniałam dodać. Było świetnie! Żałuję tylko, że musiałam wyjść wcześnie i prawie z nikim nie zdążyłam porozmawiać. Mam nadzieję, że będzie mi dane to naprawić.
11 maja 2013
TAG: Liebster Blog 3
Po raz trzeci zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Mam miłą rozrywkę na dzisiejszy poranek. Dziękuję Madie :) Prowadzisz naprawdę ciekawy blog!
Oczywiście złamię zasady i nie przekażę "łańcuszka" dalej. Chyba już każda bloggerka, której blog regularnie odwiedzam otrzymała już ode mnie jakiś tag. Nie będę się więcej ośmieszać :D
Pytania od Madie:
1. Czy interesujesz się naturalną pielęgnacją włosów i ciała?
Oczywiście!
2. Twój ulubiony kosmetyk do włosów to...
Balsam na kwiatowym propolisie Babuszki Agafii
3. Zwracasz uwagę na składy kosmetyków?
Oczywiście!
4. Jak długo prowadzisz swojego bloga?
Już osiem miesięcy!
5. Czemu zdecydowałaś się na zostanie włosomaniaczką?
To proste. Chciałam mieć piękne, błyszczące, długie włosy.
6. Jakiego rodzaju są Twoje włosy?
Średniowysokoporowate, naturalny jasny blond, nie proste (ale też nie kręcone).
7. Z jakiego kosmetyku pielęgnacyjnego byłoby Ci najtrudniej zrezygnować?
Nie wiem, co dokładnie może kryć się pod hasłem kosmetyków pielęgnacyjnych, ale powiedzmy, że byłby to delikatny żel myjący. A jeżeli żele myjące nie kryją się pod tym hasłem, to z mieszanki kwasu hialuronowego z olejkiem.
8. Z jakiego kosmetyku kolorowego byłoby Ci najtrudniej zrezygnować?
Oj, z podkładu. Wczoraj wyszłam bez niego wyrzucić śmieci i przebiegłam całą drogę modląc się, żeby nikogo nie spotkać :D
9. Uprawiasz sport regularnie? Jeśli tak, to jak wygląda Twój trening w tygodniu?
Nieregularnie. Ale często ogarnia mnie uczucie przemożnej chęci zrobienia czegokolwiek. Wtedy robię ćwiczenia rozciągające, przysiady oraz kształtujące różne mięśnie.
10. Popełniasz jakieś włosowe grzeszki?
Czeszę plastikowym grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami i gładkimi zakończeniami. Czasem (tak raz, dwa razy w miesiącu) prostuję...
11. Czy wiesz już, co znajdziemy na Twoim blogu w najbliższym czasie? Jeśli tak - czego się dowiemy?
Planuję napisać trzy posty o tym, jak mam zamiar zwalczyć trądzik. Poza tym wspomnę, jak polubiłam płukanki do włosów, jak ograniczam przetłuszczanie, znów o proteinach oraz o aloesie. Ach - i jeszcze o największych bublach kosmetycznych i recenzje dwóch odżywek do włosów.
Pierwszy post z trądzikowej serii postaram się opublikować jeszcze dziś, a jeżeli nie uda mi się ta sztuka - jutro. A co ciekawego słychać u Was?
Subskrybuj:
Posty (Atom)































































