Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
27 czerwca 2014
Najlepsze! Naturalne, ajurwedyjskie mydełko z neem i bazylią Lass
Nigdy nie lubiłam myć twarzy mydłami. Albo wysuszały, albo podrażniały, albo zostawiały na skórze osad, były zbyt mocne i jednocześnie niedokładnie zmywały makijaż. W dodatku strasznie komplikowały pielęgnację i ze względu na nienaturalne dla skóry, zasadowe pH wymuszały stosowanie toników. Widziałam w mydłach same wady. Wady, które mydełka Lass nie dotyczą.
4 czerwca 2014
Pięć ziółek w domowych maskach do włosów
Wiecie, że lubię kombinować. Wiedzcie, że zazwyczaj skłania mnie do tego nieposiadanie tego jedynego wymarzonego produktu, czasem również żyłka badacza i ciekawość. Tym razem wszystko się skumulowało. No i swoje trzy grosze dorzuciły kuszące blogerki. Przeczytajcie, co z tego wynikło.
29 kwietnia 2014
Zrób to sama | Uniwersalny puder do pielęgnacji twarzy
Pamiętacie boom na tworzenie własnych past myjących, inspirowanych Angels on Bare Skin Lush? Zmiksowane migdały lub orzechy, dzięki zawartości oleju świetnie nadawały się do pielęgnacji twarzy. Ale natknęłam się też na wzmianki o oczyszczaniu skóry płatkami owsianymi. To było dawno, a ja o tym wszystkim zapomniałam. Aż do teraz.
Zaczęło się od tego, że szukałam wygodnej w stosowaniu formy dla maseczki zawierającej brzozę. Skończyło się na tym, że zmiksowałam suszone liście i płatki owsiane. Uzyskałam puder o bardzo ciekawej konsystencji. Przypominał nieco razową mąkę. Zalałam go wodą, nałożyłam na twarz i... Uświadomiłam sobie potencjał drzemiący w tym niepozornym proszku.
18 kwietnia 2014
Pięć ziółek dobrych dla każdej cery | charakterystyki i przepisy
Pięć popularnych, ogólnodostępnych i - jak znam życie - niedocenianych ziółek oraz pomysły na ich wykorzystanie. Dziś wybrałam te najbardziej uniwersalne, do wykorzystania w pielęgnacji twarzy.
Zauważyłam, że mam tak co roku, gdy nadchodzi wiosna. Zaczynam interesować się ziołami. Wyciągam swoje książki i kombinuję. W tym roku zrealizowałam zaledwie jeden ze swoich licznych pomysłów, ale większość roślin nawet nie zdążyła się rozwinąć, a do końca sezonu mam mnóstwo czasu. Poza tym kto mówi, że nie można kupić już ususzonych ziół w torebkach, hm?
17 stycznia 2014
Domowe Hammam Spa | prawdziwy zabieg Hammam {Piątek dniem dla twarzy}
Skoro mam namawiać Was do szczególnego zadbania o Wasze twarze w każdy piątek... Podrzucam pomysł, który kultywuję od czasu do czasu.
Domowy zabieg Hammam
peeling - maseczka - zatrzymanie nawilżeniaDomowy zabieg Hammam
W ten sposób zachowujemy ogólny sens zabiegu. Peeling złuszcza martwy naskórek. Między innymi dzięki temu przygotowuje skórę na dalsze zabiegi i ułatwia przyswajanie różnych dobroczynnych składników. Ułatwia, a czasem nawet umożliwia oczyszczenie skóry. Do czego służy maseczka wiemy wszyscy. Dla zachowania idei zabiegu warto byłoby użyć oczyszczającej, o naturalnym składzie. Po zmyciu maseczki chcemy zachować efekty jak najdłużej. W tym celu na zakończenie każdego zabiegu nakładamy olejek, serum, krem.
13 grudnia 2013
A ja myję twarz herbatą {Piątek dniem dla twarzy}
Dziś zaprezentuję Wam, jaki potencjał kryje się we wspomnianym przeze mnie ostatnio domowym toniku. Na jeden ze sposobów jego wykorzystania wpadłam dzięki lekturze niezastąpionego bloga Azjatyckiego Cukru, a po zaobserwowaniu niezwykle pozytywnych efektów - popuściłam wodze wyobraźni. Teraz dzielę się moimi pomysłami z Wami. Hmm, jak można wykorzystać szklankę świeżozaparzonej i zakwaszonej zielonej herbaty?
Jak parzyć?
Tylko przypominam - zielonej herbaty nie zalewamy wrzątkiem! Ja zaparzam ją wodą o temperaturze około 70 stopni Celsjusza. Gorąca, ale nie bardzo gorąca. Nie może to być herbata aromatyzowana, ale nic nie stoi na przeszkodzie wykorzystaniu innej herbaty, choć ważna jest jej jakość. Ja używam liściastej, sypanej. Dzięki odpowiedniemu pH jej działanie jest jeszcze lepsze {patrz: poprzedni post}.
29 sierpnia 2013
Biostymina - niezwykły aloes? W walce z wypadaniem włosów i trądzikiem
Okay, nie wiem, od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Kiedyś przeczytałam w Internecie o Biostyminie, niedawno ponownie trafiłam na wzmianki o niej. Podobno hamuje wypadanie włosów, wspomaga regenerację skóry i w jakiś sposób łagodzi trądzik. Przyjmowana wewnętrznie wzmacnia odporność, a mi przepisywała ją okulistka w ramach dbania o oczy.
Czym w ogóle jest to cudo? Biostymina to lek dostępny bez recepty - wodny wyciąg z Aloe Arborescens - aloesu drzewiastego. Podano również stosunek 1:4, jednakże mam problem z wywnioskowaniem czego jest więcej - aloesu czy wody. Przepisują go również dermatologowie, jako środek pomocniczy w leczeniu zmian na skórze, a także do wcierania w skórę głowy lub jako składnik masek przeciwko wypadaniu włosów.
Biostymina a włosy
Codziennie mieszam łyżeczkę wywaru z bylicy bożego drzewka i rozmarynu z jedną ampułką biostyminy i przy pomocy butelki po wcierce Joanna Rzepa wcieram w skórę głowy. Jak dotąd wtarłam jedynie cztery ampułki i już widzę różnicę. Włosów wypada o ponad połowę mniej, niż jeszcze tydzień temu! Zastanawiam się tylko, na ile jest to działanie Biostyminy, a na ile efekt odstawienia wspomnianej wyżej wcierki.
Edit: Nie, nie powstrzymuje wypadania.
Edit: Nie, nie powstrzymuje wypadania.
Biostymina i skóra
Nie mogłam nie sprawdzić antytrądzikowego działania preparatu. Po dokładnym oczyszczeniu i peelingu Savon Noir przez pięć dni wcierałam w skórę po jednej ampułce. Nie zauważyłam spektakularnych efektów {może to być po części moja wina, nie przyznam się, dlaczego}, ale wydaje mi się, że skóra szybciej się regenerowała, a wypryski goiły nieco szybciej. Dzisiaj, po krótkiej przerwie, znów zacznę kurację. Być może zauważę lepsze efekty. Muszę też zaznaczyć, że brwi odrastają mi znacznie szybciej, więc może coś w tej Biostyminie jest.
Opakowanie zawierające dziesięć ampułek w zależności od apteki kosztuje około piętnastu złotych.
Zastanawiam się, czym tak naprawdę różni się Biostymina od zwykłego soku z aloesu. Z pewnością jest to inny gatunek, który być może faktycznie działa lepiej od tego zwyczajnego {Aloe Vera?}. Ale może można dostać również sok z tego gatunku aloesu? Albo kupić cały krzaczek. Słyszałyście o Biostyminie? Miałyście kiedyś kontakt z sokiem z aloesu? Ja używałam takiego z SuperPharm, genialnie wpływał na włosy! Hodujecie aloesy na Waszych parapetach?
30 lipca 2013
Samorobiona, nawszystkodziałająca maseczka do twarzy inspirowana maską Best
Jakiś czas temu skończyła mi się moja ulubiona maseczka do twarzy, a skóra zdecydowanie wymagała namaseczkowania. Tak więc zostałam zmuszona do improwizacji, a efekt moich działań przeszedł moje najśmielsze oczekiwania!
Inspirując się składem maseczki Best postanowiłam zrobić swoją wersję na bazie glinki i dodać część z oryginalnych składników, które akurat miałam pod ręką, przy okazji dodając coś od siebie. Ostateczny skład maseczki prezentował się tak:
- 2 łyżeczki zielonej glinki
- 0,5 łyżeczki ekstraktu z soku młodej pszenicy (zielony proszek)
- odrobina allantoiny
- kilka kropel oleju tamanu
- duża kropla hialuronianu cynku
- woda demineralizowana, hydrolaty szałwiowy i oczarowy
Głównym założeniem przy tworzeniu maseczki było działanie antytrądzikowe - stąd gojący ranki olej tamanu, antybakteryjny hialuronian cynku, hydrolaty. Poza tym maseczka miała oczyszczać oraz nie powodować wysuszenia skóry. Osiągnięcie tych celów wystarczyłoby mi do pełnego usatysfakcjonowania.
Ale okazało się, że oprócz tego, co wymieniłam powyżej, maseczka genialnie koi skórę, wyrównuje koloryt, łagodzi, wygładza, nawilża i sama nie wiem, co robi jeszcze. Mogłaby zrobić kawę na przykład. Myślę, że za to działanie odpowiada głównie ekstrakt z soku pszenicy. Dzięki niemu maseczka ma konsystencję odrobinę przypominającą mus, zachowuje się inaczej, niż czysta glinka. Jestem nią zachwycona!
Dziś w ramach eksperymentów mam zamiar wykonać maseczkę z zielonej glinki, spiruliny, oleju oraz wywaru z kory wierzby. Wczoraj, zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, na jakiej substancji opiera się jej działanie i prawdopodobnie wkrótce znów o niej napiszę.
Robicie sobie same maseczki? Wykorzystujecie produkty kuchenne, czy chomikujecie w szafkach i lodówkach półprodukty? Miałyście kiedyś do czynienia z roślinnymi lub owocowymi ekstraktami z ZSK lub podobnej strony?
26 lipca 2013
Mydlnica lekarska - ratunek dla przetłuszczających się włosów
To głównie dzięki temu ziołu oraz bardzo delikatnemu szamponowi udaje mi się ograniczać przetłuszczanie się włosów. Jest to kwestia potwierdzona, gdyż zarzucenie płukania i mycie włosów szamponem tylko teoretycznie delikatnym spowodowało, że skóra była przetłuszczona już po dwunastu godzinach.
Co to w ogóle jest ta mydlnica? Widziałam ją kiedyś rosnącą przy jakiejś drodze - taki nijaki, dość wysoki kwiatek. Wykorzystuje się jej korzenie - wysuszone i pokruszone. To te beżowe kawałki widoczne na zdjęciu powyżej.
Korzenie zawierają naturalne środki myjące zwane saponinami. I to nie jest żart! Po zalaniu mydlnicy wodą widać pianę, a po zagotowaniu - ogromną ilość piany. Mydlnica jest bardzo delikatna, ale jednocześnie dobrze myje. Polecana jest do pielęgnacji przetłuszczającej się skóry i włosów. Gdzieś czytałam, że ma właściwości regulujące wydzielanie sebum. Myślę, że można ją traktować jako delikatny środek do mycia skóry i włosów (a raczej skóry głowy - włosy po jej użyciu są raczej szorstkie). Stosowana często, w dużych ilościach i bez nawilżania najprawdopodobniej będzie wysuszała - jak każde zioło lub detergent.
Raczej nie używam mydlnicy do twarzy, ale kto wie, może powinnam. Skóra głowy reaguje na nią świetnie. Używam jej nie jako płukanki, ale jako środka myjącego. Najpierw myję włosy i skórę bardzo delikatnym szamponem Dulgon Kids, a później samą skórę opłukuję wywarem z mydlnicy - płaska łyżeczka zioła, kilkanaście ziarenek siemienia lnianego, szklanka wody, czasem z dodatkiem kilku listków mięty.
Znalazłam też sposób na stosowanie ciężkich masek po myciu. Przed lub po spłukaniu ich z włosów przepłukuję skórę głowy rozcieńczonym wywarem z mydlnicy.
Moja skóra głowy najlepiej zareagowała na wypłukanie takim wywarem, a jakim wspomniałam powyżej z dodatkiem szczypty allantoiny, dużej kropli hialuronianu cynku oraz kilku kropel mleczka pszczelego w glicerynie. Taka mieszanka oczyszcza, genialnie łagodzi i koi skórę głowy, nawilża i być może ma również lekkie działanie antybakteryjne.
Być może takie mycie głowy wyda Wam się przesadne lub kłopotliwe, ale wierzcie mi - nie jest tak. Wcale nie zajmuje więcej czasu, niż zwykłe mycie. Trzeba tylko na jakiś czas przed zagotować mydlnicę. Myślę, że warto ją przetestować. Skusicie się? A może miałyście już do czynienia z mydlnicą, orzechami piorącymi lub innymi naturalnymi środkami myjącymi?
Anegdotka: Pani w sklepie zielarskim wciskała zadowolonej klientce szampon z SLeS twierdząc, że jest on bardzo delikatnym produktem opartym tylko i wyłącznie na saponinach - naturalnych środkach pochodzących z mydlnicy lekarskiej (był to szampon teoretycznie z wyciągiem z mydlnicy). Szkoda, że nie odważyłam się i nie powiedziałam jej wtedy czegoś do słuchu.
16 czerwca 2013
Dary Natury
Wiosnę mamy już prawie za sobą, lato zbliża się wielkimi krokami, a w naszych ogrodach (a także na łąkach i w lasach) rosną zioła i pojawiają się pierwsze owoce. Chcę skłonić Was (i siebie) do wyjścia z domu i poszukania w pełni ekologicznych produktów do pielęgnacji cery i włosów zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Czyli wszystkiego, co polubi nasz organizm. Właściwie ogranicza nas tylko własna wyobraźnia, zasięg naszego środka transportu (na przykład nóg) oraz stopień ewentualnego trującego działania roślin, które mogą w nasze łapki wpaść. Ma być zdrowo, naturalnie i skutecznie! Nietrująco poproszę ;) Myślę, że za dary natury możemy uznać również jajka (najlepiej z oznaczeniem 0), oleje oraz produkty ekologiczne zakupione w sklepach.
Zasady
1. Zabawa trwa od dziś do końca października.
2. Chciałabym, żeby każda z uczestniczek opublikowała przynajmniej dwa posty związane z tematem akcji miesięcznie. Nie chcę zmuszać nikogo do suszenia ziół w październiku, dlatego wszystkie dziewięć postów (w skrajnych przypadkach nie obrażę się na Was, jeżeli będzie ich mniej, w końcu liczy się jakość) nie musi być równomiernie rozmieszczonych w czasie. Mamy już połowę czerwca, dlatego dla tego miesiąca liczę jeden post.
3. Proszę Was o zostawianie mi linków do Waszych postów w komentarzach przez cały czas trwania akcji. Zaprezentuję je w poście podsumowującym, wspólnie wybierzemy najciekawsze, które zostaną w zakładce na blogu na dłuższy czas - może przydadzą się komuś w przyszłym roku.
4. Oczywiście miło mi będzie, jeżeli na blogach uczestniczek znajdzie się banner z linkiem kierującym do tego posta.
5. Proszę o pozostawienie w komentarzach adresów Waszych blogów, dzięki którym utworzę listę uczestniczek.
6. Zastanawiam się nad osobami, które nie prowadzą bloga. Oczywiście namawiam do przyłączenia się. Jeżeli chciałybyście podzielić się swoimi obserwacjami, zostawcie komentarze pod tym postem, a te najciekawsze umieszczę w poście podsumowującym ;)
7. Myślę, że z dobrymi pomysłami możecie się przyłączać przez cały czas trwania akcji, a także zgłaszać najciekawsze ze swoich poprzednich tematycznych postów.
Jak na razie to wszystko. Macie jeszcze jakieś pomysły pomagające w ukształtowaniu tej akcji? Jeden banner wklejam poniżej, zadbam o to, by pojawiło się jeszcze kilka bardziej kolorowych. Czuję się szczęśliwa, kiedy mam kilka opcji do wyboru i Wam też chcę taki wybór umożliwić.
Z bliżej nieokreślonego powodu jestem negatywnie nastawiona do wszelkich akcji blogowych. A z drugiej strony bardzo je lubię. Czasem nie jestem w stanie pojąć samej siebie. Mimo moich uprzedzenia postanowiłam zorganizować kolejną* akcję. Ten pomysł przyszedł mi do głowy już zimą i uznałam go za na tyle ciekawy, aby Wam go zaprezentować.
W akcji biorą udział:
Ruda Rudość - Naturallywavyhair
Panna M. - Wyznania Panny M.
Asia B. - Pompon
Właśnie wychodzę zebrać bratki i skrzyp do suszenia. A Wy?
* Pierwszą była akcja Piję na zdrowie, o której chyba mogę powiedzieć, że zakończyła się sukcesem i za udział w której bardzo Wam dziękuję.
9 maja 2013
Odświeżający tonik czy wiosenny "drink"?
Biorąc pod uwagę fakt, iż gdy inni piją piwo ja trzymam w ręce butelkę z jogurtem naturalnym, słowo drink brzmi w moich ustach (lub pisze się moimi palcami) nieco zabawnie. Ale było to pierwsze skojarzenie ze szklaneczką widoczną na zdjęciu.
Napój
Gdy zwykła woda już nam się znudzi, możemy wrzucić do niej plasterek cytryny i kilka listków mięty. Taki napój doskonale orzeźwia w gorące dni. I świetnie smakuje. W dodatku zawarta w cytrynie witamina C jest antyoksydantem - spowalnia procesy starzenia, a także wzmacnia odporność. Natomiast dobroczynne działanie mięty znamy chyba wszystkie. Myślicie, że woda z dodatkiem cytryny i mięty działa oczyszczająco?
Tonik
Cytrynę sparzamy, obieramy fragment ze skórki i odkrawamy kilka plasterków, listki mięty siekamy. Wrzucamy wszystko do szklanki, zalewamy wodą mineralną lub przegotowaną, wstawiamy na noc do lodówki. Rano odcedzamy, przechowujemy do 2 dni w lodówce.
Cytryna nadaje lekko kwaśne pH - tonizuje, dodatkowo rozjaśnia przebarwienia oraz działa przeciwstarzeniowo. Mięta zwalcza bakterie i łagodzi.
Olejek lawendowy
Chciałam dodać do toniku olejku, jednak nie pomyślałam o jednej rzeczy. Otóż zapomniałam, że olejek jest olejkiem. Nie rozpuścił się w wodzie. Ciekawe, dlaczego? Olejek lawendowy ma działanie antybakteryjne, łagodzące i podobno rozjaśnia przebarwienia.
28 kwietnia 2013
Domowa wcierka na porost włosów 3
Jest to trzecia domowa wcierka, którą wykonałam. I spokojnie mogę stwierdzić, że jak do tej pory - najlepsza. Przetestowałam ją już dwukrotnie, zanotowałam całkiem niezłe efekty. Najwyższy czas zaprezentować Wam przepis.
Stosowałam wcierkę dość dawno, bo wczesną zimą, w kilku "turach". Po każdej obserwowałam pojawianie się ogromnych ilości nowych babyhair i szybki wzrost starych. Nie zauważyłam szybszego przyrostu całych włosów, ale ich nic nie rusza. Cieszyłam się z odrastania włosów po jesiennym linieniu.
Składniki:
- kawa - zawarta w niej kofeina przyspiesza wzrost włosów,
- cynamon - pobudza krążenie, przez co również przyspiesza wzrost włosów (uwaga, może uczulać) i dodatkowo pięknie pachnie,
- ziele bylicy bożego drzewka - wzmacnia włosy, przyspiesza ich wzrost,
- skrzyp Optima - moje ulubione kapsułki, po nich moje włosy rzeczywiście szybciej rosną, ale powodują wysyp na twarzy, a tego nie chcę - zawierają mnóstwo witamin oraz skrzyp i pokrzywę, postanowiłam znaleźć dla nich nowe zastosowanie,
- gliceryna - działa nawilżająco, dodałam ją dla złagodzenia wysuszającego działania wody brzozowej, można ją zastąpić na przykład kwasem hialuronowym,
- woda brzozowa - dla zakonserwowania, dodatkowo przyspiesza wzrost włosów, wzmacnia je i zapobiega wypadaniu.
Wykonanie:
- Zagotowujemy łyżkę ziół w połowie szklanki wody, gotujemy przez chwilę, odstawiamy.
- Łyżeczkę lub dwie kawy i szczyptę cynamonu zalewamy odrobiną (1/4 szklanki) wrzącej wody.
- Pół kapsułki rozcieńczamy w łyżce letniej wody.
- Wszystkie składniki przecedzamy (tak, to trudne - można do tego użyć na przykład bawełnianego materiału, a roztwór kapsułki oddzieliłam wylewając go na fragment chusteczki i wykręcając ją nad resztą składników), czekamy, aż chwilę przestygną i przelewamy do buteleczki z atomizerem lub innego pojemnika.
- Dodajemy kilka kropel gliceryny.
- Możemy już spryskać skórę (moja woli wersję bez alkoholu).
- Dodajemy wody brzozowej - jeszcze raz tyle, ile mamy mieszanki, lub 1/3 (rozumiecie, co mam na myśli? :D).
Taka mieszanka jest zdatna do użytku przez jakieś 3-5 dni, najlepiej byłoby przechowywać ją w lodówce. Bez wody brzozowej używałabym jej przez 1-3 dni. Przydałby mi się jakiś konserwant.
Możemy zrezygnować z części składników, ale tak naprawdę nie wiem, któremu z nich wcierka zawdzięcza tak dobre działanie.
Jak używać?
Jak zwykłej wcierki. Możemy spryskiwać lub wcierać ją w skalp od jednego, do kilku razy dziennie. Ja używałam jej raz dziennie, na jakiś czas przed umyciem włosów - irytował mnie silny zapach wody brzozowej, poza tym mój skalp nie toleruje zbyt dużych ilości alkoholu.
Co prawda zaprzyjaźniłam się z Jantarem, ale zastanawiam się nad powrotem do tej wcierki. Niestety, jestem odrobin zbyt leniwa na mieszanie wszystkich składników co kilka dni. Ale wszystko przede mną.
Lubicie domowe wcierki? A może używacie ziół wzmacniających włosy? Sprawdzają się u Was?
19 kwietnia 2013
Kora wierzby białej - na trądzik i przetłuszczające się włosy
Salix alba
Wierzba, a raczej jej kora jest dość nietypowym ziołem. I nie na darmo używa się kory zamiast liści. Bo tak się składa, że korą wierzby ludzie się leczyli. Już bardzo dawno temu. A troszkę mniej dawno temu wyizolowano z niej kwas salicylowy. A z kwasu salicylowego stworzono kwas acetylosalicylowy. A kwas acetylosalicylowy to aspiryna.
Jak działa na moją skórę głowy?
Genialnie. To słowo chyba najlepiej oddaje moje wrażenia. Płukanką z rozcieńczonego odwaru kory i odrobiny mydlnicy lekarskiej wypłukałam dokładnie skórę głowy, wcześniej nakładając na włosy odżywkę, a później maskę. Przez całą dobę włosy nawet nie zaczęły się przetłuszczać, to dla mnie ogromna różnica.
Jak działa na moją cerę?
Stosowałam ją w postaci toniku i okładów (wspomnę o tym sposobie pielęgnacji w jednym z najbliższych postów). Odrobinę rozjaśniała skórę i ją uspokajała. W końcu zaczęłam dodawać po kilka kropel cytryny (stąd jaśniejszy kolor na zdjęciu), jednak to nie zmieniło jej właściwości. Nie jest źle, ale mam lepsze sposoby. {napisano: 19.04.2013}
To rozjaśniające działanie naparu może się opierać właśnie na kwasie salicylowym. Jego obecność wyjaśniałaby również brak różnicy w działaniu po dodaniu cytryny {i to i to słaby kwas}. I już mniejsza o to, że stosowanie cytryny na skórę nie było dobrym pomysłem. Ale uwaga - wierzba może podrażniać. Szczególnie wrażliwą skórę lub przy zbyt długim kontakcie z nią {kompres}. {napisano 04.02.2014}
To rozjaśniające działanie naparu może się opierać właśnie na kwasie salicylowym. Jego obecność wyjaśniałaby również brak różnicy w działaniu po dodaniu cytryny {i to i to słaby kwas}. I już mniejsza o to, że stosowanie cytryny na skórę nie było dobrym pomysłem. Ale uwaga - wierzba może podrażniać. Szczególnie wrażliwą skórę lub przy zbyt długim kontakcie z nią {kompres}. {napisano 04.02.2014}
Modyfikacje
Poza dodawaniem cytryny modyfikowałam odwar w jeszcze jeden sposób - dodawałam odrobinę mydlnicy lekarskiej. Taki tonik sprawdzał się o wiele lepiej - oczyszczał skórę. Skóra głowy z tej wersji również była zadowolona.
10 marca 2013
Solo czy w duecie? Mleko, miód, cytryna.
Ostatnio postawiłam na szybkość i prostotę w pielęgnacji i okazuje się, że domowe półprodukty sprawdzają się równie dobrze jako składniki maseczek, jak i stosowane bez dodatków. A więc - co i do czego możemy wykorzystać?
Cytrynka
1. Nie proponowałabym nakładania cytryny na twarz solo (chociaż można przecierać sokiem miejsca z zaskórnikami), ale świetnie sprawdza się w roli toniku. Wystarczy rozcieńczyć w wodzie odrobinę soku z cytryny - na przykład łyżeczkę w szklance wody - i gotowe!
2. W duecie z miodkiem - wspominam o nim poniżej.
Mleczko
1. Możemy nałożyć je na twarz solo - przetrzeć twarz tak, jak tonikiem. Mleko rozjaśnia skórę i pomaga w zwalczaniu zaskórników. Może wysuszać, ale osobiście wolę tą wersję, a z wysuszaniem radzę sobie w opisany niżej sposób.
2. Pisałam już kiedyś o nakładaniu mleka w duecie z kwasem hialuronowym - Tonikomaseczce z mleczka. Kwas ma działanie nawilżające, a więc zapobiega wysuszaniu skóry.
1. Samego miodu możemy użyć jako maseczki, a przy okazji wykonać nim peeling. Miód ma działanie nawilżające, ale także antybakteryjne. Skóra po maseczce miodowej jest genialnie miękka i gładka w dotyku.
2. Równie dobrze miód sprawdza się w duecie z cytrynką. Łyżeczkę miodu możemy wymieszać z kilkoma - kilkunastoma kroplami soku z cytryny, wymieszać i nałożyć na twarz. Ta wersja dodatkowo rozjaśnia przebarwienia.
Mój dzisiejszy zabieg.
- Oczyszczoną skórę twarzy przetarłam wacikiem nasączonym mlekiem i dałam jej spokój na ponad pół godziny.
- Mleko zmyłam (niestety wodą z kranu), a na twarz nałożyłam pół łyżeczki miodu wymieszanego z kilkoma kroplami soku z cytryny. Zostawiłam mieszankę na skórze na około pół godziny.
- Maseczkę zmyłam przegotowaną wodą z sokiem z cytryny - wystarczyła mi niepełna szklanka.
- W wilgotną skórę wsmarowałam niewielką kroplę maceratu olejowego z nagietka z kwasem HA (większa ilość mi nie służy).
- Cieszę się gładką, nawilżoną i rozjaśnioną skórą i opisuję Wam zabieg :)
Ponadto zaobserwowałam zmniejszenie widoczności, a także nieznaczne zmniejszenie ilości zaskórników. Wydaje mi się, że regularne powtarzanie zabiegu pozwoli mi nad nimi zapanować.
Co sądzicie o wykonywaniu kilku zabiegów w określonym porządku zamiast jednej maseczki? Wydaje mi się, że dzięki temu wszystkie składniki działają lepiej i przez jakiś czas będę nakładać spiżarniowe kosmetyki w różnych kombinacjach i opisywać Wam efekty. Mam już w zanadrzu drugi post cyklu "Solo czy w duecie" i przepis na domową maseczkę ;)
1 marca 2013
Jak olejować twarz?
W związku z zadziwiającym zainteresowaniem moim baardzo starym postem o olejowaniu twarzy, a także pewnym pogłębieniem wiedzy na ten temat, postanowiłam ponownie napisać o tym zabiegu. I nie chodzi tu o mycie skóry olejem, czy metodę OCM, a raczej coś w stylu olejowania włosów. Zapraszam do lektury.
Nie do końca pamiętam, gdzie i jak po raz pierwszy natknęłam się na wzmianki o tym zabiegu, ale nasuwa mi się na myśl blog Blondhaircare. Oto linki do jej wpisów:
![]() |
| Środkowy obrazek pochodzi ze strony zrobsobiekrem.pl. |
Jak olejować twarz?
Wydaje mi się, że najprościej będzie przedstawić mi podstawowe zasady w punktach. Otóż chodzi o to, aby:
- Nakładać olej na zwilżoną skórę (to zielone w kubku to tworzący się tonik pietruszkowy). Wtedy olej lepiej się rozprowadza i wystarczy nam mniejsza ilość (np. jedna kropla), która w całości się wchłonie. Powinno to również zminimalizować ryzyko zapchania.
- Jednocześnie nawilżać skórę. Olej natłuszcza, ale ani trochę nie nawilża. Przy wspólnym nałożeniu kwasu hialuronowego i oleju mieszanka lepiej się wchłania, a skóra jest gładsza i nawilżona.
- Nałożyć olej. Chociaż ja nakładam go jednocześnie z kwasem hialuronowym. Tak więc punkt trzeci zawiera się w drugim i możemy udawać, że go tu nie ma, ale pasuje do grafiki powyżej :D
Pamiętajmy o tym, żeby olejować wcześniej oczyszczoną skórę!
Czego używać?
Różne oleje mają różne właściwości. Możemy o nich przeczytać na przykład na stronach z półproduktami kosmetycznymi (wszystkie dostępne w danym sklepie powinny mieć opis), przydatna może być również lista olejów Czarownicującej. Ale tak się składa, że część z półproduktowych olejów, na przykład taki sezamowy, możemy znaleźć w kuchni. Śmiem nawet powiedzieć, że możemy nałożyć każdy olej, chociaż sama nie użyłabym zwykłego rzepakowego czy słonecznikowego do smażenia. Niektórzy używają nawet oleju rycynowego i sobie chwalą, ale teoretycznie jest to olej zapychający (no i może wysuszać, chociaż na mnie tak nie zadziałał). Najlepsze powinny być oleje zimnotłoczone i niefiltrowane - zachowują najwięcej korzystnych właściwości.
Czym możemy nawilżyć skórę? Na pewno kwasem hialuronowym, prawdopodobnie sprawdziłyby się też sera nawilżające (które czasem go zawierają, lub wręcz są na nim oparte), być może żel lniany. Osobiście przetestowałam w tej roli tylko kwas HA. Ach, jeszcze kozieradkę! Jako zioło śluzowe również nawilża, a przy okazji działa antytrądzikowo i przeciwzapalnie, a także łagodząco. Warto ją wypróbować.
Jakie ilości nakładać?
Wydaje mi się, że w tym przypadku im mniej, tym lepiej. Do naolejowania twarzy spokojnie wystarczy nam kropla oleju i odrobina kwasu hialuronowego. Proporcje możemy dostosować do swojej skóry, przecież komuś może służyć pół kropli, komuś innemu dwie, a jeszcze komuś większa ilość kwasu. Może powiecie, że się rozdrabniam, ale ja odczuwam różnicę pomiędzy jedną kropla a dwiema :D
Czy można nakładać sam olej?
Teoretycznie lepiej nakładać go z czymś nawilżającym, ponieważ sam olej paradoksalnie może wysuszać. Ale nałożony na wcześniej nawilżoną skórę nie powinien zaszkodzić. Próbować zawsze można.
Jak ja olejuję twarz?
Zazwyczaj najpierw zwilżam skórę ziołami lub zieloną albo białą herbatą (z dodatkiem odrobiny cytryny), następnie nakładam na palec odrobinkę kwasu HA i niecałą kroplę oleju (najbardziej lubię olejowy macerat z nagietka), rozcieram płyn między palcami i wsmarowuję w skórę. Czasem używam samego oleju i nie narzekam :)
W następnym wpisie trochę o działaniu olejów i efektach olejowania. Jesteście zainteresowane tematem? Olejujecie skórę? Jakie oleje są Waszymi ulubionymi?
Edit: Odrobinę zmieniłam swój sposób olejowania twarzy. W nieco wysuszoną, ale wilgotną od toniku skórę wsmarowuję kroplę żelu hialuronowego, a następnie wcieram 3 krople oleju (tak dużo, ponieważ ten, którego używam - wiesiołek - jest bardzo lekki i szybko się wchłania). I nadal nie jestem przekonana do używania oleju solo, chociaż mam zamiar przetestować w ten sposób wiesiołek (Dermogal).
PS: Potrzebuję Waszej rady. Mam problem z ustawieniem koloru linków. Jest identyczny z kolorem nagłówków postów, które najlepiej wyglądają w czerni, ale wtedy linki w tekście nie są wyróżnione. Jaki, według Was, byłby najlepszy?
19 lutego 2013
Ziołowe płukanki do włosów
Wzmacniają włosy, tonizują i odżywiają skórę głowy, pomagają w leczeniu lub zapobieganiu łupieżowi oraz ograniczają przetłuszczanie się skóry głowy. Mogą też wzmacniać posiadany przez nas kolor włosów, nadawać refleksów, rozjaśniać lub przyciemniać. Czy więc ziołowe płukanki są włosowym zabiegiem idealnym?
Jakie zioła się nadadzą?
Ośmielę się napisać, że zapewne większość tych z domowej ziołowej apteczki. A przynajmniej większość z tych posiadanych przeze mnie. Lipa, mięta, rumianek, bez, pokrzywa - w każdym możemy doszukać się jakiegoś działania, które przyda się włosom, a nawet bardziej skórze głowy.
Mydlnica lekarska
Wypłukałam, a właściwie wymyłam nią włosy - za pierwszym razem wcierałam ją w skórę samą, za drugim z niewielką ilością płynu Facelle, po chwili wypłukałam jak zwykły szampon i nałożyłam na końce lekką odżywkę do spłukiwania. Poradziła sobie świetnie z przetłuszczoną skórą głowy (mam wrażenie, że Facelle był zbędny). Włosy aż piszczały z czystości i jest to świetna (i nieskomplikowana) alternatywa dla klasycznego mycia, może nam pomóc w walce z przetłuszczaniem się skóry głowy.
Inne zioła, które testowałam:
- rumianek - dla refleksów i rozjaśnienia
- lipa - dla nawilżenia
- skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy
- kwiat bzu czarnego
- bylica boże drzewko - wzmacnia, przyspiesza wzrost.
Przydatne linki:
- siempre-la-belleza.blogspot.com - Ziołowe płukanki - podsumowanie - spis ziół dobrych dla włosów
- zielony-koszyczek.blogspot.com - Kondycjonujące, regenerujące i barwiące płukanki do włosów
- www.alinarose.pl - Płukanki wzmacniające kolor włosów: blond, rudych i brąz.
- blogeve-evel.blogspot.com - Cała zakładka z ciekawymi przepisami na płukanki.
Dlaczego to zabiegi nie dla mnie?
Żadna z wykonanych przeze mnie do tej pory płukanek ziołowych nie podziałała tak jak powinna (no dobrze, działania wzmacniającego nie jestem w stanie potwierdzić). Za to każda z nich zwyczajnie przesuszała moje włosy. Na szczęście z większym powodzeniem eksperymentuję z zupełnie innymi składnikami.
A Wy? Płuczecie włosy? Sprawdzają się u Was zioła, czy wręcz przeciwnie?
PS: Zrobiłam dzisiaj płukankę według własnego pomysłu (na który i tak przed chwilą natknęłam się na jednym z blogów) i zapomniałam zabrać ją ze sobą do łazienki...
21 stycznia 2013
Mój sposób na olejowanie skóry głowy.
Ostatnio jestem posądzana o nadmierne kombinatorstwo, w sprawie włosów szczególnie. Ale co z tego, jeżeli to sprawia mi przyjemność, a większość moich pomysłów okazuje się być trafiona? I mam czym dzielić się z Wami tutaj :)
Dzisiaj, po długiej nieobecności, chciałabym przedstawić Wam pewien pomysł, który testuję od jakiegoś czasu. Otóż, kiedyś, podczas nakładania kwasu HA i oleju na twarz pomyślałam, że skoro służy to cerze, to dlaczego takiego zestawu miałaby nie polubić skóra głowy? Zaczęłam kombinować.
Na początku dodawałam różnych półproduktów do olejku widocznego na zdjęciu, nie widziałam szałowych efektów, ale wydawało mi się (i ciągle wydaje), że te efekty mogą być "długofalowe".
Pierwotny zestaw wyglądał tak:
- 4-5 ml olejku łopianowego
- 1 kropla kwasu HA
- ewentualnie 1-2 krople gliceryny
- szczypta zielonej glinki
- ewentualnie kropla/kilka kropel innych olejów lub szczypta allantoiny
Wydaje mi się, że działał lepiej, niż sam olej, ponieważ dodatkowo nawilżał skórę. No i zielona glinka - działa oczyszczająco.
Zrezygnowałam na pewien czas z olejowania skóry, ponieważ posiadany aktualnie olejek z papryką odstawiłam, mimo wpływu na pojawianie się nowych babyhair. Wydaje mi się, że mnie podrażnia i powoduje szybsze przetłuszczanie.
Eksperymentowałam też z cynamonem - lubię go w peelingach i maseczkach do twarzy, jednak zrezygnowałam z tego samego powodu, dla którego zrezygnowałam z olejku paprykowego. Jego działanie powinno być podobne, ale uwaga: może silnie uczulać i podrażniać!
Zestaw idealny:
- 4 ml oleju konopnego
- szczypta zielonej glinki
- 2 krople gliceryny
- odrobina kwasu ha
- szczypta (malutka) allantoiny
Jakie efekty? Skóra była ukojona, nawilżona, następnego dnia wolniej się przetłuszczała! Muszę koniecznie powtórzyć takie olejowanie w najbliższym czasie.
Co sądzicie o takim olejowaniu? Spotkałyście się już z nim, same olejowałyście skórę lub włosy w podobny sposób? Macie skłonności do przesadnego kombinowania?
Znowu byłam na zakupach, co prawda niekosmetycznych, ale nabyłam część z wymarzonych produktów. Chyba się tym z Wami podzielę!
Również stan włosów uległ poprawie, szykuję post o aktualnej pielęgnacji, a podczas najbliższego goodhairday zrobię włosom zdjęcie i opublikuję wpis :)
9 stycznia 2013
Tonikomaseczka z mleczka - zwalczamy zaskórniki!
W poście o mojej aktualnej pielęgnacji cery wspomniałam, że używam (czy raczej używałam i od dzisiaj do niego wracam) mleka jako toniku. Pewnie większość z Was o mlekowym toniku słyszała, ale mimo to postanowiłam wspomnieć o nim i moim sposobie na jego stosowanie.
Działanie
Tonik wykorzystywany jest w celu redukcji zaskórników. Już po trzech dniach zaobserwowałam zmniejszenie ich widoczności (uwaga, ostatnio miewam omamy wzrokowe). Poza tym wygładza skórę, natłuszcza i nawilża ją, rozjaśnia. I pewnie daje wiele innych efektów, ale tylko te zaobserwowałam u siebie. Niestety, ma jedną wadę - stosowane solo wysusza. A to działanie już mi się nie podoba tak bardzo, jak poprzednie.
Jak stosuję?
Przede wszystkim chciałam zniwelować efekt wysuszania i przy okazji wzmocnić działanie. Spróbowałam mieszanki z olejem i kwasem hialuronowym, niestety nie zadziałała prawie wcale. Aktualnie na dokładnie oczyszczoną skórę nakładam mleko palcami (oczywiście można też wacikiem :D), a następnie wsmarowuję w nią odrobinę kwasu hialuronowego, serum antytrądzikowego. Muszę przetestować też żel lniany, być może sprawdzi się w roli nawilżacza. Po około trzydziestu minutach zmywam przyschnięte mleko i wsmarowuję w zwilżoną zieloną herbatą skórę olej i kwas hialuronowy lub serum (dokładnie 1/3 kropli kwasu/serum i pół kropli oleju - to idealne proporcje dla mnie).
Byłam bardzo mile zaskoczona po dzisiejszym zabiegu - pierwszym po przerwie. Skóra była przyjemnie gładka, nawilżona i czułam, że jest taka czyściutka (nie wiem, jak inaczej określić to uczucie).
A! I jeszcze interpretacja tytułu - na zakończenie. Taka mieszanka przywodzi mi na myśl właśnie miks toniku z maseczką - jest płynna, ale trzymam ją na skórze przez określony czas i zmywam.
Post z cyklu Piękno z natury
30 grudnia 2012
Wcierka przyspieszająca porost włosów, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie II
Pamiętacie mój poprzedni przepis na wcierkę? Nie zaobserwowałam po niej szczególnych efektów i postanowiłam zmienić jej skład. Ten wydaje mi się ciekawszy :)
Składniki:
- napar z mieszanki ziół (skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy, bratek - oczyszcza)
- woda brzozowa - wzmacnia cebulki, zapobiega wypadaniu, przyspiesza wzrost włosów, a także powoduje wyrastanie babyhair
- gliceryna - nawilża
- kwas hialuronowy - nawilża
- witamina E - antyutleniacz, może wpływać na przyspieszenie wzrostu włosów, jest naturalnym konserwantem
Edycja: Teraz dodałam jeszcze krztynkę allantoiny.
Wykonanie
Do naparu z ziół (około 3 łyżek) dodałam 3 krople gliceryny i pół kropli kwasu hialuronowego, następnie wymieszałam z wodą brzozową w proporcji 1:1 (czyli dodałam 3 łyżki) a następnie przypomniałam sobie, że mam witaminę E i że jej też mogłabym dodać. Zapomniałam tylko, że E jest z tych rozpuszczalnych w tłuszczach, co zauważyłam po wkropieniu jej do mieszanki (pływały oczka tłuszczu).
Zastosowanie i efekty
Z powodu zawartości oleju nie używałam wcierki zaraz po myciu włosów, ale dopiero po powrocie do domu. Taka ilość wystarczyła mi na 4 użycia czyli 2 tygodnie. Mimo dużej ilości alkoholu w wodzie brzozowej, dzięki glicerynie i kwasowi hialuronowemu skóra głowy nie została wysuszona, ale przyjemnie ukojona. Ponadto mam dość sporo nowych babyhair, a stare trochę podrosły (nie wiem tylko, czy to bardziej wina wcierki, czy diety i suplementów). Nie potrafię też stwierdzić, jak i czy wpłynęła na przyrost - używam jej zbyt krótko, poza tym stosuję też inne preparaty, kosmetyki no i łykam różne specyfiki :D
Przy okazji tworzenia wcierki odkryłam skład mojej witaminy E. Bardzo mi się podoba, chyba będę dodawać jej do olejów przy olejowaniu włosów.
Wydaje mi się, że wpis kwalifikuje się do akcji Marcepanki Piękno z Natury.
Znowu zaczęłam pisać tak strasznie chaotycznie. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie :)
Macie "wolne" między Świętami a Sylwestrem? Jak spędzacie czas? Dbacie o skórę i włosy, eksperymentujecie, czy odpoczywacie?
12 grudnia 2012
Inspirowane Orientem: 5 kroków do pięknej cery!
Chciałabym przedstawić Wam dzisiaj moje niedawne odkrycie - metodę 5
kroków. Jest to przede wszystkim sposób demakijażu popularny wśród Japonek - kojarzonych z
nieskazitelną, bladą skórą i pięknymi włosami. Poza tym zwraca uwagę na najważniejsze kwestie w pielęgnacji cery i pomaga ją usystematyzować. Natknęłam się na nią, a jakże - na wizażu, konkretnie - na tym wątku. Uważam, że jest na tyle ciekawa i daje tak dobre efekty, że warto się nią podzielić!
![]() |
| Prawie wykąpałam się w herbacie, robiąc to zdjęcie :D |
Przedstawiam 5 kroków wraz z krótkim opisem:
- Podwójne oczyszczanie. Pozbycie się wszystkich zanieczyszczeń oraz dokładny demakijaż powinny być podstawą naszej pielęgnacji. Dzięki temu usuwamy brudną powłoczkę, w której mogłyby rozwijać się bakterie! Musimy tylko pamiętać o tym, że środki czyszczące powinny być delikatne - dogłębne oczyszczenie cery i demakijaż nie wymagają wcale sięgania po silne detergenty (zawarte w większości drogeryjnych żeli do mycia). Mleczka do demakijażu, płyny i żele micelarne, delikatne żele myjące oraz OCM i olejki myjące - oczyszczają, ale nie wysuszają!
- Złuszczanie, masaż, maseczka. Peelingi pomagają nam pozbyć się martwego naskórka, w którym zalegają bakterie, maseczki - wiadomo, a masaż pomaga utrzymać odpowiednią sprężystość. Japonki stosują najwyraźniej dość drastyczną pielęgnację, popularny jest peeling cukrowy twarzy (fakt, daje świetne efekty), ja uważam, że codzienny peeling lub/i maseczka to lekka przesada. Wykonuję takie zabiegi zazwyczaj raz w tygodniu.
- Tonizowanie. Toniki mają za zadanie przywrócić skórze naturalne pH zaburzane przez silne żele do mycia i teoretycznie ich użycie po delikatnym oczyszczeniu nie jest konieczne, jednak z pewnością nam nie zaszkodzą, a mogą wspomóc działanie innych kosmetyków lub same wpływać na cerę pozytywnie, więc - dlaczego nie? W tym przypadku nadmiar nie szkodzi! Uwaga na alkoholowe toniki - one szkodzą. Natomiast świetnie sprawdza się zielona herbata :)
- Serum. Działa silniej niż krem i dostarcza skórze dodatkowych składników. Jak już pisałam - Japonki lubią wyraźne efekty, my możemy stosować czasowe (np. tygodniowe) kuracje :)
- Nawilżanie. Odpowiednio nawilżona skóra to piękna skóra! Nie musi bronić się przed suchością, produkując sebum, jest odpowiednio napięta, a zmarszczki powstają później!
Co myślicie o takiej pielęgnacji? Może wydaje się ona skomplikowana, ale w rzeczywistości jest całkiem szybka, prosta, przyjemna i daje dobre efekty :) Zastanawiam się nad kontynuowaniem tematu - na przykład opisaniem moich metod oczyszczania. Byłybyście zainteresowane takimi wpisami?
Poza tym, ostatnio nie mogę się wygadać, a notatka jest wybitnie pogmatwana. Nie macie przypadkiem takiego wrażenia? :D
Przy tworzeniu posta posiłkowałam się tymi artykułami:
- http://k-popped.com/2008/04/korean-beauty-tip-5-step-skin-care/
- http://revealgreatskin.com/flawless-skin/
Odsyłam Was też do bloga Azjatycki Cukier. Jego autorka mieszka w Azji i zdecydowanie zna się na tamtejszych zwyczajach kosmetycznych (i kulturalnych). Opisuje szczegółowo tą metodę, która właściwie staje się metodą 7-10 kroków!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































