Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

20 czerwca 2014

Płukanka z l-cysteiną naprawdę działa cuda


Wiecie w ogóle, czym jest l-cysteina? To aminokwas. Mały element budujący białka. Od większości aminokwasów odróżnia ją to, że zawiera siarkę. I siarką niemiłosiernie śmierdzi. Mocno i długo. Ale... jak działa!

4 czerwca 2014

Pięć ziółek w domowych maskach do włosów


Wiecie, że lubię kombinować. Wiedzcie, że zazwyczaj skłania mnie do tego nieposiadanie tego jedynego wymarzonego produktu, czasem również żyłka badacza i ciekawość. Tym razem wszystko się skumulowało. No i swoje trzy grosze dorzuciły kuszące blogerki. Przeczytajcie, co z tego wynikło.

20 maja 2014

O alkoholu w kosmetykach (po co w nich jest, dlaczego w aż tak wielu i dlaczego mówimy mu nie)

Większość pewnie o nim nie wie, inni się go wystrzegają, a jeszcze inni zapewne chwalą, na przekór wystrzegającym się. Ale... Po co w ogóle do kosmetyków dodaje się alkohol? I czy rzeczywiście powinniśmy go unikać?

14 kwietnia 2014

Novoxidyl | Szampon i tonik przeciw wypadaniu włosów

Miałam silne wrażenie, że te produkty należą raczej do grupy kosmetyków apteczno-profesjonalnych i są dedykowane osobom z łysieniem androgenowym lub wypadaniem na tle hormonalnym.  Jednak na stronie internetowej producent określa je jako uniwersalne. "Dla kobiet i mężczyzn, cząsteczka silnie normalizująca funkcje cebulki włosowej, pomocne w wypadaniu spowodowanym stresem, zmianami hormonalnymi, niewłaściwą dietą". Pomimo to postanowiłam zaufać swojej intuicji. Kosmetyki oddałam Amandzie, która podejrzewa, że to właśnie hormony powodują wypadanie jej włosów.



No i cóż mogłabym więcej powiedzieć... Amanda używa ich od dłuższego czasu, a ja niedawno otrzymałam mail z jej opinią, którą możecie przeczytać w rozwinięciu.

8 kwietnia 2014

Isana Volumen Spulung | odżywka dodająca objętości

Wahałam się przed wydaniem niecałych sześciu złotych na kolejną odżywkę {no bo ileż można}, ale myśl o przedstawieniu na blogu nowości błyskawicznie mnie przekonała. Na pomysł opisania jej wpadłam po południu, a następnego dnia rano już raczyłam się pięknym zapachem kosmetycznej mazi na moich włosach.

Krótkie wprowadzenie: Wydaje mi się, że ta seria odżywek traktowana jest po macoszemu. Sądzę, że całkowicie niesłusznie, bo wersję Oil Care naprawdę uwielbiam. Taka odżywka za taką cenę to rzadkość, do używania na co dzień - ideał. Nabłyszcza, wygładza, nie obciąża. Aaaa... A jak jest z wersją Volumen?

3 kwietnia 2014

Bez objętości u nasady, przesuszone na końcach

Zaznaczę również, że przetłuszczające się u nasady. Nie ma chyba nic gorszego! A w dodatku wszystkie szampony i odżywki Volume objętości dodają raczej suchym końcom niż całej fryzurze, o odbiciu od skóry nawet nie wspominając.



No dobrze, więc jak poradzić sobie z problemem? Już jakiś czas temu odkryłam, {co powoduje na moich włosach brak objętości}. Mam namyśli oczywiście nadmierne nawilżenie/obciążenie włosów i/lub - niedobór protein. Wystarczyło jedno zastosowanie maski z dodatkiem żelatyny {popularne laminowanie} aby włosy zyskały znośny wygląd. Niestety tylko tymczasowo, bo następnym razem...

24 marca 2014

Seboradin Niger | kuracja do włosów przetłuszczających się, skłonnych do wypadania

Zdarza mi się mówić, że miewam szczęście w kartach. Ale chyba powinnam zacząć powtarzać, że jakiś dziwny talent pozwala mi, biorąc pod uwagę statystykę, nieco zbyt często wygrywać w różnych konkursach. Parę lat temu wygrałam nawet telefon. Ładny jest, szkoda, że od tak dawna nie działa.

Pamiętacie ostatnią kampanię Seboradinu? Tę, w której na wielu blogach można było wygrać wiele zestawów zawierających po kilka produktów z wybranych serii. Na pewno. Przez dłuższy czas udawało mi się skutecznie ją ignorować. Ale nie mogłam odmówić sobie zostawienia konkursowego komentarza u mojej drogiej {Mastiff}. No i po kilku dniach ucieszyłam się, że jednak nie będę musiała kupować nowego szamponu. Stałam się właścicielką trzech kosmetyków, po które sama raczej bym nie sięgnęła oraz mojego ulubionego lotionu.

20 marca 2014

Dzień dobroci dla skóry głowy

Zazwyczaj organizuję taki raz w tygodniu. Zazwyczaj postępuję według określonego schematu i zazwyczaj jest on całkiem skuteczny.



Kiedyś myślałam, że po prostu mam przetłuszczające się włosy. I będę musiała myć je dwa razy dziennie i koniec. Teraz wiem, że mam problematyczną skórę głowy. Wiem też, że choć nie jest to łatwe to z niektórymi problemami mogę sobie poradzić.

7 marca 2014

Jak kupić dobrą odżywkę?

Zacznijmy od definicji. Zakładam, że dobra odżywka to taka, po użyciu której włosy wyglądają lepiej, niż przed jej użyciem. Zgadzacie się? A wiecie, od czego działanie odżywki zależy?



Od skłonności włosów, przecież to oczywiste. Trzeba ocenić, czego potrzebują i co chciałyby w danym momencie zjeść. I tego im dostarczyć. Wredna blogerka, skąd ja niby mam to wiedzieć, co?!

20 lutego 2014

Siódma aktualizacja włosowa [luty 2014]

Aktualizacje włosowe nie pojawiają się na moim blogu regularnie. Dodaję je zazwyczaj wtedy, gdy stwierdzam, że zmianie uległ znaczący element wyglądu lub pielęgnacji włosów. Od poprzedniej, szóstej aktualizacji zmieniło się prawie wszystko.


W poprzedniej aktualizacji włosowej {włosy z listopada} postawiłam sobie trzy cele: ograniczenie puszenia się włosów na dworze {1.}, dalsze ograniczanie przetłuszczania się {2.} oraz walkę z wypadaniem {3.} i dziś, z jak najbardziej pozytywnym zaskoczeniem stwierdziłam, że udało mi się spełnić wszystkie trzy.
 

19 lutego 2014

Dbam o włosy od dwóch lat, a one wciąż są do kitu

Czyli radzimy na włosowe problemy różnych etapów włosomaniactwa.



Zacznijmy od rozważenia i zastanowienia się, co może być przyczyną wspomnianego w tytule stanu rzeczy. Zrobimy tak. Ja opiszę swoje włosowe przygody, objawy i przyczyny złego stanu włosów a także sposoby, w jakie sobie z nimi poradziłam. Cały tekst dzielę na części: początek oraz dalsze etapy włosmaniactwa, czy tam świadomej pielęgnacji włosów, jak kto woli.
 

18 lutego 2014

Zrozumiałam, czym jest OMO

Pamiętam, jak wieki temu czytałam o jakiejś skomplikowanej kombinacji mycia włosów z nakładaniem odżywek. Najpierw trzeba było włosie odżywką nasmarować, żeby je przed złym działaniem szamponu ochronić. Potem umyć tylko skórę, najlepiej jeszcze metodą kubeczkową czyli uprzednio spienionym szamponem, opłukać i nałożyć maskę. Chyba nawet tego próbowałam, ale taka ogromnie czasochłonna przesada kompletnie się na moich włosach nie sprawdzała.














Zawsze myłam włosy, nakładałam maskę lub odżywkę i było ok. Ale jakiś czas temu treściwe maski stosowane po myciu zaczęły przeciążać moje włosy. Później przeciążały je nawet zwyczajne odżywki. Przez chwilę pomyślałam i postanowiłam nałożyć maskę przed myciem, na suche włosy. Tak na pół godziny. Potem włosy zwyczajnie umyłam. Za pierwszym razem urządziłam im detoks, nie nakładając po myciu niczego. Dwa dni później zdecydowałam się na nałożenie lekkiej odżywki i serum na końce. To był strzał w dziesiątkę.

24 stycznia 2014

Czarne mydło czy czarne mydło, oto jest pytanie {Savon Noir vs. Syberyjskie Czarne Mydło Babuszki Agafii}

Od dawna pałam gorącym uczuciem do tradycyjnego Savon Noir. Niemniej ważny jest fakt, że moje uczucie zostało odwzajemnione. Prosty, naturalny skład i wynikająca z niego ogromna skuteczność, właśnie tego oczekuje się od kosmetyku. I dokładnie tego samego spodziewałam się po pokrewnym do Savon Noir produkcie - syberyjskim czarnym mydle.


Savon Noir jest mydłem. Cóż za odkrycie, prawda? Najprostszym z możliwych, bo w teorii składa się tylko z oliwy z oliwek i zasady sodowej lub potasowej. Po połączeniu tych dwóch składników zachodzi reakcja chemiczna w wyniku której powstaje mydło i gliceryna. Dopuszczalne jest również dodanie innych składników, na przykład oleju arganowego lub olejków eterycznych. Zazwyczaj nie ma czarnego koloru, żadne z moich nie pachniało też jakoś szczególnie konkretnie.

Dalej o Syberyjskim Czarnym Mydle i działaniu obu

6 stycznia 2014

Jak radzę sobie z przetłuszczającymi się włosami?

Wierzcie mi na słowo, nie ma gorszego włosowego problemu od przetłuszczających się włosów, czy raczej - skóry głowy. No! Może ŁZS. A więc - co zrobić, żeby pozbyć się tego problemu? Przedstawiam Wam moją drogę do opanowania skóry.


Udało mi się opracować kilka najważniejszych aspektów w pielęgnacji skóry problemowej. Mam nadzieję, że przedstawiam je w przystępny sposób.

4 stycznia 2014

Koniec z podsumowaniami - włosomaniactwo i kosmetyczne hity w 2013



Biostymina - niezwykły aloes? W walce z wypadaniem włosów

Najciekawsze posty z kategorii "ogólnie o włosach". Post o biostyminie jest jednym z najchętniej czytanych. Za to Tangle Teezer to moje najlepiej wydane trzydzieści złotych ever. 

26 grudnia 2013

Cudowny kawałek plastiku {Tangle Teezer}

Przyznaję się - nie wierzyłam. Nie wierzyłam w to, że uczesanie włosów jakąśtam konkretną szczotką może w jakikolwiek sposób wpłynąć na ich wygląd.



Od dłuższego czasu rozczesywałam włosy grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Co prawda grzebień był plastikowy, ale jego zakończenia - nieostre, niedrapiące skóry, a plastik gładki i nieelektryzujący włosów. Nie sądziłam, że z plastiku jako materiału można wydusić coś więcej.

23 grudnia 2013

Seboradin Niger Lotion - przeciw wypadaniu do włosów przetłuszczających się

Przez bardzo długi czas nie mogłam się przekonać do zakupu jakiejś konkretnej wcierki do włosów. Używałam Jantaru {bez większych pozytywnych skutków}, cośtam majstrowałam w kuchni {z nieco większymi skutkami}. Aż w końcu, totalnie zrezygnowana po wizycie u dermatologa, kupiłam coś Seboradinu.


Łapnęłam sobie taką butelkę ze zraszaczem i różowym płynem w środku i już jej z łapek nie wypuściłam. Pryskałam skórę zgodnie z zaleceniami podanymi na opakowaniu nadzwyczaj regularnie. Lotion nie zrobił mi żadnej krzywdy, a jego aplikacja jest wyjątkowo łatwa, wygodna i szybka.

16 grudnia 2013

Walki o każdy włos ciąg dalszy {20 września - 20 grudnia}

Włosy wypadają mi już od bardzo dawna - raz w większych, raz w mniejszych ilościach. Po stosunkowo łagodnym okresie, około rok temu ilość wypadających włosów zaczęła drastycznie wzrastać, a gdy w końcu osiągnęła wartość krytyczną - musiałam zacząć działać.

 
Od prawie trzech miesięcy regularnie używam lotionu Seboradin. Mam co do niego mieszane uczucia - w trakcie używania liczba wypadniętych{?} włosów stopniowo się zmniejszała, w trakcie tygodniowej przerwy - zwiększała. Dopiero rozpoczęcie stosowania lotionu Babuszki Agafii odmieniło tę prawidłowość - liczba zgubionych włosów oscyluje wokół stałej, zdecydowanie zbyt dużej ilości. Muszę przyznać, że taki duet {wcierka na alkoholu + wcierka bezalkoholowa} sprawdza się u mnie najlepiej. Od dwóch miesięcy praktycznie każdego dnia rano spryskuję skórę Seboradinem, a wieczorem, przed snem - lotionem Babuszki Agafii.

4 listopada 2013

Odżywki, maski i kuchenne produkty czyli poprawiamy, doprawiamy i tworzymy

Nie wiem jak to jest i dlaczego tak jest, ale zawsze brakuje mi takiej odżywki lub maski, jakiej moje włosy potrzebują w danym momencie. W takich sytuacjach zamiast wędrować do sklepu lub do komputera w celu zamówienia nowego kosmetyku, zazwyczaj kieruję się do kuchni. Tam zawsze znajduję to, czego potrzebuję.


Gdy odżywka jest zbyt lekka

To najprostszy do rozwiązania problem. Kilka kropel dowolnego oleju {nada się nawet oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, rzepakowy} powinno załatwić sprawę. Dla pewności można sprawdzić skład naszej odżywki, jeżeli nie ma w nim oleju albo silikonu, lub ten znajduje się daleko w składzie, a włosy puszą się pod wpływem wilgoci, to prawdopodobnie jest to. Ale lepiej zmodyfikować najpierw część produktu, lub tylko porcję potrzebną "na raz". Wtedy mamy pewność, że nie skrócimy daty ważności kosmetyku.

Gdy włosy potrzebują nawilżenia
 
Do odżywki lub maski możemy dodać gliceryny {kilka złotych, dostępna w każdej aptece}, miodu, soku z aloesu. Dobrym humektantem jest nawet zwykły cukier, moje włosy po peelingu cukrowym są zawsze genialnie nawilżone. Bardzo dobrze nawilża także żel lniany - dodany do maski lub wykorzystany jako płukanka.
Jeżeli włosy są bardzo suche i puszą się {czyżby przeproteinowanie?} przyda im się również solidna porcja oleju. W takim przypadku na moje włosy najlepiej działa serum składające się z odżywki, nawilżaczy, wody i olejów.

Gdy włosy puszą się, a pojedynczy włos daje się rozciągnąć
lub chcemy je nabłyszczyć i wygładzić
 
To puszenie się włosów i podatność na wilgoć, w połączeniu z możliwością rozciągnięcia włosa najprawdopodobniej oznacza niedobór protein. W takim przypadku do maski dodaję niewielką ilość rozpuszczonej żelatyny lub kwaśnej śmietany. Zdarza mi się też pryskać włosy sprayem z wodą z płatków owsianych i rozpuszczoną żelatyną, laminować włosy {na szybko nawet płukać wodą z niewielką ilością żelatyny} lub robić płukankę piwną. Innym źródłem protein jest jajko, ale moje włosy po masce z jajkiem absolutnie zawsze wyglądają jak stóg siana.
Proteiny zazwyczaj ładnie wygładzają i nabłyszczają włosy, trzeba tylko uważać, aby nie użyć ich w zbyt dużej ilości i nie stosować zbyt często, bo wtedy dla odmiany możemy zafundować sobie przeproteinowanie.

Do zadań specjalnych

Zdarzało mi się dodawać do masek kakao. Taka maska zostawiona na włosach na dłużej zawsze silnie je odżywiała, wygładzała i nawilżała. Polecam spróbować! Dziewczyny chwalą sobie również skrobię {mąkę} ziemniaczaną. Podobno wygładza włosy i je nabłyszcza, na moje niestety tak nie działa. Może jakaś felerna mąka?

Maska zakwaszająca

Można takie kupić, w profesjonalnych salonach fryzjerskich lub w Internecie, można też zrobić. Wystarczy dodać do maski kilka kropel czegoś kwaśnego. Na przykład... octu jabłkowego. Maska ma za zadanie zakwasić włosy czyli domknąć ich łuski, a w konsekwencji spowodować nabłyszczenie i wygładzenie. Ten sposób również nie działa na wszystkich.

Własna, całkowicie domowa maska
 
Wymieniliśmy już wszystkie produkty potrzebne do stworzenia własnej maski. Bazą może być na przykład nawilżacz - żel lniany, do którego dodajemy inne nawilżacze {miód jest naturalnym emulgatorem}, oleje i proteiny - maska gotowa! Chociaż wygodniejsza w obsłudze będzie maska, w której bazą będzie produkt kupiony w sklepie {uwaga na skład, jeżeli chcemy zostawić go na skórze na dłużej}, a dopiero do niego dodamy wybrane produkty.
Taką maskę radzę nakładać przed myciem! Nawet stworzona na bazie produktu sklepowego będzie niespłukiwalna. A zadziała jeszcze lepiej, jeżeli włosy będziemy trzymać w cieple - na przykład pod czepkiem {nada się też reklamówka} i ręcznikiem.
 
Ach, gdyby tak jeszcze mieć półprodukty... Jakoś nigdy nie potrafię zamówić niczego przydatnego w pielęgnacji włosów, a koszty zamówienia półproduktowego zawsze rosną w postępie wręcz geometrycznym. Lubicie tak bawić się w tworzenie własnych masek lub modyfikowanie odżywek? Wbrew pozorom nie jest to wcale takie czasochłonne. Czego jeszcze używacie, jakie kuchenne produkty pominęłam?

9 września 2013

Kremolejowanie włosów? Czego te blogerki nie wymyślą...

Na pomysł połączenia kremów i olejów wpadłam już jakieś pół roku temu, ale dopiero teraz przyszło mi do głowy opisanie go. Co by tu jeszcze powiedzieć we wstępie... Połączenie kremu z olejem wydaje mi się być taką bardzo mocną odżywką lub maską. Myślę, że świetnie sprawdzi się na suchych, zniszczonych i wysokoporowatych włosach. A po co to wszystko? Sam olej niewiele daje moim włosom, a sam krem totalnie się na nich nie sprawdza.


Jaki krem?

Wybieram te o jak najbardziej naturalnym składzie, z dużą ilością olejów. Oprócz nich w składach moich kremów znajdują się inne emolienty oraz humektanty - takie, jak w typowych odżywkach {cetearyl alcohol, gliceryna, mocznik, karbomer}. Używam Isany z mocznikiem, ale wersji do ciała oraz kremu HIPP. Zawsze unikam polyquaterniów, w tym przypadku również silikonów - używam ich tylko po  myciu - w celu zabezpieczenia końcówek lub celowego, chwilowego dopiększenia włosów.

Krem jako odżywka bez spłukiwania

Kiedy podczas wysychania włosów widzę, że są jakieś takie spuszone i bez życia, wsmarowuję w nie od połowy długości krem dla dzieci HIPP w ilości odpowiadającej ziarnku grochu lub mniejszej. Zdarza mi się też wsmarowywać krem w całkiem suche włosy, ale efekt jest nieco słabszy.

Kremolejowanie

Mieszam krem i olej, wsmarowuję w rozczesane włosy, zazwyczaj zostawiam na noc. Wydaje mi się, że zmycie takiej mieszanki jest nieco łatwiejsze, niż zmycie samego oleju. Możemy też wymieszać olej z odżywką {proporcje 1:3} i nałożyć na jakiś czas, przed myciem. To pomysł mojej włosowej siostry - Blondregeneracji.

Olejowanie na krem

O tym sposobie przeczytałam już dawno temu na blogu Aladrieli. Niestety - totalnie się u mnie nie sprawdził. Włosy po umyciu były sztywniejsze i bardziej suche, niż zazwyczaj. Alternatywa dla olejowania na odżywkę.

Spray do olejowania

Sam pomysł z pryskaniem włosów pochodzi oczywiście od Anwen. Ja swój spray wykonałam tak: dokładnie wymieszałam łyżkę odżywki, łyżkę kremów oraz dwie łyżki oleju. Następnie dodałam nieco wody z płatków owsianych{proteiny}, mieszałam do czasu dokładnego rozpuszczenia się wszystkich składników i uzyskania płynnej konsystencji. Wlałam tą maź do butelki z atomizerem i uzupełniłam wodą owsianą, pozostawiając nieco wolnego miejsca, dzięki czemu możliwe jest wstrząsanie przed użyciem. Kremy i odżywka nieco emulgują olej, a konserwanty wydłużają trwałość mieszanki. Załóżmy, że będą to dwa tygodnie.

Maska ze wszystkim

Kremy i olej mogą być świetnymi dodatkami do maski nakładanej przed myciem, chociaż w tym przypadku omijałabym skórę. Kiedyś przypadkowo odkryłam też "nowy sposób olejowania". Zmieszałam wszystko, co przyszło mi do głowy: odżywkę, maskę, miód, kwaśną śmietanę, kremy i oleje i wsmarowałam we włosy po myciu tak, jak normalną odżywkę. Za jakiś czas spłukałam i pozostawiłam do wyschnięcia. Oczywiście włosy w tym stanie uniemożliwiają pokazywanie się publicznie. Ale po umyciu następnego dnia wyglądały wyjątkowo dobrze. Aczkolwiek czasochłonność tej metody powoduje, że taką kombinację wypróbowałam zaledwie dwa razy w życiu.

Haczyk

Tak jak mówiłam na początku, jest to ekstremalna wersja pielęgnacji. Włosy są silnie nawilżane, możemy doprowadzić nawet do przenawilżenia, więc przydają się proteiny. Odważyłam się nawet na dodanie do maski żelatyny i zamiast zwyczajowego suchego puchu po wysuszeniu na mojej głowie znajdowały się całkiem ładne, zdrowe włosy.

Kombinatorstwo? Pewnie tak, ale spray jest wyjątkowo skuteczny i wygodny w użyciu, a kremolejowanie jest równie wygodne, jak zwykłe olejowanie. Przy tym chyba udało mi się wymyślić nowe słowo związane z olejowaniem. Bo przecież mogłabym zatytułować post "kremy w pielęgnacji włosów". Ale to nudne i oklepane. A takie "kremolejowanie"? Chwytliwe, przyznajcie. Która z Was łączy oleje i kremy? Jak wrażenia?