Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka. Pokaż wszystkie posty

25 lutego 2014

Nawilżająca maseczka z glinki

Kilka dni temu stworzyłam charakterystykę idealnej maseczki. Najpierw pomyślałam, że powinna oczyszczać, nie wysuszając, ale później stwierdziłam, że lepiej byłoby, gdyby oczyszczała i nawilżała jednocześnie. I jak pomyślałam, tak zrobiłam.



Wykonaną maseczkę oceniłabym jako wersję dla cery tłustej i skłonnej do zapychania. Przetestowałam ją oczywiście na mojej własnej skórze. Poniżej podaję pomysły niewymagające posiadania półproduktów, do cery normalnej, suchej.

17 stycznia 2014

Domowe Hammam Spa | prawdziwy zabieg Hammam {Piątek dniem dla twarzy}

Skoro mam namawiać Was do szczególnego zadbania o Wasze twarze w każdy piątek... Podrzucam pomysł, który kultywuję od czasu do czasu.

Domowy zabieg Hammam
peeling - maseczka - zatrzymanie nawilżenia

W ten sposób zachowujemy ogólny sens zabiegu. Peeling złuszcza martwy naskórek. Między innymi dzięki temu przygotowuje skórę na dalsze zabiegi i ułatwia przyswajanie różnych dobroczynnych składników. Ułatwia, a czasem nawet umożliwia oczyszczenie skóry. Do czego służy maseczka wiemy wszyscy. Dla zachowania idei zabiegu warto byłoby użyć oczyszczającej, o naturalnym składzie. Po zmyciu maseczki chcemy zachować efekty jak najdłużej. W tym celu na zakończenie każdego zabiegu nakładamy olejek, serum, krem.

30 lipca 2013

Samorobiona, nawszystkodziałająca maseczka do twarzy inspirowana maską Best

Jakiś czas temu skończyła mi się moja ulubiona maseczka do twarzy, a skóra zdecydowanie wymagała namaseczkowania. Tak więc zostałam zmuszona do improwizacji, a efekt moich działań przeszedł moje najśmielsze oczekiwania!



Inspirując się składem maseczki Best postanowiłam zrobić swoją wersję na bazie glinki i dodać część z oryginalnych składników, które akurat miałam pod ręką, przy okazji dodając coś od siebie. Ostateczny skład maseczki prezentował się tak:
  • 2 łyżeczki zielonej glinki
  • 0,5 łyżeczki ekstraktu z soku młodej pszenicy (zielony proszek)
  • odrobina allantoiny
  • kilka kropel oleju tamanu
  • duża kropla hialuronianu cynku
  • woda demineralizowana, hydrolaty szałwiowy i oczarowy
Same cudowne składniki.

Głównym założeniem przy tworzeniu maseczki było działanie antytrądzikowe - stąd gojący ranki olej tamanu, antybakteryjny hialuronian cynku, hydrolaty. Poza tym maseczka miała oczyszczać oraz nie powodować wysuszenia skóry. Osiągnięcie tych celów wystarczyłoby mi do pełnego usatysfakcjonowania.

Ale okazało się, że oprócz tego, co wymieniłam powyżej, maseczka genialnie koi skórę, wyrównuje koloryt, łagodzi, wygładza, nawilża i sama nie wiem, co robi jeszcze. Mogłaby zrobić kawę na przykład. Myślę, że za to działanie odpowiada głównie ekstrakt z soku pszenicy. Dzięki niemu maseczka ma konsystencję odrobinę przypominającą mus, zachowuje się inaczej, niż czysta glinka. Jestem nią zachwycona!

Dziś w ramach eksperymentów mam zamiar wykonać maseczkę z zielonej glinki, spiruliny, oleju oraz wywaru z kory wierzby. Wczoraj, zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, na jakiej substancji opiera się jej działanie i prawdopodobnie wkrótce znów o niej napiszę.

Robicie sobie same maseczki? Wykorzystujecie produkty kuchenne, czy chomikujecie w szafkach i lodówkach półprodukty? Miałyście kiedyś do czynienia z roślinnymi lub owocowymi ekstraktami z ZSK lub podobnej strony?

11 maja 2013

Mam zamiar zwalczyć trądzik 1: Domowe sposoby

Tak jak mnóstwo bajek rozpoczyna się zwrotem "Dawno, dawno temu za siedmioma górami..." tak zapewne wstęp do znakomitej części postów bloggerek otwiera zdanie "Jak zapewne część z Was, drogie czytelniczki wie...".

A więc - jak zapewne część z Was, drogie czytelniczki, wie - zmagam się z trądzikiem. Przez pewien czas byłam szczęśliwa, moje czoło było gładkie, zaskórniki znikały - no cud, miód, orzeszki. Miałam nadzieję, że to początek końca. Ale wszystkie znamy powiedzenie: "Nadzieja matką głupich.". Skóra przechodzi kryzys i jest  w bardzo nietypowym stanie - takiej jej jeszcze nie widziałam. Wiem jedno  - długo taka nie pozostanie.

Dziś pierwszy z trzech postów systematyzujących moją trądzikową pielęgnację. Na początek zbiorę i krótko scharakteryzuję stosowane przeze mnie "domowe metody" czyli wszystkie możliwe eksperymentalne wykorzystania zielsk oraz papek, które możemy otrzymać z produktów znalezionych w kuchni (a w mojej kuchni można znaleźć wszystko).


Do mycia twarzy


Od niedawna myję twarz w przegotowanej wodzie. A jak już ją gotuję - wrzucam do garnka kilka ususzonych listków brzozy, mięty lub pokrzywy.
 
Przy okazji - do demakijażu używam mieszanki olejów, do której (oprócz rycynowego) trafia czasem oliwa z oliwek, domowy macerat i olejek eteryczny.


Zioła

Właśnie doszła do wniosku, że nie opisałam jeszcze ani wszystkich ziół, których używam, ani wszystkich sposobów, w jakie je wykorzystuję. Dokładne opisanie ich teraz zbytnio wydłużyłoby post, więc spodziewajcie się nowych ziołowych wpisów w najbliższej przyszłości.

A co do ziół - naprawdę wierzę w ich dobroczynne działanie. Staram się wykorzystywać je na przeróżne sposoby, tak, aby zyskać jak najwięcej.  






Co do kozieradki - teraz najczęściej nakładam ją bez żadnych dodatków, a glinkę mieszam z miodem lub nawet tylko z jakimś płynem lub olejem. Wydaje mi się, że jednak większość naturalnych produktów w pełni ujawnia swoje możliwości, gdy stosujemy je solo.
 
Uwielbiam też wodę pietruszkową jako tonik!


Domowe maseczki

Bardzo często robię sobie maseczki sama. Takie domowe - z płatków owsianych, miodu, glinki (no dobra, nie znalazłam jej w mojej kuchni) - działają na moją skórę najlepiej. Pierwszą sklepową maseczkę wielorazowego użytku kupiłam dopiero w tym tygodniu.




Widzę, że maseczka z miodu i glinki jest moją ulubioną od dłuższego czasu. Poza maseczkami często funduję swojej skórze domowe peelingi. Wiem, że jest trądzikowa, ale akurat peelingi mechaniczne nie powodują zaognienia zmian, a zazwyczaj po nich szybciej się goją. Jednakże zgodnie z powszechnie panującą wiedzą - trądzikowcy powinni peelingów mechanicznych - cukrowych, owsianych czy kawowych - unikać.


Na zaskórniki

Ich zwężenie powoduje maseczka z glinki, miodu i cytryny. Poza tym dobre skutki przynosiło nakładanie na skórę mleka, chyba powinnam do tego wrócić. Ale na razie testuję sodę oczyszczoną. Nakładam ją na nos i okolice ust, po 5 minutach widoczne jest zmniejszenie zaskórników, a po trzech użyciach obserwuję bardzo powolne znikanie.
 
 
Okłady
 
 
Nie znalazłam nigdzie bawełnianych pastylek do maseczek w ludzkiej cenie, więc musiałam wymyślić inny sposób na wykonywanie płynnych maseczek. Zapewne domyślacie się, jaki? O nim też napiszę niedługo.
 
 
Aloes
 

Moja mama postanowiła wyrwać aloesa z doniczki i wsadzić do niej młode roślinki. No cóż. Dwa pięcioletnie aloesy siedzą na talerzu w lodówce i dojrzewają. Aloes działa antybakteryjnie, łagodząco i nawilżająco. Możecie się spodziewać w najbliższym czasie wpisu z licznymi pomysłami na wykorzystanie aloesu.
 
 
Myślę, że jak na tą chwilę - wymieniłam wszystko. Dziś przeczytałam u Ekocentryczki o ziemniakach w pielęgnacji, je z pewnością również przetestuję. No i wczoraj przetarłam skórę ogórkiem, genialnie odświeża. Kojarzycie jeszcze jakieś domowe metody pielęgnacji skóry?


Ach - właśnie przeczytałyście pierwszy post z cyklu. Kolejnych - o kosmetykach i dokładnej charakterystyki pielęgnacji możecie się spodziewać w ciągu kilku najbliższych dni ;)

21 stycznia 2013

Mój sposób na olejowanie skóry głowy.

Ostatnio jestem posądzana o nadmierne kombinatorstwo, w sprawie włosów szczególnie. Ale co z tego, jeżeli to sprawia mi przyjemność, a większość moich pomysłów okazuje się być trafiona? I mam czym dzielić się z Wami tutaj :)

Dzisiaj, po długiej nieobecności, chciałabym przedstawić Wam pewien pomysł, który testuję od jakiegoś czasu. Otóż, kiedyś, podczas nakładania kwasu HA i oleju na twarz pomyślałam, że skoro służy to cerze, to dlaczego takiego zestawu miałaby nie polubić skóra głowy? Zaczęłam kombinować.

Zestaw podstawowy
Na początku dodawałam różnych półproduktów do olejku widocznego na zdjęciu, nie widziałam szałowych efektów, ale wydawało mi się (i ciągle wydaje), że te efekty mogą być "długofalowe".
 
Pierwotny zestaw wyglądał tak:
  • 4-5 ml olejku łopianowego
  • 1 kropla kwasu HA
  • ewentualnie 1-2 krople gliceryny
  • szczypta zielonej glinki
  • ewentualnie kropla/kilka kropel innych olejów lub szczypta allantoiny
 
Wydaje mi się, że działał lepiej, niż sam olej, ponieważ dodatkowo nawilżał skórę. No i zielona glinka - działa oczyszczająco.
 
Zrezygnowałam na pewien czas z olejowania skóry, ponieważ posiadany aktualnie olejek z papryką odstawiłam, mimo wpływu na pojawianie się nowych babyhair. Wydaje mi się, że mnie podrażnia i powoduje szybsze przetłuszczanie.
 
Eksperymentowałam też z cynamonem - lubię go w peelingach i maseczkach do twarzy, jednak zrezygnowałam z tego samego powodu, dla którego zrezygnowałam z olejku paprykowego. Jego działanie powinno być podobne, ale uwaga: może silnie uczulać i podrażniać!
 
Mieszanka przed wymieszaniem - olej, cynamon, glinka
 
Zestaw idealny:
  • 4 ml oleju konopnego
  • szczypta zielonej glinki
  • 2 krople gliceryny
  • odrobina kwasu ha
  • szczypta (malutka) allantoiny
 
Jakie efekty? Skóra była ukojona, nawilżona, następnego dnia wolniej się przetłuszczała! Muszę koniecznie powtórzyć takie olejowanie w najbliższym czasie.
 
Co sądzicie o takim olejowaniu? Spotkałyście się już z nim, same olejowałyście skórę lub włosy w podobny sposób? Macie skłonności do przesadnego kombinowania?
 
Znowu byłam na zakupach, co prawda niekosmetycznych, ale nabyłam część z wymarzonych produktów. Chyba się tym z Wami podzielę!
 
Również stan włosów uległ poprawie, szykuję post o aktualnej pielęgnacji, a podczas najbliższego goodhairday zrobię włosom zdjęcie i opublikuję wpis :)

5 grudnia 2012

Nawilżająco-oczyszczająca maseczka z miodem i glinką

Tej maseczki używałam do tej pory tylko w połączeniu z tym peelingiem. Zupełnie przypadkowe połączenie okazało się być tak dobre, że jeszcze nic w nim nie zmieniłam. Peeling świetnie zmiękcza i natłuszcza skórę, maseczka pomaga usunąć film pozostawiony przez peeling i dopełnia efektu - skóra jest miękka, nawilżona ale jednocześnie oczyszczona i matowa, a pory odrobinę zmniejszone, czyli dwoma słowami - zestaw idealny :)


Składniki :)

Składniki:

  • płaska łyżeczka zielonej glinki
  • pół łyżeczki miodu
  • około 8 kropel maceratu z nagietka (lub innego oleju, który lubi Wasza skóra)
  • kropla kwasu hialuronowego (dolewam go do wszystkiego, jest świetny)
  • około łyżeczki zielonej herbaty - w celu połączenia wszystkich składników

Taka ilość składników jest idealna do jednorazowego użycia - wykorzystujemy wszystko, nic się nie marnuje i nic nie trzeba przechowywać. Maseczka jest bardzo rzadka, ma konsystencję serum, ale nie skapuje z twarzy i całość da się bez problemu nanieść na skórę. Gdy czuję, że wysycha, spryskuję twarz hydrolatem lub zieloną herbatą, zmywam bez problemu po 20 minutach, przemywam twarz tym, czym ją spryskiwałam i nanoszę kroplę oleju/oleju z serum lub kwasem hialuronowym/kremu.

Lubicie eksperymentować z domowymi maseczkami, peelingami lub maskami do włosów? Wszystkie pomysły zawsze były trafione, czy zrobiłyście sobie kiedyś krzywdę? ;)

Miłego wieczoru :)
Puszysława

30 listopada 2012

Oczyszczający peeling do twarzy z zieloną herbatą i glinką

Planuję i planuję napisać o pielęgnacji twarzy w stylu japońskim, ale jakoś zebrać się nie mogę. Postanowiłam jednak podzielić się z Wami przepisem na jeden z moich ulubionych peelingów do twarzy. Kiedyś nie pomyślałabym, że można robić peeling skóry twarzy, a teraz bez domowych zdzieraków nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji - po tygodniu bez nich skóra odmawia współpracy. Uwaga! Posiadaczki delikatnej skóry uprasza się o niestosowanie moich peelingów dla własnego bezpieczeństwa ;)

Składniki


Składniki:

  • 2 łyżki cukru
  • 15 kropel dowolnego oleju (ja dodałam konopnego)
  • 1/2 łyżeczki glinki zielonej
  • odrobina zielonej herbaty - tyle, aby cukier był mokry
  • można dodać nawilżacza np. kwasu hialuronowego

Gotowy peeling

Efekty

Najważniejsza sprawa! Moja skóra jest po nim gładka i dobrze oczyszczona, taka jaka być powinna. Efekt utrzymuje się przez pewien czas, jednak nie jest to jeszcze najlepszy produkt mojego autorstwa - ten czeka na obfotografowanie i podzielenie się z Wami - o ile mi się uda - już w niedzielę! A ten mogę szczerze polecić wszystkim gruboskórnym miłośniczkom naturalnej pielęgnacji ;)

14 października 2012

Zielona pasta do mycia twarzy


Witam :)


Tym razem chciałam się podzielić pomysłem na samorobioną pastę do mycia twarzy, produkt ostatnio dość popularny w internecie. W czasie, kiedy robiłam ostatnią maseczkę wymyśliłam, żeby stworzyć takie myjadło z orzechów włoskich zamiast migdałów, nie byłam tylko pewna ich działania, ale na jednym z ulubionych blogów znalazłam taki oto post: Jak opanowałam trądzik X: pastowo - twarzowo cz. II (kascysko.blogspot.com) i po jego przeczytaniu rozpoczęłam tworzenie mojego dzieła.


Składniki
Lista składników (proporcje na oko ;) )
  • orzechy włoskie
  • olej rycynowy
  • olej konopny
  • suszone liście mięty
  • glinka zielona
  • spirulina
  • olejek eteryczny pichtowy


Składniki raz jeszcze


Orzechy lekko artystyczne


Kilka - kilkanaście orzechów rozłupałam i oczyściłam. Zmiksowałam je w młynku do kawy. Były jeszcze całkiem świeże więc z samych orzechów powstała wilgotna pasta.


Zmiksowane orzechy


Dorzuciłam jeszcze kilka orzechów, wlałam oleje (ok. pół łyżeczki rycynowego, kilka kropel konopnego i dwie kropelki pichtowego) i dodałam resztę składników, zmiksowałam ponownie, tym razem dłużej.



Gotowa pasta okazała się być bardzo zieloną, pachnie miętą i olejkiem pichtowym. Po rozmieszaniu z wodą ma kolor miętowy i konsystencję maseczki z niewielkimi grudkami. Skóra po myciu jest miękka, dobrze oczyszczona, ale pozostaje cieniutka warstwa oleju. Ostatnio do mniejszej niż zwykle ilości pasty dodałam odrobinę żelu micelarnego z biedronki, taki duet oczyszcza jeszcze lepiej, niż sama pasta czy sam żel i nie pozostawia tłuszczu, a pasta miesza się z żelem podobnie jak z wodą. Na dzień dzisiejszy ten duet jest dla mnie idealny.

Gotowa pasta

I najważniejsza rzecz - w końcu opanowałam dodawanie zdjęć! Mam nadzieję, że teraz notki będą pojawiały się częściej.
Miłego popołudnia :)
Puszysława