Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty

22 czerwca 2014

Tattooed nails

To się chyba właśnie tak nazywa. Tatuaże na paznokcie. Czyli - od trzech dni mam wytatuowane paznokcie. I od trzech dni nie mogę oderwać od nich wzroku.

19 listopada 2013

W końcu moje! Jolly Jewels, 3D Glaze Top Coat i zwyczajny ulubieniec Golden Rose

Szukałam tych lakierów chyba od zawsze. A już na pewno od momentu, w którym dowiedziałam się o ich istnieniu. I chyba bardzo, bardzo nie chciałam ich znaleźć, skoro pierwszy egzemplarz kupiłam zaledwie miesiąc temu. A później już poleciało. Do pełni szczęścia brakuje mi już tylko dwóch kolorów - srebra i złota. Teraz zaszaleję i przedstawię Wam moją kolekcję.


W tym lakierze zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Bardzo nietypowy, różowoczerwony, głęboki odcień i te złotawe drobiny. W buteleczce - cudo. A na paznokciach? Czuję się zawiedziona, bo kolor po pomalowaniu ma się nijak do moich wyobrażeń. Aczkolwiek wygląda bardzo przyjemnie - jak truskaweczka. Maluje się i zmywa znośnie. {116}

23 września 2013

Moje ulubione lakiery do paznokci kiedyś i dziś + trik, który warto wykorzystać przy piłowaniu

Długo zastanawiałam się nad tym, o czym dziś napisać. W zasadzie poniedziałki {w swojej głowie} ustanowiłam dniami offtopu, więc powinno to być coś lekkiego i przyjemnego. Już, już zabierałam się za pisanie o herbacie i o tym, jak parzę tę jedyną, idealną i moją ulubioną, kiedy do głowy przyszedł mi lepszy pomysł - paznokcie!

Piszę o nich niewiele, bo właściwie niewiele z nimi robię. Od czasu do czasu cośtam przytnę, przypiłuję mniej lub bardziej dokładnie. Maluję raczej rzadko, bo ciężko mi wybrać idealnie dopasowany do stylizacji dnia kolor {a musi pasować idealnie, inaczej nie wyjdę z domu}, a jeżeli już jakiś wybiorę, to zazwyczaj jest to ciemnoczerwony. Czasem jasnoczerwony, brudnoczerwony, brokatowoczerwony lub ceglastoczerwony. Mam też brudnoróżowoczerwony i błyszczący ciemnobrudnoróżowoczerwony. Zresztą - zaraz zobaczycie same.

To były moje ukochane lakiery w czasach, kiedy za szczyt klasy, stylu i oryginalności uważałam założenie zwykłego, granatowego t-shirtu i pomalowanie paznokci tym widocznym w środku zdjęcia, jasnozielonym lakierem. Kolory nadal uważam za śliczne, ale ciężko jest mi dobrać do nich coś odpowiedniego. Cieszę się, że zrobiłam im to zdjęcie, bo dzięki niemu zatęskniłam za kolorowymi paznokciami.

To takie zdjęcie poglądowe - jeżeli będziecie w okolicy Primarka, wchodźcie i kupujcie tam lakiery! Zazwyczaj mają śliczne kolory i są niezłej jakości. Te widoczne na zdjęciu mają dziwną konsystencję {czyżby były to lakiery żelowe?}, ale po zaschnięciu na paznokciach trzymają się ich zadziwiająco długo. I ta cena - dwa złote i pięćdziesiąt groszy za sztukę. Świetny jest również widoczny na pierwszym zdjęciu lakier claire's. Zapłaciłam za niego pięć złotych, jedna warstwa kryje idealnie, błyskawicznie schnie, trzyma się długo i zmywa się bez problemów. Znacie tą firmę? Można dorwać w "ludzkiej" cenie w Polsce?

Aktualnie ukochany zestaw. Ten Bell z tyłu i Sephora {3,90 na wyprzedaży} z przodu są znacznie ciemniejsze, niż na zdjęciu, a Essence bardziej ceglasty. Och, czerwień pasuje do wszystkiego i jest dobra na każdą okazję - co tu więcej mówić?

To zaledwie niewielka część mojej kolekcji. Jeżeli wyrazicie ochotę zobaczenia reszty oraz słoczy co ciekawszych lakierów, to postaram się zamieścić taki wpis w  najbliższej przyszłości.
 
To tylko poglądowe zdjęcie moich paznokci, nie bierzcie ich sobie za przykład. Są opiłowane maksymalnie, za jakiś tydzień odrosną, poprawię je nieco, pomaluję na czerwono i będą idealne.

Ach, obiecany trik! Zawsze piłuję płytkę po bokach. Dzięki temu paznokcie uzyskują ładny, smukły kształt i nie przypominają "łopat", których wprost nie znoszę. A dzięki takim paznokciom palce wyglądają na dłuższe, dłonie na smuklejsze i szczuplejsze. Same plusy! Zaczynam piłowanie od boków, następnie spłaszczam je u góry i wykańczam tak, żeby nie były zbyt ostrre. Zawsze noszę takie paznokcie i nie wyobrażam sobie nadania im jakiegokolwiek innego kształtu.

Dbacie jakoś szczególnie o swoje paznokcie? Jakie kolory i kształty są Waszymi ulubionymi? I co sądzicie o żelowych tipsach?

27 sierpnia 2013

Uwaga na... tanie zmywacze do paznokci

Absolutnie nie twierdzę, że tanie jest złe i że każdy tani zmywacz jest zły. Ale przestrzegam.
 
Zmycie lakieru z paznokci - wydawałoby się - normalna, prosta sprawa. Idziemy do sklepu, kupujemy w miarę tani zmywacz, namaczamy płatek i zmywamy. A tu niespodzianka - po zmyciu lakieru odkrywamy rozdwajające się na końcach i przebarwione paznokcie. Słaba, zniszczona płytka? Nie, to zmywacz.



Długo myślałam, że to z moimi paznokciami jest coś nie tak, mimo że zawsze były idealnie zdrowe. Było tak do czasu, kiedy odkryłam, że przebarwienia mają kolor zmywanego lakieru, a użycie innego zmywacza takiego efektu nie powoduje. Przestałam używać tych, które mi szkodzą. Paznokcie odrosły i moje kłopoty się skończyły.
 
Wspólną cechą tych "złych" zmywaczy jest charakterystyczny zapach. Zapewne łączy je jeden składnik, który uszkadza i niszczy płytkę. Czy któraś z Was wie, co to za składnik? Na pewno znajduje się w zmywaczu z Biedronki, a także w tym drugim, który widzicie na zdjęciu.
 
Moja mama przez długi czas nie wierzyła, że to zmywacz działa w ten sposób. Kupiłam jej odżywkę do paznokci Eveline i jest ok. Zmywa ją tym złym zmywaczem, nakłada na paznokcie ponownie i następnego dnia znów zmywa, zgodnie z przepisami. Błędne koło, ale działa. Poza tym uzgodniłyśmy, że więcej żadnego z tych złych zmywaczy nie kupimy.
 
Bezpieczny jest taki zwyczajny zmywacz występujący w kilku wersjach zapachowych (lawenda, zielone jabłko i inne) w osiedlowych drogeriach. Kosztuje 6-8 złotych za opakowanie, chyba 150 lub 200 mililitrów. No i zapewne mnóstwo innych.
 
Spotkałyście się kiedyś z takim problemem?

14 lutego 2013

Walentynkowe paznokcie :)

Wszyscy świętują Walentynki, świętuję i ja! A w jaki sposób? Siedzę przed komputerem, słucham miłosnych przebojów w radiu, maluję paznokcie, udaję, że uczę się chemii i oczywiście - piszę bloga!

Poza tym urządzam mini-spa. Mam już za sobą wcieranie kozieradki oraz olejowanie, a na wieczór planuję maskowanie, a potem oglądanie filmu na dwójce. I oczywiście zdematerializowałam coroczną porcję walentynkowych hiszpańskich truskawek - mniam!

A oto wspomniana wcześniej kreacja paznokciowa:


I świetny tutorial, pokazujący, jak namalować serduszko lakierem: I heart choo! Uwielbiam paznokcie w serduszka! :D


 Garfieldowy komiks tematyczny musi być!

A jak Wy spędzacie dzisiejszy dzień?