Nie ma wyjścia, o prezentach z bloggerskiego spotkania trzeba napisać. W końcu kosmetyki interesują nas wszystkich, a sponsorom też należy się od nas podziękowanie. W dodatku część z kosmetyków już przetestowałam i mogę Wam co nieco o nich napisać.
Chciałabym tylko zaznaczyć, że albo mój aparat przekłamuje kolory, albo ja nie potrafię go obsługiwać. W szczególności różowy. Tak więc kolory lakierów i błyszczyka wyglądają w rzeczywistości zupełnie inaczej niż na zdjęciach i jeżeli będziecie ich ciekawe, będę zmuszona pokierować Was na strony producentów.
Od strony
marsylskie.pl każda z nas dostała pełnowymiarowe marsylskie mydełko (ja mam lawendowe) oraz miniaturkę o zapachu owocowym. Co prawda składowo są to zwyczajne mydła. No ale właśnie - zwyczajne mydła - prawie bez niepotrzebnej chemii. I pachną obłędnie. W szczególności to lawendowe. Bardzo miłym detalem jest torebka, w której mydełka otrzymałyśmy - brązowa, z papieru z recyklingu.
To mydełko u góry to właśnie miniaturka marsylskiego.
Te poniżej to mydełka
Barwy. Dostałyśmy po trzy, ale jedno jest już używane. Jest bardzo twarde i wydaje mi się, że zawiera sporo gliceryny. Z tego powodu raczej nie będę używała go do twarzy, ale do reszty ciała (a w szczególności do dłoni) - jak znalazł. I dałabym głowę, że w dwóch z tych mydełek znajdują się malutkie, złote, błyszczące drobinki. Ładnie to wygląda.
Lakier do włosów i szampon
Olssona. Jakkolwiek lakierów nie używam, tak szampon zaciekawił mnie od pierwszego spojrzenia. Delikatny! Po drugim spojrzeniu poczułam się zawiedziona - SLeS w składzie - skóra i tak będzie się buntowała. Natomiast od pierwszego użycia go pokochałam. Ma żelową konsystencję, bardzo łatwo dokładnie umyć skórę głowy, oczyszcza bardzo dokładnie, ale rzeczywiście jest dość delikatny. Skóra go lubi. Właściwie mogłabym go porównać do Alterry, tylko pieni się lepiej, jest łatwiejszy w obsłudze i bardziej wydajny. Ma bardzo nieporęczne opakowanie - za każdym razem wylewam go zbyt wiele.
Kremy do depilacji i krem po depilacji, mający spowalniać odrastanie włosków. Jeszcze nie używałam produktów
Joanny, ale wiadomo - przydadzą się. Szkoda tylko, że są napakowane parafiną i silikonami. Zawierają bardzo wiele ekstraktów, które nie przyswoją się przez wcześniej wymienione składniki.
Na myśl nasuwa mi się powiedzonko: "darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby". Od
Efektimy otrzymałyśmy trzy maseczki do twarzy oraz dwa zestawy peeling i maseczka - do dłoni i do stóp. Maseczki do twarzy od ręki podarowałam mamie - z powodu silikonów, których moja skóra nie toleruje. I nawet moja mama po zdjęciu maseczki peel off stwierdziła, że skóra sprawia wrażenie nasilikonowanej. Ale była gładka. Ja zużyłam peeling i maseczkę do rąk - w porządku, ale wolę łatwiej zmywalny peeling i zwykły krem - oraz peeling do stóp, na maskę nie miałam już ochoty. Zestaw do rąk ma najładniejszy skład. W sumie nie działa źle, moje dłonie są dzisiaj gładsze niż zazwyczaj.

Od strony
Pachnąca Kraina każda z nas otrzymała pachnący balsam oraz kosmetyk-niespodziankę. Co ciekawe - wszystkie te produkty pięknie, orientalnie pachniały. Co prawda balsam (prawdopodobnie masło shea z dodatkami) przy pierwszym powąchaniu skojarzył mi się z pogrzebem (zawiera kadzidło), ale już po drugim go polubiłam. Mój kosmetyk-niespodzianka podobno jest kremem modelującym, ale raczej nie sprawdzi się w tej roli. Zawiera mnóstwo olejów (w tym niestety parafinę, po której moje włosy są sztywne i matowe), więc sprawdzi się raczej w roli serum lub odżywki bez spłukiwania. Używam go mimo sztywności i matowości - jak już mówiłam - ich kosmetyki ładnie pachną. W ofercie mają kosmetyki naturalne, z resztą podobnie jak
marsylskie.pl.
Sklep do produktów dołączył specyficznie brzmiące ulotki, może zeskanuję je i wrzucę przy okazji któregoś Puszystego Pamiętnika. Chociaż właściwie rozumiem, skąd taki język liścików.
Od firmy
Flormar otrzymałyśmy różne kosmetyki kolorowe, w zestawach po trzy. Moje wydają się być całkiem niezłej jakości. Nadmiar błyszczyku (w tym całe błyszczenie) trzeba co prawda odcisnąć na chusteczce, ale po tym zabiegu jakoś się trzyma. Korektor chyba też jest w porządku, ale nie mogę powiedzieć tego na sto procent - jest dla mnie zbyt ciemny, więc go nie testowałam. Lakier ma świetny, wściekłożółty kolor - uwielbiam.
Lakiery ze strony
AllePaznokcie są całkiem niezłej jakości, biorąc pod uwagę ich ceny. Trzy są we wściekłych kolorach (w tym różowy - lekko piaskowy), jeden holograficzny i jeden zmienia kolor w zależności od temperatury - na ciepłych dłoniach będzie różowy, na letnich - różowo-fioletowy, na zimnych - fioletowy. Proste :D
Olejki od
Blisko Natury to pierwsza z dwóch rzeczy, z których otrzymania cieszę się najbardziej. Już martwiłam się ubytkiem oleju tamanu, którego używam do twarzy i szykowałam się do zamówienia na ZSK, a tu proszę - taka miła niespodzianka. Co więcej - sklep napisał do nas list, w którym wyjaśnia działanie olejków oraz proponuje stworzenie serum. List jest podpisany odręcznym, długopisowym uśmieszkiem. Miły akcent, trzeba przyznać, że się postarali, a i dobór olejków nieprzypadkowy - powinny odpowiadać każdej z nas.
Saszetka zapachowa od
Cytrynowej. Świetny pomysł! Tak mi się spodobała, że zmajstrowałam już własną, a mam ochotę poobwieszać takimi całe mieszkanie.
Mój kawałek tortu od
Iny i ciasteczko od
Natajki. Moja mama nabrała się i spytała, czy to prawdziwe ciasteczko! Zawsze podobały mi się takie modelinowe drobiazgi - śliczności!
Mam nadzieję, że nie pomyliłam dziewczyn?
Druga z dwóch rzeczy, z których cieszę się najbardziej. Bransoletka jest prześliczna, porządnie wykonana i w dodatku w jednym z moich ulubionych kolorów. Czuję, że pasuje mi prawie do wszystkiego! A kupony zniżkowe
By Dziubeka będą chyba jedynymi, które wykorzystam. Bardzo podoba mi się ich biżuteria. Swoją drogą - ciekawe, skąd ta nazwa?
Z dołu przepraszam Was za wszystkie ewentualne błędy. Zwróćcie mi proszę uwagę, jeżeli jakieś dojrzycie. Przepraszam też za mało kreatywną formę przedstawienia upominków, ale cierpię na totalny brak weny twórczej i chyba nawet wiem, dlaczego. Co u Was? Właśnie! Lubicie upały, czy wolicie, gdy jest chłodno?