Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

10 marca 2014

Dlaczego nie używam drogeryjnych podkładów?

Zadałam sobie to pytanie po komentarzu Anity, dodanym pod poprzednim wpisem. Kurczę, ciekawy i trudny temat do rozważań. Bo chyba nie ma jednego konkretnego powodu. Jest kilka różnych, które w sumie dają sobie radę nawet z kuszącymi reklamami TV, obiecującymi mi poprawę skóry przy regularnym stosowaniu jednego z podkładów.



Pięć słów, które kojarzą mi się z podkładami:

15 sierpnia 2013

Walczę z trądzikiem - aktualna pielęgnacja cery

Doszłam do wniosku, że od ostatniej pielęgnacyjnej aktualizacji zmieniłam w moim rytuale tyle szczególików, że uznałam, że warto o tym wspomnieć. Być może któraś z Was wykorzysta jeden z moich patentów. A to oznaczałoby, że komuś pomogłam. Super!


Mycie twarzy
 
Niespecjalnie miałam czym myć swoją skórę, więc sytuacja jak zwykle zmusiła mnie do stworzenia czegoś z niczego. Tak więc do demakijażu używam oliwy z oliwek, którą masuję rozgrzaną skórę twarzy i następnie dwukrotnie zmywam żelem Fitomedu, który w tej roli jest nawet znośny. Czasem używam do mycia savon noir, co z kolei zawsze kończy się suchymi skórkami.
 
Tonizowanie
 
Niestety skończyły mi się hydrolaty. Pełna dobrych myśli, kierowana pozytywnymi opiniami, zakupiłam tonik Ziai. Okazało się niestety, że jest to produkt z gatunku tych nietolerowanych przez moją skórę. Za to w roli toniku całkiem znośnie sprawdza się rumianek z dodatkiem - uwaga! - kwasku cytrynowego.
 
Peeling
 
W tej roli genialnie sprawdza się savon noir. Nakładam niewielką ilość na czystą suchą skórę, czasem masuję zwilżonymi dłońmi i zostawiam na jakiś czas. Zmywam wilgotną, miękką szmatką (zamiast rękawicy kessa). Skóra po demakijażu i peelingu jest gładka i nawilżona.
 
Maseczki
 
Właściwie nie mam na stanie nic poza różową glinką i spiruliną, a żaden z tych produktów niestety się u mnie nie sprawdza.  Będę musiała coś wykombinować.
 
Nawilżanie
 
Standard - po myciu, na wilgotną skórę antybakteryjny żel Curiosin z olejem tamanu, a pod makijaż ukochany krem Apis. Jako, że olej już się kończy, w najbliższym czasie rozpocznę "testowanie" olejów, które dostałam na spotkaniu bloggerek. Właściwie moja skóra reaguje na oleje bardzo podobnie, ale i tak jestem ciekawa ich działania.
 
Punktowo
 
Mam sprawdzony zestaw - maść ichtiolowa oraz maść cynkowa. Często można mnie spotkać siedzącą przed komputerem z twarzą w biało-brązowe plamy.
 
Kolorówka
 
Tu nie zmieniło się nic, łącznie z tuszem do rzęs. Zamówiłam jedynie zapas do mojego kolorówkowego podkładu mineralnego. Ach, w końcu nauczyłam się rysować względnie znośne kreski nad rzęsami. To tyle.

A teraz najważniejsze - jak miewa się moja skóra? Powiem tak - nie jest źle, ale bywało lepiej. Bywało też znacznie gorzej, więc właściwie jestem zadowolona. Jednak wiem, że taka pielęgnacja to zbyt mało. Mam nadzieję, że planowane przeze mnie domowe "zabiegi" kwasowe chociaż trochę mi pomogą. A'propos kwasów - nie znoszę zwyczajnych filtrów, ale interesują mnie kremy firmy Apis. Czy któraś z Was używała ich produktów z filtrem SPF30? A co sądzicie o 30 Antheliosa La Roche Posay?