Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

13 sierpnia 2013

Maliny, borówki amerykańskie, jabłka, śliwki - jedzmy owoce sezonowe!

Pisałam już o truskawkach i o czereśniach, okazało się jednak, że to nie jedyne owoce, o których warto napisać. Właściwie do niedawna nie wiedziałam, że istnieje tak wiele owoców i warzyw, które rosną w naszym kraju (czyli organizm dobrze je toleruje) i dają się przełknąć. No i nie sądziłam, że naprawdę są aż tak zdrowe!





Jabłuszka

Myślałam o jabłkach jako o zwyczajnych owocach, dopóki nie przeczytałam, że są polecane jako składnik diety dla osób z trądzikiem. Były też jednym z dwóch owoców, jakie podawano do jedzenia w trakcie kuracji oczyszczającej (nie, nie brałam w niej udziału). Przeczytałam, że zawierają pewną ilość witaminy C, która jest antyoksydantem i spowalnia procesy starzenia się organizmu. Polecam przeczytanie tego artykułu, można znaleźć tam sporo ciekawostek. Ponoć nawet poprawiają humor, chyba zaraz pójdę zjeść jedno.




Śliweczki

O śliwkach również przeczytałam w związku z dietą służącą trądzikowcom. Dobrze działają na układ trawienny, a wszystko, co pozytywnie wpływa na jelita, pomaga również skórze. Jak doskonale wiece, śliwki spożywa się również w formie ususzonej. Również wtedy mają cenne właściwości, a nawet zawierają więcej witaminy A, niż świeże owoce! Ponadto są polecane osobom ze skłonnościami do pękających naczynek ze względu na zawartość witamin C i K. Również na temat śliwek znalazłam ciekawy artykuł.




Malinki

Co prawda sezon na maliny już się skończył (zawsze się spóźniam), ale je uwielbiam i wciąż kupuję, jeżeli nadarzy się ku temu okazja. Właśnie przeczytałam, że mają właściwości podobne do aspiryny, działają przeciwzapalnie, przeciwbólowo, wzmacniają odporność, a nawet łagodzą bóle menstruacyjne! Mają stosunkowo mało kalorii i dużo błonnika, można się nimi najeść - są polecane osobom odchudzającym się. Zawierają antyoksydanty oraz mnóstwo witamin i makroelementów, jak z resztą każde owoce. Również pomagają w oczyszczaniu układu pokarmowego.

Borówki amerykańskie

Ich główną zaletą jest to, że smakują mi bardziej, niż jagody. Również zawierają antyoksydanty i to w bardzo dużej ilości (mam nadzieję, że one naprawdę zapobiegają starzeniu). Ponadto pozytywnie wpływają na pracę mózgu oraz wzrok, a zapewne także na skórę (skoro wzrok, to pewnie witamina A). W ogóle reklamowane są jako najzdrowszy owoc, mam nadzieję, że ich cena z roku na rok będzie coraz niższa.

Zawartość antyoksydantów w owocach możemy wykorzystać również w zewnętrznej pielęgnacji - robiąc sobie z nich maseczki ;) No i składniki te chronią nas nie tylko przed starzeniem się, ale również przed nowotworami.

Myślę, że warto wspomnieć, że mamy również sezon na brzoskwinie, nektarynki, arbuzy, grapefruity, marchewkę, ogórki, pomidory, paprykę, fasolę, pietruszkę i zapewne mnóstwo innych owoców i warzyw, które teraz nie przychodzą mi do głowy. Chciałybyście o nich przeczytać?


Czyżby kosmetyczna blogosfera wyjechała na wakacje? Nie dzieje się tu kompletnie nic ciekawego! Mnie również ogarnęło totalne rozleniwienie i twórcza niemoc. Staram się i walczę ze sobą, ale napisanie tego posta zajęło mi prawie cały dzień. Tak na marginesie - wciąż czekam na zdjęcia z Coke Live, które chciałabym opublikować w Puszystym Pamiętniku. To właśnie dlatego wpis z tej serii nie pojawił się jeszcze w tym tygodniu.

A teraz idę zjeść górę owoców, które na mnie czekają!

5 lipca 2013

Oczyszczająca dieta czereśniowa

Pisałam już o jedzeniu truskawek {klik}, teraz przyszedł czas na czereśnie. Najwyższy czas! Właśnie dojrzały i teraz są najtańsze, tak więc mamy najlepszą okazję do sprawdzenia, czy to, co przeczytałam o właściwościach czereśni jest prawdą.


Chodzi o to, że jeszcze zimą przeczytałam w kalendarzu* o diecie, dzięki której możemy oczyścić nasz organizm z toksyn {dieta a stan skóry} oraz przy okazji usprawnić działanie układu pokarmowego. Ma ona polegać jedynie na jedzeniu czereśni i piciu wody przez jeden, dwa lub trzy dni. Dla mnie jest to dieta idealna - kocham czereśnie. Muszę jej spróbować, być może uda mi się to na początku przyszłego tygodnia.


Oczywiście czereśnie są bardzo zdrowe. Zawierają mnóstwo makro- i mikroelementów, a także witaminę C i witaminy z grupy B. Korzystnie wpływają na stan skóry. Oprócz owoców możemy wykorzystywać również inne elementy drzewka na przykład napar z szypułek korzystnie wpływa na układ trawienny.

25 czerwca 2013

Jedzmy truskawki!

Sezon na truskawki w pełni, a właściwie powoli chyli się już ku końcowi. A ja mam zamiar w pełni go wykorzystać. Nawet nie sądziłam, że te owoce mają tyle dobroczynnych właściwości. I w dodatku są pyszne! Takie połączenie nie zdarza się zbyt często.

Truskawki są bogate w witaminę C (przeciwutleniacz - opóźnia procesy starzenia się organizmu i skóry, zawierają jej więcej niż cytrusy), A (ma dobry wpływ na skórę) oraz kilka witamin z grupy B (ich niedobór może mieć negatywny wpływ na skórę), a także wiele mikro- i makroelementów, między innymi żelazo i flawonoidy(które również są antyutleniaczami). Zawierają też związki bakteriobójcze, dobroczynnie wpływają na układ pokarmowy i na jego naturalną florę bakteryjną. Mają działanie odtruwające i oczyszczające, czyli są dobre dla trądzikowców. Wydaje mi się, że mogą pełnić rolę podobną do grapefruita, o którym wspominałam w poście mówiącym o związku diety ze stanem skóry i włosów.
 
Ze względu na bakteriobójczość i zawartość witaminy C mają cenne właściwości, które możemy wykorzystać do zewnętrznej pielęgnacji - maseczek. Truskawki będą działać rozjaśniająco, wygładzająco, antytrądzikowo. Najlepiej byłoby, gdybyśmy wykorzystywały owoce z własnego ogródka, z tego powodu jeszcze nie przetestowałam truskawkowej maseczki.
 
Jecie truskawki? Ja szczerze mówiąc, niekoniecznie za nimi przepadałam, polubiłam je dopiero w tym roku i nadrabiam kilkunastoletnie zaległości w ich zjadaniu :)
 
Zaszalałam dzisiaj z ilością postów, ale nie zawsze tak będzie, nie przyzwyczajajcie się ;)

14 czerwca 2013

Dieta a stan skóry i włosów

Niedawno trafiłam na wizażowym forum na wątek, w którym ktoś pisał o diecie, dzięki której można wyleczyć trądzik. Zainteresowałam się tematem, poczytałam tu i tam i wyciągnęłam pewne wnioski. Teraz chciałabym usystematyzować moją wiedzę. Napiszę Wam też, co postanowiłam zmienić w swoim sposobie żywienia i czego na pewno nie zrobię.

Może zacznę od tego, że jestem pewna, że dieta ma znaczący wpływ na to, co dzieje się w naszym organizmie i co odbija się na skórze, a więc i na włosach. Ja wiem, że niektórzy mogą się ze mną o to kłócić i dla nich przytoczę pewien przykład. Od dawna pije się zioła (skrzyp, pokrzywę, len), które zapobiegają wypadaniu włosów, wzmacniają je i przyspieszają wzrost. Łatwiej mi uwierzyć w to, że działają niż w to, że jest to trwający od dawna, zbiorowy efekt placebo.

Dużo mówi się o rezygnacji z białego cukru i tłuszczów zwierzęcych (za wyjątkiem tranu, czyli tych niepłynnych - nasyconych) oraz oczywiście z konserwantów, polepszaczy smaku, sztucznych aromatówbarwników. Z tym cukrem to ciekawa sprawa, wspomnę o tym kiedyś, tłuszcze mają związek z cholesterolem, nas interesuje chemia. Najwyraźniej z nich powstają potwory zwane toksynami, których organizm najłatwiej pozbywa się przez skórę, tworząc wypryski i niedoskonałości. Część z nas powinna unikać również słodkiego mleka i produktów je zawierających (z powodu utraty zdolności do jego trawienia).

Zdrowa dieta to dieta lekka, na którą składają się niesmażone mięsa, ciemne pieczywo, owoce i warzywa (powinny być krajowe), jajka, orzechy - te produkty dostarczają organizmowi cennych składników, które mogą zostać wykorzystane jako budulec skóry i włosów lub na przykład do regulacji procesów zachodzących w organizmie. Jeżeli będzie działał sprawnie to i skóra będzie dobrze wyglądała.

Niestety, zdrowa dieta ma też ciemną stronę. Jeżeli ktoś na dobre zrezygnuje ze smażonych i przetworzonych pokarmów nawet jednorazowe spożycie batonika czy pizzy może się dla niego źle skończyć.

Magiczną dietą mającą zwalczyć trądzik miała być dieta zwalczająca przerost drożdżaka Candida - grzyba mieszkającego w układzie pokarmowym u około 80% ludzi. Poczytałam o niej i wyszło na to, że można jeść tylko owoce, warzywa, niesmażone mięso i ryby (ale nie puszkowane i nie wędzone) oraz jajka, zakazane było pieczywo (cukry) oraz orzechy (potencjalne siedlisko grzybów).

Bardzo zaciekawiła mnie dieta rzekomo dostosowana do dobowego cyklu człowieka - bardzo lekkie posiłki do godziny 12 (owoce, warzywa), potem do 20 w miarę normalnie, a później jedynie woda i niesłodzone herbaty.

Wydaje mi się, że świetne efekty może przynieść do diety włączenie produktów działających oczyszczająco - wody (z cytryną i miętą), czerwonej lub zielonej herbaty, ziół, niektórych owoców i warzyw lub owsianek i innych takich. Żeby wypłukać toksyny, zamiast pozwolić organizmowi na usuwanie ich przez skórę. Oczywiście jestem też pozytywnie nastawiona do wszelkiego rodzaju suplementacji. Teoretycznie organizm nie wykorzystuje nadmiaru substancji, które do niego wprowadzamy, ale wystarczy popatrzeć na kurację Calcium Panthotenicum - ciężko mieć niedobory tej witaminy, a jednak działa. Warto też łykać lub popijać oleje - NNKT rządzą.

Co do mnie - usiłuję wdrożyć coś, co mniej więcej łączy wszystko to, o czym napisałam powyżej i całą resztę, o której zapomniałam. Tak więc do godziny 11 wypijam dużą szklankę cytrynowomiętowomiodowego napoju Kascysko z nieco mniejszą ilością miodu (jest przepyszny) i zjadam owsiankę, sałatkę, owoc lub kanapkę z ciemnego pieczywa, czasem tuńczyka w puszce. Później zjadam normalny obiad - jakąś zupę, jajko sadzone, kotleta czy kebab - co tam jest akurat pod ręką, a do baru z przepysznymi kebabami i do dobrej pizzerii mam dwie minuty drogi piechotą. Zjadam też owoce oraz równowartość co najmniej jednej tabliczki czekolady w różnych słodkościach, nie mogę tego pokonać. Około 19 zjadam kolację (staram się, żeby była lekka) i cieszę się, jeżeli uda mi się nie zjeść nic więcej po niej. W międzyczasie wypijam pozostały litr przepysznego napoju oraz po szklance czerwonej i zielonej herbaty, czasem Rooibos lub ziół. Zioła piję też po kolacji. O ile chce mi się je zaparzyć.

Ogólnie dzień zamykam w coś na kształt klamerki - zdrowe śniadanie i kolacja, wszystko, co niedobre - pomiędzy nimi. Staram się też spożywać suplementy (wydaje mi się, że te aktualne wypisałam w zakładce z moją pielęgnacją) oraz produkty oczyszczające organizm oraz zwalczające wolne rodniki. Na pierwszym zdjęciu widzicie moją dzisiejszą kolację. Ponoć drożdżaki Candida bardzo nie lubią grejpfrutów.

Czy któraś z Was łyka cynk i witaminę A? Jestem bardzo ciekawa działania tej mieszanki, ale boję się, że zadziała tak jak biedronkowy skrzyp i moja skóra zareaguje na nią wysypem.

Wpadnijcie w weekend, mam pewien pomysł i jestem bardzo ciekawa, czy Wam się spodoba.

Dla zainteresowanych - tabela kalorii. Kiedyś się zastanawiałam, czy coś takiego istnieje, no i proszę bardzo! Istnieje.

20 maja 2013

Podsumowanie akcji "Piję na zdrowie!"

Już najwyższy czas na ten post! Powinien pojawić się trzy dni temu. Mam nadzieję, że mi wybaczycie?

Jest mi bardzo miło, że wymyślona przeze mnie akcja cieszyła się tak dużym zainteresowaniem. Jestem też bardzo pozytywnie zaskoczona wysokim poziomem naszej wodnej świadomości. Ale teraz tak dużo mówi się o tym, jak ważne jest picie wody, że właściwie wiedza na temat wartości i ważności picia wody powinna być czymś normalnym.
 
 
 
 
Dziewczyny, które się do mnie przyłączyły:
 
Marcepanka - Marcepanka
Eveline - Donna la Vita
Kamila Ziel - Capellli Belli
Lady Snow - Good Morning Beauty
Bloodangel - bloodangel22
Magdalena B - Magicwordcherry
Kitty Spice - Kittyspice 
Gleida - Gleidowisko


Co zawdzięczam akcji? Uzależniłam się od wody. W ciągu tych dwóch miesięcy wyrobiłam sobie nawyk noszenia wody lub soku przy sobie i picia co jakiś czas. Nawet teraz butelka stoi obok mnie. Nie potrafię obiektywnie stwierdzić, co dało mi już picie wody, bo zarówno na stan skóry jak i stan organizmu wpływa bardzo wiele czynników. Nie zaobserwowałam zwiększonego nawilżenia skóry twarzy, ale na reszcie ciała ma się lepiej. Chociaż to może być skutek wyższej temperatury otoczenia. Mam wrażenie, że mój układ trawienny nieco lepiej pracuje. Nie jestem również w stanie ocenić, czy woda z cytryną wpływa na oczyszczanie organizmu. Ale mam nadzieję, że tak. Widzę minimalne zmniejszenie mojego minimalnego wodnego cellulitu. I wydaje mi się, że minimalnie schudłam. Ale staram się jeść mniej słodyczy. I również z powodu stresu jem mniej. Chyba, że to wszystko to efekt placebo? Z pewnością woda oraz witaminy i minerały zawarte w sokach i innych napojach wpłyną korzystnie na kondycję naszego organizmu w dłuższej - kilku, kilkunastoletniej - perspektywie.




Nie przeprowadzam dla Was żadnej ankiety, ale - Drogie Uczestniczki - napiszcie w komentarzach, jakie są Wasze odczucia. Czy pijecie regularnie, czy trawicie lepiej, a może zaobserwowałyście słynny "wyższy poziom nawilżenia skóry"? Może zauważyłyście zmianę wagi lub zmniejszony apetyt? Chciałabym, żeby każdy, kto zechce, mógł przeczytać Waszą osobistą wypowiedź.


No to tak: specjalne podziękowania dla Weroniki, która przypomniała mi o zakończeniu akcji (pamiętałam jeszcze dzień przed!) oraz podsunęła pomysły na pytania, które mogłabym Wam zadać.


Już zimą wymyśliłam inną, bardziej aktywną i czynną akcję, mającą na celu zadbanie o skórę od zewnątrz z wykorzystaniem wiosennych i letnich dobroci. Niedługo powiem Wam więcej! Będę też chciała uruchomić Waszą wyobraźnię. Lubicie akcje blogowe? Chętnie czytacie takie wpisy i czy chętnie bierzecie w nich udział?



PS: Proszę Was, zwracajcie mi uwagę na wszystkie zauważone błędy ortograficzne i nieortograficzne. Już wiem, że na stare lata zostałam dyslektykiem, ale jeszcze się z tym nie pogodziłam.
 
PS1: Naprawdę przeszkadza Wam f w wyrazie "cfaniakuj" bądź "cfaniaku"?
 
PS2: Jak jest z moim językiem, rozumiecie bez problemu to, co piszę, czy może powinnam zwracać większą uwagę na słownictwo i składnię?
 
PS3: Dla zainteresowanych: odrobinę zmieniłam sposób olejowania twarzy. Na lekko przeschnięty tonik nakładam żel Curiosin (odpowiednik żelu hialuronowego), wsmarowuję, a następnie wmasowuję 3 krople Dermogalu (czyli oleju wiesiołkowego). Wcześniej nakładałam wcześniej zmieszany olej z żelem na bardzo mokrą skórę - sprawdza się w przypadku cięższego oleju.



Dziewczyny, zapraszam Was do obejrzenia najnowszych zdjęć Fundacji Kot na Facebooku [KLIK]. Są świetne!

 

6 maja 2013

Na śniadanie albo na podwieczorek

Ostatnio bardzo często jadam mieszanki nabiału z płatkami owsianymi, Muesli i owocami. Są przepyszne i w dodatku zdrowe!


Na zdjęciu serek wiejski, płatki owsiane, otręby gryczane, mango i banan. Uwielbiam mango i to bez względu na to, czy jest dojrzałe, czy nie.


Odrobina kwaśnej śmietany, płatki, siemię lniane, kiwi oraz - mieszanka owoców z Rossmanna. Na ich półce z ekożywnością są same pyszności!
 
 
Dzisiaj wpadłam na zupełnie nowy pomysł na twarożek na słodko. Podzielę się nim z Wami, jak tylko zrobię zdjęcia. Poza tym nauczyłam się piec omlety, niedawno upiekłam też dietetyczne, owsianobananowe ciasteczka. Chcecie poznać przepisy?
 

13 kwietnia 2013

Na śniadanie - czekoladowa owsianka!

Na początek - spóźnione życzenia z okazji Święta Czekolady.
Wszystkiego czekoladowego!


W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam mój przepis na czekoladową (a może bardziej kakaową?) owsiankę. Jest to, wydaje mi się, niezła opcja zarówno na pierwsze, jak i na drugie śniadanie. Porcja energii i wartości odżywczych zawartych w kakao, mleku, bananach i płatkach zapewnia nam dobry start :) A jeżeli ktoś nie toleruje słodkości od samego rana, może zjeść ją na drugie śniadanko. Kiedyś nawet zastanawiałam się na zapakowaniem owsianki do termosu i zabraniem do szkoły. No dobrze, dobrze - do rzeczy.




Składniki:
  • płatki owsiane
  • woda
  • mleko (może być sojowe)
  • kakao
  • banany
  • szczypta soli i cukru
  • (opcjonalnie) czekolada.

Skrótowy opis wykonania:
  1. Dowolną ilość płatków owsianych wsypujemy do garnka i zalewamy wodą tak, żeby je w większości przykrywała, zagotowywujemy.
  2. Dolewamy odrobinę mleka - tak, żeby wszystko przyjęło mleczny kolor i wsypujemy gorzkie kakao (w moim przypadku prawie czubata łyżeczka na nieco więcej niż pół szklanki płatków).
  3. Dokładnie mieszamy i gotujemy przez chwilę na wolnym ogniu, możemy dodać kilka kostek czekolady - roztopi się bez problemu - i wymieszać.
  4. Dodajemy szczyptę soli - koniecznie i pół łyżeczki cukru - jeżeli nie dodałyśmy czekolady, mieszamy.
  5. Przelewamy owsiankę do miseczki, dodajemy pokrojonego w kostkę banana, możemy posypać kakao.
  6. Jemy!


W zasadzie nie umiem gotować, ale słodkie potrawy prawie zawsze mi się udają. Wczoraj, z okazji święta, chciałam przygotować czekoladowy pudding z dodatkiem kremu cytrynowego. Niestety, całe popołudnie spędziłam poza domem, ale dzisiaj powinnam znaleźć chwilę :) Podzielę się z Wami zdjęciami, jeżeli wszystko mi się uda. A ten pudding już robiłam. Jest naprawdę pyszny!

Co jadłyście dzisiaj na śniadanie?

6 kwietnia 2013

Wiosenny plan suplementacji

Poprzednia akcja suplementacji dobiegła końca już dawno, dawno i właściwie mogę napisać, że została zakończona sukcesem. Mam już także za sobą suplementową przerwę oraz trzy dni nowego planu. Najwyższy czas zaprezentować go na blogu!


Elementy Planu


Olej lniany z soczkiem owocowym


Olej lniany stanowi dzienną porcję NNKT, ma mi zastępować kapsułki z olejem z wiesiołka. I mam nadzieję, że zobaczę jakieś włosowocerowe efekty, bo jego przełykanie to dla mnie istna tortura. Mieszam łyżkę oleju z ilością soku odpowiadającą jednemu łykowi, wypijam miksturę, przegryzam cząstką pomarańczy i wypijam resztę soku (który to stanowi jedną z 5 porcji). Skomplikowany to nieco sposób, ale jak na razie się sprawdza.


5 porcji owoców i warzyw


To jest pierwszy element mojej zdrowej diety. Staram się zastąpić słodycze, których zazwyczaj zjadam naprawdę dużo, owocami. Jak na razie udaje mi się to częściowo, ale widzę już jakieś postępy. W końcu wypadałoby zrzucić te trzy kilogramy, które przybyły mi w ciągu ostatniego roku.


Skrzyp Optima


Te kapsułki łykałam w czasie ostatnich wakacji i to właśnie im przypisuję im szybki wzrost włosów latem. Podczas ostatniej akcji urodowej w Biedronce zaopatrzyłam się w nowe opakowanie, w szufladzie chomikowałam jeszcze półtora starego. Mam zamiar spożyć je oba. Ponadto weszłam w posiadanie skoncentrowanych kapsułek, do których dołączony był masażer.



Odpowiednie nawodnienie


Dostarczanie organizmowi odpowiednich ilości płynów to kolejny element mojego dbania od wewnątrz. Mam nadzieję, że to zaprocentuje. Czasem staram się również zastąpić jakiś słodycz szklanką zielonej herbaty. Dzisiaj rano w czasie wypijania wody z cytryną usłyszałam w radiu o tym, jakie taka szklanka ma pozytywne działanie! Mam nadzieję, że ten nawyk wejdzie mi w krem i pozostanie nawet po zakończeniu akcji Piję na zdrowie!


Owsianka na śniadanie


Wróciłam do w miarę regularnego konsumowania sałatki piękności. Chociaż ostatnio częściej jadam gotowane płatki - w tej formie bardziej mi smakują. Ale znając mnie, w krótce mi się znudzą i znów będę zajadać surowe. Zauważyłyście? Dzień zaczynam od szklanki wody mineralnej z cytryną, a następnie owsianki z siemieniem lnianym i pierwszą porcją owocowarzywa. Kończę również warzywem.


Pozostałe


Dużo naczytałam się o dobroczynnych właściwościach mleka sojowego. Co prawda to biedronkowe ma dość kiepski skład, ale jeden karton na dwa tygodnie raczej nie powinien mi zaszkodzić. Poza tym ciągle staram się nie spożywać białego pieczywa (czasem nawet mama piecze mi chleb z mąki razowej i żytniej z ziarnami!) oraz nie pić czarnej herbaty. Dziennie wypijam około dwóch kubków zielonej herbaty i jeden rumianku, czasem jeszcze mieszankę ziół. A jedyna forma, w jakiej zużywam cukier z cukierniczki to peelingi. No, czasem dodaję ćwierć łyżeczki do owsianki, inaczej jest zupełnie bez smaku.



Poza tym ciągle noszę się z zamiarem regularnego ćwiczenia. To niestety nie udaje mi się wcale. Ale za to będę mieć długie włosy. Przy łykaniu tych kapsułek liczę na dziesięć centymetrów miesięcznie, jak po osławionej maseczce z gorczycy :D


A Wy macie jakieś plany na wiosnę? Jakie suplementy są dla Was najlepsze? Jaką wiosnę, o czym ja mówię. Przecież jej jeszcze nie ma!

26 marca 2013

Na szybko - dzisiejsze śniadanko

Nie macie wrażenia, że posty offtopowe dają więcej radości przy tworzeniu i przy czytaniu niż te, które traktują na jakiś z góry określony temat?

Od dłuższego czasu przeglądam bloga Zosi - Make Cooking Easier. Jest tam mnóstwo przepisów na przeróżne pyszności. Przetestowałam kilka z nich, najbardziej smakowały mi świąteczne ciasteczka w kształcie gwiazdek :)

Dzisiaj, z okazji rekolekcyjnej przerwy w szkole siedzę sobie w domu, a podczas takiego siedzenia różne pomysły przychodzą mi do głowy. Tym razem postanowiłam przygotować sobie pyszne śniadanko.

Tutaj link do przepisu [klik].

A teraz moje zdjęcia :)



Mniam, gotowe :)


W przygotowaniu.


Wiecie, że fotografowanie jedzenia wcale nie jest takie łatwe? Faktycznie widać wszystkie plamki na talerzach, a zdjęcia uwydatniają wszystkie niedociągnięcia.

Gotujecie czasem z wykorzystaniem internetowych przepisów? Macie ulubione blogi kulinarne? Podzielcie się ze mną linkami, teraz mam ochotę na pyszny, szybki deser! :)

17 marca 2013

Pijmy na zdrowie! (akcja zakończona)

Bez owijania w bawełnę - zapraszam Was do akcji "Pijmy na zdrowie!" :)

Idzie wiosna, a ja postanowiłam zmienić swoją dietę. Pierwszym krokiem było zwiększenie ilości dostarczanych organizmowi płynów. Doszłam do wniosku, że jest to bardzo ważny element diety, o którym często zapominam. A podobno uczucie pragnienia świadczy już o odwodnieniu. I tak jakoś po chwili przemyśleń zrodził się pomysł - przy okazji wprowadzania mojego planu w  życie spróbuję namówić Was do przyłączenia się do mnie.
 
 
 
Na początek - zasady
 
Kawałek dalej wyjaśnię, dlaczego wyglądają akurat tak :)
 
 
1. Rano, zaraz o wstaniu z łóżka wypijamy szklankę wody. Przegotowanej lub mineralnej niegazowanej z sokiem z cytryny.
 
2. Dbamy o to, żeby w ciągu dnia wypić 4-6 szklanek płynów. Najlepiej w porcjach po pół szklanki.
 
3. Nie liczą się żadne napoje gazowane, ani niegazowane słodzone - np. herbaty lub napoje owocowe, wody smakowe, a także herbata posłodzona białym cukrem :) Ani nic zawierającego etanol.
 
4. Zwracajmy uwagę na skład - w nektarach i niektórych sokach może znajdować się cała cukierniczka białego cukru!
 
5. Co możemy pić? Wodę mineralną! Soki, herbaty, zioła i zapewne mnóstwo innych. *
 
6. Akcja trwa co najmniej dwa miesiące od chwili przyłączenia się do niej. Ja wprowadzam w życie na stałe.
 
7. Dodajmy baner akcji w dowolnym (najlepiej widocznym) miejsce na swoim blogu. Ten z dołu. Z linkiem do tego posta. Żeby poinformować i wciągnąć do akcji innych, oczywiście :)
 
8. Możemy np. napisać post o tym, co pijemy najczęściej. Może jakiś nowy, zdrowy, pyszny napój czeka na odkrycie?
 
9. Oczywiście zapraszam również osoby blogów nieposiadające.
 
Co możemy zyskać, dzięki wypijaniu odpowiednich ilości płynów?
 
 
Nie będę się bawić w pseudonaukowe wywody na temat uzupełniania wody, którą codziennie tracimy np. przez skórę. Postaram się skupić na tym, co trafiło do mnie najbardziej.
  1. Z powodu nadmiaru soli, którą spożywamy (a sól w ogromnych ilościach jest we wszystkim) w organizmie zatrzymywana jest woda, przez co wyglądamy na grubsze, niż naprawdę jesteśmy. Pierwszą radą dietetyka będzie wypijanie dużych ilości wody. Dzięki temu wypłuczemy nadmiar soli i optycznie schudniemy :)
  2. Z tego samego powodu powstaje tak zwany cellulit wodny, czyli ten najczęściej spotykany - przede wszystkim u szczupłych osób. I teoretycznie powinnyśmy bez problemu pozbyć się go dzięki piciu wody.
  3. Dodatkowo, jeżeli wypijemy wodę czy sok, nasze żołądki będą pełne i nie będziemy tak często czuć głodu :)
  4. Regularne picie zielonej lub białej herbaty dostarczy organizmowi antyoksydantów, co spowolni starzenie i młodszy wygląd w przyszłości.
  5. Wypłuczemy z organizmu toksyny. W tym celu możemy pić też zioła. Toksyny źle wpływają na wszystko, a organizm walczy z nimi, pozbywając się ich przez skórę, co z kolei objawia się trądzikiem.
  6. Odpowiednie nawodnienie organizmu powinno skutkować także odpowiednim nawodnieniem jego powłoki - skóry.
  7. Wspomniałam, że najlepiej pić wodę w porcjach po pół szklanki. Otóż tak się składa, że organizm nie jest w stanie przyswoić aż 250ml wody na raz i większość zostanie od razu wydalona.
Po co szklanka wody z cytryną?
  1. Podczas snu organizm także traci wodę, a my nie pijemy przez około 8 godzin. Tak więc zapewne jesteśmy odwodnione i wypadałoby te braki uzupełnić.
  2. Witamina C, którą dostarczymy (nie będą to jakieś oszałamiające ilości, ale zawsze coś) stosowana regularnie może spowolnić procesy starzenia się.
  3. Taka szklanka wody na czczo pomoże oczyścić organizm i wpłynie na poprawę wyglądu. Czytałam o tym, jako o naturalnym triku urodowym jakiejś znanej modelki (ale za nic nie mogę sobie przypomnieć, której).
  4. Przeczytałam dzisiaj artykuł, w którym była wzmianka o tym, że taka herbata może powodować odwodnienie (bez podania argumentów) i najlepiej pić wodę, a jeszcze lepiej - wodę z cytryną.



W akcji biorą udział:
Czas na najważniejsze pytanie - wypijacie codziennie przepisowe 1,5 litra wody? Ja już tak! Dodatkowo zbliżająca się wielkimi krokami wiosna skłoniła mnie do zmiany diety i zadbania o siebie, także od wewnątrz. Myślicie, że to dobry pomysł na akcję? Przyłączycie się?


Ciekawostka: Czy wiecie, że woda destylowana jest dla człowieka trucizną? Wypicie pewnej jej ilości (niestety, nie doszukałam się jakiej, myślę, że chodzi o kilka litrów) skutkuje śmiercią. Natomiast najzdrowsza jest woda mineralna, więc lepiej wybierać ją zamiast źródlanej.

* No dobra, nie dajmy się zwariować. Ja na przykład nie zrezygnuję z tych dwóch kubków kawy z mlekiem tygodniowo czy mleka sojowego, które niestety biały cukier zawiera. Ale wszystko z umiarem. :)

16 grudnia 2012

Dbam od wewnątrz - suplementy

Już przez dłuższy czas stosuję suplementację diety, ale przyznaję, że nie była ona jakoś szczególnie dostosowana do moich potrzeb. Ot, tak - łykałam sobie po jedną lub dwie kapsułki z olejem z wiesiołka, jadłam płatki owsiane z siemieniem, łykałam kapsułki ze skrzypem i pokrzywą, kiedyś brałam Calcium Pantothenicum, piłam skrzypokrzywobratek lub tą mieszankę Blondhaircare. Po kapsułkach ze skrzypem włosy trochę szybciej rosły, po CP cera wyglądała lepiej, ale bez spektakularnych efektów. Teraz chyba wiem, dlaczego się ich nie doczekałam. Przyjmowałam wszystko nawet jeżeli nie tak znowu bardzo nieregularnie, to w zbyt małych ilościach!
 
Od dzisiaj zaczynam zaplanowaną i regularną suplementację (jak długą, to się jeszcze okaże). Chcę o niej napisać, bo dzięki temu będę się czuła odrobinę bardziej zobowiązana do trzymania się mojego planu :) Aha, nie chciałam "zaczynać od jutra" więc akcja została rozpoczęta dzisiaj :D
 
Na razie wygląda to tak
  • 4 kapsułki oleju z wiesiołka
  • 4 tabletki Calcium Pantothenicum
  • 1-2 kubki skrzypokrzywobratka
  • siemię lniane - rano z owsianką i bakaliami i/lub wieczorem zalane wodą

Zdjęcie suplementów - coby bardziej kolorowo było :)

Z czasem najprawdopodobniej odrobinę zweryfikuję ilość lub rodzaj suplementów. Aha! Oprócz tego staram się w miarę zdrowo odżywiać. Dzięki mojej mamie codziennie mam domowe obiady (najczęściej zupy) Poza tym nie jem białego pieczywa, ukochaną czarną herbatę z cytryną i dwiema łyżeczkami cukru piję tylko w weekendy do śniadania, wtedy też pozwalam sobie np. na jajecznicę. Staram się też spożywać co najmniej jedno warzywo lub owoc dziennie (w zeszłym roku było dobrze, jeśli jadłam jedno jabłko na 2 tygodnie!). Czasem zamieniam też zwykłe mleko na sojowe z Biedronki - szczególnie do śniadań. Nie zrezygnuję tylko ze słodyczy, a już na pewno nie z czekolady!
 
Co o tym sądzicie? Z czasem chyba będę musiała zwiększyć spożycie produktów zawierających witaminę B1. Widzicie jeszcze jakieś nieprawidłowości?
 
PS: Od początku miesiąca mój blog odwiedziło ok. 1300 osób! Mam też 15 obserwatorów i 48 komentarzy (w tym około połowy własnych). Jestem pod wrażeniem, że aż tyle osób chce czytać to, co piszę! Tym bardziej, że w poprzednim miesiącu weszło tu tylko około 200 osób. Oby tak dalej!

27 listopada 2012

Piękna od samego rana, czyli "sałatka piękności" z siemieniem lnianym na śniadanie :)

Trochę historii na początek - przepis na sałatkę piękności został stworzony i/lub rozpowszechniony przez Helenę Rubinstein - Żydówkę polskiego pochodzenia. Helena posiadała własną firmę kosmetyczną, której produkty popularne są do dziś. Była uważana za ikonę piękna, sama uważała, że kobiety po prostu powinny o siebie dbać - nie tylko od zewnątrz, ale też "od środka".

Oryginalny przepis:

  • płatki owsiane
  • sok z cytryny i łyżeczka miodu
  • gęsta, kwaśna śmietana
  • starte kwaśne jabłko
  • orzechy laskowe
Płatki zalewamy zimną wodą na kilka godzin przed jedzeniem (np. wieczorem, jeżeli chcemy jeść sałatkę na śniadanie) - wtedy możemy dodać też posiekane orzechy laskowe. Bezpośrednio przed spożyciem wrzucamy do miski resztę składników (i orzechy, jeżeli ich wcześniej nie dodałyśmy) i jemy!

Modyfikacje:

  • jabłka zastępujemy innymi owocami
  • tłustą śmietanę - jogurtem naturalnym, mlekiem krowim lub sojowym
  • dodajemy nasiona - lnu, słonecznika, dyni, sezamu
  • zmieniamy orzechy (ale podobno laskowe są najmniej tłuste/kaloryczne)

Moja sałatka :)



Moje śniadanie jest tylko inspirowane sałatką piękności. Jak je robię? Podgrzewam mleko sojowe, w tym czasie do miseczki wsypuję trochę Muesli z płatkami owsianymi z Lidla (dobre jest), dosypuję płatków owsianych i siemienia lnianego i zalewam lekko ciepłym mlekiem - dzięki temu len rozmięka. Potem dorzucam kilka orzechów/migdałów i jakiś owoc. Nie przygotowuję płatków wcześniej, bo nie przepadam za rozmoczonym jedzeniem.

Działanie

Niestety, nie wiem, czy sałatka ma jakiś szczególny wpływ na wygląd zewnętrzny, ale pośredni z pewnością tak. Jest to mój sposób na codzienną porcję siemienia lnianego :) Poza tym wydaje mi się, że takie lekkie śniadanie ma świetny wpływ na pracę układu pokarmowego, a cukier zawarty w miodzie i owocach "uwalnia się stopniowo i zapewnia energię na cały poranek" ;)