Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie włosów. Pokaż wszystkie posty

20 marca 2014

Dzień dobroci dla skóry głowy

Zazwyczaj organizuję taki raz w tygodniu. Zazwyczaj postępuję według określonego schematu i zazwyczaj jest on całkiem skuteczny.



Kiedyś myślałam, że po prostu mam przetłuszczające się włosy. I będę musiała myć je dwa razy dziennie i koniec. Teraz wiem, że mam problematyczną skórę głowy. Wiem też, że choć nie jest to łatwe to z niektórymi problemami mogę sobie poradzić.

18 lutego 2014

Zrozumiałam, czym jest OMO

Pamiętam, jak wieki temu czytałam o jakiejś skomplikowanej kombinacji mycia włosów z nakładaniem odżywek. Najpierw trzeba było włosie odżywką nasmarować, żeby je przed złym działaniem szamponu ochronić. Potem umyć tylko skórę, najlepiej jeszcze metodą kubeczkową czyli uprzednio spienionym szamponem, opłukać i nałożyć maskę. Chyba nawet tego próbowałam, ale taka ogromnie czasochłonna przesada kompletnie się na moich włosach nie sprawdzała.














Zawsze myłam włosy, nakładałam maskę lub odżywkę i było ok. Ale jakiś czas temu treściwe maski stosowane po myciu zaczęły przeciążać moje włosy. Później przeciążały je nawet zwyczajne odżywki. Przez chwilę pomyślałam i postanowiłam nałożyć maskę przed myciem, na suche włosy. Tak na pół godziny. Potem włosy zwyczajnie umyłam. Za pierwszym razem urządziłam im detoks, nie nakładając po myciu niczego. Dwa dni później zdecydowałam się na nałożenie lekkiej odżywki i serum na końce. To był strzał w dziesiątkę.

5 lutego 2014

Detergenty dla opornych i dla całej reszty też {KAS}

Weźmy i zacznijmy od tej mniej przyjemnej części. Chociaż nie może być aż tak źle, bo temat nawet spodobał mi się w trakcie pisania.
Spis treści
podstawowe informacje - popularne detergenty, informacje techniczne - informacja praktyczna - mydła - detergenty i emulgatory, których nie lubię


Pewnie spotkałaś się już ze słowem "detergent". Jego fachowa definicja brzmi "substancja powierzchniowo czynna".
Przypomnij sobie, jak wygląda tłuszcz. Taki rzadki i płynny, ale upierdliwy. Jak się do czegoś przyczepi, to to coś oblepi już na dobre i nie chce sobie pójść. Wodą nie zmyjesz. Ale płynem do naczyń już tak. To właśnie jest detergent.
Płyn ma zdolność wgryzienia się w powierzchnię tłuszczu. W pewien sposób go rozpuszcza, umożliwia połączenie się z wodą i pozbycie się go, spłukanie. Mniej więcej na takiej zasadzie działają wszystkie środki myjące.

2 maja 2013

Zestawienie najpopularniejszych myjadeł z Rossmanna

Czy mycie twarzy lub włosów płynem do kąpieli dla matek w ciąży lub żelem do higieny intymnej nadal wydaje Wam się dziwne? Kosmetyki, o których chcę wspomnieć od dawna robią furorę w blogosferze i na forach. Słusznie? Przecież na półkach stoi tyle szamponów i żeli, pianek, płynów, mydełek do mycia twarzy - produktów od początku tworzonych w określonym celu. A mimo to wybieramy inne.


Balsam do kąpieli Babydream fur Mama


Aqua(woda), Glycine Soja (Soybean) Oil(olej sojowy), Sorbitol(humektant, substancja zagęszczająca), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Sodium Cocoamphoacetate(łagodny detergent), Cocamidopropyl Hydroxysultaine(łagodny detergent, antystatyk, kondycjoner), Parfum(zapach), Sodium Chloride(sól kuchenna), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil(olej ze słodkich migdałów), Glycerin(gliceryna - humektant), Whey Protein(białko z serwatki mlecznej), Lactose(laktoza - humektant), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil(olej słonecznikowy), Polyglyceryl - 10 Laurate(prawdopodobnie emulgator), Polyglyceryl - 2 Laurate(emulgator), Glyceryl Caprate(emolient o możliwym działaniu komodogennym), Xanthan Gum(zagęstnik), Tocopherol(witamina E - antyutleniacz, konserwant), Citric Acid(regulator pH) 


Miłość od pierwszego użycia. Jest bardzo delikatny, świetnie domywa oleje (przynajmniej w moim przypadku). Jedno umycie nim załagodziło skórę podrażnioną przez zbyt częste używanie Barwy. Z kolei zbyt częste stosowanie balsamu przyspiesza przetłuszczanie, stosuję go tylko do zmywania olejów.

Balsam jest kosmetykiem bardzo wielofunkcyjnym. Poza głównym przeznaczeniem - dodatkiem do kąpieli używam go jako żelu pod prysznic, żelu do twarzy, szamponu do włosów, żelu do mycia twarzy i do demakijażu (na suchą skórę lub na suchą z olejem). Zmywam nim wosk po depilacji (lub parafinę z chusteczek już po zmyciu wosku) - dodatkowo łagodzi podrażnienia. Co do mycia twarzy - jest łagodny, nie podrażnia, a wręcz nawilża. Jednak wydawało mi się, że po jego użyciu wyczuwałam na skórze warstewkę "czegoś" i doszłam do wniosku, że to wina emolientu znalezionego w składzie. Taka utrzymująca się na skórze warstewka powoduje u mnie zapchanie, więc zmuszona zostałam do odebrania mu tej konkretnej roli. Poza tym - must have w mojej łazience.

[KWC]


Szampon Babydream


Aqua(woda), Lauryl Glucoside(emulgator, łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Coco-Glucoside(łagodny detergent), Glyceryl Oleate(emulgator, składnik zmiękczający), Sodium Lactate(humektant), Triticum Vulgare Germ Extract(wyciąg z kiełków pszenicy), Panthenol(ma działanie łagodzące), Glyceryl Caprylate(emulgator), Lactic Acid(regulator pH), Chamomilla Recutita Flower Extract(ekstrakt z rumianku), Parfum(zapach)
 
 
Pamiętam, że kupiłam go pod wpływem pozytywnych recenzji, które przeczytałam na blogach i wizażu. Szukałam łagodnego produktu do mycia włosów i padło akurat na ten szampon. Niby ma ładny skład, niby dzieciaczkowi - powinien być w porządku. Po początkowym względnym zadowoleniu z każdym myciem coraz bardziej przestawałam go lubić. Jego zapach pozostawał na skórze głowy, ciągle towarzyszyło mi uczucie nieoddychającego, wręcz obklejonego skalpu. W końcu już przy otwieraniu butelki czułam, jakbym fundowała włosom zabieg odwrotny do zamierzonego (umycia ich). Z resztą - puszyły się po nim. W mojej opinii - bubel, jakich mało. Jednak wielu osobom odpowiada.
 
Długa lista względnie łagodnych detergentów powoduje, że szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy - moje po nim skrzypiały z czystości. Przy okazji plącze niemiłosiernie i bardzo źle oddziałuje (nie wiem, jak określić to inaczej) na skalp, co dyskwalifikuje go w moich oczach. Nie zawiera żadnego bardzo szkodliwego składnika, nie ma nawet parabenów, których część z nas boi się jak diabeł święconej wody. Być może przysłuży się osobom, które zmagają się z problemem przeciwnym do mojego - przesuszonym skalpem, ale nie mam co do tego pewności. Zawiera ekstrakt z rumianku, ale nie chce mi się wierzyć, żeby rumianek w takiej ilości mógł rozjaśniać włosy. Wydaje mi się, że przy takiej liście zasług niezła dostępność i niska cena nie robią większej różnicy :)

 [KWC]



Szampony Alterry
 
 
Granat i AloesAqua(woda), Lauryl Glucoside(emulgator, łagodny detergent), Sodium Coco-Sulfate(silny detergent), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Glycerin(humektant), Lauroyl Sarcosine(prawdopodobnie łagodny detergent), Punica Granatum Extract(wyciąg z granatu), Aloe Barbadensis Extract(wyciąg z aloesu), Acacia Farnesiana Extract(wyciąg z akacji), Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride(kondycjoner, ułatwia rozczesywanie), Alcohol(alkohol etylowy), Parfum(zapach), Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol, Citral(substancje nadające zapach, składniki olejków eterycznych, niektóre z nich są również konserwantami)

Makadamia i Figa: Aqua(woda), Sodium Coco - Sulfate(silny detergent), Glycerin(humektant), Lauryl Glucoside(emulgator, łagodnt detergent), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Lauroyl Sarcosine(prawdopodobnie łagodny detergent), Mel(miód), Hydroxypropyltrimonium Chloride(prawdopodobnie antystatyk, kondycjoner), Alcohol(alkohol), Panthenyl Ethyl Ether(humektant, łagodzi podrażnienia), Panthenol(ma działanie łagodzące), Macadamia Ternifolia Extract(wyciąg z orzechów macadamia), Brassica Oleracea Seed Oil(olej z nasion kapusty), Ficus Carica Extract(wyciąg z figowca), Simmondsia Chinensis Oil(olej jojoba), Parfum(zapach), Citral, Benzyl Salicylate, Linalool, Limonene, Geraniol(składniki olejków eterycznych, niektóre są konserwantami, mogą uczulać)
 
 
Być może nie są to kosmetyki tak wielofunkcyjne jak pozostałe w zestawieniu, ale uważam, że zasługują na napisanie o nich. Występują w kilku wersjach, które dość znacznie różnią się od siebie składami - w niektórych jest więcej silniejszego, w innych - delikatniejszego detergentu, jednak we wszystkich występuje SCS. Poza tym zawierają alkohol (prawdopodobnie jako konserwant) oraz mogące uczulać olejki zapachowe pochodzące z naturalnych olejków eterycznych. We wszystkich znajdują się różne ekstrakty i olejki.
 
Raczej nie mogłam doszukać się w żadnym z nich takiego działania, jakie obiecuje producent, mimo to lubię właściwie wszystkie, których używałam. Żaden z nich nie oczyszczał włosów tak mocno i nie plątał tak, jak szampon Babydream dla dzieci. Mają nietypową konsystencję i przez to są średnio wydajne, mają też nieco dziwne zapachy. Myślę, że warto przetestować kilka z nich, wydaje mi się, że każdy powinien dopasować coś do siebie. Są to dobre produkty dla osób, które nie chcą udziwniać i bawić się we włosomaniactwo (aczkolwiek używanie ich i płynu Facelle jest według mnie porównywalne). 
 


Uniwersalny żel do mycia Babydream


Aqua(woda), Lauryl Glucoside(łagodny detergent, emulgator), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Coco Glucoside(łagodny detergent), Sodium Cocopolyglucose Tartrate(łagodny detergent), Sodium Lactate(humektant), Panthenol(ma działanie łagodzące), Triticum Vulgare Germ Extract(wyciąg z kiełków pszenicy), Chamomilla Recutita Flower Extract(wyciąg z kwiatów rumianku), Glyceryl Caprylate(emulgator), Glyceryl Oleate(emulgator, składnik zmiękczający), Lactic Acid(regulator pH), Parfum(zapach)


Nie mogę powiedzieć o nim nic od siebie, ponieważ do tej pory jeszcze go nie używałam. Ale ma chyba najwięcej pozytywnych opinii ze wszystkich kosmetyków wymienionych w poście. Postanowiłam żel kupić i przetestować w najbliższym czasie. Nieco obawiam się jego działania, ponieważ składowo odrobinę przypomina szampon Babydreamu, ale ma mniej detergentów. Również zawiera pewną ilość rumianku. Jestem go bardzo ciekawa, mam nadzieję, że się sprawdzi.

[KWC]


Szampon i żel bez substancji zapachowych Alterry


 Aqua(woda), Lauryl Glucoside(łagodny detergent, emulgator), Glycerin(humektant), Caprylyl/Capryl Glucoside(bardzo delikatny detergent), Alcohol(alkohol), Xanthan Gum(zagęstnik), Sucrose Laurate(emolient, emulgator), Levulinic Acid(regulator pH), Glucose Glutamate(humetkant, antystatyk, kondycjoner)


Tego żelu również nigdy nie używałam. Ma bardzo krótki skład, zawiera tylko dwa delikatne detergenty. Alkohol prawdopodobnie pełni funkcję konserwantu. Na KWC można przeczytać o jego kiepskiej wydajności spowodowanej żelową konsystencją i słabym pienieniem, co jest charakterystyczne dla łagodnych detergentów. Mógłby się sprawdzić jako żel do twarzy, ale zawiera glicerynę, która u niektórych może działać komodogennie (u mnie nie). Jestem też ciekawa jego działania jako szamponu.

[KWC]



Płyn do higieny intymnej Facelle 50 Plus


Aqua(woda), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Sodium Chloride(sól kuchenna), Sodium Lauroyl Sarcosinate(detergent, emulator, kondycjoner), Sodium Lauryl Sulfoacetate(detergent), Glycerin(humektant), Sorbitol(humektant), Coco - Glucoside(łagodny detergent), Glyceryl Oleate(emulgator, emolient), Urea(mocznik - humektant), Allantoin(ma działanie łagodzące, emolient), Hamamelis Virginiana Leaf Extract(wyciąg z liści oczaru wirginijskiego), Chamomilla Recutita Flower Extract,(wyciąg z kwiatów rumianku) Glyceryl Laurate(emulgator, emolient), Propylene Glycol(humektant, konserwant), Parfum(zapach), Bisabolol(alkohol występujący w rumianku, ma działanie łagodzące, antyseptyczne), Sodium Hydroxide(regulator pH), Phenoxyethanol(konserwant), Sodium Benzoate,(konserwant) Ethylhexylglycerin(kondycjoner), Methylisothiazolinone(konserwant), Linalol(substancja nadająca zapach)


Zacznijmy od tego, że jest to bardziej płyn niż żel. I ten właśnie żel jest zdecydowanie moim ulubionym szamponem do włosów. Może i nie ma tak pięknego składu, jak pozostałe kosmetyki, ale dla mnie jest idealny. Świetnie oczyszcza skórę i włosy, zupełnie nie podrażniając. Stosowany przez dłuższy czas pomaga mi opanować przetłuszczanie się skóry głowy. Czasem lekko splątuje włosy, ale radzi sobie z tym lekka odżywka. Nie wiem, jak zmywa oleje, bo do tego zazwyczaj używam balsamu Babydream, ale prawdopodobnie nieźle. Co ciekawe - u mnie sprawdza się tylko wersja 50 Plus. W dodatku ma przyjemniejszy zapach niż dwie pozostałe. Zawiera ekstrakt z rumianku i ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego - tej samej roślinki, z której produkuje się hydrolat oczarowy.




Przy tłumaczeniu składów pomagałam sobie stroną Kosmopedia, Cosmeticanalysis oraz Słownikiem Składów INCI Blondregeneracji. Część składów (tych kosmetyków, których nie miałam aktualnie pod ręką) pochodzi z recenzji na KWC.


Myślicie, że rumianek w tak małych ilościach, w jakich znajduje się w kosmetykach, może rozjaśniać? Używałyście którychś z tych kosmetyków? Na pewno. Jak się u Was sprawdzają? Które lubicie najbardziej?


Wybaczcie rzadsze wizyty na blogu, ale próbuję uczyć się do matury (co, muszę przyznać, udaje mi się średnio). Poza tym zaczynam panikować, a jedyną rzeczą, która mnie uspokaja jest pisanie na blogu. Przy czym spędzając czas z laptopem na kolanach, zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że się nie uczę. Zaplanowałam kilka naprawdę ciekawych postów, obiecuję ich stopniowe publikowanie. A w czerwcu pozostanie mi tylko skupienie się na pracy nad blogiem. Co i jak planuję zrobić i zmienić... dowiecie się w swoim czasie ;)

13 stycznia 2013

Mój skromny zbiór włosowych dobroci.

Czuję potrzebę wytłumaczenia się z długich nieobecności tutaj - mam nawał wszelkiego rodzaju sprawdzianów, kartkówek i innych "cudów - wianków" w szkole! Na dodatek zbliża się studniówka, a ja nie mam ani sukienki, ani butów... Ale blogowania zdecydowanie mi brakowało, dlatego wracam - z serią postów włosowych!

Na początek postanowiłam przedstawić Wam mniej więcej, czym dysponuję i czego do pielęgnacji mojej sierści używam. Wydaje mi się, że takie zestawienie jest potrzebne, będę miała do czego się odwołać w następnych wpisach.
 


Kosmetyki drogeryjne, aptekowe i internetowe
  1. Odżywka Ziaja Intensywne Wygładzanie - zwykła odżywka, zawiera jeden zmywalny silikon, olej słonecznikowy, hydrolizowany jedwab, pantenol oraz typowe kondycjonery i nawilżacze, czyli jak na cenę (ok. 5 zł) skład całkiem niezły. Gorzej z działaniem - po pierwszym użyciu, mimo zawartości silikonu, nie wygładziła, a wręcz spuszyła moje włosy. Poradziłam sobie z nią przez dodawanie do każdej porcji gliceryny i oleju - w takiej wersji sprawdza się całkiem nieźle, używam jej raz na jakiś czas.
  2. Szampon Timotei Jericho Rose Wymarzona Objętość - kupiła go moja mama, używam ja. Ślicznie pachnie, ma żelową konsystencję, a moje włosy go uwielbiają. Już podczas mycia są gładsze (większość szamponów z SLeS plącze je niemiłosiernie) i dobrze oczyszczone - jak na szampon z silnym detergentem przystało. Na efekt zwiększenia objętości nie zwróciłam jak dotąd uwagi. Zawiera ekstrakt z róży jerychońskiej oraz z grejfruta.
  3. Balsam Babydream fur Mama - chyba wszystkie go znamy, nie będę się więc zbytnio rozpisywać. Wspomnę tylko, że jest to mój ulubiony zmywacz olejów oraz, że szkodzi mi, gdy używam go zbyt często.
  4. Receptury Babuszki Agafiji Balsam na Kwiatowym Propolisie - naprawdę niezła odżywka - ładnie pachnie, ma dobry skład, ale nie działa jakoś "powalająco". Cena działa na korzyść - 22 zł za 600 ml czyli 7,33 za "standardową" pojemność 200 ml.
  5. Płyn Facelle w wersji 50 plus - jedyny, którego zapach jest dla mnie znośny. Wydaje mi się też, że mniej plącze włosy niż Fresh, którego używałam wcześniej.
  6. Szampon Dermena - kupiłam chyba w czasie wiosennego linienia, ponieważ pomógł mi kiedyś zwalczyć wypadanie włosów. Ale wtedy zaczęła się moja przygoda z włosomaniactwem i jakoś go nie zużyłam. Myję nim włosy raz na jakiś czas, ale strasznie je plącze.
  7. Green Pharmacy Olejek Łopianowy z Czerwoną Papryką - używam go chyba zbyt rzadko, żeby obiektywnie ocenić działanie, ale czuję, że przyspiesza porost i powstawanie babyhair (pochwalę się nimi kiedyś) i nie mam nic przeciwko efektowi placebo.
  8. Maska Biovax do Włosów Blond - byłam nią zachwycona po użyciu saszetki, kupiłam więc całe opakowanie. Nie obserwuję już takich spektakularnych efektów, ale włosy są po niej miękkie i gładkie, łagodzi skórę głowy i odrobinę zmniejsza przetłuszczanie.
  9. Szampon Alterra Macadamia&Feige - kupiłam kiedyś w promocji, lubię go jak pozostałe szampony Alterry. Pewnie zrobię zapasy w czasie kolejnej obniżki.
 
Kolekcja olejów
 
Zapomniałam sfotografować z pestek truskawki, konopny i macerat z nagietka. Tego ostatniego nie używałam do włosów, natomiast pierwszy jest świetny jako serum na końcówki - cudownie się wchłania i działa na moje końce lepiej niż niejedna odżywka, konopny, jako jeden z niewielu sprawdził się do olejowania włosów. W tym celu używam też tego ze słodkich migdałów i Alterry, tylko te (i oliwa z oliwek) mają pozytywny wpływ na włosy. Hipp je spusza, zmycie rycyny wymusza na mnie kilkukrotne wyczyszczenie szamponem z SLeS. Dodaję kroplę do mieszanek do olejowania skóry głowy. Olejku łopianowego również używam tylko do skóry. Mam jeszcze olej lniany, zakupiony w tym tygodniu w Biedronce w celu konsumpcji, ale jeszcze go nie otworzyłam.
 
 
Misz - masz
  1. Spray własnej roboty zwalczający suche końcówki - brzmi ciekawie, nieprawdaż?
  2. Woda brzozowa - wiadomo!
  3. Mgiełka do skóry głowy, czyli moja wcierka w innym opakowaniu z dodatkiem allantoiny.
  4. Gliceryna - tani, ogólnodostępny i naprawdę świetny nawilżacz. Dodaję do masek, odżywek i wszędzie, gdzie się tylko da.
  5. Cynamon - do włosów?! Jeszcze nie próbowałam płukać nim włosów (wspominała o tym Anwen), ale używam do skóry głowy. Często uczula i może mocno podrażniać, ale moja skóra nic sobie z tego nie robi.
  6. Glinka zielona - też nakładam na skórę głowy.
  7. Żel lniany - wykorzystuję do stylizacji, nie dodawałam nigdy do masek, muszę kiedyś spróbować.
 
Dzisiaj tylko kosmetyki, w najbliższym czasie o ich wykorzystaniu.
 
Jakie jest Wasze zdanie na temat takich zestawień? Z jednej strony to świetna, darmowa reklama dla wymienianych przez bloggerki firm, z drugiej strony ułatwia nam zakupy i pomaga dobrać odpowiednie kosmetyki. Dyskusyjna sprawa. Znacie te kosmetyki? Jakich innych używacie i co lubicie najbardziej? Muszę stworzyć listę zakupów na wypadek zużycia któregoś z nich!
 

24 listopada 2012

Plan walki z nadmiernym wypadaniem i przetłuszczaniem się włosów!

Przez pewien czas wydawało mi się, że opanowałam wypadanie włosów. Właśnie. Wydawało mi się. Po około 2 tygodniach względnego spokoju włosy znowu zaczęły wypadać i na dodatek szybciej się przetłuszczać. Opracowałam więc plan zmasowanego ataku, którego skutkiem ubocznym powinno być też zagęszczenie i szybszy wzrost mojej sierści :)

Przede wszystkim chcę odpowiednio nawilżyć i odżywić moją skórę głowy, zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Wpłynie to na wzmocnienie cebulek włosowych, a odpowiednio nawilżony i niepodrażniony skalp powinien wolniej się przetłuszczać i wzbogacać o nowe włosy. Jednocześnie muszę zadbać o odpowiednie oczyszczanie i tonizowanie skóry głowy (przetłuszczona skóra "buntuje" się i włosy wypadają szybciej).

Przedstawiam Wam Plan:

  1. Regularne olejowanie skóry głowy. Co najmniej 2 razy w tygodniu zmodyfikowanym olejkiem Green Pharmacy (już niedługo podzielę się z Wami moim autorskim pomysłem).
  2. Peelingi skóry głowy. Do tej pory używałam tylko cukrowego i nie mam zamiaru tego zmieniać - świetnie działa i nie mam problemów z wypłukaniem po nim włosów. Co tydzień lub co 2.
  3. Jeszcze staranniejsze mycie skóry głowy. Aktualnie szamponem Alterry Makadamia i Figa, później płynem Facelle 50+ (najładniej pachnie i ma rumianek w składzie, a bardzo chciałabym chociaż odrobinkę rozjaśnić włosy u nasady, bo przez letnie refleksy wyglądają, jakbym miała odrosty po farbowaniu).
  4. Po każdym myciu wcieram mieszankę wody brzozowej, naparu z ziół z półproduktami, do której stworzenia zainspirował mnie wpis jednej z blogerek. O niej też postaram się napisać.
  5. Suplementy diety. Już w wakacje zmodyfikowałam swoją dietę - jem więcej warzyw i owoców, prawie nie używam białego cukru, nie jem białego pieczywa, ograniczyłam też mleko, piję dużo zielonej, białej i czerwonej herbaty oraz mieszanek ziołowych. W tygodniu na śniadanie jadam sałatkę z płatkami owsianymi i siemieniem lnianym (przepis niedługo). Dwa razy dziennie łykam kapsułki z olejem z wiesiołka, raz dziennie z witaminami, mikroelementami oraz skrzypem i pokrzywą z Biedronki (są świetnie, naprawdę przyspieszają wzrost moich włosów).
  6. Zrezygnowałam z upinania, wiązania i zaplatania włosów a także falowania ich przy pomocy gumek do włosów czy przez zaplatanie mokrych, ponieważ to wszystko strrrrasznie osłabia moje cebulki. Moje włosy chyba po prostu wolą żyć własnym życiem, źle czują się, gdy są wiązane i uciekają ode mnie na wolność.
Nie rezygnuję też z "normalnego" olejowania włosów na długości. Na szczęście żadne oleje nie powodują zwiększonego wypadania,a świetnie wpływają na stan włosów. Od tygodnia po każdym myciu wcieram w nie kroplę oleju i wyglądają nawet lepiej, gdy nie użyję odżywki. Schną naturalnie, nie wycieram ich ręcznikiem, tylko koszulką i raczej nie rozczesuję na mokro. Przymierzam się też do dodania włosowej historii, bo tak sobie gadam i gadam, a nie mam żadnego potwierdzenia moich słów.

PS: Stosuję się do Planu od około tygodnia i wydaje mi się, że zaczynam widzieć efekty (moje włosy zawsze bardzo szybko reagują na wszelkie zmiany). Poza tym, po około 2 miesiącach zaczęłam zauważać różnicę w stanie włosów zaraz po olejowaniu, a po dłuższym czasie bez tego zabiegu.

Żeby nie być gołosłowną, za miesiąc - w Wigilię - wstępne podsumowanie Planu!

16 listopada 2012

Jak myję włosy


Zastanawiałam się, czy w ogóle warto się dzielić moim sposobem na mycie włosów, ale pomyślałam, że może zainspiruję kogoś do eksperymentowania na własnej skórze.

1. Żel lniany 2. Szampon 3. Odżywka

Na zdjęciu widać (w trochę nieodpowiedniej kolejności) czego używam. A jak tego używam? Tak:
  1. W poręcznym pojemniczku mieszam szampon z wodą i kroplą lub dwiema olejku. Próbowałam używać rycynowego, ale jest dla mnie zbyt lepki. Zamieniłam go na olejek łopianowy Green Pharmacy. Wydaje mi się, że na pewien czas wzmocniło to moje włosy.
  2. Po dwukrotnym umyciu włosów nakładam odżywkę, zazwyczaj lekko zmodyfikowaną. Na zdjęciu z miodem i dwiema kroplami oleju, który "lubią" moje włosy (ze słodkich migdałów lub konopny).
  3. Czasem na skórę głowy nakładam żel lniany. Czemu tylko na skórę? Nawilża ją i łagodzi, natomiast plącze moje włosy i powoduje, że są matowe. Dziwne, prawda? Nie posiadam jeszcze żadnej wcierki, w najbliższym czasie mam zamiar wyprodukować własną.
Stosowałam tą metodę przez około 2 miesiące, jednak z niej zrezygnowałam. Moja skóra głowy zmieniła się, niestety na gorsze. Przetłuszcza się jeszcze bardziej niż kiedyś, łatwiej ją podrażnić, wypadają mi włosy. Poza tym nie mam czasu na tworzenie różnych mikstur przed każdym myciem, uznałam to za stratę czasu. Obecnie mam przygotowaną 3-dniową porcję odżywki z olejem w buteleczce po próbce, a włosy myję szamponem Alterry (wiem, że jest trochę mocny, ale sprawdza się całkiem nieźle). Pracuję też nad planem walki z wypadaniem włosów i przetłuszczaniem się skóry głowy. Niedługo podzielę się nim na blogu.

10 listopada 2012

Podstawy pielęgnacji: Różne sposoby mycia włosów

Dzisiaj szybki przegląd metod mycia włosów. Wydawałoby się, że jest to zabieg nieskomplikowany, wystarczy nałożyć szampon, namydlić i spłukać, okazuje się jednak, że jesteśmy nieco bardziej pomysłowe i twórcze ;) Przy okazji rozszyfruję kilka często spotykanych włosowych skrótów.

Po co to wszystko?

Większość szamponów zawiera silne detergenty, uczulające i podrażniające delikatną skórę głowy. Oczywiście nie znaczy to że zwykłe szampony to zło. Części, jeżeli nawet nie większości osób te detergenty nie szkodzą. Niestety, szampony z SLES, SLS i podobnymi substancjami wysuszają nasze włosy i mogą niwelować pozytywne skutki zabiegów wykonanych przed myciem.

Sposób pierwszy: Mycie delikatnym szamponem

Zwykły szampon możemy zastąpić szamponem dla dzieci lub czymkolwiek innym nadającym się do mycia - płynem do higieny intymnej, szamponem dla dzieci itp. Wśród internautek popularne są produkty z Rossmanna: płyn do higieny intymnej Facelle, balsam do kąpieli Babydream fur Mama, a nawet olejek pod prysznic Isana. Niektóre szampony w aptekach, sklepach zielarskich, czy tak zwane "eko" np. część szamponów Alterry również nie zawierają silnych detergentów, a w szamponach dla dzieci jedna silna substancja może być zastąpiona kilkoma bardziej delikatnymi, przez co produkt może być nawet bardziej skuteczny. Warto czytać składy!

 

Sposób drugi: Mycie odżywką

W tym przypadku odżywka zastępuje szampon. Część odżywek zawiera delikatne środki myjące, dzięki którym umyjemy włosy nie wysuszając ich, a nawet zmyjemy oleje.

 

Sposób trzeci: OMO czyli Odżywka Mycie Odżywka ;)

1. Olej, maska (może być bardzo treściwa i nałożona na dłużej) lub odżywka, zabezpiecza włosy przed detergentami w szamponach.
2. Mycie włosów - możemy użyć delikatnego szamponu lub metody kubeczkowej.
3. Odżywka lub maska, którą nasze włosy lubią najbardziej.

Sposób czwarty: Metoda kubeczkowa

Potrzebujemy szamponu/innego środka myjącego oraz jakiegoś pojemniczka (polecam zamykany - może być pusta butelka po szamponie). Do pojemnika wlewamy odpowiednią ilość szamponu i dolewamy odrobinę wody - tyle, żeby szampon był rozcieńczony i powstała piana. Ja dolewam mniej, niż dwa razy tyle, ile szamponu (:D). Otrzymuję wtedy coś na kształt piankowej emulsji. Oczywiście możemy spienić całkowicie i myć włosy samą pianą, ale ja jestem na to zbyt niecierpliwa. Możemy dodać też np. oleju (gdzieś czytałam, że nawet do 30%, ja dodaję kropelkę) - dodatkowo złagodzi szampon.

Podsumowanie

Oczywiście wszystkie wymienione metody możemy łączyć ze sobą w najlepszy dla nas sposób. I najważniejsze - włosy i skóra głowy, raz na jakiś czas (np. co tydzień) potrzebują dokładnego oczyszczenia np. szamponem z SLES o prostym składzie. Nawet, jeżeli nie używamy żadnych silikonów w naszej pielęgnacji. Inaczej substancje odżywcze nabudują się na włosach w zbyt dużej ilości i te, mimo uważnej pielęgnacji, nie będą wyglądały zbyt dobrze.

Sposób piąty: Metody alternatywne

Słyszałyście kiedyś o orzechach piorących, mydlnicy lekarskiej, myciu włosów jajkiem lub indyjskimi ziołami? Nigdy nie próbowałam myć włosów w ten sposób, więc tylko załączam linki do postów bardziej doświadczonych dziewczyn.
Czarownicująca: U wiedźmy w spiżarce - pure nature - orzechy piorące i żel lniany 
Wątek na forum Davidicke o szamponach domowej roboty - są przepisy! 
Będziecie eksperymentować z szamponami DIY? Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną wrażeniami!

Miłego wieczoru :)
Puszysława