Czy mycie twarzy lub włosów płynem do kąpieli dla matek w ciąży lub żelem do higieny intymnej nadal wydaje Wam się dziwne? Kosmetyki, o których chcę wspomnieć od dawna robią furorę w blogosferze i na forach. Słusznie? Przecież na półkach stoi tyle szamponów i żeli, pianek, płynów, mydełek do mycia twarzy - produktów od początku tworzonych w określonym celu. A mimo to wybieramy inne.
Balsam do kąpieli Babydream fur Mama
Aqua(woda), Glycine Soja (Soybean) Oil(olej sojowy), Sorbitol(humektant, substancja zagęszczająca), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Sodium Cocoamphoacetate(łagodny detergent), Cocamidopropyl Hydroxysultaine(łagodny detergent, antystatyk, kondycjoner), Parfum(zapach), Sodium Chloride(sól kuchenna), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil(olej ze słodkich migdałów), Glycerin(gliceryna - humektant), Whey Protein(białko z serwatki mlecznej), Lactose(laktoza - humektant), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil(olej słonecznikowy), Polyglyceryl - 10 Laurate(prawdopodobnie emulgator), Polyglyceryl - 2 Laurate(emulgator), Glyceryl Caprate(emolient o możliwym działaniu komodogennym), Xanthan Gum(zagęstnik), Tocopherol(witamina E - antyutleniacz, konserwant), Citric Acid(regulator pH)
Miłość od pierwszego użycia. Jest bardzo delikatny, świetnie domywa oleje (przynajmniej w moim przypadku). Jedno umycie nim załagodziło skórę podrażnioną przez zbyt częste używanie Barwy. Z kolei zbyt częste stosowanie balsamu przyspiesza przetłuszczanie, stosuję go tylko do zmywania olejów.
Balsam jest kosmetykiem bardzo wielofunkcyjnym. Poza głównym przeznaczeniem - dodatkiem do kąpieli używam go jako żelu pod prysznic, żelu do twarzy, szamponu do włosów, żelu do mycia twarzy i do demakijażu (na suchą skórę lub na suchą z olejem). Zmywam nim wosk po depilacji (lub parafinę z chusteczek już po zmyciu wosku) - dodatkowo łagodzi podrażnienia. Co do mycia twarzy - jest łagodny, nie podrażnia, a wręcz nawilża. Jednak wydawało mi się, że po jego użyciu wyczuwałam na skórze warstewkę "czegoś" i doszłam do wniosku, że to wina emolientu znalezionego w składzie. Taka utrzymująca się na skórze warstewka powoduje u mnie zapchanie, więc zmuszona zostałam do odebrania mu tej konkretnej roli. Poza tym - must have w mojej łazience.
Szampon Babydream
Aqua(woda), Lauryl Glucoside(emulgator, łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Coco-Glucoside(łagodny detergent), Glyceryl Oleate(emulgator, składnik zmiękczający), Sodium Lactate(humektant), Triticum Vulgare Germ Extract(wyciąg z kiełków pszenicy), Panthenol(ma działanie łagodzące), Glyceryl Caprylate(emulgator), Lactic Acid(regulator pH), Chamomilla Recutita Flower Extract(ekstrakt z rumianku), Parfum(zapach)
Pamiętam, że kupiłam go pod wpływem pozytywnych recenzji, które przeczytałam na blogach i wizażu. Szukałam łagodnego produktu do mycia włosów i padło akurat na ten szampon. Niby ma ładny skład, niby dzieciaczkowi - powinien być w porządku. Po początkowym względnym zadowoleniu z każdym myciem coraz bardziej przestawałam go lubić. Jego zapach pozostawał na skórze głowy, ciągle towarzyszyło mi uczucie nieoddychającego, wręcz obklejonego skalpu. W końcu już przy otwieraniu butelki czułam, jakbym fundowała włosom zabieg odwrotny do zamierzonego (umycia ich). Z resztą - puszyły się po nim. W mojej opinii - bubel, jakich mało. Jednak wielu osobom odpowiada.
Długa lista względnie łagodnych detergentów powoduje, że szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy - moje po nim skrzypiały z czystości. Przy okazji plącze niemiłosiernie i bardzo źle oddziałuje (nie wiem, jak określić to inaczej) na skalp, co dyskwalifikuje go w moich oczach. Nie zawiera żadnego bardzo szkodliwego składnika, nie ma nawet parabenów, których część z nas boi się jak diabeł święconej wody. Być może przysłuży się osobom, które zmagają się z problemem przeciwnym do mojego - przesuszonym skalpem, ale nie mam co do tego pewności. Zawiera ekstrakt z rumianku, ale nie chce mi się wierzyć, żeby rumianek w takiej ilości mógł rozjaśniać włosy. Wydaje mi się, że przy takiej liście zasług niezła dostępność i niska cena nie robią większej różnicy :)
Szampony Alterry
Granat i Aloes: Aqua(woda), Lauryl Glucoside(emulgator, łagodny detergent), Sodium Coco-Sulfate(silny detergent), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent),
Glycerin(humektant), Lauroyl Sarcosine(prawdopodobnie łagodny detergent), Punica Granatum Extract(wyciąg z granatu), Aloe Barbadensis
Extract(wyciąg z aloesu), Acacia Farnesiana Extract(wyciąg z akacji), Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium
Chloride(kondycjoner, ułatwia rozczesywanie), Alcohol(alkohol etylowy), Parfum(zapach), Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol,
Citral(substancje nadające zapach, składniki olejków eterycznych, niektóre z nich są również konserwantami)
Makadamia i Figa: Aqua(woda), Sodium Coco - Sulfate(silny detergent), Glycerin(humektant), Lauryl Glucoside(emulgator, łagodnt detergent), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent),
Lauroyl Sarcosine(prawdopodobnie łagodny detergent), Mel(miód), Hydroxypropyltrimonium Chloride(prawdopodobnie antystatyk, kondycjoner), Alcohol(alkohol), Panthenyl
Ethyl Ether(humektant, łagodzi podrażnienia), Panthenol(ma działanie łagodzące), Macadamia Ternifolia Extract(wyciąg z orzechów macadamia), Brassica Oleracea Seed
Oil(olej z nasion kapusty), Ficus Carica Extract(wyciąg z figowca), Simmondsia Chinensis Oil(olej jojoba), Parfum(zapach), Citral,
Benzyl Salicylate, Linalool, Limonene, Geraniol(składniki olejków eterycznych, niektóre są konserwantami, mogą uczulać)
Być może nie są to kosmetyki tak wielofunkcyjne jak pozostałe w zestawieniu, ale uważam, że zasługują na napisanie o nich. Występują w kilku wersjach, które dość znacznie różnią się od siebie składami - w niektórych jest więcej silniejszego, w innych - delikatniejszego detergentu, jednak we wszystkich występuje SCS. Poza tym zawierają alkohol (prawdopodobnie jako konserwant) oraz mogące uczulać olejki zapachowe pochodzące z naturalnych olejków eterycznych. We wszystkich znajdują się różne ekstrakty i olejki.
Raczej nie mogłam doszukać się w żadnym z nich takiego działania, jakie obiecuje producent, mimo to lubię właściwie wszystkie, których używałam. Żaden z nich nie oczyszczał włosów tak mocno i nie plątał tak, jak szampon Babydream dla dzieci. Mają nietypową konsystencję i przez to są średnio wydajne, mają też nieco dziwne zapachy. Myślę, że warto przetestować kilka z nich, wydaje mi się, że każdy powinien dopasować coś do siebie. Są to dobre produkty dla osób, które nie chcą udziwniać i bawić się we włosomaniactwo (aczkolwiek używanie ich i płynu Facelle jest według mnie porównywalne).
Uniwersalny żel do mycia Babydream
Aqua(woda), Lauryl Glucoside(łagodny detergent, emulgator), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Coco Glucoside(łagodny detergent), Sodium Cocopolyglucose Tartrate(łagodny detergent), Sodium Lactate(humektant), Panthenol(ma działanie łagodzące), Triticum Vulgare Germ Extract(wyciąg z kiełków pszenicy), Chamomilla Recutita Flower Extract(wyciąg z kwiatów rumianku), Glyceryl Caprylate(emulgator), Glyceryl Oleate(emulgator, składnik zmiękczający), Lactic Acid(regulator pH), Parfum(zapach)
Nie mogę powiedzieć o nim nic od siebie, ponieważ do tej pory jeszcze go nie używałam. Ale ma chyba najwięcej pozytywnych opinii ze wszystkich kosmetyków wymienionych w poście. Postanowiłam żel kupić i przetestować w najbliższym czasie. Nieco obawiam się jego działania, ponieważ składowo odrobinę przypomina szampon Babydreamu, ale ma mniej detergentów. Również zawiera pewną ilość rumianku. Jestem go bardzo ciekawa, mam nadzieję, że się sprawdzi.
Szampon i żel bez substancji zapachowych Alterry
Aqua(woda), Lauryl Glucoside(łagodny detergent, emulgator), Glycerin(humektant), Caprylyl/Capryl Glucoside(bardzo delikatny detergent), Alcohol(alkohol), Xanthan
Gum(zagęstnik), Sucrose Laurate(emolient, emulgator), Levulinic Acid(regulator pH), Glucose Glutamate(humetkant, antystatyk, kondycjoner)
Tego żelu również nigdy nie używałam. Ma bardzo krótki skład, zawiera tylko dwa delikatne detergenty. Alkohol prawdopodobnie pełni funkcję konserwantu. Na KWC można przeczytać o jego kiepskiej wydajności spowodowanej żelową konsystencją i słabym pienieniem, co jest charakterystyczne dla łagodnych detergentów. Mógłby się sprawdzić jako żel do twarzy, ale zawiera glicerynę, która u niektórych może działać komodogennie (u mnie nie). Jestem też ciekawa jego działania jako szamponu.
Płyn do higieny intymnej Facelle 50 Plus
Aqua(woda), Cocamidopropyl Betaine(łagodny detergent), Sodium Chloride(sól kuchenna), Sodium Lauroyl Sarcosinate(detergent, emulator, kondycjoner), Sodium Lauryl Sulfoacetate(detergent), Glycerin(humektant), Sorbitol(humektant), Coco - Glucoside(łagodny detergent), Glyceryl Oleate(emulgator, emolient), Urea(mocznik - humektant), Allantoin(ma działanie łagodzące, emolient), Hamamelis Virginiana Leaf Extract(wyciąg z liści oczaru wirginijskiego), Chamomilla Recutita Flower Extract,(wyciąg z kwiatów rumianku) Glyceryl Laurate(emulgator, emolient), Propylene Glycol(humektant, konserwant), Parfum(zapach), Bisabolol(alkohol występujący w rumianku, ma działanie łagodzące, antyseptyczne), Sodium Hydroxide(regulator pH), Phenoxyethanol(konserwant), Sodium Benzoate,(konserwant) Ethylhexylglycerin(kondycjoner), Methylisothiazolinone(konserwant), Linalol(substancja nadająca zapach)
Zacznijmy od tego, że jest to bardziej płyn niż żel. I ten właśnie żel jest zdecydowanie moim ulubionym szamponem do włosów. Może i nie ma tak pięknego składu, jak pozostałe kosmetyki, ale dla mnie jest idealny. Świetnie oczyszcza skórę i włosy, zupełnie nie podrażniając. Stosowany przez dłuższy czas pomaga mi opanować przetłuszczanie się skóry głowy. Czasem lekko splątuje włosy, ale radzi sobie z tym lekka odżywka. Nie wiem, jak zmywa oleje, bo do tego zazwyczaj używam balsamu Babydream, ale prawdopodobnie nieźle. Co ciekawe - u mnie sprawdza się tylko wersja 50 Plus. W dodatku ma przyjemniejszy zapach niż dwie pozostałe. Zawiera ekstrakt z rumianku i ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego - tej samej roślinki, z której produkuje się hydrolat oczarowy.
Myślicie, że rumianek w tak małych ilościach, w jakich znajduje się w kosmetykach, może rozjaśniać? Używałyście którychś z tych kosmetyków? Na pewno. Jak się u Was sprawdzają? Które lubicie najbardziej?
Wybaczcie rzadsze wizyty na blogu, ale próbuję uczyć się do matury (co, muszę przyznać, udaje mi się średnio). Poza tym zaczynam panikować, a jedyną rzeczą, która mnie uspokaja jest pisanie na blogu. Przy czym spędzając czas z laptopem na kolanach, zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że się nie uczę. Zaplanowałam kilka naprawdę ciekawych postów, obiecuję ich stopniowe publikowanie. A w czerwcu pozostanie mi tylko skupienie się na pracy nad blogiem. Co i jak planuję zrobić i zmienić... dowiecie się w swoim czasie ;)