Odkąd stwierdziłam, że moje włosy nie są proste, zaczęłam eksperymentować z wydobyciem skrętu. Moim najnowszym odkryciem są dwie płukanki, które zapewne dobrze znacie. Obie mają do siebie to, że wydobywają naturalny potencjał włosów zarówno do prostowania jak i do kręcenia się. I osobom z nie do końca prostymi włosami umożliwiają wyczarowanie idealnej fryzury na lato - potarganych wiatrem fal.
Płukanka z siemienia lnianego świetnie dociąża i ujarzmia proste włosy, ułatwia stworzenie "błyszczącej tafli" dzięki nawilżeniu. Wbrew pozorom wcale nie powoduje prostowania kręcących się lub falujących włosów - a wręcz przeciwnie. Żelu lnianego - gęstszej wersji płukanki można używać jako środka kształtującego i utrwalającego fale i loki. Sama płukanka też nieco utrwala fryzurę i sprawia, że włosy lepiej się układają. Dodatkowo nawilża skalp i pomaga go ukoić. Jak ją wykonać? Wystarczy gotować przez chwilę niewielką ilość ziarenek siemienia w wodzie. Na początek można spróbować na przykład z niecałą płaską łyżeczką siemienia na 2 szklanki wody (taka słabsza wersja, mi odpowiada bardziej), a później zmieniać i dostosowywać proporcje do swoich włosów. Gęstszy płyn uzyskamy również poprzez dłuższe gotowanie, a gdy będzie zbyt gęsty - możemy go rozcieńczyć. Jako, że płukanka nawilża włosy może nie być zbyt odpowiednia ze względu na panujące w całym kraju upały. Najlepiej sprawdzi się w stosunkowo suchy dzień o przyjemnej temperaturze - od piętnastu do dwudziestu pięciu stopni.
Co do płukanki piwnej - kojarzy mi się ona z odcinkiem pewnego popularnego serialu emitowanego w telewizji ze słońcem w logo, którego główny bohater lubuje się w piciu piwa z żółtych puszek. W jednym z odcinków pracował jako fryzjer i utrwalał fryzury właśnie przy pomocy piwa.
I właśnie tą zdolność do utrwalania włosów wykorzystujemy. Aby wykonać płukankę należy odstawić na przykład szklankę piwa na pewien czas (na przykład na noc) w celu odparowania alkoholu, rozcieńczyć ją niecałymi dwiema szklankami wody (można jedną, ja wolę słabszą wersję) i wypłukać włosy po umyciu. Z moich zapach ulatnia się bardzo szybko. Jaki daje efekt? Moja mama śmieje się, że mam po niej na głowie bardzo ciekawie wyglądający, artystyczny nieład. Wydaje mi się, że może sprawdzić się również u prostowłosych, jako że dostarcza protein. Oczywiście nadmiar protein również nie jest wskazany w upały.
Właściwie moje włosy falują się dość słabo, ale mam na nie sposób. Świetnie wyglądają, gdy rozczeszę je na mokro (na przykład w czasie, gdy jeszcze jest na nich odżywka), wypłuczę i zaplotę w dwa lub trzy wplatane (francuskie) warkocze. Takie fale wyglądają bardzo naturalnie i włosy jakoś tak ładnie się błyszczą.

