Pokazywanie postów oznaczonych etykietą proteiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą proteiny. Pokaż wszystkie posty

20 czerwca 2014

Płukanka z l-cysteiną naprawdę działa cuda


Wiecie w ogóle, czym jest l-cysteina? To aminokwas. Mały element budujący białka. Od większości aminokwasów odróżnia ją to, że zawiera siarkę. I siarką niemiłosiernie śmierdzi. Mocno i długo. Ale... jak działa!

28 maja 2013

Odżywka z efektem laminowania

Moje włosy coraz bardziej lubią proteiny i coraz częściej im ich brakuje. Rozważałam powtórzenie próby z laminowaniem, ale wystarczyło, że przypomniałam sobie wygląd moich włosów po pierwszym eksperymencie, żeby zrezygnować z drugiego. Jednak miałam do wyboru tylko żelatynę i jajka (których moje włosy nienawidzą), więc byłam zmuszona do wykorzystania żelatyny. I do wynalezienia czegoś nowego.
 

W końcu postanowiłam zmienić nieco przepis na laminowanie. Zamiast odżywki do ogromnej ilości żelatyny dodałam nieco żelatyny do odżywki, a właściwie maski. Dzięki temu uzyskałam laminującą (czyli proteinującą) maskę.


Kadr z sesji zdjęciowej mojego słoiczka z żelatynową galaretką.


Mój przepis

Niepełną płaską łyżeczkę żelatyny rozpuściłam w (tak mi się wydaje) trzech łyżkach wrzątku, dokładnie rozmieszałam i dodałam kilka kropel soku z cytryny. Jej kwaśny odczyn domyka łuski, a w konsekwencji nabłyszcza i wygładza włosy. Do wieczora moja mieszanka zmieniła się w galaretkę, którą musiałam rozpuścić w ciepłej wodzie z kranu i dodałam do dość dużej ilości maski. Wszystko dokładnie wymieszałam i nałożyłam na włosy na nieco ponad kwadrans.


Efekty

Moje włosy były bardzo gładkie, zupełnie się nie plątały i dobrze układały, a to zdarza im się raczej rzadko. W końcu, czytając opinie na wizażu doszłam do wniosku, że otrzymałam lepszą wersję maski Love2Mix. I mam zamiar regularnie dodawać do masek domowych hydrolizowanych protein.


A kolorowy napis na początku posta jest zapowiedzią zmian w wyglądzie bloga. Pracuję nad nimi, niestety - wyjeżdżam na kilka dni, więc swoją pracę muszę przerwać. Postaram się napisać dziś coś jeszcze i ustawić automatyczną publikację. Niby nie będzie mnie tylko przez kilka dni, ale i tak nie chcę, żebyście się za mną stęskniły. Wspominałam już, że mam dla Was niewielki (ale zawsze) upominek? ;)

31 marca 2013

Opanowałam proteiny 2, czyli ulubiona mieszanka olejowaniowa

Myślicie, że istnieje takie słowo - "olejowaniowa"? W znaczeniu "służąca do olejowania". Brzmi sensownie, ale mam wrażenie, że nie znajdę go w słowniku.

Jestem posiadaczką prawdopodobnie wysokoporowatych i zdecydowanie skłonnych do przesuszania i puszenia się włosów. Które w dodatku nie lubią protein. A cały połysk i gładkość pojawiają się głównie po zabiegach proteinowych - na przykład laminowaniu. W dodatku zdarzyło mi się moje włosie przenawilżyć - były dziwne w dotyku i dało się je rozciągać. Musiałam ruszyć im na ratunek. Pomogły mi dwa produkty - znana nam wszystkim maska Kallos Latte oraz wspomniana wcześniej mieszanka.



Składniki
  • łyżeczka maski Kallos Latte
  • łyżeczka mieszanki ulubionych kremów
  • po 10-20 kropel olejów - padło na truskawkowy i konopny
  • kilka kropel mleka
  • pół łyżeczki miodu - opcjonalnie - miód nawilża i często używany podobno może rozjaśniać (na moje włosy nie działa)
Oczywiście proporcje i składniki możemy dowolnie modyfikować, w zależności od tego, czym dysponujemy i tego, jaki efekt chcemy uzyskać.


Wykonanie

Wszystkie składniki umieściłam w pojemniczku (nie wiem, jak inaczej to naczynie określić), wymieszałam je, a następnie rozcieńczyłam przegotowaną wodą. Uzyskany płyn - odrobinę gęstszy od wody. Przelałam go dla wygody do butelki z atomizerem i jeszcze raz dokładnie wymieszałam.


Jak użyłam mieszanki?

Dokładnie spryskałam całe włosy i w miarę możliwości - rozczesałam, następnie wysuszyłam (ciepło wzmaga działanie niektórych składników - na przykład olejów). Po około 12 godzinach wymyłam włosy, a następnie na wszelki wypadek nałożyłam nawilżającą maskę (to taka bez protein, w moim przypadku Biovax do włosów blond) i zabezpieczyłam końce silikonami. Zostawiłam do wyschnięcia.


Efekty

Całkowicie pozbyłam się przenawilżenia, a włosy najwyraźniej otrzymały idealną dawkę potrzebnych składników - były gładkie jak nigdy, prawie jak wyprostowane, ale jednocześnie puszyste. I błyszczały! Przez pewien czas byłam z nich naprawdę zadowolona :)


O sensie wpisu :)

Chcę zapamiętać skład - jak dotąd nic nie sprawdziło się na moich włosach tak dobrze. Poza tym to kolejny sposób na wykorzystanie kremów w pielęgnacji.


Zauważyłyście, że ostatnio piszę o wszystkim, co ulubione? Chyba w końcu znalazłam kosmetyki, które mi odpowiadają. A mam już całą listę nowych, które mam ochotę przetestować!
 
 
Kremujecie włosy? Wykorzystujecie mieszanki do olejowania? Może macie jakieś ciekawe patenty, które Wasze włosy uwielbiają? Ja mam, przedstawię Wam niedługo nowy pomysł ;) A może wolicie tradycyjne olejowanie?


Życzenia

 
Dziewczyny Wesołych Świąt, szybkoschnącej wody w Lany Poniedziałek i żeby świąteczne kalorie trafiły w odpowiednie miejsca!
 

24 grudnia 2012

Opanowałam proteiny! Jak na razie.

Spotykałam się z proteinami już od dawna. Najpierw, na samym początku zupełnie nieświadomie, że są proteinami nakładałam je na włosy pod postacią domowej maski z żółtkiem, potem już świadomie pod postacią domowej maski z żółtkiem, zdarzyło mi się też moją sierść zalaminować, próbowałam również zaprzyjaźnić się z maską Isany z proteinami pszenicy. I każda z tych przygód kończyła się bardzo podobnie - niewiarygodnym sianem na głowie (a mam włosy w kolorze siana). Najbardziej spektakularny efekt uzyskałam dzięki żelatynie - wykorzystam ją zapewne, jeżeli będę się przebierać za czarownicę z okazji Halloween :D

Po tych wszystkich eksperymentach podchodziłam do protein - uwielbiam ten zwrot - jak pies do jeża. Moje włosy wyglądają coraz lepiej, nie chciałam się cofać i mieć znowu przesuszonych włosów, więc na długo, długo z protein zrezygnowałam całkowicie. Jednak naczytałam się gdzieś, że włosy mogą być osłabione, że wzmacniają, że błyszczące, że proteiny to cud, miód, że dają lepsze efekty wizualne niż silikony, trzeba tylko dobrze dobrać i umiejętnie się z nimi obchodzić. Tak więc zaczęłam gromadzić informacje, a w mojej głowie wykluł się pewien pomysł. Chciałam domowe proteiny (ale nie pszenicy i nie żelatynę, również nie jajko) hydrolizować. Co mi się oczywiście udać nie mogło, ale proteiny na włosy nałożyłam i efektu - kolejne świetne wyrażenie - piorun w miotłę - nie uzyskałam :) Już się wygadałam, to może teraz przejdę do rzeczy.

Co i po co?

Chyba nigdy do tej pory nie używałam w pielęgnacji włosów mleka! Zdecydowałam więc, że to ono będzie źródłem protein. Postanowiłam dodać do niego odrobinę octu jabłkowego (a nóż - widelec odrobinę się z hydrolizuje) w celu domknięcia łusek i wymieszałam to wszystko z maską Biovax do włosów blond - coby ich nie przesuszyć, a jest w niej i olej  nawilżacze.

Jak?

  1. Do buteleczki po próbce szamponu (ale to raczej nie ma znaczenia) wlałam 2 łyżeczki mleka (miałam tylko 0,5%).
  2. Dodałam 3-4 krople octu jabłkowego.
  3. Wymieszałam.
  4. Odstawiłam na około 5 godzin - mieszałam to tak w okolicach obiadu.
  5. Wylałam do pojemniczka - mieszanka miała konsystencję jogurtu naturalnego.
  6. Wymieszałam z maską - 1 porcja mieszanki, 2 porcje maski - i nałożyłam na włosy (nie pamiętam czy przed, czy po myciu).

Składniki oczywiście

Efekty

Więc tak - pierwszy raz nie zaobserwowałam żadnego z objawów przeproteinowania (poza lekko przesuszonymi, wysokoporowatymi końcówkami). Reszta włosów była wygładzona i zdecydowanie bardziej błyszcząca. Jak dla mnie super!
A jak Wasze włosy reagują na proteiny? Czy tylko moje aż tak ich nienawidzą? Teraz mała zmiana tematu :)

 

Życzenia

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam wszystkim zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, wielu przyjaciół, miłości, wygranej w Totolotka i mnóstwa, mnóstwa kosmetyków pod choinką ;)

Przepraszam za angielski, ale czcionka nie miała polskich znaków :/
PS: W najbliższym czasie planuję podsumowanie mojego Planu, dodanie zdjęcia włosów(!), oraz szybkie sprawozdanie z farbowania Cassią Khadi itp., itd.
PS2: Słyszałyście o tym, że niby to, co robimy w Wigilię, będziemy robić codziennie przez cały rok? Może codziennie będę dodawać posty na bloga! :D