8 listopada 2013

Rok w oczach włosomaniaczki

Posty z okazji rocznicy założenia bloga stały się już tradycją. A z tradycjami się nie polemizuje, tylko się ich przestrzega. Również i mojej stronie, już jakiś czas temu, stuknął roczek. Wygląda na to, że czas najwyższy na świętowanie. Może nie będę zanudzać Was statystykami, ani opowieściami o tym, co robiłam przez ten rok. Geneza bloga prawdopodobnie również nie byłaby zbyt ciekawa, ale przeczytajcie ten okazjonalny tekst, wydaje mi się, że powinien być odpowiedni {chociaż nie twierdzę, że ciekawy}.
 
 
Rok widziany oczyma prawie prostowłosej, wysokoporowatej włosomaniaczki

Wiosna: Czasem pada śnieg, czasem mży, czasem leje jak z cebra. Zimno, mokro i nawet widok budzącej się do życia przyrody nie rekompensuje świadomości wyglądu włosia na głowie. Bo pod wpływem wilgoci zaraz po wyjściu z domu włosy puszą się i wywijają, matowieją i przyklapują u nasady. Chyba trzeba zrezygnować z protein i humektantów i postawić na emolienty. No i noszenie czapki na głowie przyspiesza przetłuszczanie się skóry.
 
Lato: Piękna pogoda, słońce praży, żar leje się z nieba. Wysoka temperatura powoduje otwarcie się łusek, włosy puszą się i stają się matowe. A jeżeli postanowimy ochłodzić się nad wodą to jeszcze wywiną się i przyklapną u nasady. Najwyraźniej proteiny i humektanty są nieodpowiednimi składnikami na tą porę roku i trzeba postawić na emolienty. No i przez te upały skóra szybciej się przetłuszcza.
 
Jesień: Z drzew lecą złote liście, ale co to... znowu mgła?! Przecież zanim dojdę do pociągu, włosy spuszą się i zmatowieją, powywijają i przyklapną u nasady. Niby mogłabym założyć kaptur, ale wtedy szybciej się przetłuszczą. Może emolienty dadzą radę?
 
Zima: Kaloryfery grzeją na całego. Na dworze trzyma mróz, czyli w powietrzu wilgoci brak. Więc, do licha, jakim cudem zaraz po wejściu do budynku włosy stają się spuszone, przyklapnięte, powywijane i matowe? I nawet z emolienty mają gdzieś.
 
Mniej więcej tyle moje włosy robią sobie z wszelakich dobrych rad i teorii wyczytanych w Internecie i pieczołowicie wcielanych w życie przez cały rok. Co prawda są już bliższe niż dalsze ideału, to muszę im przyznać. Są takie, dopóki nie wyjdę z domu.
 
O mojej skórze może pisać nie będę, to jest temat na osobną książkę.
 
Ale teraz, po roku, przynajmniej wiem, o czym jest i będzie mój blog {szybko na to wpadłam, nie ma co}. Będę na nim dokumentowała moją drogę do ideału - do posiadania perfekcyjnych, długich i gęstych włosów i idealnej skóry - bez trądziku i pozostałości po nim. No i próby zachowania tego idealnego stanu przez jak najdłuższy czas. Podobno mamy dożyć setki, trzeba będzie jakoś się trzymać.
 
postscriptum: Za chwilę na blogowym facebooku będzie można zobaczyć jedyne zachowane zdjęcie, przedstawiające poprzedni wygląd bloga ;)
postscriptum2: Za nieco dłuższą chwilę, bo jak zawsze - problemy z facebookiem.

15 komentarzy:

  1. Ciekawie napisany post. ;) Nie mogę doczekać się swojej rocznicy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym czytała o swoich włosach po wyjściu z domu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie na głowie dokładnie to samo :) gratulacje z okazji rocznicy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I najgorsze jest to, że nijak nie da się tego opanować! Dzięki:)

      Usuń
  4. fajny post:) U mnie też zaraz rok:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy świętujemy Twoj roczek ? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie napisany post, przyjemnie się do czyta :) Powodzenia! Mam nadzieje, że uda Ci się spełnić Twoje cele z idealną cerą i włosami! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia i wytrwałości życzę :) przeczytałam z przyjemnością i jedno mi się nasunęło na myśl: na wszystko trzeba czasu i dopiero w praktyce się można przekonać, do czego się dąży naprawdę. Oby tak dalej, podglądam Twoją drogę do ideału :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zabawny tekst:) życzę wielu kolejnych blogowych rocznic :)

    OdpowiedzUsuń
  9. haha, u mnie jest podobnie :p każda nowa pora roku jest zaskoczeniem dla moich włosów i trochę czasu pod znakiem bad hair days musi upłynąć, zanim przerzucę się na bardziej odpowiednią pielęgnację dla nowych warunków.
    życzę wieeelu kolejnych lat z blogiem :))

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.