4 maja 2014

Puszysty miesięcznik No.1: kwiecień





Nowość miesiąca właśnie widzisz. To chyba ta panosząca się wszędzie wiosna, a właściwie lato, spowodowała, że poczułam przymus uporządkowania wszystkiego wokół. Również wpisów na blogu. Postanowiłam zacząć od prowadzenia miesięcznika, zawierającego różnego rodzaju podsumowania, ciekawostki, zbiór wydarzeń z całego miesiąca... Wydanie pierwsze uznajmy za wersję beta. Zaczynamy.



Wydarzenie miesiąca: Inauguracja sezonu SS 2014
 1. Pierwsza szklanka wody miętowo-cytrynowej - wypita.
 2. Pierwsza wiosenna burza i tym samym - pierwsze problemy z siecią - tak.
 3. Pierwsza noc przy otwartym oknie - chyba miesiąc temu.
 4. Rozpoczęcie [diety] i ćwiczeń - jak najbardziej. Teraz pracuję nad regularnością.
I to, na co czekałam od samego pomysłu na stworzenie listy kategorii pozwalającej ocenić stopień mojego zaangażowania w sezon wiosenno-letni:
 5. Pierwsze koszenie osiedlowego trawnika - zasłyszane. Wróżę powrót znajomego dźwięku jutro, od samego poranka.
No i wspomniane już porządki oraz to, co najważniejsze - uzupełnianie wiosennoletniej garderoby. Dopiero zaczęłam, gdzie moje pieniądze?!

Kącik kulturalny
Co prawda zawiesiłam ukulturalnianie się do momentu, w którym oddam ostatni arkusz maturalny i ucieknę z sali z krzykiem, ale przecież nie da się zrobić tego całkowicie. A więc:
piosenka miesiąca: Maja Koman - Babcia mówi


Film miesiąca: [Wyścig]
Obejrzyj go, choćby nie wiem co. To nic, że to historia oparta na faktach, a Formuła 1 zupełnie Cię nie interesuje. Uznaję ten film za jeden z najlepszych spośród tych, które kiedykolwiek widziałam. Jeżeli to Cię nie przekonuje, to niech przekona Cię grający jedną z głównych ról Chris Hemsworth.

Książki miesiąca: podręczniki do biologii i zbiór Witowskiego
Już nawet czytanie artykułów o GMO uznaję za rozrywkę. Ale żeby nie było, czytam Egipcjanina Shinue. Uczucia mam mieszane, ale przeczytać można. Lektura lekka, przyjemna, momentami bardzo zabawna.

Odkrycie miesiąca: soki Tymbark w Biedronce
Uzależniają. Szczególnie ten czerwony, jest przepyszny. Zwróćcie uwagę na ich skład, nie dostrzegam tam cukru ani syropu glukozowo-fruktozowego. Są wzbogacone w witaminy, ze względu na zawartość witaminy A zalecam wypijanie maksymalnie połowy butelki dziennie. Sama zrobiłam zapasy na weekend i oczywiście ją przekroczyłam, ale regularne przedawkowywanie A może być szkodliwe.


Wycieczka miesiąca: spotkanie blogerek
To nie zmokła kura, to blogerka. Jedyna i niepowtarzalna okazja zobaczenia mojej grubej nogi na własne oczy, czytaj dalej >>

Postanowienie miesiąca
Po maturach zaczynam biegać.

Plany na przyszły miesiąc: praca
Postanowiłam postarać się o płatny staż u kosmetyczki. Doświadczenie raczej nie będzie wymagane, a ja mam nadzieję, że nieco pomoże mi w tym mój blog. Poprawić matury też mam zamiar.
 
Blog lifestyle miesiąca: [Króliczek Doświadczalny]
Nie lubię jej, bo jest lepsza ode mnie.
oraz blog miesiąca: [Freestylevoguing]
On nie z mojej branży, więc nie muszę się z moim uwielbieniem kryć. Uwielbiam.


Wydarzenia miesiąca: afery i wyprzedaże
Myślę, że zarówno komentarz, jak i szerszy opis obu zagadnień jest zbędny. Ale jakby co, to o aferach myślę mniej więcej [to], a wyprzedaże bardzo lubię. Jutro do Rossmanna po lakier Miss Sporty french odcień 3, Eliksir Wibo, odcień 5 oraz do Lidla po odżywkę, która po raz pierwszy w życiu rzuciła mi się w oczy w aktualnej gazetce i po farby olejne.

Zakupy z całego miesiąca


Pielęgnacja
To w ramach kompletowania zestawu do letniej pielęgnacji, zestawu skutecznych kosmetyków, które będę mogła bez obaw stosować przez kilka następnych miesięcy, nie zawracając sobie głowy, gdy już dostanę się na studia. To się nazywa przyszłościowe myślenie.
 1. [Dziegieć brzozowy] ma pomagać na trądzik, łagodzić skórę głowy i ograniczać wypadanie. Działanie przeciwtrądzikowe porównałabym do maści ichtiolowej (rozcieńczonego, solo jeszcze nie próbowałam), na włosy, jako dodatek do szamponu wydaje się być okej.
 2. Żelu przeciwtrądzikowego Accos jeszcze nie rozgryzłam, a używam go już od miesiąca. Trochę się klei, chyba zapycha, słabo nawilża, a mimo wszystko jeszcze nie jestem na nie.
 3. Olejek do pielęgnacji włosów Isany nie jest olejkiem, a serum do końcówek. Bardzo dużym, wydajnym, tanim i ładnie pachnącym. No i ładnie wygładza, czego chcieć więcej?
 4. Rumiankowy żel Sylveco jest delikatny, niewysuszający, naturalny, nieszkodliwy i w dodatku chyba naprawdę oczyszcza. Zapowiada się hit przyszłego miesięcznika.


Kolorówka
Chyba uwierzyłam w to, że moja skóra wygląda wystarczająco dobrze na stosowanie kolorówki. No nie wiem, nie wiem. Ale może? Jeszcze jakieś dwa lata i będzie w porządku. Ale humor uległ znacznej poprawie, a przecież to jest w zakupach najważniejsze. Poza tym jestem usprawiedliwiona, bo do tej pory miałam tylko jeden w miarę dobry, podwójny cień. Teraz mam dużo dobrych cieni. A, pędzelki! Na co komu pędzelki? W palcach więcej czucia.

Hit miesiąca: lawendowe mydło marsylskie
Mydło jest tak nieporęczne, że chyba nikt mi go nie podbiera. I dobrze, wystarczy na dłużej. Bo zakochałam się w jego zapachu. Jest niesamowity! Bardzo silnie, naturalnie lawendowy.

Co do walorów pielęgnacyjnych - na twarzy się nie sprawdza, zostawia tępą warstewkę. Ale reszta skóry, no i nos bardzo go lubią. Zdecydowanie będę za nim tęsknić, gdy ta superwydajna kostka się skończy.

Porażka miesiąca: kremy z filtrem
Dobrze, że to tylko próbki, że nie przyszło mi do głowy kupienie pełnowymiarowego opakowania. A po pierwszym nałożeniu Capital Soleil Creme byłam blisko. Pachnie niczym drogie perfumy! Rozmyśliłam się natychmiast po powrocie do domu. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam słynne 'ciasto z twarzy'. A każde kolejne nałożenie kończyło się wysypem.

Podobnie miałam z Ziają do cery dojrzałej, która w dodatku strasznie się kleiła. Spróbowałabym z Eucerinem, ale chyba jednak sobie odpuszczę, bo skóra w końcu się uspokaja, a ja polubiłam mój aktualny, stosunkowo ludzki wygląd.

Ale nawet filtry mają swoje plusy. Na tych kleistych, silikonowych warstewkach makijaż mineralny kryje świetnie i wygląda genialnie. Szkoda, że tylko przez dwie godziny od nałożenia.

Wtopa miesiąca: samorobiony podkład
[Moje własne, kolorówkowe minerały] naprawdę uwielbiam. Ale mimo to postanowiłam udoskonalić recepturę. W tym celu oprócz bazy zamówiłam między innymi puder ryżowy. Dodałam go sporo, zmarnowałam połowę bazy. Bo spowodował, że cały podkład w ogóle nie przylega do skóry, o kryciu nie ma mowy. Przeżyłabym, gdyby nie to, że zrobiłam to na kilka minut przed świątecznym wyjazdem do rodziny i nie miałam czasu na poprawienie makijażu. A stan skóry - patrz wyżej - filtr.

Jaki z tego wniosek? Jeżeli coś nazywa się puder i jest przeznaczone do stosowania jako puder, to najprawdopodobniej jest pudrem. Natomiast Kaolin, jako dodatek, sprawdza się świetnie.


Odkrycie miesiąca: brzoza
[Maseczka z brzozą], [dziegieć], sok z brzozy też był. Cóż mam Wam powiedzieć, leć zbierać i suszyć młode liście!

Stan skóry i włosów
Jest kiepsko. Co prawda wszystko się poprawia, ale wciąż nie jestem zadowolona. Prawdopodobnie przez filtry Atrederm, który stosowałam przez prawie dwa miesiące, praktycznie skóry nie ruszył. Włosy, po długotrwałej poprawie, zaczęły się tragicznie przetłuszczać. I wypadać. Dzisiaj jest okej, ale brakuje im objętości, muszę rozejrzeć się za [żelatyną]. I za trychologiem.

Blog urodowy miesiąca: [Blondeme]
Tylko pisz częściej!

Zmiana miesiąca: kosmetyka
Zmieniłam położenie zdjęcia i menu. Oraz czcionkę 'czytaj dalej'. No nie żartuj, że nie zauważyłaś. Co poza tym... Zaczynam pisywać w weekendy. Wkrótce będę publikować w weekendy regularnie. No i miesięcznik, za miesiąc kolejne wydanie.

Rozkmina miesiąca: adres
Puszysławą byłam, jestem i zostanę. Ale chciałabym zmienić adres, a przy okazji i wygląd bloga. Tylko na jaki?!

Co lepsze publikacje z ostatniego czasu:
Bez objętości u nasady, suche na końcach
Kuracja Seboradin Niger
Ulubione antyprespiranty Ziaja
Suplement diety jako wcierka lub serum (patrz na Biostyminę i serum z witaminą C)
Pielęgnacja w kolorach tęczy
Dodająca objętości Isana Volumen Spulung
Szampon i tonik przeciw wypadaniu Novoxidyl
Pięć ziółek uniwersalnych
To nie zmokła kura, to blogerka
Dlaczego skóra się przetłuszcza?
Genialny liner oraz mniej genialny tusz Volume Million Lashes Loreal
Kreatywny maseczko-peeling DIY
Jak radzę sobie z zapaleniem mieszków na nogach

Drugi blog: [Miocardium]
Weź, wejdź tam i napisz mi tu, dlaczego tam jest tak do kitu.

Plany na następny miesiąc: menu
Uzupełnię je. Muszę to zrobić. Nienawidzę na nie patrzeć, bo wiem, że nie jest uzupełnione. A mogłoby być tak cudownie funkcjonalne! Do zrobienia.

W nadchodzącym miesiącu przeczytasz o fotografowaniu kosmetyków, żelu Accos, pielęgnacji i higienie cery trądzikowej, ziołowej masce do włosów DIY, KAS o mydłach, Atredermie, o tym, jak radzę sobie z przetłuszczaniem włosów (gdy już sobie poradzę). Planuję też włosową aktualizację. I parę innych, ciekawszych tematów, których jeszcze bardziej niż tych nie chcę zdradzić konkurencji. A może Ty masz jakieś prośby lub sugestie?
 
Wpadaj czasem na [Fanpage],
tam wrzucam informacje zbyt błahe na blog  i zapowiedzi,
w przeciwieństwie do Twittera - coraz częściej.

22 komentarze:

  1. nie lubię tych soków tymbarka z biedronki :(
    muszę się wybrać do rossmanna po ten olejek isany do zabezpieczania końcówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pomarańczowego już więcej nie kupię, ale czerwony uwielbiam <3

      Usuń
  2. Ten tymbark jest przepyszny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że też praktykujesz myślenie pomaturalne haha, mi z Witowskim było nie po drodze ale podręcznik do biologii zawsze miałam blisko:)) I za dwa tygodnie wreszcie powrót do normalnego życia:) No chyba, że w sierpniu powtórka z rozrywki;p
    Co do kremów z filtrem to polecam Pharmaceris 50+, nie pamiętam dokładnej nazwy ale w każdym razie coś nawilżającego. O ile wszystkie inne filtry w ogóle się u mnie nie sprawdzały i przetłuszczały skórę mimo, że normalnie jest sucha to ten jest naprawdę super i sprawdza się pod podkłady mineralne:) Może warto spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pod warunkiem, że nie ma w składzie PEGów, polyquaterniów, acrylates, etc.; oko przymknę tylko na silikony. Nie chcę znów bawić się w coś, o czym wiem, że nie zadziała. To znaczy - zadziała źle. Ale poszukam sobie składu i sprawdzę ; )

      Usuń
    2. Totalnie nie znam się na składach, a filtrów z Pharmaceris jest dużo więc dla ułatwienia: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=35986 :)

      Usuń
    3. Mogłabym kupić, gdybym już naprawdę musiała. Dobrze o nim wiedzieć.

      Usuń
  4. Witowski mnie chyba prześladuje, tyle jeszcze zadań przede mną. Długi post wyszedł ;) W sumie większość z tych 5-ciu punktów o pierwszych rzeczach tej wiosny mogę też przypisać do siebie.Ciekawa jestem jak teraz wyglądają Twoje włosy, więc czekam na aktualizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie robię wszystkich. To znaczy z chemii maturalne, a z bio z co ciekawszych działów. I może też maturalne z reszty. Zobaczymy, ile zdążę.
      A czasem fajnie. To znaczy zazwyczaj. Brzydkie były tylko na spotkaniu i chyba podczas jeszcze jednego wyjścia. Ale to akurat jest normalne. A gdy idę tylko po bułki - są idealne.

      Usuń
  5. W Biedronce najlepszy jest sok pomarańczowy w kartoniku, na tej półce cenowej najbardziej naturalny jaki znalazłam. :) U siebie mogę z kwietnia zapisać sukces ćwiczeń i to jeszcze regularnych. :) A na skórę twarzy chciała bym poznać jakieś panaceum, nie wygląda za dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym poznać panaceum. Ale to słowo chyba samo w sobie określa coś niemożliwego do uzyskania, coś jak perpetuum mobile, nie?

      Usuń
    2. Masz racje, szkoda że nie ma nawet gdzie pomocy szukać. Tu nawet wujek Google ma problem dać kierunek w szukaniu wyjaśnienia.

      Usuń
  6. honolulu mam i bardzo lubię :) MUA ma rewelacyjną pigmentację cieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie próbowałam bronzera, ale z tym o cieniach absolutnie się zgadzam, nie mogę się doczekać wypróbowania ich w akcji. I to za taką cenę!

      Usuń
  7. Wszyscy zachwalają ten filtr Vichy i mimo, że kusiło mnie wypróbowanie, to jednak w pamięci wciąż miałam swoje wcześniejsze nieudane przygody z kremami tej marki, które robiły na mojej twarzy istną masakrę. Twoja krótka opinia tylko utwierdziła mnie w przekonaniu żeby nie ryzykować i trzymać się od tego cuda z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, Ziaja kleiła się bardziej, ale skóra chrzaniła się dopiero po trzech zastosowaniach pod rząd. Ale 'w obsłudze' Vichy jest przyjemniejszy. No i ja jestem dość wrażliwa na takie rzeczy.

      Usuń
  8. A Ty jesteś lepsza w pisaniu o urodzie, dlatego ja przestałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równowaga w przyrodzie zachowana. Chociaż ja, w kwestii zachowywania równowagi w przyrodzie, wolałabym, żeby wychodziła na plus dla mnie, ale są sytuacje, w których z mniejszym lub większym bólem serca mogę to jakoś przeżyć.

      Usuń
  9. A jakaż to odżywka z Lidla? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska z olejem arganowym. Powiedziałabym więcej, ale jednak po nią nie poszłam, oszczędzam na krem.

      Usuń
  10. Jezus, Maria, Józef. Na przyszłość weź to to podziel na dwie części jakieś, np. urodową i taką bardziej ogólną :D Długaśne wyszło.

    Króliczek daje radę, jako jedna z nielicznych blogerek piszących na różnorakie tematy nie nudzi mi się po kilku notkach.

    Ale czemu Atrederm u Ciebie nie zdziałał nic a nic, to nie rozumiem, nie pojmę. Będzie jakieś podsumowanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę rozwlekać jednego tematu na dwa posty, to już jest passe. Odkąd zaczęły publikować trzy posty z zakupami z Ross, jednego z pudrem, drugiego z tuszem, a trzeciego z lakierem i podpaskami. Można wrzucić do zakładek i czytać jak gazetkę. Jeżeli dobrze pójdzie, to w przyszłym miesiącu będzie dłużej.

      Noooo. Trzeba siedzieć cicho i się od niej uczyć.

      Będzie. Jak tylko wygoję sobie podrażnienie po masce nałożonej po peelingu, którym próbowałam wypędzić mikrostany zapalne spowodowane żelem Sylveco, którym czyściłam nos po ostatnim pryszczu, który przywędrował z kosmosu i osiadł wprost na jego czubku. Prawie nic. Ale wrócę do niego jesienią. Będzie, bo to dobry i poczytny temat będzie.

      Nie powinnam pisać w okolicach północy. A więc kończę komentarz i zabieram się za tekst na drugim blogu, będę gonić Króliczka. Wierz lub nie, naprawdę niczego nie piłam. Ale może powinnam. Cholera.

      Usuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.