4 kwietnia 2014

Pielęgnacja w kolorach tęczy

Ten tag podoba mi się od bardzo, bardzo dawna, ale jakoś do tej pory nie udawało mi się go wykonać. Głównie dlatego, że zawsze miałam kosmetyki w jednym kolorze, najczęściej w niebieskim, albo w ogóle niekolorowe {jak można sprzedawać cokolwiek w niekolorowym opakowaniu?}. Aż tu nagle... zobaczyłam żel pod prysznic stojący obok szamponu i micela, a jeszcze dalej - krem do rąk. I pomyślałam - to jest to! W końcu uda mi się sfotografować kolory tęczy!



Jeszcze tylko mały problem z decyzją, czy wybrać do zdjęcia cztery kolorowe żele pod prysznic oraz wniosek, że tag jest świetną okazją do wspomnienia o kosmetykach, których używam, ale raczej nieprędko lub w ogóle nie napiszę o nich w osobnym poście i mogę zaczynać.

Siedem kolorów - siedem kosmetyków

BeBeauty | płyn micelarny
 
Pierwszą butelkę kupiłam, gdy wybuchła afera z powodu rzekomego wycofywania. Polubiłam go, więc wybrałam się do Biedronki i kupiłam kolejne pięć butelek, a że jest bardzo wydajny - szybko mi się znudził.
 
Teraz, po około pół roku znów do niego wróciłam. Okazało się, że {moja ukochana metoda OCM} nie do końca radzi sobie z silikonami, szukałam więc czegoś, co skuteczniej rozpuszcza tłuszcz, a więc początkowo działa bez wody no i wymyśliłam. I był to strzał w dziesiątkę, niedługo znów o nim napisze. No bo jak by na to nie patrzeć, odkryłam ten micel na nowo.
 
Isana | aloesowy krem do rąk
 
Kosztuje trzy złote {w promocji}, ładnie pachnie, szybko się wchłania, łagodzi skórę, nawilża, nie lepi się, już sam w sobie działa super. A ja jeszcze go {zmodyfikowałam}.
 
Oriflame | krem do rąk bazylia & brzoskwinia

Zapach. Zapach mówi wszystko, a że nie jestem w stanie opisać go słowami, to nie napiszę już nic więcej. {Raczej dla niewymagającej skóry, taki zwykły krem w ładnej, poręcznej tubce, w sam raz do torebki, a zapach to połączenie czegoś roślinnego i nutki brzoskwiniowego, dziecięcego kosmetyku.}
 
Isana | żel pod prysznic marakuja & kokos

Już wiem, że niektórzy narzekają na żele Isany. Ja po myciu nimi czuję się domyta i jednocześnie nieprzesuszona {wnioski po komentarzach na fanpage} i zastanawiam się, dlaczego do niedawna za nimi nie przepadałam. Teraz łapię się na tym, że robię zapasy, gdy są dostępne po 2.50. Podoba mi się szeroki wybór ładnych i dość mocnych, ale jednocześnie wystarczająco szybko wietrzejących. No jak, żel ma zakłócać mi zapach perfum? Na inną markę przerzucę się, gdy poznam je wszystkie.
 
Alterra | szampon dodający objętości papaja & bambus

Całkowita nowość w mojej szafce, kolejny produkt łączący kolorowe opakowanie z zapachem, który kojarzy mi się z oranżadką, taką w saszetce, dla dzieci. Działanie? Czyści wystarczająco mocno, ale chyba nie zbyt mocno, bo skóra na razie się nie buntuje.
 
Alterra | żel pod prysznic mak & migdał

Zastanawiam się, jak to jest z tymi zapachami Alterry. Wydaje mi się, że można je albo kochać, albo nienawidzić. No - ewentualnie tolerować. Zdecydowanie nie są typowe. No a ja je uwielbiam, bo kojarzą mi się z początkami włosomaniactwa, które z kolei kojarzą mi się bardzo pozytywnie.

Zapach tego żelu zdecydowanie nie jest typowy. Działanie? Raczej delikatne, nawet skład ma nietypowy. Zużyłam całe opakowanie i wciąż go nie ogarniam, ale zużyłam je z ogromną przyjemnością. Próbowałam nawet myć nim włosy, ale zrobiłam to tylko raz, więc na razie nie jestem w stanie określić jego działania w tej roli.
 
Seboradin | lotion Niger
moja recenzja, opinia o całej serii, KWC

No uwielbiam. I na tym mogłabym zakończyć. Na początku miałam pewne obiekcje, bo ma wysoko w składzie alkohol i glikol propylenowy, a więc mógłby wzmagać przetłuszczanie i podrażniać. Na szczęście na moją skórę działa dokładnie odwrotnie i w dodatku jestem coraz bardziej pewna, że ma pewien wpływ na ograniczanie wypadania.
  
 
ósmy kolor tęczy | Atrederm

Kosmetykiem to on nie jest, zdecydowanie. Czym jest? {Retinoidem} do stosowania zewnętrznego. Na skórę działa głównie złuszczająco, rozjaśnia przebarwienia, powinien oczyszczać zaskórniki i obkurczać pory. Wydaje mi się, że przyśpiesza regenerację skóry i to w znacznym stopniu. Silnie uwrażliwia na słońce!

Używam go regularnie, prawie codziennie od ponad dwóch tygodni. Liczyłam głównie na usunięcie zaskórników. Przynajmniej częściowej, niekoniecznie całkowitej redukcji, bo dawałam mu tylko miesiąc. Miesiąc wkrótce minie, efekty widzę, ale spektakularne nie są. Łuszczę się jak jaszczurka. I wiem, że wrócę do niego jesienią
 
Bonus: Zagubione promyki?
 
Soraya | Hialuronowy mikrozastrzyk
 
Czego by o nim nie pisali - koncentrat, nie koncentrat, zastrzyk - to po prostu jest kwas hialuronowy z konserwantami. No dobrze, jest nieco bardziej gęsty, niż kwas ze Zrób Sobie Krem, więc może jest bardziej skoncentrowany, może zawiera 3% kwasu zamiast 2% i przez to jest nieco fajniejszy. Ale ma konserwanty.
 
No. Właśnie za to, że jest takim zwykłym kwasem, bardzo go lubię. Kropla żelu, kropla oleju, na skórę, gotowe. Dodawałam go też do {kremu do rąk}, {maseczki}, a i również do masek i płukanek do włosów. Fajna opcja dla kogoś, kto nie chce zamawiać przez Internet tylko jednego półproduktu.

It's Skin | VB Effector z witaminą B6
 
Mój pierwszy azjatycki kosmetyk. Mam go od ponad pół roku i nadal nie wiem, co o nim sądzić. Zwie się kremem wodnym, ale raczej jest czymś na kształt serum. Ma ograniczać przetłuszczanie się skóry. Zawiera sporo alkoholu, ale nie wysusza. Jednocześnie nie zauważyłam ograniczenia przetłuszczania się. Może dlatego, że bałam się zastosować go na twarz? Skórę na dekolcie ładnie rozjaśnia i ujednolica. Efekt całkiem mnie zadowala, po zakończeniu kuracji Atredermem mam zamiar w końcu zastosować go na twarz.

Powoli zaczynam się czuć jak dobrowolna ambasadorka Rossmanna i Biedronki. Z jednej strony nie ma w tym nic złego, skoro produkty są ciekawe i warte wspomnienia. A z drugiej - trzeba by w końcu napisać o czymś innym. Tak więc - wyrażam nadzieję na weekendowy wpis o fotografii oraz natchnienie i ciekawe pomysły na przyszły tydzień. A tymczasem - miłego wieczoru!

28 komentarzy:

  1. Ostatnio mam ochotę na szampon Alterra. Kupiłam miniaturkę wersji z granatem i spodobała mi się. Na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. It's Skin zaciekawił mnie bardzo swoim opakowaniem najpierw a teraz jestem też ciekawa czy rzeczywiście ograniczyłby przetłuszczanie :D Gdzie go kupiłaś? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go dostałam, na spotkaniu blogerek. od sklepu Urban Cupid, gdzie, z tego co pamiętam, kosztuje około 60 złotych. Na Ebay można kupić za połowę tej ceny, czasem nawet mniej, są sprawdzeni sprzedawcy {ktoś podał ich pseudonimy w komentarzu pod postem o kremach BB u Blodregeneracji}.

      Zaznaczam, że miałam obawy przed nałożeniem go na twarz i ze względu na alkohol może nawet wzmagać przetłuszczanie, ale dostępne są inne, ciekawsze wersje. Na przykład z witaminą C, ale jest ich chyba ponad 20.

      Usuń
  3. Rossmann powinien Ci zapłacić za tego posta ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł na tęczę z kosmetyków, aż ciężko się na nich skupić... tylko kolory widzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też podoba mi się ten Tag:) Jak będę mieć kolorowo w kosmetykach to też go zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jutro polecę do Rossmanna {o ile po drodze nie zatrzyma mnie rosyjskie stoisko, kuszące Savon Noir} po to niby-serum, w końcu. Konserwanty mnie trochę odstraszały, nie przeczę, ale i płynu BeBeauty - który przecież parabeny zawiera - czasem używam, więc nie skreślę Sorayi. Jest ponoć w jakiejśtam promocji, tym lepiej. A skoro już o micelu - zastanawiam się, jak to jest z jego pH, z braku laku niekiedy stosuję zamiast toniku. Producent pisze, że można go w tym celu używać, tylko - tak myślę - chyba mamy inne pojęcie słowa tonik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Zmierzę, jeżeli nie zapomnę, ale stawiam na obojętne 7, a nie 5,5.

      Usuń
  7. O jeeej, jak ja lubię ten tag! Aż chyba zrobię, nikt mnie nie otagował (chlip) ale co tam :D
    Ostatnio otworzyłam włochatą szufladę w łazience i zauwazyłam, że wszystko jest fioletowe albo białe. Co się dzieje? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie też nie : D Wzięłam sobie bez pytania i nawet nie oznaczyłam jako tag.
      Też tak miałam, okropnie!

      Usuń
    2. Ja kiedyś miałam wszystko różowe, jakoś tak było, że różowe kosmetyki najlepiej się sprawdzały. Teraz mam wszystko kolorowo-sraczkowate. Kolorowa kolorówka, sraczkowata pielęgnacja - oleje, zioła i te wszystkie naturalne badziewia wyglądają jak obornik. Czasem też tak śmierdzą i dlatego je kocham, czuję się swojsko i bezpiecznie. Tak.

      Usuń
    3. Zlituj się Zielp, nie mów jak rolnik!
      Rolnik - obornik. Kornik. Koniec Internetu, wracam do układu nerwowego.

      Usuń
    4. Dzisiaj otworzyła się przede mną możliwość zrobienia kursu na kombajnistę, z tej drogi nie ma już odwrotu <3

      Usuń
  8. Widzę, że dużo Rossmannowskich rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ejże... faktycznie tęcza :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo kolorowy post popełniłaś :) Kosmetyki bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. udana ta tęcza! :) bardzo lubię żele Isany właśnie za to że mi pachną pod prysznicem a później już nie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Żele Isana są w porządku :) Ja też się przyłapałam na robieniu zapasów :<

    OdpowiedzUsuń
  13. jak dla kwasy hialuronowe od eveline i sorayi delikatnie pachną ;) mam chyba czuły nos xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Czuję o co chodzi z tą Biedronką ;-)
    Mój niebieski It's skin wodny był bardzo przyjemny. A szampon ten dodający objętości też mam i w sumie kupiłam go przypadkiem i pokochałam. W przyszłości niedalekiej kupię inne wersje, na raz . Napisałaś najtańszy post, ha ha . Ten Atrederm kosztuje tyle, co wszystkie te kosmetyki razem wzięte prócz serum ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. A ten Atrerderm kosztuje 26 złotych!

      Usuń
  15. Przepiękna ta Twoja tęcza :) Kocham Twojego bloga i świetne zdjęcia <3
    Szampon Alterry zawsze jakiś mam na stanie, micel z Biedry kocham i nie zdradzę go nigdy z żadnym innym ;) Żele Isany? Mam taki sam plan jak Ty, muszę wszystkie wypróbować ( połowa już za mną ) , jedynie ten krem aloesowy jakoś mi nie podszedł i nie mogę się już doczekać kiedy go zużyję ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam serum Its Skin z wit c i byłam nim zachwycona :-) Fajny ten TAG :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Im dłużej patrzę na Alterrę, tym bardziej urzeka mnie to minimalistyczne, ale w pogodnej kolorystyce opakowanie. Mimo to obawiam się przed jego kupnem, bo może się to skończyć przesuszeniem skalpu w kombinacji z alkoholowymi wcierkami, cóż...
    Co do tęczy, strasznie urocza❤. Nie lubię kolorowych przesadnie kosmetyków, stąd podświadomie dobieram kosmetyki z dużą ilością bieli na opakowaniach - niemniej, kombinacja kolorów na zdjęciu bardzo, bardzo udana.

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.