3 kwietnia 2014

Bez objętości u nasady, przesuszone na końcach

Zaznaczę również, że przetłuszczające się u nasady. Nie ma chyba nic gorszego! A w dodatku wszystkie szampony i odżywki Volume objętości dodają raczej suchym końcom niż całej fryzurze, o odbiciu od skóry nawet nie wspominając.



No dobrze, więc jak poradzić sobie z problemem? Już jakiś czas temu odkryłam, {co powoduje na moich włosach brak objętości}. Mam namyśli oczywiście nadmierne nawilżenie/obciążenie włosów i/lub - niedobór protein. Wystarczyło jedno zastosowanie maski z dodatkiem żelatyny {popularne laminowanie} aby włosy zyskały znośny wygląd. Niestety tylko tymczasowo, bo następnym razem...

No właśnie. Po każdym kolejnym zastosowaniu protein włosy u nasady były jak najbardziej gładkie i puszyste, ale końcówki stawały się coraz bardziej szorstkie i spuszone. W dodatku dałam sobie spokój z delikatnymi szamponami, po których skóra głowy szybciej się przetłuszczała i włosy były obciążone. Ale z drugiej strony silne szampony czyszczą tak skutecznie, że przesuszają mi końce.
 
Te końce to chyba w ogóle taki newralgiczny punkt. Są na głowie zdecydowanie najdłużej, więc przez najdłuższy czas są narażone na niszczenie i wysuszanie. Z tego powodu mogą mieć nieco wyższą porowatość, a przez to wyższą skłonność do puszenia się, niż włosy przy skórze. A włosy przy skórze? Są młode, gładkie, nie szarpią ich paski torebek ani paski samochodowe, ani gumki do włosów i w dodatku regularnie natłuszcza je wydzielane przez skórę sebum. Konflikt tragiczny?
 
Nie ma mowy. Jakieśtam włosy, jakby na to nie patrzeć - obiekt martwy - nie mogą tak po prostu ze mną 'wygrać'.

 
Po pierwsze - skóra
Tak właśnie myślę. Niech sobie te włosy będą nawet lekko spuszone, ale przetłuszczone, przyklapnięte i bez życia być nie mogą. Dlatego dbam o to, żeby skóra głowy była nawilżona i ukojona, ale nietłusta {stosuję peelingi cukrowe - szampon + cukier oraz płukanki z mydlnicy}, a włosy u nasady czyste i puszyste.
 
Jak odbijam od nasady?
Niedawno wpadłam na tak genialnie prosty pomysł. Wybieram odżywkę, która ma maksymalnie naturalny skład, nawilża i nie przyśpiesza przetłuszczania się i dodaję do niej żelatynę. Płaską łyżeczkę rozpuszczam w niecałej połowie szklanki wody, po przestudzeniu dodaję łyżkę maski i nakładam mieszankę na włosy od uszu w górę. Nie ryzykuję przeproteinowaniem ani spuszeniem końców, bo od uszu w dół wcześniej nakładam olej. Na głowę zakładam reklamówkę lub czepek, podgrzewam całość i idę robić swoje. Po około trzydziestu minutach częściowo spłukuję, potem normalnie myję włosy, czasem rezygnując z odżywki.
 
Ważne jest, żeby żelatynę i odżywkę ze skóry dokładnie zmyć, ale nie powinno być z tym problemów. Efekt? Nieposklejane, puszyste włosy u nasady i znośnie wyglądające końcówki.
 
Po pierwsze - włosy
Przed znalezieniem złotego środka udało mi się je parokrotnie przeproteinować, a i przez używanie silnych szamponów końce mam teraz nieco suche. A skoro górna połowa w końcu w miarę mi odpowiada, to dlaczego dolna nie ma być równie dobra? Staram się ją w miarę regularnie olejować, wczoraj przypomniałam sobie, że dawno nie odżywiałam włosów przed myciem {OMO}. I właśnie zastanawiam się, jak nałożyć lekką odżywkę z proteinami od uszu w górę i treściwą maskę z olejem i ewentualnie silikonami od uszu w dół w miarę szybki, sprawny i wygodny sposób.

 Dwa rodzaje produktów
Zdaję sobie sprawę, że zaczynam brzmieć jak blogerka, psychofanka kosmetyków, ale to nie tak. Gdy kupuję szampon, wybieram taki, który dokładnie oczyści skórę głowy, ale nie wysuszy jej i jednocześnie nie obklei. Czyli nie może zawierać silikonów i tym podobnych składników.
 
Gdy kupuję odżywkę lub maskę zastanawiam się, czy chcę nakładać ją również na skórę głowy, czy chcę czegoś bardziej emolientowego, natłuszczającego końce. W pierwszym przypadku sięgam po nawilżające odżywki i maski, zwracam uwagę na wyciągi i kategorycznie unikam silikonów i im podobnych substancji. W tym drugim przypadku teoretycznie nie unikam niczego, ale zazwyczaj staram się wybrać coś, co ma ciekawy skład, nie zawiera parafiny ani oleju kokosowego {puszą moje włosy} i ma w składzie jeden, maksymalnie dwa silikony.
 
Od niedawna ignoruję proteiny, chociaż wcześniej zawsze ich poszukiwałam {a jeszcze wcześniej unikałam}. Gdy mi ich brakuje, zawsze mogę użyć żelatyny. Chciałabym spróbować również protein i aminokwasów półproduktowych, ale to wtedy, gdy żelatyna bardzo mi się znudzi, albo gdy stanę się jeszcze bardziej wygodna.

Kosmetyki dla skóry głowy




Yves Rocher szampon dodający objętości, z malwą
Kupiłam go ze względu na brak silikonów i innych oblepiaczy i sporą zawartość nawilżającego ekstraktu z malwy. Bardzo silnie oczyszcza i używany codziennie może zrobić psikus, szczególnie cienkim włosom, ale raczej nie przesusza włosów, a i większą objętość da się czasem zauważyć.
Lubię go!
 
Alterra szampon dodający objętości z papają o bambusem
{KWC}
Kupiłam dwa dni temu, bo powyższy się kończy. Plus za zapach, taki wiosennoletni. Wydaje mi się, że nieźle oczyszcza, ale zdecydowanie nie wysusza. Dzisiaj, po dwóch dniach od mycia włosy mam nadal względnie puszyste, ale są już minimalnie przetłuszczone. Jeszcze tego nie widać. No i powodem może być trzykrotne nałożenie wcierki i dwukrotny masaż.
Ładnie pachnie, trwa promocja.
 
Isana odżywka dodająca objętości
{KWC}
Kupiłam ze względu na sporą zawartość protein i był to błąd. Bo jest ich naprawdę sporo, a oprócz tego odżywka ma działanie raczej nawilżające niż natłuszczające i nieładnie usztywnia mi końce, a do skóry głowy - nie nadaje się! Nie spełnia kryterium niezawierania substancji oblepiających i jestem prawie pewna, że przyśpieszyłaby przetłuszczanie, więc nawet nie próbuję.
Nie wiem, co z nią zrobić.
 
Seboradin Niger balsam
Pisałam o nim bardzo niedawno. Do włosów jest zbyt słaby, ale na skórze głowy sprawdza się genialnie. Ma mnóstwo ziołowych ekstraktów, wykorzystuję go głównie w połączeniu z żelatyną, do skóry głowy.
Lubimy się.
 
Baza organiczna
Nawilża niesamowicie! Włosy, skórę, nie przetłuszcza, wygładza, no jest po prostu super. I w dodatku stworzono ją do modyfikowania.
Czuję, że możemy się zaprzyjaźnić.
 
Alterra odżywka z granatem i aloesem
{KWC}
Całe włosy niby nawilża, ale jednocześnie usztywnia. Zdecydowanie nadaje objętości i jakoś tak układa mi fryzurę, ale nie nadaje się do częstego używania - wtedy usztywnia wyraźnie i lekko wysusza. Jest genialna do skóry głowy, w moim przypadku nie tyle nie wzmaga, co nawet ogranicza przetłuszczanie.
 
 
Odżywki nawilżające i dociążające końce
 - do włosów suchych i zniszczonych - {Garnier Oleo Repair}, Garnier Avocado i Karite
 - do włosów zdrowych, skłonnych do obciążania, na co dzień - {Isana Oil Care 1, 2}
 - dla każdego rodzaju włosów, również do skóry głowy - maski Biovax, oprócz 3 oleje
Podrzucajcie swoje typy w komentarzach! Może być z linkami do recenzji.
 
No więc. Gdy uda mi się zachować objętość u nasady i jednocześnie nawilżenie, blask i dociążenie końców, dodam aktualizację włosową. Ale jak znam życie to i tak gdy przyjdzie co do czego i gdy będę oczekiwała po włosach ładnego wyglądu, spotka mnie Bad Hair Day.
 
 
Suplement:
metoda OMO {nawilżanie przed myciem}
Kurs Analizy Składów {również o doborze kosmetyków do włosów}
 

19 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za zaproszenie, mam nadzieję, że nie odbierzesz tego osobiście.
      Z laminowaniem polecam zaczynać ostrożnie, z mniejszą ilością żelatyny ; )

      Usuń
  2. U mnie jedynym problemem jest wieczne swędzenie, który znika tylko po użyciu delikatne szamponu (teraz Johnsons baby) kosztem paskudnego przyklapu :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie odwrotnie, po użyciu {może nie jednorazowym, ale czasem już po dwóch} delikatnego szamponu pojawia się takie właśnie swędzenie. Podobnie mam przy szamponach z silikonami i polyquaterniami, ale to już po połowie użycia, często po kilku godzinach -.-

      Usuń
  3. Od kiedy zaczęłam myć głowę babydream'em i facellem, a tylko raz na jakiś czas szamponem oczyszczającym mam ten sam problem co ty! Głowa i włosy dużo szybciej się przetłuszczają (kiedyś mogłam myć spokojnie włosy co 3 dni, teraz po 2 sa już tłuste, a nawet po 1 dniu) i ciągle chodzę z przyklapem u nasady, a puchem jedynie na długości, ale dzięki joannie naturii b/s ostatnio nie mam zbytnio problemu z puchem. Ale przyklap jest. Też zaczynam się zastanawiać nad porzuceniem delikatnych szamponów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szamponem Babydream? Nigdy nie miałam niczego gorszego.

      Usuń
    2. Bardzo wyszusza mi włosy bo myciu, dlatego tylko czekam na zużycie go, a potem bye bye z nim!

      Usuń
  4. też używam szamponu i odżywki alterra, są super :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dokładnie takie włosy, szybko się przetłuszczają a na końcach są suche. Musze pomyśleć o zmianie szamponu i spróbuję Twoje sposoby z żelatyną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaznaczam, że żelatyna dla objętości, na przetłuszczanie raczej nie powinna mieć wpływu.

      Usuń
  6. Ciekawy pomysł z tą żelatyną, chociaż ostatnio odpukać aż tak mi się włosy nie przetłuszczają. Z odzywek na skore tylko z YR nakładam, Alterra mnie podrażniła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, to szybkie przetłuszczanie się. Na moich cienkich włosach to zmora. Następnym razem w Rossie wrzucę tę Alterrę. Zaszaleję. A z żelatyną do odżywki też ciekawy pomysł. Chociaż znając moje obecne zabieganie nawet na rozpuszczenie żelatyny nie znajdę wolnej chwili. Life sukcs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mój, przecież to zwykłe laminowanie jest tak naprawdę. Daj znać, bo ja się tą Alterrą naprawdę zachwycam.

      Usuń
  8. szampon dodający objętości z Yves Rocher czeka u mnie w kolejce do zużywania i nie mogę się doczekać, aż zacznę go używać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja problemu z przetłuszczaniem się skóry głowy na szczęście nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałam zapytać Cię o odżywkę, o której pisałaś, o prostym składzie, nawilżającą i nie powodującą przetłuszczania włosów.

    Pozdrawiam

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie są na zdjęciu. Bardzo lubię zarówno Alterrę jak i Seboradin, chociaż skład tej pierwszej nie jest aż tak superprosty, ale jest naturalny i świetny dla mojej skóry. Natomiast Seboradin kombinuje ze składami i nie wiem, jak wygląda aktualny, a mój jest okej, taki:

      Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Pinus Oil, Calamus Extract, Hypericum Extract, Raphanus Nigra Extract, Coriande Acid, Tea Tree Oil, Thymol, Cl 17200

      Lubiłam również maskę BingoSpa z 40 ekstraktami, taka lekka była i maski Biovax, niczego innego na skórę chyba nie nakładałam. A, jeszcze balsam Babuszki Agafii, na propolisie. Aczkolwiek wydaje mi się, że reakcja na te odżywki może być dość personalna, bo wiele osób z Alterrą się nie lubi. Nawet moje włosy po jakimś czasie usztywnia i lekko wysusza. Ale może maska zadziałałaby inaczej? Z tym że jej działania już nie pamiętam, używałam jej raz, jakieś dwa lata temu.

      Ogólnie chodzi o to, żeby w takiej odżywce nie było silikonów i im podobnych substancji. I powinna być dla skóry okej. Podobnie jest z szamponami.

      Usuń
  11. Bardzo serdecznie dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :-)

    Iwona

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.