23 kwietnia 2014

Dlaczego skóra się przetłuszcza?

Są dwie, zupełnie różne teorie na ten temat. I wydaje mi się, że obie są prawdziwe.


To może zacznijmy od początku. W skórze każdego człowieka znajdują się gruczoły łojowe produkujące (łał!) łój. Zwany też sebum lub tłuszczem. Gruczoły cer suchych produkują go zbyt mało, normalnych - w sam raz, a tłustych - zbyt wiele. I to właśnie jego nadmiar powoduje nieestetyczne błyszczenie się skóry, spływanie makijażu. Jest także jedną z przyczyn powstawania trądziku.

U podstaw regulacji wydzielania sebum najprawdopodobniej leżą geny. Nie wydaje Wam się, że macie problemy podobne do tych, z którymi zmagali się Wasi rodzice? Ja mam prawie identyczną skórę, jak mój tata, jego mama i jego mamy mama (a moja babcia i prababcia). No i zarówno u mojej babci, jak i u mnie (i u większości problemy zaczynają się przecież w wieku dojrzewania) najprawdopodobniej spore znaczenie mają hormony. Geny i hormony, czy w takim wypadku nic się z tym nie da zrobić? A w życiu!

Trzecim, równie ważnym, co dwa poprzednie powodem nadmiernego przetłuszczania się jest to, co my ze swoją skórą robimy lub czego nie robimy. I tutaj wrócę do wspomnianych na początku dwóch teorii. Postawionych na podstawie lektury Internetu*, oczywiście.


Tłuste i olejowe produkty szkodzą
 
To taka bardzo powszechna opinia. Mnóstwo ludzi sądzi, że jeżeli na tłustą skórę nałożą tłuszcz, to ta skóra przetłuści się bardziej. Ja tutaj widzę swego rodzaju błąd logiczny.
 
Niedawno wspominałam, że najczęściej bywa dokładnie odwrotnie. Chociaż wpływ tłuszczu na skórę tłustą będzie zależał od rodzaju i ilości tego tłuszczu, a także od samej skóry i jej chwilowego stanu. A negatywne efekty działania przejawią się raczej w ewentualnym zapchaniu, niż w nadmiernym przetłuszczeniu się skóry.
 
Ale nie twierdzę, że nałożenie oleju na skórę zawsze zadziała pozytywnie. Takie na przykład silikony i inne emolienty pochodzenia nienaturalnego. One osadzają się na skórze w postaci warstewki, która wraz z upływem czasu i przybywającym, produkowanym przez skórę sebum staje się coraz bardziej widoczna. Właśnie takie mam wrażenie, po kilkuletnich doświadczeniach w stosowaniu drogeryjnych podkładów (zachowywały się dokładnie tak! stopniowo rozdzielały się ze skórą, a potem - ścierały, a twarzy błyszczała się coraz bardziej), a także kilkutygodniowych - z filtrami. Oczywiście nakładanie oleju czy naturalnego, tłustego kremu na dzień też nie zawsze jest dobrym pomysłem.
 
Jednakże wyznaję teorię, że oleje cerze tłustej jak najbardziej służą. Nałożone w niewielkiej ilości na noc 'oszukują' gruczoły, a te produkują mniej tłuszczu i mniej wydzielają go w dzień. Zauważyłam tę prawidłowość również na swojej skórze. Gdy zaprzestawałam olejowania, ta przetłuszczała się bardziej.


Wysuszanie skóry szkodzi
 
To bardzo prawdziwa opinia. Wysuszenie skóry przez produkty zawierające alkohol lub zbyt częste mycie powoduje reakcję obronną. Skóra chroni sama siebie przez - a jakże! - wydzielenie sebum. Najczęściej nagłe, w jakiś czas po nałożeniu produktu (kremu matującego, podkładu, kremu z filtrem, toniku - to w nich najczęściej znajduje się alkohol, INCI: Alcohol lub Alcohol Denat.) ale regularne stosowanie takich kosmetyków, lub regularne mycie oczyszczającymi żelami albo zwykłym mydłem może spowodować trwałe nasilenie produkcji sebum. Oczywiście nie takie znów trwałe, żeby nie dało się go pozbyć.
 
W tym przypadku (a także w tym z tłustymi kremami) kluczem do pozbycia się problemu będzie odstawienie produktu, który nam szkodzi. No i analogicznie - załagodzenie skóry. Lekkimi, lub pół-lekkimi produktami nawilżającymi, maseczkami.
 
Ale i tutaj nie należy popadać w paranoję. Poleca się mycie twarzy dwa razy dziennie. Ale jak umyć tylko dwa razy, skoro muszę oczyścić ją przed makijażem, po powrocie do domu wykonać demakijaż, a przed nałożeniem maści na noc - oczyścić ponownie? Poza tym uważam, że lepiej lekko przesuszyć skórę i oczyścić ją maksymalnie dokładnie (przede wszystkim w trakcie zmywania kolorówki), a warstwę ochronną po prostu odbudować. Tonizując i nawilżając skórę. Oczywiście dokładny demakijaż nie oznacza konieczności zastosowania silnego żelu lub mydła, wręcz przeciwnie - płyny micelarne mogą sprawdzić się lepiej.


Dość często wspomina się o wpływie diety na produkcję sebum. Nie doszłam jeszcze od tego, w jaki sposób dieta może wpływać na gruczoły/hormony, ale również jestem zdania, że pewien wpływ ma. To jest aktualnie jedno z głównych pytań, na jakie odpowiedzi poszukuję. Jak i w jaki sposób dieta wpływa na skórę i wydzielanie tłuszczu.
 
Zastanawiam się także nad substancjami bezpośrednio regulującymi pracę gruczołów łojowych. Chyba takie są, muszę je znaleźć.

 Jeszcze jedna sprawa. Sebum jest dobre! Wydaje mi się, że zmniejszona produkcja może być bardziej problematyczna, niż jego nadmiar. To ono chroni skórę przed szkodliwymi warunkami zewnętrznymi, utrzymuje ją w dobrym stanie, uniemożliwia wyschnięcie, a także chroni przed drobnoustrojami chorobotwórczymi. I spowalnia powstawanie zmarszczek.
 
A jego wydzielanie, przynajmniej w pewnym stopniu, można znormalizować dzięki odpowiedniej pielęgnacji.
 
Słuchajcie, poczułam potrzebę przelania na ekran wszystkich moich przemyśleń związanych z działaniem skóry, jej problemami i sposobami walki z nimi i tak dalej. A że większość swojej wiedzy na temat składów już Wam przedstawiłam... Mam pomysł na kolejny post, ale może chciałybyście, lub chcielibyście poznać moje zdanie na jakiś konkretny temat?
Zobacz również:
Olejowanie skóry {oleje w pielęgnacji cery tłustej}

*Zauważyłam, że biorę pod uwagę głównie wrażenia innych osób, dyskusje na temat opinii dermatologów i wrażeń oraz pytań innych osób, a także rzetelnie brzmiące artykuły napisane przez osoby, którym ufam. A następnie konfrontuję je ze swoimi doświadczeniami, więc praktycznie wszystko, co piszę na blogu, piszę przez pryzmat własnej skóry.

27 komentarzy:

  1. ja jestem za takimi postami i chętnie przeczytam Twoje zadnie na inne tematy :)
    Jak dla mnie również w obu tezach jest prawda i od obu czynników wiele zależy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym chciała na temat pozostałego rumienia na policzkach po trądziku różowatym - jak zwalczyć rumień i mieć twarz normalnego koloru:p
    a tak serio to jakikolwiek post o urodzie/skórze/dbaniu o cerę będzie fajny:):) zawsze chętnie czytam i zdarza się, że dowiaduję się czegoś nowego:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałaś kremów do cery naczynkowej? Jestem ciekawa, czy działają.

      Usuń
    2. Oj, tego nie będzie, o różowatym nie mam pojęcia. Zostają Ci inne blogi (Hexanna?) i forum Wizaż...
      Mam tak samo.

      Usuń
  3. Trądzik to stan zapalny. Istnieje coś jak dieta antyzapalna (stosowana u pacjentów z chorobami reumatycznymi), która - o ile wiem - polega na jedzeniu produktów antyzapalnych, a unikaniu tych prozapalnych. Nie wiem, niestety, ile w tym prawdy, a mam kocioł na uczelni, więc brak mi czasu na zgłębienie tematu. Wierzę jednak, że skoro Ciebie tak to interesuje to pewnie to zgłębisz :) Bo jeśli ta dieta ma naukowe podstawy, to powinna być również elementem wspomagającym terapię problemów skórnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, a zapomniałam wspomnieć o tym, że stan zapalny przypuszczalnie odpowiada za pobudzenie gruczołów łojowych - choć tu też nie podam źródła, więc pole do popisu ponownie zostawiam Tobie ;)

      Usuń
    2. Słyszałam o diecie 'gorącej' i 'chłodnej' w medycynie chińskiej, to pewnie podobne. Dla mnie brzmi trochę jak homeopatia i coś bardziej metafizycznego niż fizycznego, ale ogarnę. Bo trochę nie rozumiem, jak coś, co jem, mogłoby wpłynąć na stan zapalny powodowany przez bakterie żyjące na powierzchni skóry, od drugiej strony. Chyba, że zmieniałoby to coś właśnie skład sebum. Chociaż długotrwałe, codzienne i kilkukrotne przedawkowywanie witaminy B5 powodowało, że skóra goiła mi się szybciej. Ale właśnie muszę ogarnąć medyczne podstawy takich cudów. Jestem zbyt sceptyczna.

      Usuń
    3. Wierz mi, NIGDY w życiu nie podesłałabym nikomu czegoś z dziedziny pseudomedycyny :P Po Twoim komentarzu nie wytrzymałam i sprawdziłam, że konkretnie chodzi o to, że na przykład: jedną z grup produktów "prozapalnych" są te bardzo bogate w kwasy omega-6. Okazuje się, że z tych kwasów powstaje kwas arachidonowy, a z niego - cytokiny prozapalne, odpowiedzialne za powstanie stanu zapalnego w organizmie. Więc przynajmniej ta grupa ma medyczne podstawy :)

      Usuń
    4. Wierz mi, że NIGDY nie chciałam Cię urazić! Rozejrzę się. Ale do licha, teraz muszę się uczyć, a siedzę w Internetach -.-

      Usuń
  4. główną przyczyną wyprysków oprócz łoju jest zbyt duża warstwa zrogowaciałego naskórka+bakterie. Mieszanka daje nam piękne świecące diody. Dlatego w pielęgnacji bardzo ważne jest odpowiednie złuszczanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym będzie któryś z kolejnych postów. W tym wyraźnie rzuciłam jako temat przetłuszczanie i nie chciałam od niego odbiegać, pominęłam nawet wypryski. Mam tak ogromne skłonności do okropnego rozgadywania się, starałam się powstrzymać. Ale miło, że czuwasz, dzięki!

      Usuń
  5. Ja ze smutkiem stwierdzam, że mojej skóra nie da się nawilżyć. Jeżeli nie będę smarować jej kremem min. 2 razy dziennie (żeby była szczęśliwa potrzeba 4 razy) zaczyna się łuszczyć. Teraz przechodzę przez etap przesusz+wysyp. Ehhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę. A masz trądzikową? Co z nią robisz? W sumie przez jakiś czas też się łuszczyłam strasznie i nic mi nie pomagało. A potem okazało się, że to było przez mydło i niestosowanie toniku. Serio. Opisałam to. A właśnie taki przesusz też powoduje u mnie wysyp, przez ww. przez Enkę zapychanie porów chyba.

      Usuń
    2. Rok temu miałam problem z trądzikiem, poradziłam sobie z nim tajemniczą mocą pianki Ivostinu, której używałam z krótkimi przerwami na żel tejże firmy. Przez długi czas było dobrze, ale dorwałam się do Garniera matującego, który był początkiem małej masakry- sucho, sucho sucho. Zmieniałam kremy, przewinęły się drogie i tanie, apteczne i drogeryjne, poprawa była ledwie zauważalna. Powoli eliminowałam wszystko, co mogło być przyczyną przesuszu (puder, tonik itd), wymieniłam Ivostin na mleczko nawilżające i widzę lekką poprawę- nie łuszczy się, ale nadal jest strasznie sucha

      Usuń
  6. Mogę co nieco potwierdzić, a konkretnie w kwestii tłuszczu. Miałam spory problem z przetłuszczająca się strefą T na twarzy mimo używania delikatnych żeli do mycia. Kiedyś kosmetyczka powiedziała mi, że mogę spotęgować problem jak będę tłusty krem nakładać. Okazało sie jednak teraz, że przy regularnym stosowaniu masła Shea problem zelżał. Nie jest wyeliminowany, ale produkcja łoju nie jest aż tak duża zwłaszcza w dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Shea okrutnie zapycha. Do tego stopnia, że gdy nakładam je na usta, to po jakimś czasie zaskórniki pojawiają się wokół nich.
      Ziemolina, Kosmotolog pisała, że sebum produkuje się nocą, a w dzień tylko wydziela.
      Może miała na myśli typowy drogeryjny, oznaczany jako tłusty? Taki 120% parafiny?

      Usuń
    2. Racja, parafina. To było jakieś 3 lata temu to moja pielęgnacja wiele do życzenia zostawiała więc wtedy to było dla mnie dziwne. Na zimę był dobry z tego co pamiętam.
      Odpukać masło Shea pozwoliło mi zapomnieć o takiej ściągniętej, suchej skórze. Obecnie już codziennie nie muszę używać, tak co drugi dzień.

      Usuń
  7. Witam,
    czytam Twój blog od dawna, ale dotąd nie miałam odwagi, żeby coś skomentować. Po prostu czuję się jeszcze takim noobem w dziedzinie kosmetyków :D Podoba mi się Twój pomysł na KAS (zaraziłam tymi postami siostrę - wiecznie oporną na wiedzę) a także na wyzwanie fotograficzne - ja nie mam oka niestety, testowane, ale lubię popatrzeć jakie ładne rzeczy robicie.
    Nie będę się już może rozpisywać, ale mam prośbę związaną z ostatnim zdaniem w poście: Czy mogłabyś coś napisać o wyrównywaniu koloru skóry na twarzy? Mam bardzo nierówny kolor cery, np. całe fragmenty dookoła oczu mają ziemisty kolor a na policzkach zdrowy róż i takie placki mam wszędzie na twarzy. I naprawdę nie wiem czy są jakieś domowe sposoby czy muszę iść do gabinetu kosmetycznego czy jakiegoś innego.
    Bardzo dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, aż tak straszna jestem? Nie mów nikomu, ale ja też się nie znam i tylko udaję, że się znam. No dobra, kiepski żart. Nie znam się profesjonalnie.
      Brakuje mi dalszego ciągu KAS, ale nie mam już pomysłu. Muszę poczytać, na pewno je wszystkie zbiorę i podsumuję, zmienię też trochę treść, trochę dodam, będzie jaśniej. Może pojawi się też jakaś kontynuacja. Polecam też lekturę blogów Arsenic, Kosmotolog, Kosmetyka-Smykusmyka.
      Pomyślę. Przychodzi mi do głowy witamina C. Podobno pomagają nawet dziecięce kropelki Juvit C, ale są na glicerynie. Ale i tak mam zamiar je kupić. Chociaż ja nie mam problemu z ziemistością, a z przebarwieniami potrądzikowymi i popodrapaniowymi. Ale głęboko wierzę, że witamina C da radę. Są też ciekawe sera, na przykład na Biochemii Urody. Do kosmetyczki chciałabym wybrać się w maju, mogę zapytać, co radzi na taki problem ; ) Jak się dowiem i potwierdzę działanie witaminy C, to dam znać. Wcześniej to tak trochę bez sensu. Chociaż... Zobaczymy. Bo to bardzo dobre pytanie jest.

      Usuń
    2. Nie powiem nikomu. Cicho - sza! :D A tak serio, to po prostu lubię Twoje podejście i pomyślałam, że będzie warto zapytać. Od Twojego Kasa tak na prawdę zaczęłam rozumieć co czytam na opakowaniu i czego właściwie oczekuje i potrzebuję. Bardzo dziękuję.
      Spróbuję witaminy C. może pomoże. Do tej pory kojarzyła mi się raczej z nieszkodliwymi tabletkami na przeziębienie. Ale co szkodzi spróbować.
      Będę też wdzięczna jeśli zapytasz kosmetyczki, bo ja nawet nie wiem od czego zacząć. Dermatologów już odwiedzałam i maja ogólnie słabe pojecie o takich rzeczach :/ (nihil novi)

      Usuń
  8. Kwestia genów jest faktycznie najważniejsza, chodzi o pewną wrażliwość skóry na męski hormon (poziom hormonów u niemal wszystkich skarżących się na nadmierne wydzielanie sebum jest prawidłowy). Żadna dieta z wydzielaniem sebum nie ma nic wspólnego. Co prawda zaleca się osobom z AZS spożywanie olejów, ale bardziej na zasadzie domniemania, bo brak dowodów, by taka dieta wspomagała natłuszczenie skóry.
    Ja tylko wspomnę, że podczas karmienia dziecka (ponad dwa lata) moja skóra z przetłuszczającej się zmieniła się w kierunku normalnej/suchej. I tutaj pocieszę wszystkie zmagające się z przetłuszczaniem. W życiu bym do tego okresu nie wróciła, mimo że podkład trzymał się rekordowe 8 godzin. Komfort żaden. z radością powitałam "blask"....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie podczas ciąży i karmienia występują silne wahania hormonów, ale żeby aż taka zmiana? Ogólnie to czytałam o wpływie diety zawierającej określone składniki na zwiększenie intensywności syntezy w gruczołach łojowych, ale chcę znaleźć jakieś pewniejsze źródło. Ale oleje wewnętrznie zawsze będą dobre dla zdrowia. A zdrowy organizm to również zdrowa skóra.

      Usuń
  9. U mnie w rodzinie na szczęście wszyscy mają w miarę bezproblemowe rodzaje skór. Zdarza się, że wyskoczy mi jakaś nieprzyjemna krosta, ale to tak na prawdę raz na ruski rok. Był nawet taki czas, że żadna nie pojawiła się przez ponad pół roku.Będąc w gimnazjum szukałam bardzo dużo informacji na temat pielęgnacji cery. Mimo że nie była problemowa to chciałam o nią bardziej zadbać. Jako, że mam mieszaną cerę i przetłuszcza mi się w strefie T, zaczęłam stosować kremy silnie matujące. Efekt był taki, że na początku skóra była zmatowiona, a potem świeciłam się jak żarówka. Zrezygnowałam po jakimś czasie z takich produktów i zaczęłam stosować kremy nawilżające. Od tej pory mam spokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rety, jak bardzo chciałabym mieć taką skórę <3

      Usuń
  10. musze stwierdzic, ze z moim probleme przetluszczajacej sie cery dobrze radzi sobie zestaw z Erisa - Normamat.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam cerę mieszaną i notorycznie jest przesuszona na niektórych partiach twarzy. Nadal szukam idealnej pielęgnacji dla niej, ale ostatnio zauważyłam, że nic nie działa na nią lepiej - żaden krem czy serum - co zwykły naturalny olej z awokado. Skóra jest rano niesamowicie miękka i pełna blasku (tego zdrowego ;))

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.