11 maja 2013

Mam zamiar zwalczyć trądzik 1: Domowe sposoby

Tak jak mnóstwo bajek rozpoczyna się zwrotem "Dawno, dawno temu za siedmioma górami..." tak zapewne wstęp do znakomitej części postów bloggerek otwiera zdanie "Jak zapewne część z Was, drogie czytelniczki wie...".

A więc - jak zapewne część z Was, drogie czytelniczki, wie - zmagam się z trądzikiem. Przez pewien czas byłam szczęśliwa, moje czoło było gładkie, zaskórniki znikały - no cud, miód, orzeszki. Miałam nadzieję, że to początek końca. Ale wszystkie znamy powiedzenie: "Nadzieja matką głupich.". Skóra przechodzi kryzys i jest  w bardzo nietypowym stanie - takiej jej jeszcze nie widziałam. Wiem jedno  - długo taka nie pozostanie.

Dziś pierwszy z trzech postów systematyzujących moją trądzikową pielęgnację. Na początek zbiorę i krótko scharakteryzuję stosowane przeze mnie "domowe metody" czyli wszystkie możliwe eksperymentalne wykorzystania zielsk oraz papek, które możemy otrzymać z produktów znalezionych w kuchni (a w mojej kuchni można znaleźć wszystko).


Do mycia twarzy


Od niedawna myję twarz w przegotowanej wodzie. A jak już ją gotuję - wrzucam do garnka kilka ususzonych listków brzozy, mięty lub pokrzywy.
 
Przy okazji - do demakijażu używam mieszanki olejów, do której (oprócz rycynowego) trafia czasem oliwa z oliwek, domowy macerat i olejek eteryczny.


Zioła

Właśnie doszła do wniosku, że nie opisałam jeszcze ani wszystkich ziół, których używam, ani wszystkich sposobów, w jakie je wykorzystuję. Dokładne opisanie ich teraz zbytnio wydłużyłoby post, więc spodziewajcie się nowych ziołowych wpisów w najbliższej przyszłości.

A co do ziół - naprawdę wierzę w ich dobroczynne działanie. Staram się wykorzystywać je na przeróżne sposoby, tak, aby zyskać jak najwięcej.  






Co do kozieradki - teraz najczęściej nakładam ją bez żadnych dodatków, a glinkę mieszam z miodem lub nawet tylko z jakimś płynem lub olejem. Wydaje mi się, że jednak większość naturalnych produktów w pełni ujawnia swoje możliwości, gdy stosujemy je solo.
 
Uwielbiam też wodę pietruszkową jako tonik!


Domowe maseczki

Bardzo często robię sobie maseczki sama. Takie domowe - z płatków owsianych, miodu, glinki (no dobra, nie znalazłam jej w mojej kuchni) - działają na moją skórę najlepiej. Pierwszą sklepową maseczkę wielorazowego użytku kupiłam dopiero w tym tygodniu.




Widzę, że maseczka z miodu i glinki jest moją ulubioną od dłuższego czasu. Poza maseczkami często funduję swojej skórze domowe peelingi. Wiem, że jest trądzikowa, ale akurat peelingi mechaniczne nie powodują zaognienia zmian, a zazwyczaj po nich szybciej się goją. Jednakże zgodnie z powszechnie panującą wiedzą - trądzikowcy powinni peelingów mechanicznych - cukrowych, owsianych czy kawowych - unikać.


Na zaskórniki

Ich zwężenie powoduje maseczka z glinki, miodu i cytryny. Poza tym dobre skutki przynosiło nakładanie na skórę mleka, chyba powinnam do tego wrócić. Ale na razie testuję sodę oczyszczoną. Nakładam ją na nos i okolice ust, po 5 minutach widoczne jest zmniejszenie zaskórników, a po trzech użyciach obserwuję bardzo powolne znikanie.
 
 
Okłady
 
 
Nie znalazłam nigdzie bawełnianych pastylek do maseczek w ludzkiej cenie, więc musiałam wymyślić inny sposób na wykonywanie płynnych maseczek. Zapewne domyślacie się, jaki? O nim też napiszę niedługo.
 
 
Aloes
 

Moja mama postanowiła wyrwać aloesa z doniczki i wsadzić do niej młode roślinki. No cóż. Dwa pięcioletnie aloesy siedzą na talerzu w lodówce i dojrzewają. Aloes działa antybakteryjnie, łagodząco i nawilżająco. Możecie się spodziewać w najbliższym czasie wpisu z licznymi pomysłami na wykorzystanie aloesu.
 
 
Myślę, że jak na tą chwilę - wymieniłam wszystko. Dziś przeczytałam u Ekocentryczki o ziemniakach w pielęgnacji, je z pewnością również przetestuję. No i wczoraj przetarłam skórę ogórkiem, genialnie odświeża. Kojarzycie jeszcze jakieś domowe metody pielęgnacji skóry?


Ach - właśnie przeczytałyście pierwszy post z cyklu. Kolejnych - o kosmetykach i dokładnej charakterystyki pielęgnacji możecie się spodziewać w ciągu kilku najbliższych dni ;)

34 komentarze:

  1. z maseczek najbardziej lubię drożdże z cytryną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Nigdy nie próbowałam drożdży. Ale wystraszyłam się tej maseczki, bo u wielu osób powoduje na początku stosowania wysyp, a tego bym nie chciała. Nie próbowałam też aspirynowej.

      Usuń
  2. uwielbiam maseczki z glinek:) ja dodaję do glinki Wit.B3 (z zsk) i mieszam z hydrolatem, nie pomyślałam o miodzie, może dlatego, że nie mam go w łazience;) ja również zmywam makijaż mieszanką do ocm, dzięki czemu moje oczeta nie są podrażnione, a skóra nie przetłuszcza się jak kiedyś, le mój największy hicior to niezmiennie od momentu jej stworzenia - pasta migdałowa !!! Ja też eksperymentuję z kwasami: łagodny migdałowy - złuszczanie raz w miesiącu i mój nowy nbytek kwas mlekowy, którego jeszcze nie stosowałam - bardzo podoba mi się taki cykl:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam miodu w łazience :P

      Muszę w końcu kupić migdały. Kiedyś miałam taką pastę, ale nie byłam jakoś bardzo zachwycona.

      Z kwasów używałam AcneDermu, ale teraz mam letnią przerwę.

      Usuń
  3. musze spróbować maski z sody.. i koniecznie kupić glinkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, maska to to nie jest. Peeling i to dość mocny! Mnie szczypie nawet w niepodrażnioną skórę.

      Usuń
  4. Uważaj z oliwą. Zapychać może.
    Ja do demakijażu stosuję mix rycyny, winogronowego i ogórecznika. Bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że może. Nie zawsze jej używam. A rycynowy też może zapychać ;) Słyszałam o tym ogóreczniku, podobno przypomina wiesiołkowy.

      Usuń
  5. Znam z doświadczenia walkę. :) Nasiona kozieradki na mojej twarzy nie zrobiły wrażenia, aloes też jakiejś znacznej poprawy nie przyniósł (maltretowałam liście). Co do zapachu nie polecam, ale ząbek przecięty czosnku stosowany miejscowo dość ładnie zmiany trądzikowe zasusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję z czosnkiem, jak nie będę miała zamiaru przez tydzień wyściubiać nosa z domu :D

      Ja liczę, że aloes jakoś (pozytywnie) wpłynie na moją skórę. Kozieradka ją trochę rusza - lekko szczypie, a po zmyciu skórka jest minimalnie gładsza, rozjaśniona i nawilżona.

      Usuń
    2. Kozieradkę stosowałam jako tonik do przemywania, stad ta rozbieżność pewnie wynika i moje niezadowolenie.

      Usuń
  6. Zaczyna się ciekawie, będę śledzić serię z zaangażowaniem ;)
    No i wypróbuję na pewno maseczkę z glinki i miodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. no, no oby zadziałało :) i ja się może skuszę ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pietruszke zawsze chcialam wyprobowac ale balam sie zapachu. U mnie zawsze w niedziele kroluje maseczka z kurkumy. Mam w planach peeling z kawy, a buzie smaruje Twojego pomyslu woda cytrynowa albo biala herbata z roza :)Ogorek zawsze latem ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda pietruszkowa pachnie jak się tak bardzo wwąchać całkiem nieźle - tak delikatnie takimi świeżymi listkami.

      Usuń
  9. Zapraszam do mnie byloby mi miło jakbys przeczytala moj nowy wpis,zastanawia mnie pewna rzecz byloby mi jakbys rozwiala moje watpliwosci :)

    OdpowiedzUsuń
  10. czekam na dalszą część cyklu, o niestety też mam ten problem :(
    widzę, że zioła u Ciebie królują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie wrażenie, że jeżeli coś z domowych produktów ma działanie typowo przeciwtrądzikowe, to są to właśnie zioła. Chociaż niby miód i cytrynka również działają antybakteryjnie.

      Usuń
  11. Bardzo lubię domowe kosmetyki. Często są o wiele skuteczniejsze niż drogeryjne kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki i czekam na dalszą część. Ja mam w planach maskę z sody, ale jakoś nie mogę się do niej zabrać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Też powinnam myć swoją trądzikową cerę w przegotowanej wodzie i robić sobie sama maseczki. Ale jestem taaaka leniwa i mi się nie chce tego robić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to nie kosztuje ani wiele czasu, ani wiele wysiłku. A jakie efekty! Myślałam, że to ja jestem leniem :D

      Usuń
  14. Ja nie miałam trądziku , ale na przebarwienia polecam spirulinę :)
    Życzę Ci powodzenia w walce z trądzikiem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam spirulinę, ale bardzo podrażnia mi skórę, więc jej nie używam :/ Szkoda, że na mnie nie działa tak świetnie, jak na większość.

      Usuń
  15. OO super post :) naprawde mi się kiedyś przyda .

    OdpowiedzUsuń
  16. przyznam się bez bicia, że jeszcze nigdy nie robiłam żadnej domowej maseczki na twarz... aż wstyd ;p ale takim aloesem bym nie pogardziła, moje włosy go kochają :)
    mam nadzieję, że Twoja akcja zakończy się sukcesem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartujesz! Nigdy? Spróbuj koniecznie, płatki owsiane powinny być idealne na początek. Nieco trudne w obsłudze, ale efekt jest tego wart (podgotowane, najlepiej zmiksowane lub pokruszone).
      Ja również. Czy ja wiem, czy akcja. Raczej ostatni zryw przed ostateczną kapitulacją. Ale dzięki za miłe słowo ;)

      Usuń
  17. Wpis w sam raz dla mnie - strzał w 10! A tak abstrahując - wznieciłaś moją poziomkową żądzę, tylko gdzie ja teraz znajdę poziomki ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, u mnie w ogródku są ;) To i pewnie w innych ogródkach i w lasku jakimś. Szkoda że na razie tylko liście :(

      Usuń
  18. Ja jednak przed takim eksperymentem leczniczym poszedł bym do dermatologa zdiagnozować to.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakie są efekty? I jak długo stosowałaś to?

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawe podejście do walki z trądzikiem. Choć przed stosowaniem domowych sposobów warto skonsultować się z lekarzem który doradzi nam odpowiednią strategię walki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie domowe sposoby zawiodły, tabletki i maści też nie zdały egzaminu. W końcu poszłam na terapię do siedleckiej przychodni fonte di vitae i walczyłam z trądzikiem ozonoterapią. Już po pierwszej sesji buzia wyglądała lepiej

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny artykuł! Przywodzi mi na myśl fragment z SOS Trądzik, w którym opisane to było tak właśnie jak tutaj :)

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.