20 lutego 2014

Siódma aktualizacja włosowa [luty 2014]

Aktualizacje włosowe nie pojawiają się na moim blogu regularnie. Dodaję je zazwyczaj wtedy, gdy stwierdzam, że zmianie uległ znaczący element wyglądu lub pielęgnacji włosów. Od poprzedniej, szóstej aktualizacji zmieniło się prawie wszystko.


W poprzedniej aktualizacji włosowej {włosy z listopada} postawiłam sobie trzy cele: ograniczenie puszenia się włosów na dworze {1.}, dalsze ograniczanie przetłuszczania się {2.} oraz walkę z wypadaniem {3.} i dziś, z jak najbardziej pozytywnym zaskoczeniem stwierdziłam, że udało mi się spełnić wszystkie trzy.
 

1. Okazało się, że powodem puszenia się pod wpływem wilgoci było przenawilżenie, a włosom brakowało protein. Dlatego tak dobrze wyglądają na zdjęciu z 17. grudnia, kiedy to po raz pierwszy od dłuższego czasu nałożyłam na nie maskę z proteinami. Więcej o przenawilżeniu i innych włosowych problemach pisałam wczoraj.

2. Raczej rozdzielam kwestie pielęgnacji skóry głowy oraz włosów, kosmetyki i większość zabiegów dobieram pod kątem tej pierwszej, a niektóre odżywki i maski, te o gorszych składach, nakładam tylko na długość włosów. Już jakiś czas temu stwierdziłam, że najważniejszym elementem mającym wpływ na świeżość włosów jest {odpowiedni szampon}. Oprócz tego pomagam sobie między innymi {płukankami z mydlnicy i peelingami cukrowymi}.

3. Z wypadaniem wciąż walczę. Jeszcze go nie zwalczyłam, ale udało mi się wyhodować sporą ilość babyhair, głównie dzięki ampułkom Seboradinu. {walka z wypadaniem 20 września - 20 grudnia 2013}. Aktualnie próbuję zapisać się do dobrego dermatologa.

Jeszcze jednym ważnym wydarzeniem, które miało miejsce w przerwie pomiędzy aktualizacjami włosowymi, był zakup {TangleTeezera}. Jedyne, co mogę o nim powiedzieć to: "Wow.".










Uwaga - oprócz tego dysponuję jeszcze balsamem Seboradin Niger, resztką Biovax przeciw wypadaniu włosów i nawilżającą maską rosyjską, która czeka, aż w końcu spotkam się z {Justyną}. Nie wiem, czy się doczeka.

A z resztą to jest tak, że nie miałam niczego. Ani jednej odżywki, tylko pół opakowania Biovax. Kupiłam Aterrę. Kilka dni później pojechałam na targi i w ramach pamiątki przywiozłam sobie Sleeka {najpierw zachwyt, po niej włosy 17 grudnia, a potem zawód}, a jeszcze później trzy maski... wygrałam w konkursie. W międzyczasie pojawiła się nowa wersja Isany, a mnie {brakowało protein}. Wydane na nią pięć złotych to najlepiej wydane pięć złotych w historii moich włosów. skończyły się problemy z niedoborem protein. A! Zapomniałabym. Wygrałam jeszcze zestaw Seboradin Niger. To chyba działa tak, że człowiek nie mający szczęścia w miłości i grach liczbowych wygrywa konkursy w Internecie.
 
Jak używam tego wszystkiego? Najpierw chciałam potwierdzić wzmacniające działanie maski drożdżowej, co skończyło się fiaskiem. Być może nieco wzmacniała cebulki, ale powodowała swędzenie skóry. Poszłam po rozum do głowy i od tej pory używam masek i odżywek zgodnie z ustalonymi przez siebie zasadami.
 
Na skórę, do nawilżania tylko te bez silikonów i innych tym podobnych substancji, lekkie i nawilżające. Alterra i Seboradin. Reszta na długość, w kombinacji {OMO}, odżywka Isany - po myciu, gdy włosom brakuje protein, również tylko na długości. W ten sposób utrzymuję w ryzach skórę, nie odbieram włosom objętości i dostarczam im protein. Jeżeli zastosowana po myciu odżywka nie zawiera silikonów, używam jeszcze serum A+E Biovax.
 
Jeszcze raz powtórzę, że w ramach pielęgnacji skóry głowy wykonuję peelingi cukrowe {szampon+cukier, cudownie nawilżają}, płukanki z mydlnicy, a ewentualne niedobory protein na włosach przy skórze uzupełniam sprayem lub płukanką z silnie rozcieńczonej żelatyny {a'la laminowanie} oraz wody owsianej {płatki owsiane zalane zimną wodą}.
 
Nie, wcale nie zajmuje mi to dużej ilości czasu, nie absorbuje też znacznych nakładów energii.




Nie mam już siły pisać. Wszystkie te szampony są dobre, żaden nie jest dla mnie idealny. Ale są bliskie ideału. Sanosan jest potwornie delikatny, polecam go osobom o suchej skórze głowy. Alterra Dusche und Schampoo prawdopodobnie jest ok, ale używam jej już od dłuższego czasu, a wciąż mam mieszane uczucia. Skóra lubiła żel pod prysznic Alterry {tylko ten jeden, konkretny, bo ma podobny skład do wersji 2w1}. Szampon Yves Rocher jest świetny, genialny! Ale stosowany codziennie - zbyt mocny. Próbowałam stosować codziennie szampon Seboradin Niger. Ale u mnie wszystko stosowane codziennie przyśpiesza przetłuszczanie. Mam tego dość!
 
Chociaż z drugiej strony wytrzymują bez mycia już dwa dni. Rok temu wytrzymywały pół dnia, więc jest to poprawa o... 400%? Nieważne, czterokrotna. Czy jest na sali ktoś, kto umie liczyć?

Założenia na kolejne miesiące: utrzymanie dobrego wyglądu włosów {olejowanie, objętość} i dobrego stanu skóry, podcięcie końców, walka z wypadaniem.

A bransoletki polecą do Agaty, która Smaruje. Zabiłaś mnie tą historią.

20 komentarzy:

  1. U mnie cały czas problem to wypadanie włosów. Owszem, podobnie jak u Ciebie, rosną nowe, ale te przerażające ilości kłaczanów na TT... Matusiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wypadają nawet te nowe. Ale cieszę się, że są, bo był taki czas, że nawet ich nie było.

      Usuń
  2. Nie umiem liczyć, więc siedzę cicho.

    A z miłością, grami liczbowymi i konkursami w Internecie to prawda jest! Chyba zawsze tylko jedno można mieć. (Nie wygrałam żadnego rozdania a jak trafiłam w Lotka okazało się, że była pomyłka na stronie i rzeczywisty wynik jest inny :< ).

    Idę spojrzeć na Sanosan, skoro jest potwornie delikatny! Może się pokochamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, nie można mieć wszystkiego, już nie przesadzaj : P Ale tego z Lotkiem chyba bym tak nie zostawiła. Jakiś mail, czy coś, stać ich chociaż na niewielkie zadośćuczynienie! Tylko trzeba by mieć screen...

      Usuń
  3. No i bardzo ślicznie :)

    Jako bonus, masz tu do poczytania stronę, co mi wpadła w oczy (temat: składy)
    http://jameskennedymonash.wordpress.com/2013/12/12/ingredients-of-an-all-natural-banana/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, czytać też nie mam siły : (

      Usuń
  4. Nie mam już siły pisać. - zechciej wybaczyć, ale wybuchnęłam dzikim śmiechem w tym miejscu i wszystko to, co miałam napisać, rozproszyło się i w mojej głowie i na mojej klawiaturze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ej, wiedziałaś, ile napisałam przez ostatnich kilka dni?! Komentarzy na blogach i maili nie licząc! Naprawdę nie mam już siły! Ale przynajmniej zrobiłam wrażenie sama na sobie. Bo napisałam jeszcze kilka postów na zapas. Teraz boję się, że znów się wypaliłam.

      Usuń
  5. Ojejku, ale się cieszę!!! Bardzo Ci dziękuję, droga Puszysławo, Twoja biżu jest śliczna i ogromnie chciałam ją wygrać (chociaż przysięgam, że historia nie jest zmyślona, takie kretyńskie scenariusze może napisać tylko poczciwe życie...) :).

    Co do włosów, to przeczytałam w napięciu poprzedni wpis, który wiele mi rozjaśnił. Ten tutaj to samo, muszę to wszystko przeczytać jeszcze z pięć razy i zabrać się sensownie do działania, bo mam bardzo podobne problemy do Twoich, no i też jestem blondynką. Teraz największym problemem jest u mnie wypadanie – włosy sypią się garściami (podejrzewam, że to w wyniku ekstremalnego stresu z jesieni), zaczęłam łykać dwa razy dziennie Merz Spezial i czekam na jakiś przełom. Swoich włosów od dłuższego czasu szczerze nie znoszę, a przecież wystarczy o nie dobrze zadbać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. A jak się jest młodym, to jednak taki bukiet zamyka usta. Dziś bym nie otworzyła drzwi. Rety, jakim ja dawniej byłam dobrym człowiekiem : D Zaraz wyślę Ci mail. Albo Ty wyślij? Swój adres na puszyslawa@gmail.com ; )

      Ja przeżywam ekstremalny stres od ponad roku... Ja swoje lubię bardzo. A one ode mnie uciekają! Ale właśnie mam okrutne odrosty po wakacyjnym słońcu {którego unikałam jak ognia}, widać je na zdjęciu w poprzednim poście.

      Usuń
  6. Zmianę widzę ogromną ( i to tylko na zdjęciach ) Masz śliczne włosy :) Ja teraz walczę z puszeniem się włosów ( i to ogromnym) oraz z kondycją i innymi... ( dużo tych rzeczy) Świetny blog - jestem tu pierwszy raz :)
    Pozdrawiam ^_^

    OdpowiedzUsuń
  7. Super włoski, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładna zmiana włosów :) Te z grudnia są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam tzn. miałam tą maskę drożdżową...jest strasznie wodnista i nie wydajna...starczyła mi na 4 czy 5 razy...jakiś dramat...nie mogłam oczywiście ocenić wzmocnienia włosów po 5 użyciach...a do tego plątała i kołtuniła mi włosy;/ porażka ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartujesz! Moja jest bardzo, bardzo gęsta i wystarczy odrobina, żeby pokryć dokładnie całe włosy. Użyłam jej już prawie 10 razy i nie zużyłam nawet połowy.

      Usuń
  10. Moja siostra zobaczyła Twoje zdjęcia i zza głowy do mnie 'to Twoje włosy?!' haha xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Spróbuj szampon lavera basis sensitive

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.