17 stycznia 2014

Domowe Hammam Spa | prawdziwy zabieg Hammam {Piątek dniem dla twarzy}

Skoro mam namawiać Was do szczególnego zadbania o Wasze twarze w każdy piątek... Podrzucam pomysł, który kultywuję od czasu do czasu.

Domowy zabieg Hammam
peeling - maseczka - zatrzymanie nawilżenia

W ten sposób zachowujemy ogólny sens zabiegu. Peeling złuszcza martwy naskórek. Między innymi dzięki temu przygotowuje skórę na dalsze zabiegi i ułatwia przyswajanie różnych dobroczynnych składników. Ułatwia, a czasem nawet umożliwia oczyszczenie skóry. Do czego służy maseczka wiemy wszyscy. Dla zachowania idei zabiegu warto byłoby użyć oczyszczającej, o naturalnym składzie. Po zmyciu maseczki chcemy zachować efekty jak najdłużej. W tym celu na zakończenie każdego zabiegu nakładamy olejek, serum, krem.

Gdybym ja miała wykonać taki zabieg na sobie, jednocześnie używając tylko produktów i składników, które mam w domu wykorzystałabym płatki owsiane. Wystarczy namoczyć je w chłodnej wodzie. Delikatniejszy peeling przy ich użyciu otrzymamy, zalewając je gorącą wodą lub mlekiem, a nawet gotując. Maseczkę wykonałabym na bazie glinki. W ostateczności nieco podobne działanie może mieć dodana do maseczki z płatków mąka ziemniaczana. Ugotowane na mleku płatki, nieco oliwy z oliwek, miodu, mąki. To na twarz na dwadzieścia minut. Nadmiar najlepiej jest zetrzeć chusteczkami higienicznymi, resztę spłukać. Na zakończenie sięgamy po najlepszy krem, olejek, serum, jakie mamy do dyspozycji. Jeżeli zależy nam na zachowaniu efektu oczyszczenia skóry, zwróćmy uwagę na jego skład.

Eko maseczki na bazie glinek można dorwać za drobniaki w Biedronce. Jedną z nich widzicie na zdjęciu powyżej.


Prawie jak zabieg Hammam
Savon Noir - maseczka z glinki - olej

Nie czarujmy się, żaden peeling nie zastąpi Savon Noir. Ono działa zdecydowanie silniej, ale jednocześnie delikatnie i jest piekielnie skuteczne. Nie wiem, jakim cudem, ale naprawdę nawilża skórę. Do tego świetnie oczyszcza skórę i potęguje działanie nałożonej po nim maseczki. Grzechem byłoby użycie po nim czegoś innego, niż glinki. No! Chyba, że wybitnie nie zależy nam na oczyszczeniu i pozbyciu się zaskórników. Do wykończenia zabiegu można użyć kropli ulubionego oleju lub serum olejowego {kwas hialuronowy + olej}, a dopiero potem nałożyć krem.

Tak naprawdę nie bawiłabym się w pierwszą wersję, wykonałabym tę. Mam już swój sprawdzony, idealny zestaw. Najpierw nakładam mydło Savon Noir na suchą lub lekko zwilżoną skórę {działanie jest zupełnie różne!} na około dziesięć minut. Dokładnie moczę miękki ręcznik i zmywam nim mydło, wykonując bardzo delikatny masaż. Tym sposobem pozbywam się całego martwego naskórka. Później nakładam maseczkę glinkową. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się maska Best - mój absolutny hit. Po zmyciu maseczki tonizuję skórę i w wilgotną wsmarowuję szybkie serum olejowe {olej + hialuronian cynku}, czasem również krem.


Prawdziwy zabieg Hammam
Savon Noir - glinka Ghassoul - olej arganowy

To, że składa się akurat z tych elementów nie jest przypadkiem. Jako tradycyjny zabieg pielęgnacyjny ma zapewne bardzo długą przeszłość i wszystko zostało do siebie idealnie dopasowane. I ja sama nie znam lepszego peelingu niż Savon Noir, lepszej od Ghassoul glinki i lepszego oleju od arganowego. Glinka Ghassoul genialnie wygładza i oczyszcza, jednocześnie jest bardzo delikatna. A olej arganowy silnie nawilża skórę, wygładza i odżywia ją, działa przeciwzmarszczkowo, przeciwtrądzikowo, pomaga w leczeniu problemów skórnych i w dodatku zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem słońca.

Nigdy nie zdarzyło mi się wykonać pełnego zabiegu Hammam. Zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele straciłam. Glinka Ghassoul wciąż jest moim numerem jeden na zakupowej liście. Używałam jej, ale zaledwie raz. Zupełnie przypadkowo, bez wcześniejszego przygotowania skóry, a i tak byłam zachwycona. O Savon Noir już wspomniałam. Natomiast olej arganowy trafił do mnie całkiem niedawno {dzięki, SM!}, ale błyskawicznie podbił moje serce. Jestem skłonna uwierzyć w to, że wszystko co o nim piszą, jest prawdą.

Wpis w ramach akcji {Piątek dniem dla twarzy},
której pomysłodawczynią jest Blondregeneracja.

Moje pozostałe posty na ten temat:
Miesiąc z kurkumą - początek {troszkę Was oszukam w tym temacie}
I dalsze 70% bloga.

23 komentarze:

  1. Muszę kiedyś wypróbować ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też koniecznie. Jeszcze nigdy nie próbowałam.

      Usuń
  2. Też niedawno zaczęłam używać oleju arganowego. Nakładam go na twarz i włosy. Jest świetny.

    Mam mydło Aleppo, więc może też podrobię ten zabieg. Jakaś glinka też się znajdzie, olej arganowy stoi w lodówce.
    A, zapomniałabym. Piękne zdjęcie. Co to za aparat? Sama sprzymierzam się do zakupu jakiegoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleppo nie działa tak fajnie, przynajmniej na mnie :(

      Canon EOS 500D. Podobne zaczęłam robić po wykonaniu ok. 10tys zdjęć :D Ale sprzęt polecam. Ten i nowsze wersje, które w gruncie rzeczy nie różnią się zbyt wiele. Nie warto jednak kupować niższego modelu.

      Usuń
    2. Dziękuję. Przyjrzę się temu modelowi ;)

      Usuń
  3. A mi się teraz przypomina zabieg Hammam w tureckim Spa, boże co to było <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłaś?! Naprawdę byłaś?! Rety, to musiało być przeżycie... A jaki materiał na bloga!

      Usuń
  4. muszę kiedyś taki zabieg sobie zafundować:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A widzisz Bestio, kupiłaś te maseczki z Biedronki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama kupiła Bestio. I tak nie działają : D

      Usuń
  6. Ja nie mam dobrych wspomnień z tymi maseczkami z Biedronki. Strasznie mnie podrażniły. Ale Savon Noir muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczulenie na oczar? Mojej skóry totalnie nie ruszają. Nie robią nic. Ale ludzie sobie chwalą, a moja mama kupiła z 10 saszetek. Ale ja ogólnie nie lubię zielonej glinki.

      Usuń
  7. OK, czarne mydlo juz mam. Po kilku uzyciach obsypalo mnie jak indycze jajo. Nastepny krok: glinka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci coś. Gdybym nie znała Cię tak długo i nie wiedziała, że tak naprawdę Ty lubisz mnie a ja nie lubiłabym Ciebie, to już dawno wyrzuciłabym Cię z bloga ze hejteryzm.

      Really? A może masz to nietradycyjne z konserwantami/ to z zakażonej partii/ z olejkami na które masz alergię/ itd. itp.? Bo z czarnymi mydłami problemy są, oj, są!

      Usuń
  8. Alez ja nie cierpie na hejteryzm. :( Naprawde mnie obsypalo. Niewykluczone, ze moja skora po prostu zastrajkowala w obliczu nowego rezimu. Zreszta od dwoch dni pryszcze mi zeszly, wiec upraszam o niewyrzucanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, że czarne mydło jest super. Skóra jest taka skrzypiąca i czyta po jego użyciu. Jednak nie nakładałam po nim glinki, dziś wypróbuję Twoj patent:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Btw, gratulacje:D Jestem 300 obserwatorem :-)

      Usuń
    2. Spróbuj i daj znać. Aczkolwiek nie przywłaszczam sobie patentu kilkunastu bądź kilkudziesięciu pokoleń Marokanek.
      E tam, mnie wyświetlasz się jako 301, ale dzięki. Tym lepiej przecież.

      Usuń
  10. O matko ! Śliczne jesteście i młodziutkie i używacie olejku arganowego a ja muszę moje mydlarniane klientki siłą odciągać od ich ukochanego kremu Nivea żeby choć spróbowały tego arganu ;-))

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.