8 września 2014

Zoom na moją kolekcję masek do włosów




Wyjaśniam, dlaczego poszłam do sklepu i kupiłam sobie nową. W poście zbiór krótkich recenzji pięciu popularnych w blogosferze masek.


Planeta Organica Ajurwedyjska Złota Maska

Uwielbiam za wygodę i przyjemność używania. Jest bardzo gęsta i szalenie wydajna. Wystarczy wziąć odrobinę i nałożyć na włosy, nic nie spływa, nic nie skapuje. Można spokojnie wziąć prysznic i spłukać z włosów po nim. Pięknie pachnie i w dodatku lekko mieni się złotym połyskiem.

Jedyne, do czego mogę się doczepić, to jej działanie. To zależy od dnia, ale raczej ciężko mi zauważyć różnicę pomiędzy włosami po zastosowaniu tej maski, a włosami, na które podczas mycia nie nałożyłam niczego.

[KWC] Cena: 28zł/300ml; bardzo wydajna; Drogerie internetowe


Stapiz Sleek Line Repair&Shine

Pierwsze wrażenie - zapach obłędny. I efekt obłędny. I włosy obłędne i oszałamiające.

Drugie wrażenie podobne, choć efekty mniej spektakularne. I zaskoczenie - zapach na włosach jest wyczuwalny przez około tydzień. I kolejne - o, włosy matowe, bez życia, ciężkie i tak jakby oklejone. Zbijające się w strąki. Oooo nie. (Od czasu, w którym pojawiały się te wszystkie pozytywne opinie 'nieco' zmodyfikowano skład ;).

[KWC] [moje włosy po pierwszym zastosowaniu] Cena: 12zł/250ml; Hebe


Receptury Babuszki Agafii Maska Drożdżowa

Mogłabym skopiować opis działania Stapiza, efekt i początkowy i późniejszy - identyczny, jak powyżej.
 
[KWC] Cena: 15zł/300 ml; Sklepy z kosmetykami rosyjskimi


Love2MIX Organic Maska z efektem laminowania

Obłędny zapach, niezwykle przyjemny, świeży i wyraźnie owocowy. Sok multiwitamina? Jogurt marakuja? Genialny. Opakowanie wygodne, konsystencja niespływająca.

Efekt po nałożeniu na włosy? A raczej po spłukaniu i wyschnięciu? Sztywne i suche. Za każdym razem, po każdym zastosowaniu taki efekt. O nie.

[KWC] Cena 25zł/200ml; wydajna; Sklepy z kosmetykami rosyjskimi


Receptury Babci Agafii Maska do włosów Ruska Bania regenerująca
Śmietanowo-Jajeczna

Pachnie ajerkoniakiem, przelewa się jak rzadka śmietanka, na włosach znika. Całe opakowanie na kilka zastosowań, ale włosy po niej śliskie, gładkie i bardzo nawilżone!

Przy czym po kilku zastosowaniach zbijają się w strąki, stają się matowe i ciągnące. Typowe przenawilżenie.

[na KWC znalazłam podobną, ale w komentarzu podany jest inny skład, więc nie zostawiam linku, ceny nie znam]


Przynajmniej trzy z tych masek są internetowymi hitami. A ja cztery z pięciu oddałam znajomym, bo nie byłam w stanie zużyć ich sama. Jestem bardzo ciekawa opinii osób, które nimi obdarowałam, chyba dziś podzwonię i popytam. Sama zużywam tylko złotą maskę Planeta Organica. Może działa słabo, ale naprawdę się z nią zaprzyjaźniłam i zdarzają nam się dobre dni :)


< zoom na maskę Planeta Organica - zobaczcie ten błysk!

30 komentarzy:

  1. zadnejk z tych jeszcze nie mialam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spośród tych masek miałam tylko złotą ajurwedyjską i byłam z niej bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam maskę z efektem laminowania i kiedy jeszcze nosiłam wyprostowane włosy to bardzo ją lubiłam. Przy falach już nie spisuje się tak świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupienie nowej maski czy odżywki ZAWSZE ma jakieś uzasadnienie ;)
    Ja akurat żadnej z tych nie miałam, maski zazwyczaj dobieram dobrze - gorzej niestety z odżywkami, tutaj czasami jeszcze trafi mi się coś, co zużywam z musu, mieszając z innymi odżywkami czy półproduktami, żeby było lepiej. Tak np. było u mnie z osławionym balsamem na kwiatowym propolisie.

    OdpowiedzUsuń
  5. O nie, czytając posta planowałam zaproponowanie Ci wymiany/sprzedaży, a tu już kosmetyki znalazły nowe domy ;) Bo ja obecnie mam (za) dużo odżywek, a z maskami skromnie. Mam pół wielkiego opakowania mlecznego Kallosa (który jest moją bazową maską do tuningowania) i dwa Biovaxy, które są moimi maskami "na bogato" - zawsze muszę mieć chociaż jednego ;) No i poszerzyłabym kolekcję o jakiś hicior, ale mam kapryśną czuprynę i szkoda mi ryzykować kupna pełnych opakowań. Ale w październiku zajdę sobie do Hebe, sesese :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już przestałam kupować rosyjskie kosmetyki, z wiadomych powodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a.czaja, z jakich? Bo ja kupuję, a może powinnam o czymś wiedzieć :)

      Usuń
    2. Pewnie chodzi o to ze ROSYJSKIE! xD ja wciaz kupuje ale tylko moje osobiste hity

      Usuń
    3. :))

      Ja bardzo się nimi zachwycałam, ale gdy początkowy entuzjazm opadł szybko zauważyłam, że tyłka nie urywają^^ Teraz zauważyłam, że praktycznie wszystko, czego używam, jest produkowane w Polsce. Mam tylko kilka produktów indyjskich i mydło Aleppo, choć do niego też można by się przyczepić...

      Usuń
  7. Moje wlosy z kolei bardzo lubia ajurwedyjska, za drozdzowa nie przepadaja od poczatku ;) Reszty nie mialam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam identyczną sytuację z maską drożdżową. Najpierw zachwyt, później strąk :) Innych z twojej kolekcji nie miałam. Na moich delikatnych włosach cudnie sprawdziła mi się maska marokańska z Planeta Organica.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wcześniej korzystałam z maski, którą podałaś jako pierwszą czyli ajurwedyjska złota maska od Planeta Organica . Obecnie testuję teraz grecką maskę głęboko regenerująca z olejkami, która kupiła w Helfi. Nie ukrywam, że testowana przeze mnie maska do włosów jest całkiem niezła. Zobaczymy jakie będą efekty. Pozdrawiam i trzymam kciuki za dalsze prowadzenie bloga.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mialam wiekszosc i podobne odczucia. Osobiście moge Ci polecić maski Omia- jedyne do których zawsze wracam z podkulonym ogonem po eksperymentach z innymi produktami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam ostatnio odżywki z Yves Rocher, zwykłej odżywki i jestem nią zachwycona! W pudełku czeka jeszcze Tołpa, a w prezencie dostał mi się kolejny hit blogosfery - żółta maska Gliss Kura, tak więc w najbliższym czasie zakupów nie planuję, ale dziękuję za komentarz ;) Zapamiętam i rozważę zakup w przyszłości :)

      Usuń
    2. Ja chyba jestem jakimś wyjątkiem - maski z YR nie działają u mnie w ogóle.

      Usuń
    3. 'Zwykła' odżywka z YR = która? :)

      Usuń
    4. @Dzika wózkowa: Maski? Mam odżywkę, po maskę dopiero chciałam sięgnąć :(

      @Tłusta papużka: Żółta, z owsem ;) Kupiłam tę, bo chciałam taką bez silikonów i innych im podobnych oblepiaczy, a ta sprawiała takie wrażenie.

      Usuń
    5. Dzięki. Też mi ta odżywka pasuje.

      Usuń
  11. Cześć Dziewczyny ! Ja również nie przepadam za maskami Yves Rocher, Od kilku lat zmagałam się z wypadaniem włosów lecz niedawno odkryłam Klinikę HairMedica w Warszawie. Za wizytę zapłaciłam jedyne 30 zł, a efekty były zaskakujące ! Objętość włosów znacznie się zwiększyła, a wypadanie włosów się znacznie zmniejszyło. Polecam i pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy możemy prosić o więcej informacji? Np. w jaki sposób pomogli?

      Usuń
  12. Maski z Planeta Organica są świetne, ja sobie upodobałam tajską różową, ajurwedyjska prawdopodobnie mi podejdzie, bo bardziej wymagające włosomaniaczki piszą, że to dla nich za mało. Obecnie mam Staroałtajską maskę Babuszki Agafii i też jest świetna, włosy po niej lśnią i są lekkie - czyli prawdopodobnie wszyscy inni ją znienawidzą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja z Planeta Organica lubię marokańską maskę. Ajurwedyjskiej nie miałam, ale muszę to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno bez porównania, marokańska o wiele lepsza (patrz: wpis u Blondregeneracji z tego, co pamiętam ;).

      Usuń
  14. O, to ja z kolei polecam całym sercem rokitnikową z Natura Siberica. Moje włosy są dość zniszczone, więc tym samym wymagające złożonej pielęnacji, ale ta maska daje radę sama, no i faktycznie jakby sprawia, że włosów jest więcej :) Uwielbiam ją!
    A tak z innej beczki, nie o włosach - mogłabyś mi doradzić, która firma jest w teorii "lepsza"? Wiem, że to kwestia względna, ale ile ludzi tyle opinii, a nie wiem czy wybrać Iwostin czy Pharmaceris... Konkretnie chodzi mi o żel eliminujący niedoskonałości lub o ten krem z 5% kwasu migdałowego. Wydaje mi się, że działanie może być podobne, no i mam zagwozdkę, co wybrać kurcze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam tylko żelu więc ciężko mi porównywać. Lubiłam go, ale jego działanie było bardzo delikatne. Teraz zamierzam zrobić sobie nawilżające serum z kwasem migdałowym samodzielnie, ale gdybym (ale tego nie zrobię) miała kupować coś gotowego, to raczej Pharmacerisa i raczej 10%. Ale niczego bardziej konkretnego Ci nie doradzę.

      Usuń
    2. Mimo wszystko wielkie wielkie dzieki! :)

      Usuń
  15. No, u mnie też czas zrobić coś z włosami. Są strasznie cienkie i pod wpływem farby zaczęły wypadać, czego nigdy wcześniej nie robiły. Dzięki Twojemu wpisowi mam kilka pomysłów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam Sleek Line i jestem zadowolona po każdym użyciu. Zapach cudowny! Na Agafi się czaję i Planeta Organica. Sądzę, że PO pójdzie pierwsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię blogi, na których są konkrety :-) Oraz widać, że autor/ka przykłada się do wpisów - jakoś tak nabiera się doń zaufania :-) Zapraszam na mój blog dla pań ;-)

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.