12 września 2014

Kosmetyczne odkrycie półrocza TWARZ: Bonimed Boniderm



















To coś nie tylko dziwnie się nazywa (Bonimed Boniderm pomada ojca Grzegorza Sroki), to coś w ogóle jest czymś dziwnym. Na szczęście przy okazji bycia dziwnym to coś jest również naprawdę świetnym kosmetykiem do mycia twarzy, praktycznie nie dostrzegam w nim wad!


Czym jest Boniderm?

To... Mydło. Ale nie posiada konsystencji mydła. Ani takiego w kostce ani takiego w płynie. Określiłabym je jako drobne fragmenty mydła zanurzone w żółtawym płynie. Ciężko. Ale. Po dokładnym utrzepaniu przypomina lekką, piankową emulsję!


Jak go używam?

 1. Jak zwykłego żelu do mycia twarzy, przy czym według instrukcji na opakowaniu masuję skórę przez dłuższą chwilę. W przeciwnym razie na skórze zostaje charakterystyczna warstewka.

 2. Jeżeli mam na skórze makijaż, najpierw zmywam go częściowo emulsją micelarną, spłukuję wodą i następnie domywam twarz Bonidermem.

Jako że kosmetyk jest mydłem (i zmienia naturalne pH skóry), po każdym myciu wyrównuję je tonikiem lub hydrolatem.




















Dlaczego tak mnie zachwyca?

Jest delikatny i jednocześnie skuteczny. Nie uczula, nie podrażnia, skóra jest naprawdę czysta. I przede wszystkim nieprzesuszona. Co więcej - wydaje mi się, że dzięki temu, że jest tak neutralny i delikatny rzeczywiście spełnia obietnice producenta i nieco ogranicza łojotok.

Uwaga: Może zawierać tłuszcze pochodzenia zwierzęcego.
Uwaga2: Ze względu na zawartość ziół w składzie może uczulać (ostrożnie, jeżeli jesteście uczulone na rumianek).

Skład oczami Puszysławy: woda, mydło, wyciągi z ziół, konserwant



















Moja ocena: 6
Cena/jakość: 5+ (17zł/200g; 23zł/500g; średniowydajny)
zły - neutralny - dobry - świetny
Z pewnością kupię kolejne, tym razem duże opakowanie.




PS: Czy ktoś ma ochotę otrzymać jedną z nagród w konkursie organizowanym przez Ceromaniaczki?




22 komentarze:

  1. Nienawidzę go za konsystencję, z resztą pisałam Ci na fejsie :D W sumie nie próbowałam go wtedy niczym zagęścić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie "dziwadła" są czasem najlepsze :) A gdzie je kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzucił mi się w oczy przypadkiem w okolicznej aptece, ale jest też do zamówienia na dozie.

      Usuń
  3. Sodium Tallowate mnie zniechęca :< Zostanę przy moich myjadłach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe to mydło, ale wole do mycia twarzy moje sprawdzone żele :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dwie drobne uwagi ;)
    Hydrolaty same w sobie nie zmieniają PH skóry. Chyba że są czymś zakwaszone.
    Co do Twojej pierwszej uwagi. Nie "może" tylko "zawiera" Sodium Tallowate to w skrócie z tłuszczu wołowego z tego co wiem.
    A tak wgl to czuję sie zachęcona tylko nie wiem gdzie to kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do hydrolatów - sama często zostawiam w komentarzu podobną uwagę. Ale zauważ - większość hydrolatów na takim na przykład ZSK ma w opisie podane pH lub uwagę, że tonizują/przywracają skórze naturalne pH. I takie zamawiam :) Ale okej, zmierzę wartość pH swoich, gdy dotrze do mnie najnowsze zamówienie.
      O Sodium Tallowate czytałam przed opublikowaniem tego posta. Z mojej lektury wynika, że jest to mieszanina mydeł, mogąca zawierać takie, które powstały przy użyciu różnych tłuszczy zwierzęcych. Ale niczego pewnego na ten temat nie znalazłam.

      A choćby na doz.pl ;)

      Usuń
    2. TALLOW to nic innego jak baran, koń lub wół, a raczej łój z nich pozyskiwany, Sodium Tallowate uzyskane z tego składnika to DETERGENT który jest komedogenny więc kto ma skłonności do zapychania powinien uważać :) Informacje z książki, nie z internetu ;)

      Usuń
    3. Jak dobrze, że mamy taką Angel! :)
      Faktycznie sprawdziłam, tallow to łój. W słowniku sprawdziłam :D No ale przyznaj. Sodium Tallowate - mydło powstałe w reakcji łoju z zasadą sodową. Czyli detergent. Na szczęście na mojej skórze jego komedogenności nie zauważyłam, ale jak najbardziej wierzę na słowo.

      Usuń
    4. ;PPP
      mydło na bazie łoju sprawdzało się wieki temu kiedy baby nie używały niczego innego, teraz za dużo nakładamy na twarz :) a ta się burzy, więc trzeba patrzeć co nakładać :)

      Usuń
  6. nie miałam, ale już dawno słyszałam. to słówko pomada jakoś utkwiło mi w głowie ;))
    Może kiedyś spróbuję !

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno zrezygnowałam z używania kosmetyków zawierających tłuszcze zwierzęce. Ten składnik mnie pokonuje. Jakby nie mogli go zastąpić jakimkolwiek mydłem z oleju.

    OdpowiedzUsuń
  8. pierwszy raz słyszę, ale chętnie wypróbowałabym jak jest takie świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wypowiedź trochę nie na temat, ale powiedz mi, dlaczego nie dodajesz żadnych wpisów na miocardium? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzę. Nowy post powstaje, zaczęłam go planować jakiś miesiąc temu i już prawie kończę pisać ^^
      A tak na serio. Nie mam określonej wizji tego bloga, a niekoniecznie chcę opowiadać o sobie i nie do końca wiem, co mam tam pisać.
      Wspominałam o nowym poście na Facebooku, może dlatego pytasz? W końcu go nie opublikowałam, ale coś się tam wkrótce znajdzie ;)

      Usuń
    2. Z ciekawości pytam :) Od października to pewnie już nie będziesz mieć czasu na bloga :P

      Usuń
  10. Ciekawy produkt. Niestety zniechęca mnie gdyż w składzie ma Sodium Tallowate.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi interesująco. Nasuwa mi się pytanie - gdzie można takowy kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już komuś powyżej odpowiadałam, można na przykład na doz.pl ;)

      Usuń
  12. Hmm, interesujący kosmetyk. Takie dziwne, naturalne lubię najbardziej. Zapraszam do siebie: http://www.tamigrobelni.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Polecam : http://www.flora-cosmetics.net/

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.