11 czerwca 2014

Chłodzące bo upały, wyszczuplające bo lato

Siedzę, piszę i marzę tylko o tym, żeby w końcu wskoczyć do wanny i się wykąpać. I wysmarować. I będzie mi tak przyjemnie chłodno!

Zaledwie kilka dni temu, zupełnie nagle stwierdziłam, że jakość kosmetyków ma znaczenie nie tylko w kwestii pielęgnacji ciała. Całej skórze należy się wszystko, co najlepsze. Jak na to wpadłam? Przestałam na siłę zużywać [balsamy na parafinie], zaczęłam używać naturalnego mydła i peelingu o fajnym składzie. I balsamu o fajnym składzie. Raz nawet naolejowałam wypeelingowane nogi olejem arganowym z kwasem hialuronowym. I wiecie co?

Nie sądziłam, że moja zaczerwieniona i z lekka przebarwiona skóra nóg może wyglądać tak normalnie. A wierzcie, że wygląda zupełnie gładko i normalnie. Zniknęła nawet resztka [zapaleń mieszków], które pojawiały się co jakiś czas przy regularnym nakładaniu ww. balsamów zawierających parafinę. Wygląda na to, że nie mam na co narzekać. No, może poza uwidocznionymi cebulkami. Ale z tym podobno nic nie da się zrobić.

I w ogóle najchętniej to przeszłabym na całkowicie naturalną pielęgnację całego ciała. Ale zajrzałam do swojego pudła z kosmetykami. A w nim znalazłam pokaźny zapas różnych, niekoniecznie ekologicznych balsamów. Parafinowe rozdam, ale reszta... Może będą okej? Poza tym mają sporo zalet, uwidaczniających się szczególnie teraz, przy okazji doskwierających upałów. Tak więc na przykład.

One chłodzą. Wiecie, jak cudownie jest wylegiwać się w letniej wodzie i masować pachnącym miętą, chłodzącym peelingiem? Bardzo cudownie. W dodatku ów peeling ma naturalny skład i nie wysusza skóry. Co prawda jest dla mnie zbyt delikatny, ale radzę sobie z tym. Wylewam go na ostrą stronę gąbki i dopiero nią delikatnie masuję skórę.

Co do balsamu wyszczuplającego (nie, nie wierzę w to, że może wyszczuplać). Chłodzi do tego stopnia, że po nałożeniu go owijam się szlafrokiem i czuję dreszcze. Też trochę nawilża. W sumie jest okej.

Złoty peeling Eveline? Ładnie pachnie. Nie naturalnie, nie jedzeniem, świeżo. W sumie mogłabym mieć wodę toaletową o takim zapachu. Ma drobinki złota i złoto w składzie! Natomiast jego właściwości peelingujące są raczej słabe, choć po przepisowym, pięciominutowym masażu skóra jest gładka.

A wiecie w ogóle, do czego służą peelingi? Poza tym, że skóra po złuszczeniu martwego naskórka wygląda lepiej i stwarza mniej problemów (np. odrastające włoski nie 'wrastają' i nie pojawiają się zapalenia).  Zupełnie niedawno dowiedziałam się, jakie jest ich znaczenie w walce z cellulitem. W reklamie w TV usłyszałam, że cellulit to nierównomiernie ułożona pod skórą tkanka tłuszczowa. Masaż przesuwa ją, układa równomiernie i cellulit staje się niewidoczny, znika. Jestem skłonna w to uwierzyć, ale taki efekt z pewnością wymaga mnóstwa, mnóstwa czasu i cierpliwości. Całe szczęście, że nie muszę testować własnej.

Prawie zapomniałam wspomnieć o balsamie brązującym! On, dla odmiany, pachnie słodkimi, pysznymi ciastkami. Tak silnie i przekonująco, że czując go, trzeba sięgnąć po ciastko. Niestety nie napiszę Wam, czy przyciemnia skórę. Jest ostatnim kosmetykiem zawierającym parafinę, którego używałam. Bardzo szybko z niego zrezygnowałam. Od tego czasu, od kilku dni, skóra staje się coraz gładsza, bardziej jednolita. Wyraźnie wygląda coraz lepiej.

Przypominam, że należę do tłustoskórych, dlatego, teoretycznie, łatwiej jest mi się nawilżać. Pomimo to dłonie, pięty i łydki często miewam przesuszone.


Na zakończenie pochwalę się najlepszym zakupem spośród tych dokonanych w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Za około trzy złote. Niestety, w cenie na do widzenia. Chyba będę musiała przerzucić się na produkty dla kobiet. Da się tanio bez parafiny? Pachnąco, nielepiąco, szybkowchłaniająco, skutecznie? Da się.


18 komentarzy:

  1. Myślę, że balsam dla mężczyzn by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, nawet nie wiedziałam że jest balsam Isana Men, a tu już go, powiadasz, wycofują :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że mogli go już wycofać. Może nawet jakiś czas temu, kupiłam go naprawdę dawno, wiosną.

      Usuń
  3. Właśnie zaczęłam używać tego chłodzącego z Eveline, i efekt chłodzenia naprawdę fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja, wstyd się przyznać, często zapominam się namaścić po kąpieli, a potem narzekam, że skóra sucha. Ale balsamy chłodzące maści wszelkiej uwielbiam w takie upały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Żel OS mam zamiar niebawem zakupić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie tym balsamem dla mężczyzn. Moim balsamowym ulubieńcem jest balsam oliwkowy właśnie z Isany więc może i ten męski sprawdziłby się u mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam ten balsam brązujący z Flosleku, daje ładny lekki efekt i fajnie podkręca opaleniznę. Parafiny unikam jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. żel z OS to mój ulubiony na lato i upały :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pachniesz facetem, Skarbie ?
    Mmmm..

    OdpowiedzUsuń
  10. A te Isanowe z mocznikiem? Albo babydreamowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isany z mocznikiem nie polecam, nie wchłania się, zostawia tłustą, klejącą, świecącą warstwę, moja mama 2-3 godz(!) po aplikacji spytała czy smarowałam się oliwką... Ma jakąś dziwną konsystencję, ale to chyba jak wszystkie balsamy marki Rossmann.

      Usuń
  11. Ja bardzo lubię drenujący peeling nivelazione, w połączeniu z rękawicą z rossmana to dla mnie złuszczanie idealne, uwielbiam mocne zdzieraki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja muszę w końcu zacząć regularnie się balsamować i używać peelingu. Przydałoby się też coś wyszczuplającego mam spory cellulit na łydkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na łydkach?! Ja mam troszkę na udkach, ale trzeba się bardzo postarać, żeby go zobaczyć (tym bardziej, że raczej nie zdarza mi się wkładać niczego innego, niż długie rurki) no i tak sobie myślę, że gdy w końcu będę regularnie ćwiczyć i zrzucę te moje 4kg, których już nie chcę, to wyniesie się na dobre. Ale peelingowanie musi działać naprawdę, bo w zeszłym roku był bardziej zauważalny. Co do balsamów - używam wtedy, gdy skóra ich potrzebuje, raz, dwa razy na tydzień.

      Usuń
    2. Ja też mam cellulit na łydkach. Co więcej, jestem szczupła, waga w normie, BMI w dolnej granicy normy, teoretycznie jak schudnę 1 kg to już będzie niedowaga. A cellulit wszędzie, całe nogi, pośladki... :( Jak żyć?!?

      Usuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.