10 sierpnia 2013

Rozpoczynam walkę o każdy włos!

Już wspominałam o tym, że gubię mnóstwo włosów. Linieję od dłuższego czasu, a włosów wypada coraz więcej! W końcu postanowiłam przestać ignorować problem i zabrać się za niego na poważnie, zanim wyłysieję całkowicie.

Przede wszystkim nie znam źródła problemu, mogę się go tylko domyślać. Oczywiście w końcu zdecydowałam się na pójście do dermatologa. Może dlatego, że wreszcie znalazłam kogoś, kto być może zna się na rzeczy. Zrobię wstępne badania i przynajmniej się czegoś dowiem. No i  przy okazji zyska też moja skóra.


Przez jakiś tydzień wcierałam wcierkę własnego pomysłu i wodę brzozową. Jeżeli jest lepiej, to tylko minimalnie. Nie mogę tego stuprocentowo potwierdzić, ponieważ nie liczyłam zgubionych włosów., a i tydzień to zbyt krótki czas na obiektywną ocenę. Łykałam też po cztery kapsułki tranu dziennie, piłam skrzypokrzywobratek i starałam się w miarę zdrowo odżywiać. A może raczej dostarczać organizmowi wszelkich potrzebnych składników.

Dzisiaj kupiłam wcierkę Joanny i widoczne na zdjęciu tabletki, które będę łykać zamiast tranu. Wygrzebałam też butelkę oleju lnianego. Mam zamiar kupić biostyminę i wcierać codziennie jedną ampułkę, być może wymieszam ją kiedyś z Capivitem. Z ciekawości, żeby sprawdzić działanie. Będę też ciągle piła skrzypokrzywobratek. Mam nadzieję, że w ten sposób doczekam wizyty u lekarza.

Mam do Was kilka pytań. O oleju rycynowym i jego pozytywnym działaniu wiem. Ale czy któraś z Was słyszała o stosowaniu nafty w leczeniu wypadania włosów? Podobno pomaga! A linia NaturVital przeciwko wypadaniu? Ma dość dobre opinie, zastanawiam się nad zakupem któregoś z tych kosmetyków.

Rety, nie chcę wyłysieć, naprawdę lubię swoje włosy! A śniło mi się, że włosy wypadały mi garściami. To było strrraszne.

35 komentarzy:

  1. dużo osób stosuje naftę :) ponoć violetta villas stosowala nafte, zeby meic tak piekne "wlosy" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczynamy t ą samą walkę :) A gdzie się zapisałaś do dermatologa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani przyjeżdża do Zawiercia z Katowic. Mam tylko numer telefonu, będę dzwoniła w poniedziałek. Jeżeli chcesz, to dam Ci znać, kiedy się czegoś dowiem ;)

      Usuń
  3. Wiele miesięcy szukałam czegoś, co pomoże na wypadanie moich włosów. Seboradiny, pokrzywy, skrzypy, joanna rzepa itd nie dawaly efektów. W końcu w akcie desperacji sięgnęłam po naftę. Sama lekko podrażniała skórę głowy ale zaczęłam widzieć efekty więc aktualnie mieszam ją pół na pół z oliwą z oliwek i wcieram raz w tygodniu na 15 minut przed myciem. Jest tania i warto wypróbować. Do tego wcierka Provit i problem zmniejszony o 80% :) używam nafty kosmetycznej Anna z wit. A+E oraz Loton Provit Elixir ziołowy Kuracja przeciw wypadaniu włosów (też jest świetny i widzę efekty). Oba produkty mają bardzo dobre opinie na KWC można zerknąć. Polecam spróbować bo nie są drogie a działają. Pozdrawiam, Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziała ten Loton na KWC, ale jakoś nie pomyślałam o zakupie no i nigdzie go nie widziałam. Dzięki za komentarz! Pomyślę o tym duecie, ale najpierw zobaczę, jak działa Joanna :)

      Usuń
  4. Zabrałaś się porządnie. Daj koniecznie znać jak będzie widać poprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie o czym pisać :)

      Usuń
  5. Skąd ja to znam, nadal mam problemy z tym a w zasadzie wszystko spowodowane jest jedzeniem, a w zasadzie problemami z układem pokarmowym i nie wchłanianiem się potrzebnych substancji. Mi doraźnie pomogła wcierka z kozieradki, ale efekt nie był na długo. Chociaż po niej miałam wysyp nowych włosków. Teraz też zaczynam przygodę z Joanna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałabym, że taki może być powód wypadania włosów. Jak to się diagnozuje? Używałam kozieradki, ale nie pomogła mi, a przyspieszała przetłuszczanie przy dłuższym stosowaniu. Promocja na Joannę była :D

      Usuń
  6. Może wypróbuj kozieradke. Mi troche pomaga :)
    Z naftą jeszcze nie próbowałam, ale podobno sprawdza się w kłopotach z nadmiernym wypadaniem. Czytałam dużo pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie kozieradka mi nie pomogła :( Jestem bardzo ciekawa tej nafty. Może kupię, ale i tak zapytam o nią dermatolożki, o to, jak działa i dlaczego pomaga :D

      Usuń
  7. Trzymam za Ciebie kciuki bo wiem co czujesz... Zazdroszczę Ci że znalazłaś lekarza który Ci pomoże...Zdaj relację z wizyty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy mi pomoże, ale mam taką nadzieję! Dziękuję za wsparcie. Tak, mam zamiar napisać o tym, co usłyszę ;)

      Usuń
  8. też miałam plan zaprzestania wypadania :D kup szampon i balsam Baikal do włosów wypadających :D a kurację naftą planuję za 2 miesiące :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłabym, ale obawiam się, że nie mam za co :( Chociaż mimo wszystko skłaniam się ku NaturVital.

      Usuń
  9. Ja też mam podobny problem.Polecam ampułki Radical zamiast NaturaVital,Seboradin-lotion z czarną rzodkwią w ampułkach również dobrze działa-to moje działa,które pomagają.Polecam picie skrzypokrzywy,przy czym nie zapominaj o magnezie i witaminach z grupy B-są wypłukiwane przez herbatkę.Biotebaldostępny w aptece-to nie suplement a lekarstwo.Jeśli masz pytania-pisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie miałam kupić ten Seboradin, szkoda, że tego nie zrobiłam. O biotynie pomyślę! Chyba ogólnie pomagają witaminy z grupy b, bo przecież i pantotenian wapnia i witaminę b6 łyka się przy wypadaniu. Moja koleżanka dostała b6 w zastrzykach.

      Usuń
  10. Jakiś czas temu próbowałam pić olej lniany , ale wytrwałam tylko tydzień i teraz stoi bezuzytecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przez ten smak też mam problem z regularnym piciem :D

      Usuń
  11. Jejku, nawet nie chcę myśleć jak straszny musiał to być sen!

    Osobiście nie polecam natur vital granatowej maski na wypadanie- u mnie wręcz zwiększyła problem i podrażniła skalp ;/
    Tran i olej lniany, identyczne, stoją za laptopem moim :D
    A co do nafty to chyba gdzieś czytałam, ale to tylko taki przebłysk- nic konkretnego nie jestem w stanie powiedzieć na ten temat. Z kolei olejek rycynowy- najgorsze zło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był straszny. Naprawdę? Wydawało mi się, że ta maska powinna być dobra. Nawet jeżeli nie na wypadanie, to chociaż tak ogólnie. Mój olej w lodówce :D Dlaczego olejek rycynowy jest zły? Na rzęsy mi pomógł! :)

      Usuń
  12. widzę że wizięłaś sie ostro do roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będą jakieś efekty :)

      Usuń
  13. Ja mam pytanie: gdzie dorwałaś Rzepę Joanny? Mnie sie jeszcze stacjonarnie w oczy nie rzuciła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W SuperPharm, kosztuje teraz 7-8 złotych. Ale widziałam ją chyba nawet w Rossmannie, Astrze/Naturze, Drogeriach Polskich i osiedlowym Kolibrze. Ja nigdy niczego nie widzę i zawsze pytam :D

      Usuń
  14. Kiedy stosowałam Rzepę, nie widziałam żadnych efektów, w dodatku opakowanie nie chciało się skończyć. Po czym okazało się, że bardzo pomogła, tylko potrzebowałam aż 2 miesięcy, żeby zauważyć efekty. Obecnie uważam, że ważniejszy od tego, co jest we wcierce jest sam masaż skalpu.

    Oprócz suplementów zastanów się tak ogólnie nad dietą. U mnie pomogło wyeliminowanie z niej cukru. Na rozkład cukrów prostych organizm musi zużyć dużo wartościowych substancji odżywczych, które bez niego zużyje na prawidłowe funkcjonowanie i na wzrost włosa. :)

    Polecam również kozieradkę. Wcierka mnie podrażnia, ale jeśli dodam jej niewielką ilość do innych ziół (rozmaryn, brzoza, korzeń łopianu, tatarak), działa rewelacyjnie. Raz na tydzień robię taki kompres na skalp a'la zioła indyjskie, z kilkoma kroplami gliceryny. Koniecznie z kozieradką! Odkryłam to farbując włosy heenarą. Włosy po 1 użyciu przestały wypadać, przez systematyczne wcierkowanie zaczęły również rosnąć nowe.

    Ważne, żeby się nie poddawać i pilnować systematyczności. Pamiętaj też, że wszelkie kosmetyki przeciw wypadaniu wysuszają włosy, więc nie zapominaj o olejowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady! Ale z tym kompresem to chyba trzeba się nieźle namęczyć, prawda? Powiem Ci, że coś mi pomaga, chociaż może to tylko efekt placebo. A masażu właśnie się wystrzegam, ze względu na przetłuszczanie się włosów :(

      Usuń
    2. Moje włosy też się przetłuszczają, ale już coraz mniej, właśnie za sprawą masaży :) Wyraźnie widzę, że jeśli na noc nałożę olej i dokładnie po aplikacji wymasuję skalp, włosy są dłużej świeże po myciu. Myślę, że moja skóra się przetłuszcza z racji długotrwałego przesuszania jej ostrymi szamponami przy codziennym myciu i jak sobie wchłonie nieco dobroci, co masaż potęguje, nie spieszy się aż tak z produkcją sebum. Zdarza mi się teraz umyć włosy co 2 dni, a to poprawa o 100% :)

      Co do kompresu to jakoś łatwiej mi się do niego zabrać niż do płukanek, pewnie kwestia przyzwyczajenia. Fakt, że mielę zioła w młynku i później je przesiewam, co trochę trwa, ale na przykład zioła indyjskie są już zmielone, a też paczka na kilka użyć wystarczy. Zmielone zioła częstuję łychą miodu, zalewam zimną wodą i zostawiam na noc. Rano dodaję glicerynę, nakładam na skalp, zawijam w folię i gotowe, czyli pracy tyle samo co z maseczką. Płukanki za to zawsze są za gorące albo za zimne i albo strasznie je rozcieńczam, albo w ogóle zapominam użyć i przede wszystkim nie widzę efektu :)

      Kompresów zawsze będę bronić jak lwica. Uratowały mnie kiedy została mi 1/3 zwykłej ilości włosów i leciały przez prawie rok, wspaniale koją skalp, przyspieszają przyrost i często zastępują nawet mycie :)

      Usuń
    3. Ten kompres to ciekawy pomysł. Mam głupie pytanie, czy te zioła mozna dostac tylko w sklepach zielarskich, czy no normalnie w aptece? Ja do tej pory walczyłam z moim wypadaniem i przetłuszczaniem włosów gotowymi preparatami, ale chyba po tylu latach dam za wygraną i zacznę traktować je po "domowemu":)

      Usuń
    4. Ten kompres to ciekawy pomysł. Mam głupie pytanie, czy te zioła mozna dostac tylko w sklepach zielarskich, czy no normalnie w aptece? Ja do tej pory walczyłam z moim wypadaniem i przetłuszczaniem włosów gotowymi preparatami, ale chyba po tylu latach dam za wygraną i zacznę traktować je po "domowemu":)

      Usuń
    5. Zależy od apteki. W mojej jest większość ziół, ale mydlnicy nie mieli, ją kupowałam w zielarskim. Aczkolwiek być może jest na dozie.

      Usuń
  15. Trzymam kciuki, aby twój problem był tylko przejściowy.Jak tam wyniki badan? To dosc istotne. Zapraszam do siebie.
    recovermyhair@blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.