19 lutego 2013

Ziołowe płukanki do włosów

Wzmacniają włosy, tonizują i odżywiają skórę głowy, pomagają w leczeniu lub zapobieganiu łupieżowi oraz ograniczają przetłuszczanie się skóry głowy. Mogą też wzmacniać posiadany przez nas kolor włosów, nadawać refleksów, rozjaśniać lub przyciemniać. Czy więc ziołowe płukanki są włosowym zabiegiem idealnym?




Jakie zioła się nadadzą?

Ośmielę się napisać, że zapewne większość tych z domowej ziołowej apteczki. A przynajmniej większość z tych posiadanych przeze mnie. Lipa, mięta, rumianek, bez, pokrzywa - w każdym możemy doszukać się jakiegoś działania, które przyda się włosom, a nawet bardziej skórze głowy.


Mydlnica lekarska

Wypłukałam, a właściwie wymyłam nią włosy - za pierwszym razem wcierałam ją w skórę samą, za drugim z niewielką ilością płynu Facelle, po chwili wypłukałam jak zwykły szampon i nałożyłam na końce lekką odżywkę do spłukiwania. Poradziła sobie świetnie z przetłuszczoną skórą głowy (mam wrażenie, że Facelle był zbędny). Włosy aż piszczały z czystości i jest to świetna (i nieskomplikowana) alternatywa dla klasycznego mycia, może nam pomóc w walce z przetłuszczaniem się skóry głowy.


Inne zioła, które testowałam:
  • rumianek - dla refleksów i rozjaśnienia
  • lipa - dla nawilżenia
  • skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy
  • kwiat bzu czarnego
  • bylica boże drzewko - wzmacnia, przyspiesza wzrost.

Przydatne linki:


Dlaczego to zabiegi nie dla mnie? 

Żadna z wykonanych przeze mnie do tej pory płukanek ziołowych nie podziałała tak jak powinna (no dobrze, działania wzmacniającego nie jestem w stanie potwierdzić). Za to każda z nich zwyczajnie przesuszała moje włosy. Na szczęście z większym powodzeniem eksperymentuję z zupełnie innymi składnikami.


A Wy? Płuczecie włosy? Sprawdzają się u Was zioła, czy wręcz przeciwnie?


PS: Zrobiłam dzisiaj płukankę według własnego pomysłu (na który i tak przed chwilą natknęłam się na jednym z blogów) i zapomniałam zabrać ją ze sobą do łazienki...

18 komentarzy:

  1. ja jeszcze się nie przekonałam do płukanek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ziołowej płukanki nie robiłam, ewentualnie wcierki z kozieradki, nakładam również kleik z siemia lnianego. A jak płukanka to octowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie octowa również się nie sprawdza, siemię średnio, a zioła wolę w postaci wcierek :D

      Usuń
  3. ciągle zastanawiam się nad płukanką z octu jabłkowego, ale jeszcze nie zrobiłam..ach te moje lenistwo :/

    OdpowiedzUsuń
  4. płukankę stosuję ale z octu bądź siemienia, ziołowych się boję ze względu na to że mam jaśniutkie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są niby rozjaśniające, ale faktycznie - z ziołami na utlenionych włosach nigdy nic nie wiadomo...

      Usuń
  5. też tak mam :) myślę ze cos wymyśliłam a pare godzin później est u kogos na blogu... ;) chyba czytają mi w myślach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś takiego jeszcze mi się nie zdarzyło, zazwyczaj znajduję stary wpis na taki sam temat.

      Usuń
  6. Płukanki ziołowe stosuje często i to z dużym powodzeniem:-) w przypadku ziół najlepiej sprawdzają się mieszanki. zawsze powinno się dodawać też zioła zawierające dużo śluzów, które zabezpiecza przed wzruszeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mieszałam zioła, ale chyba faktycznie złe działanie może być spowodowane brakiem ziół śluzowych. Jeżeli jeszcze zdecyduję się na ziołową to dodam do niej czegoś takiego.

      Usuń
  7. Ziołowe nie dla mnie, przesuszaja mi włosy, lubię naftowa, z siemienia, octowa i miodowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja nie lubię żadnej z nich (poza naftową, której jeszcze nie próbowałam) :D

      Usuń
  8. Robiłam kilka płukanek, nie wiem, która mi najbardziej przypadła do gustu ... chyba octowa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mieszam kawę z szałwią i wodą brzozową:D moje włoski to uwielbiają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa :) A woda brzozowa taka zwykła na alkoholu?

      Usuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.