20 maja 2014

O alkoholu w kosmetykach (po co w nich jest, dlaczego w aż tak wielu i dlaczego mówimy mu nie)

Większość pewnie o nim nie wie, inni się go wystrzegają, a jeszcze inni zapewne chwalą, na przekór wystrzegającym się. Ale... Po co w ogóle do kosmetyków dodaje się alkohol? I czy rzeczywiście powinniśmy go unikać?

Krótkie wprowadzenie teoretyczne

Alkohole to bardzo obszerna grupa bardzo różnorodnych związków. Są alkohole natłuszczające (INCI: Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol), alkohole nawilżające (INCI: Glycerin, Propylene Glycol, Butylene Glycol, dwa ostatnie poprawiają wchłanianie substancji, ale mogą wykazywać działanie drażniące) oraz alkohol klasyczny, zwykły, taki do picia - wysuszający skórę etanol (INCI: Alcohol, Alcohol Denat.). Dziś skupię się na tym ostatnim, występującym w kosmetykach bardzo powszechnie.

Mówi się, że alkohol wysusza. Ci z tłustą skórą i przetłuszczającymi się włosami zapewne od razu przyklasną i zakrzykną 'ale przecież o to nam chodzi!'. No właśnie nie do końca. Alkohol, wysuszając, powoduje, że skóra broni się przed nim i zaczyna przetłuszczać silniej. Suchoskórych przestrzegać przed nim nie muszę. A o stosowaniu na włosy już w ogóle nie wspominam. Po co nakładać na nie coś wysuszającego? Niedowiarków zapraszam do lektury.


Alkohol w produktach do włosów

Przez długi, długi czas przyjaźniłam się z [lotionem Seboradin Niger]. Nie wierzyłam w komentarze, w których autorki opowiadały o tym, jakoby u nich nasilał przetłuszczanie się skóry, a w konsekwencji - włosów. Byłam bliska uwierzenia temu, że alkohol nie szkodzi i to tylko wymysł blogerek i fanatyków delikatnej i ekologicznej (por. dalej) pielęgnacji.

Lotion z alkoholem pięknie unosił mi włosy, przedłużał świeżość. W dodatku alkohol stymuluje ukrwienie, przez co przyśpiesza porost włosów i podobno stymuluje wchłanianie substancji aktywnych. Na porost włosów i do skóry tłustej - jak znalazł. Ale czy na pewno?

Z czasem, ale po naprawdę długim okresie, bo pierwszą butelkę lotionu zużyłam jeszcze w zeszłym roku zauważyłam, że włosy tak jakby przestawały na niego reagować. Nie w kontekście porostu, bo tutaj umiarkowanie pozytywne działanie obserwuję przez cały czas, a przetłuszczania. Już nie unosił, nie przedłużał świeżości. Znów powinnam myć je codziennie, a myłam co dwa dni. Wykluczyłam wszystkie pozostałe stosowane przeze mnie kosmetyki. Czyli jednak alkohol.

Odstawiłam na jakiś czas, uspokoiłam skórę (pozbyłam się też świądu i przesuszenia skóry) i zużywam resztkę, ale na jakiś czas dam sobie spokój z alkoholowymi wcierkami. Ale nie będę unikać go fanatycznie, choć zdecyduję się raczej na ampułki wcierane co jakiś czas, niż na wcierkę wymagającą aplikacji alkoholu na skórę codziennie.

Poza wcierkami alkohol występuje również w jedwabiach i serach (Biosilk) oraz mgiełkach mających włosy odżywiać. Ich nie nakłada się na skórę, ale alkohol gwarantuje szybsze odparowywanie i nadaje włosom lekkość. Przy okazji wysusza już po kilku zastosowaniach, choć na jakiś czas mogą ukryć to zawarte w nich silikony. Spotkałam nawet oparty na alkoholu preparat termoochronny! Ba, w czasach, w których nie zerkałam na składy, zdarzyło mi się wyprostować włosy wilgotne od tego preparatu. I dziwiłam się, dlaczego natychmiast się postrzępiły i spaliły.

Często również w szamponach, maskach i odżywkach dodających objętości lub w tych do włosów tłustych.


Alkohol w produktach do twarzy

Tutaj też występuje w kilku głównych grupach produktów. Przede wszystkim w tych dedykowanych cerze tłustej. A ja, jako posiadaczka cery tłustej oczywiście miałam z nim do czynienia. Miałam, a właściwie wciąż mam, serum ograniczające przetłuszczanie się skóry, ze sporą ilością alkoholu. Byłam ciekawa, czy moja twarz zareaguje tak samo, jak skóra głowy. Nie miałam co prawda żadnych wątpliwości, ale chciałam się upewnić. Poza tym alkohol odkaża skórę i pomógł mi ograniczyć pojawianie się trądziku na dekolcie.

Ale na twarz tak nie zadziałało. Co prawda skóra nie była przesuszona, ale przy regularnym stosowaniu, już po dwóch tygodniach zaczęła przetłuszczać się szybciej. Powiedzmy, że świeciła silnie już po trzech godzinach od nałożenia makijażu. Ale to pozwoliło mi odzwyczaić ją od olejowania i gdy w końcu do niego wróciłam, już po jednej nocy z arganem wytrzymała względnie bez błyszczenia się już pięć godzin, pomimo upału. A przestawała na oleje reagować, więc wychodzi na to, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Jak już wspomniałam, ze względu na działanie przeciwbakteryjne alkohol stosuje się w preparatach na trądzik. Teoretycznie nie ma w tym nic złego, ale jeżeli dokucza nam też przetłuszczanie się skóry, mamy cerę naczynkową, lub trądzik różowaty... Podrażnia. Jeżeli alkohol jest składnikiem leku i nie ma dla niego alternatywy, to się nie czepiam. Ale w kosmetykach będę go unikać.

Nie do końca rozumiem też przecieranie twarzy spirytusem salicylowym, a słyszałam, że poleca się taki zabieg. Właściwości antybakteryjne ma srebro koloidalne, nim można przecierać. Ono nie podrażnia, a łagodzi i matuje. A jeżeli zależy Wam na kwasie salicylowym, to można poszukać kremu lub żelu [mój Sylveco], bo w formie płynnej, to on chyba jednak musi być rozpuszczony w alkoholu.

Bo to jest tak, że są substancje rozpuszczalne w wodzie lub rozpuszczalne w tłuszczach. Tylko niektóre rozpuszczają się i w tym i w tym. A etanol ma trochę właściwości wody i trochę tłuszczu, rozpuszcza sporo różnych substancji. A że mało kto lubi nakładać na twarz tłuste preparaty - substancje aktywne leków sprzedawanych w aptekach (na przykład retinoidów) często rozpuszczane są w alkoholu i tak mamy na przykład roztwory w 97% etanolu.

I jeszcze ostatnia sprawa - skoro ma właściwości antybakteryjne, a jest zupełnie naturalny, to może jako konserwant, w kosmetykach naturalnych? Są firmy, w których kosmetykach znajduje się już na drugim miejscu składu, zaraz po wodzie, a to oznacza, że jest go sporo. No niefajnie, po drogich, ekologicznych produktach oczekiwałoby się raczej silnej pielęgnacji i niepodrażniania (tak, wiem, substancje naturalne uczulają, ale przecież nie każdego). Osobiście wolę już stosowany w żywności benzoesan sodu, stanowiący 0,5% kosmetyku, niż 20% alkoholu. Niefajnie!


Nie twierdzę, że alkohol jest zły i że natychmiast mamy wyrzucić do kosza wszystkie kosmetyki, które go zawierają. Ale ja postanowiłam wybierać zawierające go produkty racjonalnie. Znajduje się w preparatach przeciwtrądzikowych, jeżeli będę musiała je stosować, to będę to robić. Jest go sporo w ampułkach przeciw wypadaniu włosów, które zamierzam kupić. Ale nie widzę innej sytuacji, w której alkohol byłby niezbędny. A już na pewno nigdy więcej nie kupię jedwabiu Biosilk.

14 komentarzy:

  1. Super,przydatny post :)
    Już jakiś czas interesuję się składami kosmetyków i teraz rozważnie wybieram takie,które nie posiadają alkoholu lub znajdują się na końcu składu. Niestety takowych kosmetyków,nie często widzi się w drogeriach typu Rosmann ,a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, w Rossmannie jest mnóstwo kosmetyków bez alkoholu. A to, że mają parafinę, silikony i inne badziewia to już zupełnie inna historia. Ale nie mogę przeżyć tego, że jest takie serum Alterry, które mogłoby być genialne, ale zaraz po wodzie ma w składzie alkohol.

      Usuń
  2. Ja stronię od Alcohol Denat, kiedyś używałam wcierki opartej na tym składniku, ale nic specjalnego nie zrobiła i tak. Nie odrzucam go całkowicie jeśli chodzi o wcierki, bo wiem, że może coś tam pomóc, ale w kwestii produktów do twarzy odrzucam go po prostu, bo wcale nie pomaga mi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przydatny, też unikam alkoholu. Kosmetyki naturalnie są faworytami ale czasami kosztują fortunę.
    Odwiedź i mnie czasem ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można kupić świetne w dobrych cenach ; )

      Usuń
  4. Mnie bardziej od etanolu krzywi na widok alkoholu izopropylowego w składzie - stąd jeden powód, dla którego na przykład nie zabrałam się dotąd za próbę mycia skóry głowy odżywką, bo co najtańsze substytuty szamponu zawierają tego cwaniaka w sobie, a ja mam wystarczająco obaw względem mojego skalpu.
    Biosilk jest najbardziej intrygującym produktem-zagadką, bo co u kogoś z otoczenia zauważę używanie tego serum, to słyszę same zachwyty i rozczulanie nad uzyskanym przez niego efektem ładnych włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Ja mam go w Stapizie Sleek Line. Na początku zachwycałam się tą maską, ale potem...
      No i Biosilk też na początku jest super. Przez długi, długi czas. Włosy gładkie, sypkie, super. Tylko potem końcówki wyglądają coraz gorzej.

      Usuń
  5. dla mnie alkohol jest najgorszy w tonikach dla cery trądzikowej! można go dać o wiele mniej jednak producemci na siłę nam wciskają. dlatego jestem wielką fajną BU. taam w składach nie ma alko/ograniczany jest do minimum.
    dobrze że piszesz o biosilku, kiedyś go używałam i zrobił mi masakrę z końcówkami (wiem bo nie farbuję, i rzadko traktuje je suszarką, prostownicą)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że podjęłaś temat. Ja mam jednak inny stosunek do alkoholu w kosmetykach. We wcierkach do włosów sprawdza się u mnie doskonale. Alkohol jest nośnikiem wielu czynnych substancji. Ważny jest tam gdzie woda czy oleje nie są rozpuszczalnikami. Toniki także akceptuję z alkoholem. Mam mieszaną cerę i dobrze mi służą. Z Twojej notki wynika, że kosmetyki ekologiczne powinny być pozbawione alkoholu. Z tym to się nie zgodzę. Wiele kosmetyków naturalnych i ekologicznych ma w składach alkohol. Ważne jest to czego jest on nośnikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo, długo myślałam podobnie. Nawet wymieniłam w tekście wszystkie jego dobre cechy : ) Dopiero po dłuższym czasie zauważyłam, jaki wpływ ma na moją skórę. Nie wykluczę go całkowicie, bo w ampułkach powinien sprawdzić się świetnie, właśnie ze względu na odkażanie, rozpuszczanie substancji czy poprawę ukrwienia. Podobnie, jeżeli chodzi o rozpuszczanie substancji, które w wodzie się nie rozpuszczą - w niektórych przypadkach bez alkoholu pewnie się nie da. Ale jak już zapewne przeczytałaś, jestem przeciwniczką stosowania kosmetyków zawierających alkohol regularnie, na co dzień, w celach pielęgnacyjnych. Według mnie mija się to z celem. No chyba, że jest go niewiele, ale kto wie, czy nie zadziała z jeszcze większym opóźnieniem. A w eko widuję go bardzo często już na drugim miejscu i właśnie to mi się nie podoba. W moim serum jest chyba nieco dalej, a i tak silnie pachnie alkoholem. Pomimo, że go zawiera, nie wysusza przy stosowaniu, ale skóra szybciej się przetłuszcza. Przez serum przeciw przetłuszczaniu się, taki paradoks. O, właśnie! O filtrach nie wspomniałam.

      Usuń
    2. Moja pielęgnacja od kilku dobrych lat oparta jest na naturalnych i ekologicznych kosmetykach. Mam mieszaną cerę, ze wszystkim problemami strefy T. Alkoholowe toniki służą mojej cerze. Mam swoich faworytów. Luvos z glinką. W tym toniku alkohol jest wyczuwalny, na szczęście szybko się ulatnia. Ciekawą probozycją wśród toników z alkoholem jest tonik różany Martina Gebhardt. Z założenia kosmetyki różane przeznaczone są dla cer suchych, wrażliwych. Alkohol w tym toniku jest wysoko w składzie. Nie wyczywa się go jednak. Tak sobie myślę, że gdyby ten tonik nie służył cerom suchym to już dawno produkt zniknąłby z rynku. Nie byłoby pobytu na taki produkt. A tonik jest. Przypuszczam, że wiele z blogerek wzdraga się na propozycję alkoholowego toniku dla suchych i wrażliwych cer. Czy słusznie? Najlepiej samemu sprawdzić.

      Usuń
    3. Długo myślałam nad Twoim komentarzem. Doszłam do dwóch wniosków. Przede wszystkim - kosmetyki drogeryjne mało komu służą, taką tezę, jako blogerki, promujemy od dawna. A mimo to na rynku trzymają się dobrze. Producenci, kosmetyki, drogerie.
      A poza tym. Piszesz, że masz cerę mieszaną i że od dawna stosujesz alkoholowe toniki. A gdyby tak okazało się, że przy delikatniejszej, bezalkoholowej pielęgnacji suche miejsca przestałyby być suche, a tłuste się przetłuszczać? Ja to sprawdziłam, u mnie tak jest. Przetłuszczam się cała, ale mniej i suchych miejsc od jakiegoś czasu też już nie zauważam : )
      Ale fakt - alkohol w ilościach niewyczuwalnych zastanawia mnie nadal. Chyba kiedyś spróbuję, bo waham się pomiędzy 'reszta składników zatuszuje jego działanie', a 'jego działanie i tak się ukaże, tylko że nieco później'.

      Usuń
  7. Jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do jakiejkolwiek formy alkoholu w kosmetykach...Zawsze kojarzył mi się z przesuszaniem ...

    OdpowiedzUsuń

Uprasza się o przeczytanie tekstu przed zostawieniem komentarza oraz niezawieranie w nim zaproszenia, ani linku do własnego bloga, o ile nie ma po temu wyraźnego powodu {na przykład uwagi w treści posta}.